Od maja do lipca

Tak się jakoś potoczyło, że przez trzy tygodnie nie dodałem żadnego tekstu. Rzadko mi się to zdarza, ale jakoś tak się zbierałem bez szczególnego zapału – czas przed wakacjami miałem dość mocno napięty, a potem przyszedł wyjazd nad morze [zaliczyłem Łupawę, o czym przy innej okazji]. Był też inny powód zwłoki – łudziłem się jakimś odzewem ze strony władz okręgu w temacie wałkowanym już w kilku wpisach. Po prostu rozmowę z prezesem, jej finał odebrałem jako przejaw jakiegoś zrozumienia naszego spojrzenia. Niestety nic się takiego nie wydarzyło, a na dodatek doszły mnie słuchy, że ktoś z zarządu rzucił propozycję sądu koleżeńskiego – ponoć budżet okręgu został zdemolowany, dotacja cofnięta, wycofano ponoć jakieś dwie inne.... Ponieważ info mam spoza kręgów wędkarskich, to nie mogę zweryfikować kto miałby być sądzony: ja, osoby podpisane pod pismem do prezesa czy wszyscy, co podpisali petycję. W każdym razie niczego sensownego Czytaj więcej [...]

Słów kilka jeszcze o Rabie

Z Łukaszem, rozpoznawanym w wędkarskim światku jako Ruki, mam kontakt od kilku lat, choć ciężko powiedzieć, że się znamy. Ruki jest z wykształcenia ichtiologiem i tym różni się od kilku innych osób tej profesji z jakimi zdarza mi się spotykać, że nie opowiada ogólników, rzeczy które sam wiem od dawna albo innych dyrdymałów. Co więcej, gdy z nim mam okazję zamienić kilka słów, albo posłuchać/poczytać, co napisał, to często otwiera mi się jakiś inny tor widzenia danego problemu; komplementując osobę – facet wie o czym mówi i nierzadko czuć ciężar tej wiedzy, dla amatora jak ja. Poniższy tekst jest zupełnie nieplanowanym i wszystko wyszło jak to się mówi – przypadkowo. Przy relacji z pierwszej tury naszej ligi na Rabie, wywiązała się zażarta dyskusja, momentami wykraczająca poza przerzucanie się realnymi argumentami i postanowiłem przedstawić poniższy punkt widzenia. Ponieważ Ruki często używał fachowych określeń, pozwoliłem Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. IV tura – Raba „górska”

Ostatnia tura ligi przeszła po niektórych jak tsunami, a nielicznych wyniosła na top wędkarskiej chwały. Ciężko było. Trafił się okres bardzo słabych brań – trudno się dziwić, jeśli od kilku dni jest wschodnia cyrkulacja z nietypowo, lekko spadającym ciśnieniem, lity błękit i codziennie realnie 30-32 stopnie;  do tego zafundowaliśmy sobie porę mało roztropną [15.30 – 20.30], ale chodziło o to by jak najwięcej z nas mogło wystartować.  Bardzo niska woda, czysta, ale niosąca bardzo liczne glonowe gluty. Na dodatek wylosował się fragment Raby obejmujący tylko spinningowe odcinki no kill. Było więc ciasno, przy dużej frekwencji łowiących spoza naszej grupy. Momentami sytuacje surrealistyczne: tabuny kąpiących się, dmuchane zabawki, kąpane zwierzęta, śmiechy, krzyki...i  skradający się wędkarze 🙂 Rzeczywistość już kolejny raz pokazała, a potwierdziły to na drugi dzień zawody „Pstrąg Raby”: wpuszczone miesiąc wcześniej pstrągi Czytaj więcej [...]

Największe…

Dość dawno temu napisał do mnie Pan Mariusz. Jak twierdzi, jest stałym gościem na moim blogu. Bardzo emocjonuje się ligą, w której nie może brać udziału gdyż mieszka w okolicach Pabianic i czas nie pozwala mu spróbować,  wystartować w naszej rywalizacji. Zwrócił się natomiast z pytaniem, czy nie zrobiłbym takiego zestawienia rekordów w poszczególnych gatunkach, uwzględniając największe sztuki wszystkich uczestników tegorocznej ligi. No i spodobał mi się ten pomysł, bo mnie zaciekawił. Szczerze mówiąc, poza swoimi i może jeszcze 3- 4 innych osób wynikami, to zielonego pojęcia nie miałem, jak to przedstawia się u pozostałych startujących. Na ile mogłem, postarałem się dzięki uprzejmości kolegów, zaprezentować na zdjęciach poszczególne okazy, choć często fotek nie ma. Niektóre rekordy są z czasów „przedaparatowych”; inne z kolei niezwykle słabej jakości. W moim wypadku, prawie wszystkie moje „the best” są w dziale „tylko się Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. III tura – Raba „górska”

Pstrągowa Raba, także w gronie startujących w tegorocznej lidze ma zgorzałych wielbicieli oraz – delikatnie nazywając – sceptyków. Należę do tej drugiej grupy. W każdym razie już to trochę rzutowało na podejście poszczególnych osób do tej tury. Kilku z nas oczywiście wybrało muchę, bo nie dość, że preferują tę metodę, to po zarybieniach na obu odcinkach, ale szczególnie muchowym, ryb jest masa, choć są to pstrągi drobne, wg naszych zasad nie dające punktów [poniżej 30cm]. Wybór muchy okazał się nie do końca trafiony, podobnie jak nastawienie się na ryby inne niż pstrągi [głównie klenie], co sam zresztą zaplanowałem, bo poza streamerem, to pstrągi niespecjalnie reagowały na przynęty serwowane tą metodą, a drapieżny białoryb kompletnie nie istniał. Za to kropki  nieźle współpracowały ze spinningistami  i zdradzając nieco finał: wprawdzie wygrał i to zdecydowanie muszkarz, ale kolejne osiem miejsc, to zawłaszczyli spinningiści. Czytaj więcej [...]

Woda ożyła

Zanim przejdę do bieżących dni, wrócę jeszcze do majówki. Otóż ze ścisłego grona osób, z którymi mam kontakt [uczestnicy ligi], nie co później skontaktowaliśmy się z Robertem. Jako jedyny obok Marcina złowił bolenia i to nawet nie jednego. W ogóle z relacji kolegi wynika, że jak do tej pory, jako jedyny ma w naszym gronie wyniki dobre i powtarzalne. Tylko się cieszyć, że ta cześć Wisły nie wylosowała się w lidze na ten rok gdyż Robert najpewniej „wykosiłby” nas nieprawdopodobnie. Warte zauważenia jest, że kolega łowi ryby na „dzikich brzegach”, udowadniając że znakomicie zna swój odcinek, a poza tym umie ze sprzętu zrobić użytek. Ryby zostały oszukane, nie tak jak w większości pojedynczych, przypadkowych połowów  w pierwszych dniach maja w rejonie progów  - ciężka spora guma, a bardzo, że tak powiem  - „klasycznie”, bo na wobler. Podobnie jak chyba wszyscy, także Robert zauważał, iż w okresie majówki w naszym Czytaj więcej [...]

Półfinał, czy finał?

Tak, jak obiecałem tym, którzy podpisali petycję odnośnie przywrócenia wymiarów ochronnych bolenia i sandacza, relacjonuję, jak wygląda ciąg dalszy tej sprawy. Otóż w pewnym momencie miałem wrażenie, że temat utknął w martwym punkcie i że będziemy musieli sięgnąć po jakieś mocniejsze argumenty. Tu mała dygresja – nikogo nie straszę, nie blefuję. Faktem jest, że 180 osób które poparły pomysł twórcy petycji,  to nie jest wiele. Nie mniej wśród tych ludzi jest co najmniej trzech ichtiologów, co najmniej dwóch lekarzy, kilku urzędników państwowych, paru właścicieli prywatnych firm i to w jednym co najmniej wypadku dużej w skali regionu, oraz co najmniej dwóch prawników. Piszę „co najmniej” gdyż ja z tych blisko dwustu osób znam zaledwie może czterdzieści… Petycję  podpisało nie stadko rozhisteryzowanych gówniarzy, tylko ludzie, którzy chcieliby kontynuować swoje hobby także za pięć czy dziesięć lat. Ludzie świadomi swoich Czytaj więcej [...]

Listopadowa majówka

Powinno być „listopadówka”. Od razu uprzedzam – będę narzekać. Nie pamiętam tak beznadziejnego początku maja. Bywało słabo, częściej słabo z moimi wynikami, bo wiele dalszych i bliższych osób nierzadko miało się czym pochwalić. To, co było w miniony weekend woła o pomstę do nieba. Ekstremalnie słabe wyniki trudno nazywać, bazując na słownictwie cenzuralnym. No, incydentalne, pojedyncze złowienia, najczęściej na pigalakach typu progi. Ewentualnie w najbliższym ich rejonie. Dzień pierwszy Dla mnie długi weekend zaczął się w ostatni dzień kwietnia i to nawet dość szczęśliwie. Rzutem na taśmę złowiłem przyzwoitego jazia. Bo cóż to za kwiecień bez choćby jednego większego jaziola? Normalnie to bym tak nie napisał, ale że udało się takiego złowić, to poszpanuję. Pogoda już wtedy wycięła niezły numer. Jadę nad wodę – w trakcie ulewa. Na miejscu też. Przez kwadrans w gęstym deszczu. Potem nagle się skończyło. Pierwsza Czytaj więcej [...]

Nie taki kwiecień

Oj nie taki... Jest to najzimniejszy czwarty miesiąc roku jaki pamiętam z perspektywy wędkowania. Owszem, bodajże z 8 lat temu jeszcze 6 kwietnia leżał śnieg do pół łydki, ale jak to w ostatnich latach bywało – potem nastąpiło lato. Tymczasem przeczołgani przez normalną zimę, jakiej nie było od kilku lat, pewnie większość z nas nastawiła się na ciepło i oczywiście owocne wyprawy. Możecie mieć nieco ułudne wrażenie po tym wpisie, że ryby biorą dobrze, ale w skali makro jest dokładnie odwrotnie. Zasięgając informacji od bardzo wielu wędkujących w naszym okręgu, trochę się uspokoiłem, bo pierwszy raz w życiu pojawiła mi się myśl, że to nie ma sensu. Serio! Ja tak długo zwlekałem z wpisem, gdyż ambicja nie pozwalała mi pokazywać tylko ryb bliższych i dalszych znajomych, samemu nie mając kompletnie nic do pokazania. I doszło do tego, że nadal nie mam co pokazać, a i ryby kolegów są często bardzo przypadkowe. Jest chyba zwyczajnie za Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. II tura – Bagry

Jak zapewne zauważyliście, jest nas  o jednego mniej. Widocznie awans na prezesa nowo powstającego koła wymusza u niektórych takie, a nie inne postawy. Nie zaprzątajmy sobie tym jednak głowy – czekam na odpowiedź WFOŚiGW. Wtedy wrócę do tematu. Póki jeszcze minęły tylko dwie tury, to zrobiłem korektę w punktacji z powodu, że Wojtek zrezygnował z udziału – zerujący na turze pierwszej nie otrzymali więc 13,5 pkt, a 13 pkt. To tak dla formalności. Oj, po tej turze mamy dwóch liderów przez bardzo duże „L”.  Z czterech tylko punktujących osób w marcu na Kryspinowie, swoje szanse na Bagrach  wykorzystała dwójka. Sam muszę po tej turze dopisać sobie niestety zero. Dopadło mnie choróbsko. Jako totalny sceptyk odnośnie nazywania tego co jest pandemią, nie mam zamiaru zaklinać rzeczywistości – być może właśnie złapałem, albo uaktywnił się po totalnym przemarznięciu dzień przed turą na Kryspinowie właśnie covid. Z racji, jak to uczenie Czytaj więcej [...]