???????

Na pewno większość z Was oglądała konferencję Wód Polskich, potwierdzającą niejako temat przejęcia akwenów i cieków do tej pory pozostających we władaniu PZW. Opinie są na ten temat przeróżne. Dominuje chyba nie do końca uzasadniona euforia; co bardziej racjonalni przejawiają ostrożny optymizm, stojąc na stanowisku z którym sam się utożsamiam, że związek w swej warstwie przywódczej tak odizolował się od zwykłych wędkarzy, że nie ma co liczyć na choćby rozważanie jakichś nowych rozwiązań. Są też obrońcy PZW, ale to chyba najczęściej sami działacze, bo poświęciłem niemało czasu na obejrzenie/poczytanie wielu wypowiedzi i statystycznie, gdyby rządził internet to PZW nie byłoby od co najmniej dekady. Ale fora wędkarskie nie rządzą. Nawiasem mówiąc, gdy piszę, że PZW sięgnęło pewnego dna w utrzymywaniu dotychczasowego stanu, powszechnie ocenianego przez starych jak i młodych jako coś nieznośnego zarówno w sferze organizacyjnej, Czytaj więcej [...]

Wielka czwórka

Nie, nie będzie o sumie, sandaczu, szczupaku i boleniu. Już dość dawno temu Pan Rafał napisał do mnie, że czytał dawne moje wpisy o tym jakie gatunki preferują jakie kolory przynęt i czy z perspektywy lat coś się zmieniło w mojej ocenie na tym polu. Robiąc mały rachunek sukcesów i porażek, niżej odpowiadam na zapytanie Czytelnika. Po pierwsze  - aktualnie, wybierając się na ryby, przywiązuję wagę do znacznie szerszego wachlarza czynników, mających wpływ na wynik. Jeśli jest to nie aż tak częsta wyprawa, obliczona na dłuższy wypad [cały dzień] i maksymalny wynik, skrupulatnie rozważam poniższe zmienne: - pora roku i aktualna aura – od tego uzależniam wybór łowiska Następnie skupiam się na analizie szczegółów pogodowych: - temperatura [wszelkie skrajne odchylenia jak dla danej pory roku, często mają negatywny wpływ na wynik] - ciśnienie [jeśli nie planujemy połowu w rejonie mocno uzależnionym od istnienia zapory/progu wodnego, gdzie Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – c.d.

Dziś będzie nie tylko o mojej sprawie, ale też trochę rozważań i  spekulacji, co nas wędkarzy czeka. Ale po kolei. Pewnie wielu z Was zastanawia się czy wciąż jestem członkiem PZW? Niektórzy to nawet wprost piszą jak potoczyła się „rozprawa” 21 grudnia. Staram się odpowiadać na wszystkie maile i dlatego wybaczcie ich zdawkowość – sporo ich. Otóż członkiem PZW wciąż jestem, mimo pobożnych życzeń niektórych. Wprawdzie nie odwołałem się do prostego chwytu z L4 [można to wtedy przeciągać ekstremalnie długo, co jednak nie jest moim celem]. Po prostu sam miałem sporo wątpliwości, co do wezwania, jakie mi doręczono – głównie w temacie dość mętnie wymienionego załącznika, którego nie otrzymałem. Tzn. domyślałem się co to ma być, ale pewności mieć nie mogłem. Natomiast sam termin [tuż przed świętami] odebrałem, jako czystą złośliwość. Wiadomo jak wtedy jest i wszyscy zainteresowani pojawieniem się jako ewentualni świadkowie Czytaj więcej [...]

Ostatnie dni sezonu

Nie lubię takiej końcówki roku. Poświęciłem kupę czasu i ostatnie dwa dni to było absolutne zero. Rok  się skończył, tak jak się zaczął. Plany pokrzyżowała aura. Mając bardzo niewiele czasu w grudniu, ostatnie dni chciałem w końcu poświęcić okoniom, licząc na przynajmniej jednego grubasa. Przyszły na tyle duże mrozy, że wszystko zamarzło. Byłem dwa razy w tym jeden ranek przy totalnie już zamarzających przelotkach i obmarzających w oczach brzegach. Naprawdę łowiło się ledwo, ledwo. Jakimś cudem wytrzymałem cztery godziny o jednym niezaciętym braniu. A zanosiło się znaczne lepiej. Będąc trzy dni wcześniej już też przy mało sprzyjających warunkach [strasznie silny wiatr i odczuwalnie koło zera], to jednak coś się działo. Wprawdzie sposób, który uważam za najlepszy [3 x N - o tym w innym tekście] nie dawał wyników, ale to chyba skutek  tego, że na tym zbiorniku sporo ryb około 40cm wyjechała w jedną stronę wiosną. Nie tylko Czytaj więcej [...]