V tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Poprad.

Co tu dużo mówić – połowiłem sobie, jak dawno nie, choć na samej turze było rozczarowanie. Dopiero potem okazało się – co już zdradzę, że siódme miejsce na Popradzie…przesunęło mnie o jedną pozycję w generalce. Czyli w sumie zadowalająco. Na co chciałbym zwrócić uwagę? Na czternaście osób obecnych, tylko trzy nie punktowały. Ja będąc nad Popradem mam wrażenie, że ryby na punkty są tam w prawie każdym miejscu. Wynika to chyba z dwóch powodów. Pierwszy – ta spora rzeka o ile mi wiadomo, nie jest przedzielona żadnym idiotyzmem  typu zapora  czy inny próg. Jest w miarę zachowany naturalny ekosystem, typowy dla takich rzek. Drugim powodem jest charakter rzeki, moim zdaniem zniechęcający wielu łowiących: czysty Poprad, to dość mocno trącona gdzie indziej rzeka, no i dno będące na ogół niestabilnym rumoszem skalnym, pełnym małych i dużych kamieni. Relatywnie mało tu uleżałych na dnie otoczaków. Efekt – presja nie jest tu zbyt duża. Podobnie Czytaj więcej [...]

Dla informacji

Witam Wszystkich! Ponieważ dużo ludzi chyba się zastanawia, a sporo pyta wprost, dlaczego nie ma wpisów, śpieszę dać znać, że wszystko w porządku. Jest kilka powodów, dla których pierwszy raz od 11 lat przez miesiąc nic się nie pojawiło: 1. Ostatnim razem nad Wisłą byłem 28 czerwca. Niestety był to kolejny nocny wypad, gdzie była realna szansa na grubszego zwierza - ryba pięknie hałasowała, ale ilość glonów, jaka płynęła od tygodnia na W2 [także tym wysokim], była taka, że łowienie po ciemku nie miało sensu. Kolejne kilkanaście dni wg znajomych było identyczne. W dzień z kolei są takie "miody" na moich dziennych miejscówkach, że szkoda mi czasu. O ile na W3 koledzy nawet mają wyniki, to u mnie przez te kłaczki roślin w wodzie zostaje tylko smużak....ale kleni jak na lekarstwo. 2. Byłem nad morzem kilkanaście dni. I znów pierwszy raz, ale tym razem od 25 lat nie wziąłem wędek. Po zeszłorocznych "sukcesach" na Łupawie nie chciałem się Czytaj więcej [...]

Czerwiec – pełną gębą drapieżny

Wszystkie ryby są fajne. Jak już nic nie bierze to mnie zadowalają leszcze. Byle nie za kapotę. Dziś będzie o naprawdę konkretnych rybach. Sam nawet coś tam złowiłem.  Jak popatrzyłem na zdjęcia kolegów z okresu ostatnich dwóch tygodni, to stwierdziłem, że znam naprawdę osoby, które są dobre. Przy czym zauważę iż w obecnych czasach większość wędkujących sporo potrafi.  Smętne wyniki są pochodną wiadomo czego. By móc się cieszyć z wędkarstwa w naszych stronach, trzeba mieć możliwość skorzystania z jednej, z trzech opcji, a najlepiej wszystkich na raz. Pierwsza to mieć dużo czasu na nasze hobby i siedzieć nad wodą ile wlezie. Przynajmniej połowa tych bliższych znajomych ma taką możliwość. Łowią w pigalakach ale bardzo, bardzo często. Osobiście nie cierpię takich miejscówek, co nie znaczy, że mam je w pogardzie. Ale nie za bardzo mnie cieszy stanie w rządku co 5-10m i rzucanie prawie na komendę w jeden  obszar. No, nie radzę sobie Czytaj więcej [...]

IV tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Raba „górska”.

A więc przeżyjmy to jeszcze raz! Miniona tura była niesamowita. Zaskoczyła chyba wszystkich swoim przebiegiem.  Były potargane zestawy, a powtarzalność przygód jakie miał Tommy, wsadziłbym między bajki, gdyby nie to, że kolega nie wciska kitu, a ponadto miał dwóch świadków. Duży kłopot był z czerwcem, gdyż wyglądało, że każdy termin w tym miesiącu jest nie do ugryzienia przez kilka osób. Zanosiło się na najsłabszą frekwencję w tym roku.   Po wielu przymiarkach, padło na 4 czerwca. Wyglądało, że nie będzie tylko Tomka i Jacka z czym miałem duży wyrzut sumienia, gdyż chłopaki na Rabie zawsze są w gronie faworytów. Okazało się, że przed swoim prywatnym wyjazdem, chłopaki się spięli i dali znać, że jeśli tura odbyłaby się możliwie wcześnie, to się pojawią. Ostatecznie spotkaliśmy się o 5.00 czwartego czerwca. Niestety, finalnie okazało się, iż jednak aż siedem osób nie dało rady pojawić się na turze, więc rywalizowaliśmy Czytaj więcej [...]

Zawody i co z nich wynika

Zawody, zawody, zawody. Dużo miejsca poniżej poświęcę wynikom zawodów, obnażającym stan wód. Niektórzy się podśmiechiwali, gdy w poprzednim wpisie Robertowi wystawiłem laurkę pogromcy boleni na dzikich brzegach. Otóż  dzień po tym jak napisałem tamten tekst, wychwalając kolegę, Robert wygrał  zawody o Puchar Bolenia klubu Rapa Bolesław [25 startujących]. Złowił dwa bolenie – niecałe 70cm i takiego trochę nad 60cm [nie pamiętam dokładnych długości].  Łowiono  na tarnowskiej Wiśle do ujścia Dunajca. Pomijając umiejętności, które są niepodważalne, ryby tam widocznie były. I tyle mojego komentarza na ten temat... Znam wyniki zawodów w Okręgu Kraków, o których wspominałem w poprzednim tekście. Odbyły się trzy: federowe, spławikowe i spinningowe. Trzy różne metody, trzy różne łowiska okręgu [łączyło je tylko to, że wszystkie na wodach płynących], blisko 80 startujących – także łącznie. Trochę się po pastwię, bo wyniki, Czytaj więcej [...]

Maj, jak nie maj…

Niecierpliwie czekam na wyniki dwóch oficjalnych zawodów w okręgu. Jedne – spinningowe, mają się odbyć na Wiśle poniżej Krakowa, drugie - gruntowe na Kanale Łączańskim. Zastanawiam się i pewnie nie ja jeden, co uczestnicy złowią, gdyż tegoroczne wyniki na wodach płynących w naszych stronach są słabe, by nie rzec – żadne. Te spinningowe o tyle mnie trochę zastanawiają, iż są na niezwykle krótkim odcinku i albo jest to wynikiem tego, że bierze w nich udział bardzo mało osób, albo organizatorzy liczą się ze słabymi wynikami i wszystkich chcą upchać na odcinku, który sami nazywaliśmy „złotym odcinkiem Maćka”, który blisko 10 lat temu odkrył ten fragment. Tyle, że ta woda od przynajmniej trzech lat jest już dość powszechnie znana i rzadko już cieszy jakiegoś bywalca większą liczbą brań… Miejscem rywalizacji wędkarzy gruntowych będzie Kanał Łaczański – niegdyś na całej długości pewniak, jeśli chodzi o okazy jazia. Tymczasem Czytaj więcej [...]

III tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Raba „górska”.

Gdyby ta tura była jakoś transmitowana wizualnie na żywo, równocześnie ze wszystkich miejsc, gdzie byli uczestnicy i z takim bieżącym przedstawianiem, co się dzieje w rankingu ogólnym, mogłoby być nawet dość interesująco, mimo w sumie bardzo słabych jak na Rabę wyników. Nie mniej te skromne połowy bardzo namieszały w rankingu ogólnym i w wielu przypadkach przodujący zrównali się  z tymi, co byli w ogonie. Takiego ścisku w tabeli nigdy jeszcze nie było. Po prostu aż osiem  osób zerowało, a i z tych, co cokolwiek złowili, to od miejsca piątego są to pojedyncze rybki w tym niektóre ledwo, ledwo na punkty. Nie mniej wynik mógł być zupełnie inny, gdyby dopisało szczęście – Zygmunt o ile pamiętam z czytanych na gorąco po turze wpisów na naszym forum, stracił dwie duże ryby. Tommy stał się bohaterem dnia, choć nie wygrał, ale emocje miał potężne. Nawet ja, gdybym nie popełnił błędu taktycznego, to przy wynikach jak inni, mógłbym być Czytaj więcej [...]

Refleksje po majówce

Od chyba 3-4 lat próbowałem zaliczać majówki z nastawieniem na bolenia albo szczupaka. Wyniki były żadne, bądź słabe [rok temu osłodził mi otwarcie sezonu 56cm kleń i 45cm jaź]. To, co było teraz skutecznie wybiło mi z głowy majówki z drapieżnikami nad dziką Wisłą. Obiecałem sobie, że koniec. Naprawdę podłapałem doła. Nie będę Was nudził tym gdzie tam nie byłem. Krótko: jak to możliwe, że po przeoraniu dosłownie metr po metrze trzech oddalonych od siebie o kilka kilometrów, różnych około 200m fragmentów Wisły, jedyne, co zaliczyłem, to ...jedną podcinkę. Słownie. Widziałem dwa niemrawe ataki. Jeśli to były bolenie, to małe.  Osiem godzin w pełnym skupieniu z przerwami na dojazd w nowe miejsce. Na koniec, doprowadzony do desperacji, odłożyłem zestaw szczupakowo – boleniowy i zmontowałem kijek na jazia. To były jeszcze dwie dodatkowe godziny i czwarty, dawniej pewny odcinek z tym gatunkiem o tej porze roku. Znów nic. Taki był mój Czytaj więcej [...]

II tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Brzegi 2 i 3

No, Liga jak na razie jawi się jako trout area, swojsko zwana paszokarnią [paszok - świeżo wpuszczony tęczak]. Nie powiem, żebym był tym zachwycony i chyba nie jestem tu odosobniony.  Na początek refleksja, z którą się już podzieliłem z kolegami. Złym pomysłem było podawanie propozycji łowisk, na które cześć osób nie chce wykupywać zezwoleń, lub po prostu nie chce na nich łowić. Wprowadzenie łowisk alternatywnych do wyboru nie bardzo ma sens, bo dość mocno od siebie odstają. W przypadku zbiorników Brzegi nr 2 i nr 3 to są dwa zupełnie inne światy. Dosłownie. Zbiornik nr 2 to lej w ziemi o średnicy 200 – 300m bez jakichkolwiek trzcin - łowisko no kill w którym gotuje się od tęczaków; „trójka” zaś, to relatywnie dziki zbiornik, znacznie większy, na około 2/3 linii brzegowej porośnięty ścianą trzcin, a dominującymi spinningowo rybami, na które jest sens liczyć są wzdręgi, okonie i liny [szczupak w kwietniu się nie liczy z oczywistych Czytaj więcej [...]

Dzień ważki

Pewnie cześć z Was zastanawia się, co jest grane, że tak rzadko dodaję wpisy. Parę powodów jest. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że zdobyłem fajne zlecenie w temacie wędkarskim i poświęcam temu sporo czasu. Nie zdradzam na razie szczegółów, aby nie zapeszyć. Druga przyczyna jest prozaiczna – dochodzę do przekonania, iż pisanie o wędkarstwie kończy się wcześniej czy później zjadaniem własnego ogona. O ile fajnie jest pochwalić się jakimś nowym własnym czy kolegi rekordem, nietypowym połowem, jakimś nowym, naprawdę nowym sposobem;  łatwo opisywać kolejną turę Ligi, to ciężko jest opisywać codzienną wędkarską prozę. Nawet, gdy coś tam złowię. A co dopiero jak nic nie złowię? Dowodem niech będzie mój ostatni zakup najnowszego numeru WŚ. Nie pamiętam kiedy kupiłem ostatni raz, ale nic się nie zmienia, poza prezentowanymi modelami reklamowanego sprzętu. Oczywiście, gdy ktoś zaczyna się bawić w wędkarstwo, to czytanie tego ma Czytaj więcej [...]