Okoniowy start

Po prawdzie jaki mógłby być inny w naszych stronach początek sezonu, niż kleniowy lub właśnie okoniowy?  Ale był naprawdę dobry, biorąc pod uwagę, co oferują na co dzień okoliczne wody.  Wprawdzie łowiliśmy na różnych zbiornikach i różnymi technikami [jig rig, trok boczny, karolina i oczywiście konwencjonalnie – tu przy sporej rozpiętości gramatur] ale połowił każdy. Z perspektywy naszej ligowej zabawy i marcowych/listopadowych kiepskich wyników, gdyby teraz odbyła się tura, to aby liczyć na wysokie miejsce trzeba byłoby mieć  przynajmniej 400pkt. Czyli co najmniej  3-4 ryby 30+.  Z czego wynikały tak zadowalające efekty? Moim zdaniem okoń, szczególnie ten troszkę większy  jest chyba największym rybim meteopatą. Trafiliśmy w dobry dzień jak na nasz region. Jeśli chodzi o wody stojące, to uparcie będę twierdził, że cyrkulacja i przede wszystkim ciśnienie mają największe znaczenie. Naprawdę, przy takich podłych wschodnich, Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest, jak jest…

Pięknie mi się zaczął sezon, nie mniej dziś będzie o tym, dlaczego w wodach PZW ryb jest raczej mniej niż więcej. Zostałem powtórnie skazany 🙂 Piszę to celowo z uśmiechem, nie na zasadzie, że przez łzy, tylko tym razem nic mi nie zrobili. Aczkolwiek jednoznacznie uważam to ostatnie posiedzenie sądu za cyrk absolutny i cieszy mnie tylko że parę osób, które się zjawiły, miały okazję to wszystko oglądać i widzieć. Długo czekałem na pismo potwierdzające decyzję. Do dziś nie wiem, czy tak , jak mi się zdaje – sąd kolesiowski się poważnie spietrał [i ma ku temu powody], czy tak opieszale działa poczta. Pismo otrzymałem dwa dni temu. Przypomnę, że po poprzednim werdykcie usuwającym mnie z szeregów PZW moje odwołanie się do ZG PZW spowodowało  unieważnienie wyroku ze względu na rażące naruszenia statutu w postępowaniu sądu przy PZW Kraków. Dziś myślę, iż całość była obliczona na totalny blef z mojej strony, że dużo napyskuję, Czytaj więcej [...]

Sezon 2022- refleksje

Koniec roku sprzyja różnym podsumowaniom i statystykom, nie mniej wymyśliłbym jakiś bardziej oryginalny temat, gdyby nie dwie sprawy: - miałem skrajnie słabe wyniki w tym roku i uważam, iż nie jest to przypadek, nasłuchując tu i ówdzie jak oceniają rok inni spinningiści, w tym tacy, których uważam za wybitnych - znakomitą końcówkę mieli Tommy i Mateusz z bratem, którzy będą bohaterami tego wpisu Zakończenie sezonu było w skali uczestników Ligi, czyli obok paru innych ludzi, najściślejszego grona moich wędkarskich znajomych bardzo różne. Wielu z nas dość szybko odstawiło kije na półki, część próbowała do końca łowić z mało spektakularnymi wynikami. Były jednak wyjątki. Z bliskiej mi kategorii łowienia UL, jeszcze w listopadzie, choć to i tak bardzo późno, na wędrówkę wzdręg, być może na zimowisko trafił Robert. Ryby ponoć niespecjalnie były czymkolwiek zainteresowane, nie mniej coś tam udało się koledze skusić, przy czym Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo- muchowa 2022. Podsumowanie.

Liga spinningowo – muchowa za nami. Czas na statystyki i przede wszystkim oficjalną klasyfikację generalną. Finalnie we wszystkich turach złowiono: sześćdziesiąt pięć kleni w rozmiarze 30 – 51cm, czterdzieści osiem tęczaków 33 – 44cm, trzydzieści osiem pstrągów 30 – 58cm, dwanaście okoni 25 – 37cm, cztery brzany 42 – 57cm, trzy świnki  41, 43 i 45cm, dwa jazie 25 i 38cm, dwa leszcze 44 i 51cm, dwa szczupaki 70 i 76cm, płoć 25cm i certę 38cm. Z pewnym sarkazmem stwierdzę, iż tegoroczna Liga była „szczupakową” za sprawą dwóch pierwszych punktowanych ryb tego gatunku. Trzeba było Tommy`ego i Krzyśka i aż siedmiu sezonów… Ale takie mamy wody, choć są enklawy gdzie szansa na grubszego zbója jest, co pokażę w następnym wpisie przy prezentacji ryb Mateusza i jego brata z ostatniego miesiąca [jeśli się zgodzą oczywiście]. Symptomatyczne są też inne dane:  tych 12 okoni na punkty to ja nawet nie komentuję, przy połowie „ultralajtowców”, Czytaj więcej [...]

X tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Wisła W2

Cud, że jakieś ryby w tak okropną pogodę w ogóle chciały coś zjeść.  Wprawdzie było tuż nad zero i nic nie zamarzało, ale wiał okrutnie ostry wschodni wiatr. Do tego bardzo wysokie ciśnienie, przy takim zniechęcającym jednolicie zachmurzonym, „zadżumionym” niebie. Mnie normalnie sparaliżował stan wody, którego nie sprawdziłem na wodowskazach wyjeżdżając. Tam, gdzie dzień wcześniej miałem brania, mogłem sobie w trampkach chodzić. Zero wody! Spadła o 35cm i taka niestety była przez całą turę. Z drugiej zauważę iż jeśli się na jakieś ryby trafiło, to szansa była. Wniosek taki, że naprawdę bardzo rzadko są dni, gdy zupełnie nic i na nic. Tyle, że na kilkudziesięciu km około krakowskiej Wisły ryb jest skrajnie mało. Gdyby nie resztki kleni, których złowienie już jest sztuką o tej porze roku, to nastawianie się na inne gatunki traci sens. Smutne to. Ale do tego doprowadziła tzw. racjonalna gospodarka plus pazerność wędkarzy. I Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – odsłona kolejna i raczej nie ostatnia

Jak wiedzą stali Czytelnicy mojego bloga, zostałem wyrzucony z PZW za działalność na szkodę  związku. Oczywiście było odwrotnie – to działacze postępowali na szkodę wędkarzy, co potwierdziło ustosunkowanie się do całości sprawy WFOŚiGW w Krakowie. Tyle, że przeciętny wędkarz pewnie nawet nie rozumie niuansów istoty problemu. No, ale to wynika z nikłej wiedzy jaką dysponuje przeciętny Kowalski z wędką. Zarówno tej jak działa ekosystem, jak i tej, jak działa związek.  Tak, czy inaczej prawnicy doradzali przejście całej drogi statutowej zanim podam Bulwarową do niezawisłego sądu. Tak więc odwołałem się do sądu koleżeńskiego przy ZG w Warszawie. Moje odwołanie, o czym chyba po wakacjach już informowałem,  uznano za spóźnione i niezasadne zarazem. Pozostało mi więc złożenie wniosku do samej pani prezes o rewizję wyroku. No i otrzymałem odpowiedź w zeszłym tygodniu. I tu pełne zaskoczenie, gdyż  „ze względu na rażące uchybienia Czytaj więcej [...]

IX tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Kryspinów.

Katastrofa. Tak jednym zdaniem mogę opisać swój wynik na ostatniej turze. Kolejne nasze ligowe spotkanie było dla mnie dowodem,  że rzeczy niemożliwe, możliwe są. Tura w ogóle miała dość zaskakujący przebieg i bardzo namieszała w klasyfikacji generalnej. Większość osób z dotychczasowej czołówki i środka tabeli poległa. Za to parę osób z niższych miejsc bardzo mocno punktowało na tle pozostałych. To co zrobił Piotrek, Mikołaj i Jacek nazwałbym cudem. Oczywiście mieli mega szczęście, ale… Zacznę od tego, na co się zanosiło. Już sporo przed turą część z nas robiła zwiady, by wiedzieć na co się zanosi. Oczywiście śledziliśmy wyniki znajomych z  Ligi i z poza niej. Wyglądało na to, że liczy się bardzo krótki ranek, a dalej trzeba się nastawić na słownie pojedyncze, bardzo przypadkowe brania, choć na ogół ładnych ryb [okonie 30cm i więcej, nierzadko 35+]. Ponieważ ostatni raz na tej wodzie byłem ponad miesiąc wcześniej, Czytaj więcej [...]

Długi weekend – raport

W końcu mam chwilę by podzielić się wrażeniami z poprzedniego długiego weekendu. Szczerze mówiąc, jak na nasze okołokrakowskie realia był on zaskakująco owocny. Weekend zacząłem i skończyłem niezłymi rybami. Wielu kolegów postawiła na wody stojące w tamtych dniach i raczej cudów nie doświadczyli, a wyłamał się pozytywnie tylko Marcin. Niezbyt dobrze to wróży na klejoną turę ligi, nie mniej twierdziłem, że za trzy tygodnie to będzie i tak inne już, późnojesienne łowienie. Ale te rozważania pozostawię na inną okazję. Wprawdzie nie udało mi się wystartować w ostatnim pracującym dniu przed weekendem na nockę, ale… Pojawiłem się nad rzeką kolejnego dnia i od razu dość późno. Zacząłem dopiero około 10.00. Wybrałem jako łowisko opaskę, na której byłem raz w życiu i to nocą kilka lat temu. Wtedy skończyło się na obcince woblera przez niemałego szczupaka.  Jakoś nie było okazji wrócić tam wcześniej. Ponieważ dominują Czytaj więcej [...]

VIII tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Wisła W3.

Cóż – większość z nas nie będzie dobrze wspominać tej tury. Była najsłabszą w tym roku obok zmagań na Sanie. Sam trochę się napinałem by cokolwiek złowić  i na wcześniejszych treningach, i tym bardziej na samej turze. Moje spostrzeżenia przed turą, którymi podzieliłem się z uczestnikami, sprowadzające się do tego, że już nawet nie o punktach, a o ilościowym wyniku jak z września możemy zapomnieć, sprawdziły się w 100%. Areną rywalizacji był najniższy odcinek Wisły W3. Na tyle ile przez te trzy w sumie dni  [dwa treningi i tura] poznałem tę wodę wnioski mam następujące: - nie jest to szczególnie rybny odcinek z punktu widzenia spinningisty - to, co powtarzam od kilku lat – ilość ryb zatrważająco spada, nawet takich gatunków jak klenie i leszcze, co w sytuacji, gdy mamy dwie noce z wyraźnym mrozem powoduje zejście ryb jeśli nie na zimowiska z letnich miejscówek to jednak w jakieś inne obszary -  trafienie wtedy na ryby przy tak Czytaj więcej [...]

Skrajności

Moje ostatnie wyjazdy nad wodę to albo mglista i bardzo zimna jak na połowę października noc, albo wspaniałe słońce i letnia wręcz aura w dzień. Łowiłem też w ostatnich dniach na skrajnych biegunach spinningu. Najpierw w ruch poszedł zestaw UL i krasnopiórki. To takie wzdręgowe ostatki. Niby łowiłem je nieraz w późnym listopadzie, ale to już było takie żmudne sondowanie dna, a przede wszystkim wątpliwe, co do efektywności, znalezienie ryb. Teraz jeszcze dopisała aura i dało się łowić pod powierzchnią. Było całkiem sympatycznie, choć bez fajerwerków w liczbie ryb, czy w ich wielkości. Łowiłem wędką do 5g z plecionką 1,6kg oraz najmniejszymi gumkami Pintail Fishchaser na 0,4g. Byłem trochę zdziwiony, gdyż ryby mimo słońca kompletnie się nie pokazywały i szukałem ich po omacku. Znalazłem chyba niemałe stado u wylotu jednej z zatok. Kontakty miałem tuż po upadku wabika, ale na granicy rzutu takim zestawem. To też mnie trochę dziwiło, Czytaj więcej [...]