Czerwiec – pełną gębą drapieżny

Wszystkie ryby są fajne. Jak już nic nie bierze to mnie zadowalają leszcze. Byle nie za kapotę. Dziś będzie o naprawdę konkretnych rybach. Sam nawet coś tam złowiłem.  Jak popatrzyłem na zdjęcia kolegów z okresu ostatnich dwóch tygodni, to stwierdziłem, że znam naprawdę osoby, które są dobre. Przy czym zauważę iż w obecnych czasach większość wędkujących sporo potrafi.  Smętne wyniki są pochodną wiadomo czego. By móc się cieszyć z wędkarstwa w naszych stronach, trzeba mieć możliwość skorzystania z jednej, z trzech opcji, a najlepiej wszystkich na raz. Pierwsza to mieć dużo czasu na nasze hobby i siedzieć nad wodą ile wlezie. Przynajmniej połowa tych bliższych znajomych ma taką możliwość. Łowią w pigalakach ale bardzo, bardzo często. Osobiście nie cierpię takich miejscówek, co nie znaczy, że mam je w pogardzie. Ale nie za bardzo mnie cieszy stanie w rządku co 5-10m i rzucanie prawie na komendę w jeden  obszar. No, nie radzę sobie Czytaj więcej [...]

IV tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Raba „górska”.

A więc przeżyjmy to jeszcze raz! Miniona tura była niesamowita. Zaskoczyła chyba wszystkich swoim przebiegiem.  Były potargane zestawy, a powtarzalność przygód jakie miał Tommy, wsadziłbym między bajki, gdyby nie to, że kolega nie wciska kitu, a ponadto miał dwóch świadków. Duży kłopot był z czerwcem, gdyż wyglądało, że każdy termin w tym miesiącu jest nie do ugryzienia przez kilka osób. Zanosiło się na najsłabszą frekwencję w tym roku.   Po wielu przymiarkach, padło na 4 czerwca. Wyglądało, że nie będzie tylko Tomka i Jacka z czym miałem duży wyrzut sumienia, gdyż chłopaki na Rabie zawsze są w gronie faworytów. Okazało się, że przed swoim prywatnym wyjazdem, chłopaki się spięli i dali znać, że jeśli tura odbyłaby się możliwie wcześnie, to się pojawią. Ostatecznie spotkaliśmy się o 5.00 czwartego czerwca. Niestety, finalnie okazało się, iż jednak aż siedem osób nie dało rady pojawić się na turze, więc rywalizowaliśmy Czytaj więcej [...]

Zawody i co z nich wynika

Zawody, zawody, zawody. Dużo miejsca poniżej poświęcę wynikom zawodów, obnażającym stan wód. Niektórzy się podśmiechiwali, gdy w poprzednim wpisie Robertowi wystawiłem laurkę pogromcy boleni na dzikich brzegach. Otóż  dzień po tym jak napisałem tamten tekst, wychwalając kolegę, Robert wygrał  zawody o Puchar Bolenia klubu Rapa Bolesław [25 startujących]. Złowił dwa bolenie – niecałe 70cm i takiego trochę nad 60cm [nie pamiętam dokładnych długości].  Łowiono  na tarnowskiej Wiśle do ujścia Dunajca. Pomijając umiejętności, które są niepodważalne, ryby tam widocznie były. I tyle mojego komentarza na ten temat... Znam wyniki zawodów w Okręgu Kraków, o których wspominałem w poprzednim tekście. Odbyły się trzy: federowe, spławikowe i spinningowe. Trzy różne metody, trzy różne łowiska okręgu [łączyło je tylko to, że wszystkie na wodach płynących], blisko 80 startujących – także łącznie. Trochę się po pastwię, bo wyniki, Czytaj więcej [...]