Brak mi słów [nowy rekord]

Czy można zaliczyć lepszą niż poniższa relacja, recenzję swoich porad, jak złowić sandacza? Wciąż jestem na haju po wypadzie z soboty na niedzielę. Kolega stwierdził, że byłem w Holandii na rybach. Dziękuję za wszystkie gratulacje i żarty jakie padły pod moim adresem przy okazji tej sytuacji 🙂 Nie wiem, może mało doświadczyłem, ale połów jaki miałem ostatnio, przyrównałbym do odległych lat i boleniowych „pogromów”, gdzie łowiło się po 6-8 ryb grubo 60+ w tym dwie, a czasem nawet trzy 75+... Podobnież moim bliższym i dalszym znajomym takie sytuacje chyba nie często są dane, bo w kilku osobach widziałem niedowierzanie. Co takiego się wydarzyło? Otóż, trafiłem nawet nie na „noc konia”, a na „noc słonia”.  Te niespełna cztery godziny nocnych łowów obfitowały w tyle zdarzeń, że nawet nie muszę się silić, by uatrakcyjnić tekst. A i tak pomijam dwie sytuacje gdzie wpadłem prawie po pierś do wody. Do rzeczy. To był mój pierwszy Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. VII tura – Wisła [miejskie W3]

Miejskie W3, które się wylosowało na wrześniową turę było na ogół przyjęte z zaciekawieniem i ostrożnym optymizmem. Poza słownie trzema uczestnikami tegorocznej ligi, była to terra incognita. Nikt poza Tommy`m, Piotrkiem i Krzyśkiem nigdy tam nie łowił. Na ogół to nikt nawet też nie bywał i może poza stopniem Dąbie, to mało kto miał wyobrażenie jak tam jest. Miało to być więc też takie testowanie nowej wody i odkrywanie, co w niej tak naprawdę pływa. Nadzieje nawet były spore, bo doszliśmy do wniosku, że presja spinningowa nie jest tam duża i to w sumie prawda, natomiast już obecność wędkarzy stacjonarnych -  okazuje się – są bardzo liczni. Tyle, jeśli idzie o odczucia po losowaniu łowisk na ten sezon Ligi. Zupełnie inne nastroje dominowały już przed turą. Nikt, słownie nikt, kto rozpoznawał ten odcinek nie pochwalił się rybą na punkty na przestrzeni 10 dni przed turą. A kilku z nas było i to niektórzy po 4-5 razy... Bez wątpienia Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. VI tura – Poprad

Nim zacznę relację, chciałem zareklamować  miejsce, gdzie zatrzymałem się nad Popradem. Jako wędkarz niekoniecznie oczekuję luksusów, ale jadąc z rodziną [dzieci] zwracam jednak uwagę, by było w miarę higienicznie, a w temacie szeroko rozumianej agroturystyki, to widziałem różne przybytki i doświadczyłem całego wachlarza postaw ich właścicieli. Jeśli ktoś wybiera się w tamte rejony, szczerze polecam Willę Świetlaną w Piwnicznej na ul. Leśnej 1. Co najmniej z kilku powodów: - pani zawiadująca całością jest w niewymuszony sposób  miła i otwarta na potrzeby [także nagłe] jakie mogą mieć rodziny z dziećmi [nie tylko kasa się liczy] - dla wędkarza, który nie lubi poruszać się autem, do rzeki jest może 40m, a w promieniu 1km w górę i w dół są bystre jak i wolne odcinki, płytkie i głębokie pod każdy rodzaj wędkowania - dość leciwy budynek przeszedł totalny remont  i  w środku jest absolutnie czysto, sucho i przytulnie - Czytaj więcej [...]

Jakby cofnął się czas…

Aż żałuję, że nie robiłem bardziej efektownych, czy po prostu ładniejszych zdjęć. Normalnie byłem oszołomiony ilością brań. Duża woda ma swoich wielbicieli i przeciwników. Wśród tych pierwszych są ci, którzy liczą na duże ryby, głównie grubego wąsa, a inni na wiele brań ryb drobnych. I ja zaliczam się do tych drugich. Po prostu uwielbiam masę brań i zróżnicowanie gatunków. Szczególnie jak łowi się w warunkach zbrudzonej i mocno podniesionej wody, to niewiadoma co weźmie, jest tym większa. Dawniej, 15-20 lat temu z ówczesnym zestawem  UL [kij do 20g i żyłka 0,16mm, twisterki na 3g] można było połowić jak to się mówi – do bólu w normalnych warunkach. Teraz trzeba niestety czekać na te kilka dni w roku, kiedy ryby zmuszone warunkami wodnymi, gromadzą się tłumnie w jakichś zacisznych enklawach. Dawniej takie kumulacje rybek po 25 – 30cm były na co drugim zakręcie Wisły ale się skończyło. Niestety… Teraz taka gruba woda trzymała Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. V tura – Raba „górska”

Była to trochę chaotyczna tura, pełna szczęśliwych i pechowych zdarzeń. Były kołowrotki, co zostały w domu, podobnie jak nie zabrana nad wodę wędka. Niestety trącona woda, a wcześniej bardzo duża i brudna [co dawało nadzieję na brania przy czyszczeniu się], przegrała jednak z pełnią. Ryby brały bardzo nierówno, raczej dość przypadkowo, nie mniej aż 11 startujących zapunktowało [na 16 obecnych]. Rywalizacja ta upłynęła także pod znakiem strat sporych ryb i szczęśliwych holi okazów, a przede wszystkim punktowania „na styk” pojedynczymi rybami, co nie ominęło tym razem, także obu dotychczasowych liderów. Wynikiem tego była…zmiana lidera w punktacji generalnej. Zanim przejdę do szczegółów, chciałem zauważyć, że w naszym gronie naprawdę są dobrzy wędkarze – 3 tygodnie temu na zawodach „Kleń Raby”, a startowało tam ponad 30 osób, zwyciężył w sposób zdecydowany Robert, a drugie miejsce zajął Jędrzej. W poprzednich edycjach Czytaj więcej [...]

Od maja do lipca

Tak się jakoś potoczyło, że przez trzy tygodnie nie dodałem żadnego tekstu. Rzadko mi się to zdarza, ale jakoś tak się zbierałem bez szczególnego zapału – czas przed wakacjami miałem dość mocno napięty, a potem przyszedł wyjazd nad morze [zaliczyłem Łupawę, o czym przy innej okazji]. Był też inny powód zwłoki – łudziłem się jakimś odzewem ze strony władz okręgu w temacie wałkowanym już w kilku wpisach. Po prostu rozmowę z prezesem, jej finał odebrałem jako przejaw jakiegoś zrozumienia naszego spojrzenia. Niestety nic się takiego nie wydarzyło, a na dodatek doszły mnie słuchy, że ktoś z zarządu rzucił propozycję sądu koleżeńskiego – ponoć budżet okręgu został zdemolowany, dotacja cofnięta, wycofano ponoć jakieś dwie inne.... Ponieważ info mam spoza kręgów wędkarskich, to nie mogę zweryfikować kto miałby być sądzony: ja, osoby podpisane pod pismem do prezesa czy wszyscy, co podpisali petycję. W każdym razie niczego sensownego Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. IV tura – Raba „górska”

Ostatnia tura ligi przeszła po niektórych jak tsunami, a nielicznych wyniosła na top wędkarskiej chwały. Ciężko było. Trafił się okres bardzo słabych brań – trudno się dziwić, jeśli od kilku dni jest wschodnia cyrkulacja z nietypowo, lekko spadającym ciśnieniem, lity błękit i codziennie realnie 30-32 stopnie;  do tego zafundowaliśmy sobie porę mało roztropną [15.30 – 20.30], ale chodziło o to by jak najwięcej z nas mogło wystartować.  Bardzo niska woda, czysta, ale niosąca bardzo liczne glonowe gluty. Na dodatek wylosował się fragment Raby obejmujący tylko spinningowe odcinki no kill. Było więc ciasno, przy dużej frekwencji łowiących spoza naszej grupy. Momentami sytuacje surrealistyczne: tabuny kąpiących się, dmuchane zabawki, kąpane zwierzęta, śmiechy, krzyki...i  skradający się wędkarze 🙂 Rzeczywistość już kolejny raz pokazała, a potwierdziły to na drugi dzień zawody „Pstrąg Raby”: wpuszczone miesiąc wcześniej pstrągi Czytaj więcej [...]

Liga Spinningowo – muchowa 2021. III tura – Raba „górska”

Pstrągowa Raba, także w gronie startujących w tegorocznej lidze ma zgorzałych wielbicieli oraz – delikatnie nazywając – sceptyków. Należę do tej drugiej grupy. W każdym razie już to trochę rzutowało na podejście poszczególnych osób do tej tury. Kilku z nas oczywiście wybrało muchę, bo nie dość, że preferują tę metodę, to po zarybieniach na obu odcinkach, ale szczególnie muchowym, ryb jest masa, choć są to pstrągi drobne, wg naszych zasad nie dające punktów [poniżej 30cm]. Wybór muchy okazał się nie do końca trafiony, podobnie jak nastawienie się na ryby inne niż pstrągi [głównie klenie], co sam zresztą zaplanowałem, bo poza streamerem, to pstrągi niespecjalnie reagowały na przynęty serwowane tą metodą, a drapieżny białoryb kompletnie nie istniał. Za to kropki  nieźle współpracowały ze spinningistami  i zdradzając nieco finał: wprawdzie wygrał i to zdecydowanie muszkarz, ale kolejne osiem miejsc, to zawłaszczyli spinningiści. Czytaj więcej [...]

Woda ożyła

Zanim przejdę do bieżących dni, wrócę jeszcze do majówki. Otóż ze ścisłego grona osób, z którymi mam kontakt [uczestnicy ligi], nie co później skontaktowaliśmy się z Robertem. Jako jedyny obok Marcina złowił bolenia i to nawet nie jednego. W ogóle z relacji kolegi wynika, że jak do tej pory, jako jedyny ma w naszym gronie wyniki dobre i powtarzalne. Tylko się cieszyć, że ta cześć Wisły nie wylosowała się w lidze na ten rok gdyż Robert najpewniej „wykosiłby” nas nieprawdopodobnie. Warte zauważenia jest, że kolega łowi ryby na „dzikich brzegach”, udowadniając że znakomicie zna swój odcinek, a poza tym umie ze sprzętu zrobić użytek. Ryby zostały oszukane, nie tak jak w większości pojedynczych, przypadkowych połowów  w pierwszych dniach maja w rejonie progów  - ciężka spora guma, a bardzo, że tak powiem  - „klasycznie”, bo na wobler. Podobnie jak chyba wszyscy, także Robert zauważał, iż w okresie majówki w naszym Czytaj więcej [...]

Listopadowa majówka

Powinno być „listopadówka”. Od razu uprzedzam – będę narzekać. Nie pamiętam tak beznadziejnego początku maja. Bywało słabo, częściej słabo z moimi wynikami, bo wiele dalszych i bliższych osób nierzadko miało się czym pochwalić. To, co było w miniony weekend woła o pomstę do nieba. Ekstremalnie słabe wyniki trudno nazywać, bazując na słownictwie cenzuralnym. No, incydentalne, pojedyncze złowienia, najczęściej na pigalakach typu progi. Ewentualnie w najbliższym ich rejonie. Dzień pierwszy Dla mnie długi weekend zaczął się w ostatni dzień kwietnia i to nawet dość szczęśliwie. Rzutem na taśmę złowiłem przyzwoitego jazia. Bo cóż to za kwiecień bez choćby jednego większego jaziola? Normalnie to bym tak nie napisał, ale że udało się takiego złowić, to poszpanuję. Pogoda już wtedy wycięła niezły numer. Jadę nad wodę – w trakcie ulewa. Na miejscu też. Przez kwadrans w gęstym deszczu. Potem nagle się skończyło. Pierwsza Czytaj więcej [...]