Dlaczego jest, jak jest – część…nie wiem już która :)

Trochę wahałem się o czym pisać. Wędkarsko mam się czym pochwalić, ale wczoraj byłem na Bulwarowej, na przesłuchaniu. Przesłuchanie to dobre słowo. Zostałem wezwany jako świadek, lecz bez podawania w jakiej sprawie. Oczywiście zainteresowanych wędkarzy rzecznik okręgu nie wpuścił. Wszedł ze mną tylko mój pełnomocnik. Jakie wrażenia? Generalnie chyba nie spełniłem nadziei przesłuchującego. Po wykonanym z odpowiednim namaszczeniem odpytaniu mnie  i mojego pełnomocnika z danych osobowych [syn tego a tego itd.], danych adresowych zaczęło się przesłuchanie. Odpowiedziałem tylko na pytanie nr 1 – od kiedy jestem rzecznikiem dyscyplinarnym koła w Liszkach. Pytanie to mnie o tyle zdumiało, iż byłem głęboko przekonany, że dawno jestem odwołany. Ja przypomnę, że koło w Liszkach powstało w 2021r, w  bardzo „specyficzny” sposób, rotacja w funkcjach, w pierwszych tygodniach była zaskakująca. Koło miało być ostoją wędkarskiej normalności. Czytaj więcej [...]

Sandacz w teorii

A mówią, że nic dwa razy się nie zdarza! Otóż Tommy, choć nie na mojej miejscówce, zaliczył fenomenalny sandaczowy wypad. Nieskromnie powiem, że miałem w tym udział. W ostatni poniedziałek od około 15.00 ciśnienie tak leciało w dół i to w takim tempie, iż nie miałem wątpliwości: to ten wieczór. Sam tylko żałowałem, bo dla mnie poniedziałki są wyjęte z wędkarstwa niestety, zwłaszcza wieczorem. Nalegałem tylko, że trzeba się śpieszyć, bo przy tak szybko opadającym ciśnieniu, to około 19.00 może być już po wszystkim. W każdym razie pierwszą „bombę” Tommy zaliczył jeszcze w pełni dnia, dosłownie w drugim rzucie. 80cm. Czego chcieć więcej… Po chwili kolega meldował 68cm. Potem, już po zmierzchu przyszło kolejne zdjęcie: 85cm. Już „dinozaur”. Na koniec 64cm. Wszystko z jednego miejsca. Nie ruszył się na krok. Po wszystkim ale jeszcze dzwoniąc  z nad wody, gadaliśmy jak najęci, bo tak mi się udzielił Czytaj więcej [...]

Brak mi słów [nowy rekord]

Czy można zaliczyć lepszą niż poniższa relacja, recenzję swoich porad, jak złowić sandacza? Wciąż jestem na haju po wypadzie z soboty na niedzielę. Kolega stwierdził, że byłem w Holandii na rybach. Dziękuję za wszystkie gratulacje i żarty jakie padły pod moim adresem przy okazji tej sytuacji 🙂 Nie wiem, może mało doświadczyłem, ale połów jaki miałem ostatnio, przyrównałbym do odległych lat i boleniowych „pogromów”, gdzie łowiło się po 6-8 ryb grubo 60+ w tym dwie, a czasem nawet trzy 75+... Podobnież moim bliższym i dalszym znajomym takie sytuacje chyba nie często są dane, bo w kilku osobach widziałem niedowierzanie. Co takiego się wydarzyło? Otóż, trafiłem nawet nie na „noc konia”, a na „noc słonia”.  Te niespełna cztery godziny nocnych łowów obfitowały w tyle zdarzeń, że nawet nie muszę się silić, by uatrakcyjnić tekst. A i tak pomijam dwie sytuacje gdzie wpadłem prawie po pierś do wody. Do rzeczy. To był mój pierwszy Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – z ostatniej chwili.

Poniższy wpis [teraz nieznacznie zmieniony] miałem zamiar zamieścić w zimie, gdy nie bardzo jest co pisać, jako wyjaśnienie i zamknięcie tematu „cichej” likwidacji okresu ochronnego bolenia i skrócenia okresu ochronnego sandacza. Przypomnę: - w zezwoleniu na ten sezon wędkarski w Okręgu Kraków boleń został pozbawiony okresu ochronnego, a okres ochronny sandacza skrócono o styczeń i luty - zaowocowało to masowym wyławianiem, najczęściej na zimowiskach, więc niekoniecznie po braniu, tylko za tzw. „bety” ryb tego gatunku [na dwóch odcinkach Wisły, znanych jako zimowe sandaczowe ostoje, pojawiały się nawet ekipy z sąsiednich okręgów] - wywołało to zdziwienie i oburzenie  na około krakowskich forach wędkarskich - jeden z wędkarzy zorganizował petycję o przywrócenie poprzednich zapisów– o czym mnie także poinformował, bym pomógł ją rozpropagować - podpisało ją blisko 200 osób - Zarząd Okręgu nie zareagował pozytywnie na uwagi i Czytaj więcej [...]

Sandacz – moje pierwsze [świadome] kroki

O ile wiosna rozkręcała się wolno w tym roku, to jesień przyjdzie chyba o czasie i  dość wyraźnie pokazuje nam, że lato już za nami. To oznacza, że  najwyższa pora rozważyć jakiś wypad na sandacza. Poniższe zdobycze kolegów startujących w Lidze Spinningowo - Muchowej są na to najlepszą zachętą [ryby złowione na ich ostatnich wypadach celowo na sandacza]. Na nocnym wypadzie jeszcze Krzysiek złowił bestię – drapieżca miał 95cm! Tyle, że miejscówka dość charakterystyczna i mimo ciemności – rozpoznawalna, więc nie zaprezentuję ryby. Cmokaliśmy z zachwytu nad tą rybą, bo było nad czym. Słyszałem jeszcze o złowionym w zeszłym tygodniu sandaczu 97cm. Ponieważ łowię sandacze okazjonalnie i w zeszłym sezonie pierwszy raz przyłożyłem się do tego celowo i bardzo świadomie, nie będzie to tekst z cyklu „wyjadacz radzi”. Ponieważ powtarzalność moich sandaczowych wypraw miała dość wysoką skuteczność, pokuszę się o zebranie Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. VII tura – Wisła [miejskie W3]

Miejskie W3, które się wylosowało na wrześniową turę było na ogół przyjęte z zaciekawieniem i ostrożnym optymizmem. Poza słownie trzema uczestnikami tegorocznej ligi, była to terra incognita. Nikt poza Tommy`m, Piotrkiem i Krzyśkiem nigdy tam nie łowił. Na ogół to nikt nawet też nie bywał i może poza stopniem Dąbie, to mało kto miał wyobrażenie jak tam jest. Miało to być więc też takie testowanie nowej wody i odkrywanie, co w niej tak naprawdę pływa. Nadzieje nawet były spore, bo doszliśmy do wniosku, że presja spinningowa nie jest tam duża i to w sumie prawda, natomiast już obecność wędkarzy stacjonarnych -  okazuje się – są bardzo liczni. Tyle, jeśli idzie o odczucia po losowaniu łowisk na ten sezon Ligi. Zupełnie inne nastroje dominowały już przed turą. Nikt, słownie nikt, kto rozpoznawał ten odcinek nie pochwalił się rybą na punkty na przestrzeni 10 dni przed turą. A kilku z nas było i to niektórzy po 4-5 razy... Bez wątpienia Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. VI tura – Poprad

Nim zacznę relację, chciałem zareklamować  miejsce, gdzie zatrzymałem się nad Popradem. Jako wędkarz niekoniecznie oczekuję luksusów, ale jadąc z rodziną [dzieci] zwracam jednak uwagę, by było w miarę higienicznie, a w temacie szeroko rozumianej agroturystyki, to widziałem różne przybytki i doświadczyłem całego wachlarza postaw ich właścicieli. Jeśli ktoś wybiera się w tamte rejony, szczerze polecam Willę Świetlaną w Piwnicznej na ul. Leśnej 1. Co najmniej z kilku powodów: - pani zawiadująca całością jest w niewymuszony sposób  miła i otwarta na potrzeby [także nagłe] jakie mogą mieć rodziny z dziećmi [nie tylko kasa się liczy] - dla wędkarza, który nie lubi poruszać się autem, do rzeki jest może 40m, a w promieniu 1km w górę i w dół są bystre jak i wolne odcinki, płytkie i głębokie pod każdy rodzaj wędkowania - dość leciwy budynek przeszedł totalny remont  i  w środku jest absolutnie czysto, sucho i przytulnie - Czytaj więcej [...]

Jakby cofnął się czas…

Aż żałuję, że nie robiłem bardziej efektownych, czy po prostu ładniejszych zdjęć. Normalnie byłem oszołomiony ilością brań. Duża woda ma swoich wielbicieli i przeciwników. Wśród tych pierwszych są ci, którzy liczą na duże ryby, głównie grubego wąsa, a inni na wiele brań ryb drobnych. I ja zaliczam się do tych drugich. Po prostu uwielbiam masę brań i zróżnicowanie gatunków. Szczególnie jak łowi się w warunkach zbrudzonej i mocno podniesionej wody, to niewiadoma co weźmie, jest tym większa. Dawniej, 15-20 lat temu z ówczesnym zestawem  UL [kij do 20g i żyłka 0,16mm, twisterki na 3g] można było połowić jak to się mówi – do bólu w normalnych warunkach. Teraz trzeba niestety czekać na te kilka dni w roku, kiedy ryby zmuszone warunkami wodnymi, gromadzą się tłumnie w jakichś zacisznych enklawach. Dawniej takie kumulacje rybek po 25 – 30cm były na co drugim zakręcie Wisły ale się skończyło. Niestety… Teraz taka gruba woda trzymała Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. V tura – Raba „górska”

Była to trochę chaotyczna tura, pełna szczęśliwych i pechowych zdarzeń. Były kołowrotki, co zostały w domu, podobnie jak nie zabrana nad wodę wędka. Niestety trącona woda, a wcześniej bardzo duża i brudna [co dawało nadzieję na brania przy czyszczeniu się], przegrała jednak z pełnią. Ryby brały bardzo nierówno, raczej dość przypadkowo, nie mniej aż 11 startujących zapunktowało [na 16 obecnych]. Rywalizacja ta upłynęła także pod znakiem strat sporych ryb i szczęśliwych holi okazów, a przede wszystkim punktowania „na styk” pojedynczymi rybami, co nie ominęło tym razem, także obu dotychczasowych liderów. Wynikiem tego była…zmiana lidera w punktacji generalnej. Zanim przejdę do szczegółów, chciałem zauważyć, że w naszym gronie naprawdę są dobrzy wędkarze – 3 tygodnie temu na zawodach „Kleń Raby”, a startowało tam ponad 30 osób, zwyciężył w sposób zdecydowany Robert, a drugie miejsce zajął Jędrzej. W poprzednich edycjach Czytaj więcej [...]