Dlaczego jest jak jest – c.d.

Dziś będzie nie tylko o mojej sprawie, ale też trochę rozważań i  spekulacji, co nas wędkarzy czeka. Ale po kolei. Pewnie wielu z Was zastanawia się czy wciąż jestem członkiem PZW? Niektórzy to nawet wprost piszą jak potoczyła się „rozprawa” 21 grudnia. Staram się odpowiadać na wszystkie maile i dlatego wybaczcie ich zdawkowość – sporo ich. Otóż członkiem PZW wciąż jestem, mimo pobożnych życzeń niektórych. Wprawdzie nie odwołałem się do prostego chwytu z L4 [można to wtedy przeciągać ekstremalnie długo, co jednak nie jest moim celem]. Po prostu sam miałem sporo wątpliwości, co do wezwania, jakie mi doręczono – głównie w temacie dość mętnie wymienionego załącznika, którego nie otrzymałem. Tzn. domyślałem się co to ma być, ale pewności mieć nie mogłem. Natomiast sam termin [tuż przed świętami] odebrałem, jako czystą złośliwość. Wiadomo jak wtedy jest i wszyscy zainteresowani pojawieniem się jako ewentualni świadkowie Czytaj więcej [...]

Ostatnie dni sezonu

Nie lubię takiej końcówki roku. Poświęciłem kupę czasu i ostatnie dwa dni to było absolutne zero. Rok  się skończył, tak jak się zaczął. Plany pokrzyżowała aura. Mając bardzo niewiele czasu w grudniu, ostatnie dni chciałem w końcu poświęcić okoniom, licząc na przynajmniej jednego grubasa. Przyszły na tyle duże mrozy, że wszystko zamarzło. Byłem dwa razy w tym jeden ranek przy totalnie już zamarzających przelotkach i obmarzających w oczach brzegach. Naprawdę łowiło się ledwo, ledwo. Jakimś cudem wytrzymałem cztery godziny o jednym niezaciętym braniu. A zanosiło się znaczne lepiej. Będąc trzy dni wcześniej już też przy mało sprzyjających warunkach [strasznie silny wiatr i odczuwalnie koło zera], to jednak coś się działo. Wprawdzie sposób, który uważam za najlepszy [3 x N - o tym w innym tekście] nie dawał wyników, ale to chyba skutek  tego, że na tym zbiorniku sporo ryb około 40cm wyjechała w jedną stronę wiosną. Nie tylko Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2021. Podsumowanie

Jak oceniam nasze tegoroczne zmagania? Na pewno Liga miała w tym sezonie największą frekwencję. Mimo, iż z naszej rywalizacji wypadły/zrezygnowały trzy osoby, to i tak ilościowo było nas najwięcej od 2016r. Pewnym minusem, co dało się zauważyć już rok temu, jest aktualna sytuacja „zdrowotna” no i różne kwarantanny, oraz realne infekcje, blokujące uczestników od czasu do czasu. Na pewno sporym urozmaiceniem było pojawienie się w tym sezonie łowisk, które wcześniej nigdy się nie wylosowały, bądź nawet nie były proponowane [Poprad, Kryspinów, miejskie W3]. Bez tego pewnie nie zawitałbym do portu w Płaszowie, czy na tzw. Kanał Ciepłej Wody. Wydaje mi się, iż poza czołowymi miejscami, gdzie uczestnikom obok umiejętności też trochę sprzyjało szczęście; pozostali uczestnicy byli pod dużym wpływem przypadku. Część z nas trenując dużo, przed co najmniej kilkoma turami miała świetne wyniki, których podczas tur nie udawało się powtórzyć. Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. X tura – Wisła W2

Zacznę może tak: niejako przy okazji, taki pomysł z Ligą jest bardzo wiarygodnym sprawdzianem, co warta jest dana woda. Nawet gdyby samokrytycznie przesadnie nie szacować  umiejętności uczestników rywalizacji – ilość ludzi x czas... Daje do myślenia. Ostatnia tura tegorocznej Ligi była najsłabszą ze wszystkich odkąd Liga powstała, czyli od 2016r. Rok temu na zbiorniku Cholerzyn padła tylko jedna ryba na punkty i nie myślałem, że może być gorzej. No, ale może – 11 grudnia nikt nie miał ryby na punkty, nikt nawet ryby nie wyjął, nikt nawet nie wyjął...podcinki, a odnotowanych brań były dwa. 91 „wędkarzogodzin”, trzy techniki: standardowy spinning we wszystkich odmianach gramaturowych [od 0,3g do nawet 30g], drop-shot, troki boczne. Nic. Łowiliśmy 7h [7.00 – 14.00] na relatywnie krótkim odcinku od ujścia Skawinki do progu Kościuszko. Na obu brzegach. W mojej ocenie jest to łowisko dla spinningisty łowiącego z brzegu niewdzięczne; o tej porze Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – c.d.

Kontynuując zgodnie z obietnicą relacjonowania całej sprawy, jaką aktualnie sam mam z okręgiem, informuję jaki jest rozwój sytuacji. Niezależnie jaki będzie finał przebiegu zdarzeń, a finał, przynajmniej w moim pojęciu będzie nie szybko, przedstawiam temat, bo na tym przykładzie chcę pokazać, jakiego charakteru stowarzyszeniem jest jeśli nie całe PZW, to okręg krakowski związku. Z początkiem listopada dowiedziałem się, iż – uwaga 🙂 - na podstawie głosowania zarządu okręgu, zostałem usunięty z szeregów związku. Po pierwszym zdumieniu , śmiać mi się chciało. Mój ogląd tego ruchu ze strony włodarzy jest następujący: Zrobili to chyba, by ośmielić sąd kolesiowski i nadać mu jakąś tam podstawę prawną. Zrobili to po prostu dla lepszego samopoczucia, bo cóż im pozostało, jeśli przywrócili poprzednie [dłuższe] okresy ochronne, czyli krótko mówiąc – przyznali rację składającym petycję. Zrobili to dla efektu propagandowego, Czytaj więcej [...]

„Dziki” rekord

Przeżyłem ostatnio piękną przygodę. Pobiłem swój kolejny, prywatny rekord i to w gatunku, którego specjalnie nie brałem pod uwagę. Fakt faktem, że nie musiał się zdarzyć żaden cud, bo i mój dotychczasowy rekord był bardzo skromny, nie mniej przeskoczyłem go o prawie 20cm... Wszystkie chwile wędkarskiej chwały  w tym i zeszłym roku  zawdzięczam moim dwóm „magicznym” odcinkom. Choć opisywany niżej wypad w założeniu miał być ostatnim nocnym w tym sezonie. Powód prosty – zero kontaktu przez cztery wyjazdy z rzędu. Tak naprawdę skusiłem się tylko z jednego powodu: metr wody więcej niż przez cały ostatni miesiąc. W bardzo niskim poziomie rzeki upatrywałem przyczynę braku brań. Podejrzewam, iż znaczenie miała też pora: na tym dzikim fragmencie w zeszłym i w tym  sezonie późnojesiennym, wszystkie sandacze, poza chyba trzema rybami złowiłem po 20.00. Tymczasem w tym roku ja na ogół kończę o tej porze, chyba dwa razy zostałem dłużej. Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. IX tura – starorzecze

Gdyby proponujący na listopad starorzecze, wiedzieli, co wydarzy się tam w tym sezonie, to pewnie łowilibyśmy gdzie indziej. Od 2018r starorzecze nie jest już moim stałym łowiskiem w późnojesiennym kalendarzu. Wynika to z jednego czynnika: straciło swoją powtarzalność. Tam zrobiono zakaz łowienia od stycznia do kwietnia, a powinien być zakaz zabierania ryb od 1 października do 31 marca. Ale gdyby nawet, to wydarzenia tego roku i tak zdemolowałyby  to łowisko. Po prostu pierwszy raz od wielu lat przeszła bardzo duża woda po topniejącym śniegu. Duża fala przetoczyła się po samym starorzeczu, czego skutkiem było zamulenie połączenia z rzeką. Temat był zgłoszony przez lokalnych wędkarzy od razu, nie mniej chcąc reagować legalnie, długo zwlekano z rozpoczęciem prac, czekając na zgodę właściwych organów. W wyniku tego padło prawie całe lokalne stado świnek, które po zimie nie mogły spłynąć do rzeki. Kolejne dwie fale wezbrań już w cieplejszej Czytaj więcej [...]

Nowe przynęty Fishchaser

W katalogu przynęt Fishchaser są nowe pozycje. Na dwie chciałem szczególnie zwrócić uwagę. O pierwszej powinienem napisać już dawno, bo teraz to ostatni dzwonek, gdy sezon zmierza do końca. Reklamuję największe Minimastery. Opisywane niżej mają 7,5cm. Są więc przeznaczone na bardziej konkretne drapieżniki i sprzęt niekoniecznie UL. To jakby skrócony Pintail 9cm z pracującą płetwą. Jak wszystkie produkty marki, mają piękny design i bardzo staranne wykonanie. Na pewno będzie to wabik skuteczny na sandacze, bolenie, czy szczupaki. Nie wątpię, że gruby okoń, kleń czy pstrąg też się wpisują na listę adoratorów. Każdy może znaleźć w danym wabiku atuty szczególnie liczące się dla niego. Nie inaczej jest ze mną. Mnie podobają się trzy rzeczy w opisywanych największych Minimasterach: - „tłustość” wabika – odbiegająca od częstych ostatnio ale jednak trochę spowszedniałych, eterycznych korpusików; przy tym wszystkim przynęta jest Czytaj więcej [...]

Poświęcenie

Żyję trochę innymi tematami i nawet nie mam na myśli cyrku z PZW, tylko inne trudności, jakie życie po prostu przynosi, nawet jeśli nas samych one bezpośrednio nie dotyczą. Rzadziej w ostatnich tygodniach, ale na ryby od czasu do czasu chodzę. Uczciwie powiem, że ostatnie trzy sandaczowe wypady były bez brania. Wcześniejsze jednak dały emocje, momentami niemałe. Potwierdzam, że jak ktoś znajdzie sensowną i w sumie nieznaną/zapomnianą miejscówkę, to zaczyna się małe piekiełko: duża grupa wędkarzy zaczyna stawać na głowie, by odkryć, gdzie to jest. Zachowania są tu różne: od takich otwartych i honorowych, po skrajną chamówę. Dla mnie świadczy to tylko o jednym – o poziomie desperacji wynikającej z braku kontaktu z rybą, która wystaje z ręki. Też trochę mnie to dotknęło, choć udało mi się bez wątpienia uchować mój fragment. Głównie ze względu na ostrożność. Łowię tam wyłącznie w tygodniu i przyjeżdżam zupełnie po ciemku; Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest… – c.d.

Witam Wszystkich! Dobra wiadomość: oficjalnie zarząd okręgu przywrócił stare okresy ochronne bolenia i sandacza, czyli sandaczowi przywrócono wydłużony okres [od 1 stycznia], a boleniowi w ogóle przywrócono okres ochronny. Zauważę, iż przy zdroworozsądkowym podejściu, już nawet nie ze względu na głosy krytykujące nietrafione decyzje, a ze względu na logikę działań, ludzie z zarządu mogli w lutym postawić na oficjalnej stronie okręgu baner z przykładowo taką treścią: po przeanalizowaniu wszystkich informacji i zasięgnięciu opinii biegłych ichtiologów, od sezonu 2022 przywrócone będą poprzednie okresy ochronne bolenia i sandacza. I byłoby po krzyku. Ale – sam już nie wiem, czy brakło włodarzom okręgu zdolności refleksji, uznali, że żaden wędkarski plebs nic im nie będzie dyktował, czy to po prostu zwykła indolencja, lenistwo…Na pewno zerowa zdolność do dialogu. W każdym razie cel został osiągnięty. Nikt nie będzie sterczeć na Czytaj więcej [...]