III tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Raba „górska”.

Gdyby ta tura była jakoś transmitowana wizualnie na żywo, równocześnie ze wszystkich miejsc, gdzie byli uczestnicy i z takim bieżącym przedstawianiem, co się dzieje w rankingu ogólnym, mogłoby być nawet dość interesująco, mimo w sumie bardzo słabych jak na Rabę wyników. Nie mniej te skromne połowy bardzo namieszały w rankingu ogólnym i w wielu przypadkach przodujący zrównali się  z tymi, co byli w ogonie. Takiego ścisku w tabeli nigdy jeszcze nie było. Po prostu aż osiem  osób zerowało, a i z tych, co cokolwiek złowili, to od miejsca piątego są to pojedyncze rybki w tym niektóre ledwo, ledwo na punkty. Nie mniej wynik mógł być zupełnie inny, gdyby dopisało szczęście – Zygmunt o ile pamiętam z czytanych na gorąco po turze wpisów na naszym forum, stracił dwie duże ryby. Tommy stał się bohaterem dnia, choć nie wygrał, ale emocje miał potężne. Nawet ja, gdybym nie popełnił błędu taktycznego, to przy wynikach jak inni, mógłbym być Czytaj więcej [...]

Refleksje po majówce

Od chyba 3-4 lat próbowałem zaliczać majówki z nastawieniem na bolenia albo szczupaka. Wyniki były żadne, bądź słabe [rok temu osłodził mi otwarcie sezonu 56cm kleń i 45cm jaź]. To, co było teraz skutecznie wybiło mi z głowy majówki z drapieżnikami nad dziką Wisłą. Obiecałem sobie, że koniec. Naprawdę podłapałem doła. Nie będę Was nudził tym gdzie tam nie byłem. Krótko: jak to możliwe, że po przeoraniu dosłownie metr po metrze trzech oddalonych od siebie o kilka kilometrów, różnych około 200m fragmentów Wisły, jedyne, co zaliczyłem, to ...jedną podcinkę. Słownie. Widziałem dwa niemrawe ataki. Jeśli to były bolenie, to małe.  Osiem godzin w pełnym skupieniu z przerwami na dojazd w nowe miejsce. Na koniec, doprowadzony do desperacji, odłożyłem zestaw szczupakowo – boleniowy i zmontowałem kijek na jazia. To były jeszcze dwie dodatkowe godziny i czwarty, dawniej pewny odcinek z tym gatunkiem o tej porze roku. Znów nic. Taki był mój Czytaj więcej [...]

II tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Brzegi 2 i 3

No, Liga jak na razie jawi się jako trout area, swojsko zwana paszokarnią [paszok - świeżo wpuszczony tęczak]. Nie powiem, żebym był tym zachwycony i chyba nie jestem tu odosobniony.  Na początek refleksja, z którą się już podzieliłem z kolegami. Złym pomysłem było podawanie propozycji łowisk, na które cześć osób nie chce wykupywać zezwoleń, lub po prostu nie chce na nich łowić. Wprowadzenie łowisk alternatywnych do wyboru nie bardzo ma sens, bo dość mocno od siebie odstają. W przypadku zbiorników Brzegi nr 2 i nr 3 to są dwa zupełnie inne światy. Dosłownie. Zbiornik nr 2 to lej w ziemi o średnicy 200 – 300m bez jakichkolwiek trzcin - łowisko no kill w którym gotuje się od tęczaków; „trójka” zaś, to relatywnie dziki zbiornik, znacznie większy, na około 2/3 linii brzegowej porośnięty ścianą trzcin, a dominującymi spinningowo rybami, na które jest sens liczyć są wzdręgi, okonie i liny [szczupak w kwietniu się nie liczy z oczywistych Czytaj więcej [...]

Dzień ważki

Pewnie cześć z Was zastanawia się, co jest grane, że tak rzadko dodaję wpisy. Parę powodów jest. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że zdobyłem fajne zlecenie w temacie wędkarskim i poświęcam temu sporo czasu. Nie zdradzam na razie szczegółów, aby nie zapeszyć. Druga przyczyna jest prozaiczna – dochodzę do przekonania, iż pisanie o wędkarstwie kończy się wcześniej czy później zjadaniem własnego ogona. O ile fajnie jest pochwalić się jakimś nowym własnym czy kolegi rekordem, nietypowym połowem, jakimś nowym, naprawdę nowym sposobem;  łatwo opisywać kolejną turę Ligi, to ciężko jest opisywać codzienną wędkarską prozę. Nawet, gdy coś tam złowię. A co dopiero jak nic nie złowię? Dowodem niech będzie mój ostatni zakup najnowszego numeru WŚ. Nie pamiętam kiedy kupiłem ostatni raz, ale nic się nie zmienia, poza prezentowanymi modelami reklamowanego sprzętu. Oczywiście, gdy ktoś zaczyna się bawić w wędkarstwo, to czytanie tego ma Czytaj więcej [...]

I tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Kryspinów [Zalew Na Piaskach]

Ech, stało się to czego część z nas najbardziej się obawiała i nie ma co ściemniać – należałem do tej grupy. Wszystko przez porąbaną aurę… Ale od początku. Jako pole rywalizacji na pierwszą tegoroczną turę wylosował się największy okołokrakowski zbiornik. Jest to nie aż tak stara jako zbiornik , nieczynna piaskownia o powierzchni blisko 40 ha, o niezwykle urozmaiconym dnie i na ogół znacznych głębokościach już blisko brzegu. Te 5-6m głębokości jest w zasięgu rzutu nawet na 0,5g jeśli mamy cieniutką linkę. Rybostan w skali tego na co można liczyć w przeciętnej wodzie w Polsce, oceniam na dostateczny. Z marcowej perspektywy spinningowo liczy się tylko okoń. Są nieliczne klenie, które się tam jakoś rozmnażają, bo widuje się ryby 15cm, jak i znacznie większe. Nie mniej ich znikoma ilość w kubaturze wody [do 12,5m głębokości] jest chyba powodem, iż są to poza majem – czerwcem w moim przypadku sporadyczne tu przyłowy. Jest pewnie Czytaj więcej [...]

Otwarcie sezonu – trzy życiówki

Zacznę od nieciekawej refleksji. Spotkałem nad krzeszówkowym no kill dwóch wędkarzy. Jednego znam dość dobrze – jesteśmy na „cześć”, drugiego tylko z widzenia. Nie mniej wiem, że zawsze byli to spinningiści aż do przesady traktujący poważnie regulamin [podbierak, pojedyncze haki bezzadziorowe itd.]. Tymczasem ku mojemu zdumieniu tym razem mieli woblery uzbrojone w kotwice i to z zadziorami. Po chwili dopiero zorientowałem się, że nie mają też wymaganych podbieraków. Na moją ostrożną uwagę odpowiedzieli, że przecież Wody Polskie i tak zabiorą rzeki, to co tam jakieś wymogi. Grunt to nie zabierać ryb, a – tu wskazał jeden z nich kierunek w dół rzeczki – a tam z 500m niżej jest koleś, który zapakował na ich oczach pstrąga w  torbę. Zauważyłem, że nawet jeśli Wody przejmą rzeki, to przy takim podejściu one nadal będą puste. Jakoś tak zamilkli... Myślę, że jesteśmy społeczeństwem, które ma to co ma, na własne życzenie. Ale Czytaj więcej [...]

Rozprawa [z cyklu Dlaczego jest jak jest]

- Gdzie ma pan maseczkę? - Mam wadę zastawki – odpowiadam zgodnie z prawdą – jestem ustawowo zwolniony z jej noszenia. - To proszę pokazać stosowny dokument – dość szorstko mój adwersarz nie odpuszcza - Nie mam takiego obowiązku – znów odpowiadam zgodnie z prawdą. Mam konstytucyjną gwarancję tajemnicy mojego stanu zdrowia. Mam to zagwarantowane ustawowo. - No ale jest ustawa by nosić maski – gość się nie poddaje. - To nie jest ustawa tylko rozporządzenie – odpowiadam, a na to Maciek wrzuca od siebie: - Panowie jako sąd, choćby koleżeński, chyba powinni mieć o tym jakieś pojęcie... Tak wyglądał początek spotkanie na Bulwarowej w sądzie koleżeńskim. Pan, który wystartował w temacie maseczki, do końca spotkania, ani razu już się nie odezwał 🙂 Zanim przejdę do szczegółów chciałem niezmiernie podziękować, tym, którzy byli, oraz wszystkim pozostałym. Włodarze na serio albo nie mają pojęcia, albo wciąż ignorują fakt, jak Czytaj więcej [...]

Liga 2022 – losowanie

Ach, cóż to było za spotkanie! Chyba najfajniejsze losowanie ligi do tej pory. Nie mam na myśli, tego co się wylosowało tylko sam klimat spotkania. Nad wodą prawie nie ma okazji pogadać ze sobą na luzie o wszystkim i o niczym. Miło jest w dobrym towarzystwie coś skubnąć, coś wypić i przede wszystkim nagadać się o rybach, wodach, wędkach itd. Wprawdzie niewielką, ale przywieźli część swych warsztatów Zygmunt i Piotrek. Odpowiednio sprzęt do kręcenia much i robienia woblerów. Ponieważ ludzie zjeżdżali się bez ciśnienia, a ja zajmowałem się garnkami, to część oglądała owady wychodzące spod ręki Zygmunta. Muchowym motywem przewodnim w tym roku były „osy”, jak niżej, którą Zygmunt ocenił jako „bardzo dużą”. Zresztą na poczekaniu ukręcił coś co jak dla mnie było stu procentową repliką osopodobnej muchówki , które nie raz charakterystycznie zawisają nad nami. Tu się nieśmiało przypominam o kilka sztuk. No i na Czytaj więcej [...]

???????

Na pewno większość z Was oglądała konferencję Wód Polskich, potwierdzającą niejako temat przejęcia akwenów i cieków do tej pory pozostających we władaniu PZW. Opinie są na ten temat przeróżne. Dominuje chyba nie do końca uzasadniona euforia; co bardziej racjonalni przejawiają ostrożny optymizm, stojąc na stanowisku z którym sam się utożsamiam, że związek w swej warstwie przywódczej tak odizolował się od zwykłych wędkarzy, że nie ma co liczyć na choćby rozważanie jakichś nowych rozwiązań. Są też obrońcy PZW, ale to chyba najczęściej sami działacze, bo poświęciłem niemało czasu na obejrzenie/poczytanie wielu wypowiedzi i statystycznie, gdyby rządził internet to PZW nie byłoby od co najmniej dekady. Ale fora wędkarskie nie rządzą. Nawiasem mówiąc, gdy piszę, że PZW sięgnęło pewnego dna w utrzymywaniu dotychczasowego stanu, powszechnie ocenianego przez starych jak i młodych jako coś nieznośnego zarówno w sferze organizacyjnej, Czytaj więcej [...]

Wielka czwórka

Nie, nie będzie o sumie, sandaczu, szczupaku i boleniu. Już dość dawno temu Pan Rafał napisał do mnie, że czytał dawne moje wpisy o tym jakie gatunki preferują jakie kolory przynęt i czy z perspektywy lat coś się zmieniło w mojej ocenie na tym polu. Robiąc mały rachunek sukcesów i porażek, niżej odpowiadam na zapytanie Czytelnika. Po pierwsze  - aktualnie, wybierając się na ryby, przywiązuję wagę do znacznie szerszego wachlarza czynników, mających wpływ na wynik. Jeśli jest to nie aż tak częsta wyprawa, obliczona na dłuższy wypad [cały dzień] i maksymalny wynik, skrupulatnie rozważam poniższe zmienne: - pora roku i aktualna aura – od tego uzależniam wybór łowiska Następnie skupiam się na analizie szczegółów pogodowych: - temperatura [wszelkie skrajne odchylenia jak dla danej pory roku, często mają negatywny wpływ na wynik] - ciśnienie [jeśli nie planujemy połowu w rejonie mocno uzależnionym od istnienia zapory/progu wodnego, gdzie Czytaj więcej [...]