Brak mi słów [nowy rekord]

Czy można zaliczyć lepszą niż poniższa relacja, recenzję swoich porad, jak złowić sandacza? Wciąż jestem na haju po wypadzie z soboty na niedzielę. Kolega stwierdził, że byłem w Holandii na rybach. Dziękuję za wszystkie gratulacje i żarty jakie padły pod moim adresem przy okazji tej sytuacji 🙂 Nie wiem, może mało doświadczyłem, ale połów jaki miałem ostatnio, przyrównałbym do odległych lat i boleniowych „pogromów”, gdzie łowiło się po 6-8 ryb grubo 60+ w tym dwie, a czasem nawet trzy 75+... Podobnież moim bliższym i dalszym znajomym takie sytuacje chyba nie często są dane, bo w kilku osobach widziałem niedowierzanie. Co takiego się wydarzyło? Otóż, trafiłem nawet nie na „noc konia”, a na „noc słonia”.  Te niespełna cztery godziny nocnych łowów obfitowały w tyle zdarzeń, że nawet nie muszę się silić, by uatrakcyjnić tekst. A i tak pomijam dwie sytuacje gdzie wpadłem prawie po pierś do wody. Do rzeczy. To był mój pierwszy Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – z ostatniej chwili.

Poniższy wpis [teraz nieznacznie zmieniony] miałem zamiar zamieścić w zimie, gdy nie bardzo jest co pisać, jako wyjaśnienie i zamknięcie tematu „cichej” likwidacji okresu ochronnego bolenia i skrócenia okresu ochronnego sandacza. Przypomnę: - w zezwoleniu na ten sezon wędkarski w Okręgu Kraków boleń został pozbawiony okresu ochronnego, a okres ochronny sandacza skrócono o styczeń i luty - zaowocowało to masowym wyławianiem, najczęściej na zimowiskach, więc niekoniecznie po braniu, tylko za tzw. „bety” ryb tego gatunku [na dwóch odcinkach Wisły, znanych jako zimowe sandaczowe ostoje, pojawiały się nawet ekipy z sąsiednich okręgów] - wywołało to zdziwienie i oburzenie  na około krakowskich forach wędkarskich - jeden z wędkarzy zorganizował petycję o przywrócenie poprzednich zapisów– o czym mnie także poinformował, bym pomógł ją rozpropagować - podpisało ją blisko 200 osób - Zarząd Okręgu nie zareagował pozytywnie na uwagi i Czytaj więcej [...]

Sandacz – moje pierwsze [świadome] kroki

O ile wiosna rozkręcała się wolno w tym roku, to jesień przyjdzie chyba o czasie i  dość wyraźnie pokazuje nam, że lato już za nami. To oznacza, że  najwyższa pora rozważyć jakiś wypad na sandacza. Poniższe zdobycze kolegów startujących w Lidze Spinningowo - Muchowej są na to najlepszą zachętą [ryby złowione na ich ostatnich wypadach celowo na sandacza]. Na nocnym wypadzie jeszcze Krzysiek złowił bestię – drapieżca miał 95cm! Tyle, że miejscówka dość charakterystyczna i mimo ciemności – rozpoznawalna, więc nie zaprezentuję ryby. Cmokaliśmy z zachwytu nad tą rybą, bo było nad czym. Słyszałem jeszcze o złowionym w zeszłym tygodniu sandaczu 97cm. Ponieważ łowię sandacze okazjonalnie i w zeszłym sezonie pierwszy raz przyłożyłem się do tego celowo i bardzo świadomie, nie będzie to tekst z cyklu „wyjadacz radzi”. Ponieważ powtarzalność moich sandaczowych wypraw miała dość wysoką skuteczność, pokuszę się o zebranie Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. VII tura – Wisła [miejskie W3]

Miejskie W3, które się wylosowało na wrześniową turę było na ogół przyjęte z zaciekawieniem i ostrożnym optymizmem. Poza słownie trzema uczestnikami tegorocznej ligi, była to terra incognita. Nikt poza Tommy`m, Piotrkiem i Krzyśkiem nigdy tam nie łowił. Na ogół to nikt nawet też nie bywał i może poza stopniem Dąbie, to mało kto miał wyobrażenie jak tam jest. Miało to być więc też takie testowanie nowej wody i odkrywanie, co w niej tak naprawdę pływa. Nadzieje nawet były spore, bo doszliśmy do wniosku, że presja spinningowa nie jest tam duża i to w sumie prawda, natomiast już obecność wędkarzy stacjonarnych -  okazuje się – są bardzo liczni. Tyle, jeśli idzie o odczucia po losowaniu łowisk na ten sezon Ligi. Zupełnie inne nastroje dominowały już przed turą. Nikt, słownie nikt, kto rozpoznawał ten odcinek nie pochwalił się rybą na punkty na przestrzeni 10 dni przed turą. A kilku z nas było i to niektórzy po 4-5 razy... Bez wątpienia Czytaj więcej [...]