Progi, jazy…

Dziś temat drażliwy, czyli progi. Od zawsze ściągają jak magnes wędkarzy, pseudowędkarzy i zwykłych kłusowników.  Sam mam bardzo mieszane odczucia, co do przepisów regulujących wędkowanie w pobliżu takich miejsc. Osobiście jestem zwolennikiem przepisów jak najmniej ograniczających ludziom wędkowanie [ale nie zabieranie ryb] w takich miejscach. A jak wiadomo są tu różne restrykcyjne zapisy, związane z odległością powyżej i poniżej takich budowli. I jak to często bywa -przepisy te generalnie respektuje tylko część osób, patrząca ze złością, jak ci bez skrupułów korzystają na tym, często w biały dzień. W każdym razie ryby w tych rejonach nie dość, że bezpieczne raczej nie są, to śmiem twierdzić, iż są nawet bardziej narażone na zakusy ludzi niż w innych miejscach. Wszelkie tłumaczenia, że te wszystkie strefy ograniczenia, to dla naszego bezpieczeństwa jakoś mnie nie przekonują, bo akurat w tych rejonach człowiek wpadnie do wody, jak bardzo będzie sam chciał. Dużo niebezpieczniej jest na stromej dzikiej burcie i jakoś nikt nie troszczy się o nasze zdrowie… Jeśli zaś motywem przewodnim są obręby ochronne, to sam przepis tego nie załatwi, jeśli nie będzie egzekwowany.

Kłopot z wykroczeniami/przestępstwami na polu wędkarstwa jest taki, że w zasadzie w grę wchodzi złapanie kogoś na gorącym uczynku. Ja przynajmniej nie słyszałem, by kogoś tam skazali za grubego suma w maju, bo ktoś to widział tydzień wcześniej. Pozostaje więc stałe nawiedzanie takich miejsc, przez stosowne służby. Tu ciekawa sprawa, bo nie ma reguły. Każde z tych miejsc, z różnych względów ma swoją specyfikę. Próg Przewóz/Kujawy . Tym, czego tam się naoglądałem można by obdzielić dwa filmy o pseudowędkarzach. Mimo, że prawie zawsze ktoś mnie tam kontrolował [najczęściej policja lub rzadziej SSR], to przekornie – prawie zawsze ktoś inny włazi tam w strefę i zakatrupi jakiegoś bolka. Za to nigdy nie miałem okazji oglądać tam w akcji typowych kłusowników – takich z szarpakami ewidentnie bez kart wędkarskich, z podrywkami, czy sieciami [ale też nigdy nie jeździłem tam o świcie czy nie zostawałem na noc]. Nie mam pojęcia jak jest teraz – bywam tam   zaledwie 2-3 razy w roku.

Całkiem inaczej jest na progu Kościuszko. Ze względu na niechęć do tłoku, tu także aktualnie nie bywam – nigdy zresztą nie bywałem tam często – nie mniej, nie przypominam sobie bym widział tam jakieś drastyczne akcje. A nie byłem kontrolowany…nigdy.

Jeszcze inaczej jest przy progu Łączany. Tam widziałem chyba wszystko. Ach, nie – nie widziałem tylko, by walili prądem i dynamitem, poza tym naprawdę wszystko inne miało miejsce. Wg mnie to rzeczywisty matecznik wszelkich szarpakowców, zakładających siatki itp, a nie obręb ochronny. Choć bywało, że wszystko było tak jak powinno. Takim sezonem był rok 2009, kiedy nie wiedzieć czemu, choć fajnie, że tak się działo, od marca pojawiały się na zmianę: PSR, SSR, policjanci z komisariatu wodnego oraz tacy „zwykli” funkcjonariusze. Będąc pozytywnie wstrząśnięty takim obrotem spraw, zapisałem, że do końca kwietnia byłem kontrolowany aż cztery razy, a do końca maja kolejne 5 razy. Potem już mnie rozpoznawano i odpuszczano mi, ale widziałem do wakacji różne służby aż 11 razy! Efekt taki, że mimo, iż w wakacje i potem już do końca roku nie widziałem żadnej kontroli, to pierwsi śmiałkowie pojawili się z szarpakiem dopiero z początkiem listopada i zmywali się natychmiast, gdy ktokolwiek na dłużej zawiesił na nich oko, lub wyjmował telefon. Działało, choć to chyba najbardziej trudny kłusowniczo rejon w okręgu.

Zauważyłem natomiast, iż wędkarze najbardziej olewają zakazy w przypadku różnych jazów na mniejszych rzekach. Od początku marca kilku młodych ludzi z okręgu bielskiego zasypuje mnie informacjami o dziczy z wędkami na wszelkie sposoby trzebiącej ryby przy jazie w Podolszu na Skawie. Trochę mnie to zastanawia, bo skądinąd nad Sołą [też okręg bielski] na dziesięć tegorocznych wyjazdów, byłem kontrolowany aż 4 razy. Po prostu co lepsze odcinki prezesi kół z Kęt i Andrychowa w osobach własnych jeżdżą i pilnują.  Nie znam tych ludzi, ale taka postawa szefów kół chyba nie jest zbyt częsta, a szkoda. Co więcej, zagięli mnie totalnie pod koniec stycznia, gdy wraz z szóstką innych wędkarzy od rana do zmroku pilnowali zimowiska kilkuset świnek, gdyż z jednej strony czaiło się na ryby stado kormoranów, a z drugiej pół lokalnej wsi z czym się dało. Serio. Nie koloryzuję. Czyli można.

Ostatnio jeden z młodych Czytelników mojego bloga, potknął się o coś tuż powyżej progu w Podolszu nad Skawą i o mały włos nie wylądował w wodzie. Okazało się, że pancerny zestaw zarzucił sobie tuż powyżej progu jakiś „pomysłowy Dobromir”, który od razu wypadł z krzaków, gdzie siedział wraz z wędką, o której żyłkę, zaczepił spacerujący. Tym razem poziom frustracji był na tyle duży, że znajomy przyczaił się z aparatem, co zresztą nie było konieczne, gdyż łowiący na samym progu kompletnie się nim nie przejmowali. I wg mojego Czytelnika jest tam tak prawie codziennie – bywa tam często. Trudno mi w to wątpić, gdyż jak pisałem mam też inne zdjęcia, tylko z obawy, robione przez ich autorów ze znacznie większej odległości.

Rozżalony Czytelnik przysłał mi te fotki. Nie czekając napisałem do zarządu koła w Zatorze, by choć raz dla postrachu ktoś tam podjechał, albo podjęli jakieś inne działania.  Do dziś jednak nie otrzymałem jakiejkolwiek odpowiedzi…

Co robić w podobnej sytuacji? Nie proponuję żadnych drastycznych czy ryzykownych zachowań. Natomiast bez skrupułów proponuję, by odejść na ubocze i dzwonić gdzie się da. Tu nie odbiorą, tu nie przyjadą, choć może, ale jakby tak ludzie częściej sygnalizowali takie sytuacje, to cudów nie ma – w końcu zaczyna się ruch w takim rejonie.

Z innych tematów. Ze smutkiem zauważam, że mam mniej czasu na wędkowanie. Nie, nie dlatego, że kończy mi się urlop. Ponieważ chętnych na zdawanie egzaminu, by być w SSR było tylko dwóch, uznałem, że to trochę mało i też się zgłosiłem.  Nasze plany są ambitne, ale chyba realne. Chcemy się mocno skoncentrować na wodach w gminie [Rudawa i jej dopływy]. Od czasu do czasu będę relacjonował wyniki i przebieg, a także wnioski płynące z takich patroli.

P.S. Zapraszam także  w imieniu organizatorów na dwie imprezy:

  1. 24 maja Spinningowy Klub Zębaty z Bochni zaprasza jak co roku na towarzyskie zawody „Pstrąg Doliny Raby”. Szczegóły na stronie  zebaty.com
  2. Również 24 maja [niestety, bo nie można być w dwóch miejscach na raz] odbędzie się już po raz szósty, kolejna edycja Pucharu Przyjaciół Białej Przemszy. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie bialaprzemsza.pl

W imieniu organizatorów zapraszam na wyżej wspomniane imprezy.

 

 

 

 

 

 

19 myśli nt. „Progi, jazy…

  1. Są progi i progi. Ten w Podolszu znam doskonale, bo często tam swego czasu łowiłem. Już z 15 lat temu próbowałem się dowiedzieć jak to z nim jest… Bo jest to próg betonowy, nie ma w nim urządzenia piętrzącego (śluzy, przpławki czy tym podobne). Czy taka budowla spełnia definicję wg której nie powinno się łowić w bezpośrednim jej sąsiedztwie?
    Do dzisiaj dla mnie jest to niejasne.
    Aczkolwiek wiem, że w międzyczasie (nie wiem jak teraz) był tam czasowo ustanowiony obręb ochronny i kontrole były regularne.

  2. Fakt, te wszystkie miejsca poniżej progów na krakowskiej Wiśle to prawdziwe zagłebie pseudowędkarzy. Kontrole,nie wiedząc czemu, bywają w takich miejscach rzadko. Często za to można spotkać niektórych strażników SSR na Przewozie,którzy…bezkarnie łowią poniżej 200m. Kiedyś kolega opowiadał mi jak to spotkał takiego „strażnika” łowiącego nieregulaminowo. Co więcej,zwrócił mu uwagę ,że tak nie wolno. Co usłyszał? „Jestem strażnikiem,strażnikom wolno” …

    • Kamilu byłeś strażnikiem. Ile zrobiłeś kontroli, a może inaczej, ile wtrzymaleś jako strażnik? Wierzę, że sam nie wymyśliłeś tej historii ze strażnikiem i tylko powielasz zasłyszane głupoty. Od jakiegoś czasu jest ze strony właśnie takich pseudowędkarzy jak ci spod progów zmasowany atak hejterski w sieci na różnych forach na strazników a przyczyną jest właśnie skuteczność w ich eliminowaniu przez tych strażników właśnie. Osobiście mam kilka poważnych trafień takich „łofcóf” zaporowych w tym jedno z poważnym narażeniem mojego zdrowia albo życia za który kłusol dostał prawomocny wyrok skazujący i teksty tego typu co Kamila mnie po prostu wkurzają delikatnie mówiąc.

  3. Na ujściu Skawy i nad progiem w Podolszu bywam bardzo często. W sezonie 2014 byłem tam ok. 16 razy i prawie zawsze między okresem 01.06 – 31.08 (kiedy można zbliżyć się do progu na odległość mniejsza niż regulaminowe 200m) spędzałem tam czas praktycznie od wschodu do zachodu. Miejsce to jest istnym eldorado kłusoli i pseudowędkarzy. Jakby tego było mało, nie byłem nawet jeden raz kontrolowany. Ciekawy jestem kiedy była tam kontrola ostatni raz? Pewnie dawno temu bo dla niektórych normalnym stało się wędkowanie na samym progu, zaraz przy nim, jak również przed. Jak wspomniał autor bloga, aparat lub telefon nie robi na nikim wrażenia. Jakiś miesiąc temu, po raz pierwszy od 2014r zdarzyło mi się, że na mój widok z telefonem w ekspresowym tempie zwinęło się dwóch gości, tylko ten jeden przypadek. W poprzednim sezonie byłem świadkiem sytuacji, w której pseudowędkarz aż giął się od ciężaru siaty pełnej pięknych, nieregulaminowo złowionych ryb, które zanosił do auta – złowionych oczywiście przy samym progu. 15 kwietnia tego roku (w środku tygodnia) pojechałem na ujście Skawy i przy okazji zobaczyć okolice progu: nie wierzyłem kiedy zobaczyłem dwóch kłusoli z arsenałem sprzętu. Najbardziej utkwił mi w pamięci sam podbierak na progu, którym ciekawe co robili. Musieli być bardzo zdesperowani aby tu przyjechać 60 km, samochód marki Kia był na blachach SO – zresztą nie raz ich tam widziałem. W sumie co się im dziwić ? Przyjechali sobie chłopaki w środku tygodnia bo w weekend na progu i obok niego może być ciężko z dobrą miejscówką…

  4. Jakie ma to znaczenie czy i ile byłem strażnikiem? Ja przecież nie neguję funkcjonowania SSR,ba, mam do nich pelen szacunek za to co robią poświęcając własny czas. Wspomniałem jedynie o czarnych owcach jakie są wśród strażników, nie generalizuje mówiąc ,że kazdy z blachą jest „be”.

  5. Kto Wam dojedzie na próg w Podolszu? PSR Spytkowice jak jeszcze istnieli to też tam nie zaglądali, pomimo „terenowej” Łady. Woda niczyja.

  6. Jeżeli znasz personalia takiego strażnika, a skoro wiesz, że to strażnik to należy poinformować o fakcie komendanta SSR. Znasz procedury.
    Panowie nie ma możliwości aby codziennie 24 godziny na dobę była stała kontrola w newralgicznych miejscach. Nie macie prawa tego wymagać. Uwierzcie jednak, że w miarę możliwości czasowych przede wszystkim takie miejsca są sprawdzane.

    • Kuba to utwórz taka grupę.
      Jest pomysł to trzeba spróbować go wdrożyć w życie.
      Internet jest pełen stwierdzeń: „Fajnie by było gdyby…”
      Ale co dalej? – „… ktoś to zrobił, a ja popatrzę z boku, i dalej będę tylko ryby łowił, korzystał z dobrodziejstw czyjejś pracy, czyjegoś wysiłku. Nie będę” musiał się wysilać, nic dodatkowo płacić. (Bo jak ktoś coś robi społecznie to tak na prawdę robi to NA SWÓJ KOSZT).”

      Jestem uszczypliwy? Tak. Bp wiem co to znaczy wziąć sprawy w swoje ręce. I wiem jak irytuje, jak ktoś „Te Sprawy” zjada bez zająknięcia, nie mówiąc już o magicznym słowie „Dziękuję” 😉

      Pozdrawiam Ciepło 🙂
      Piotr

  7. I jeszcze odnośnie progu w Podolszu.
    Moi znajomi tam są i łowią, kąpią się, ludzi kupa. Żadnych tablic, żadnych informacji. Na pierwszy rzut oka próg jak tysiące na naszych podgórskich rzekach…

  8. a wogółe, czy nie mielibyście chęci zlikwidować progu w Podolszu? , bo niby czemu on służy? , ryby na tarło szłyby aż do Grodziska, a tak jazie, świnki, brzany z Wisły tylko do progu dotrą, bo beton na drodze stoi, Skawa martwa się robi, a to piękna, d, zika rzeka, 32 lata tam zaglądam i kocham tą rzekę jak własną żonę i dzieci już pisałem do RZR i ZW(chodzi o Kraków), ale pojedyńczych mailowiczów tam olewają
    może trzaby towarzystwo szturmem wziąć?, byleby NAS tylu bylo…

  9. Uczciwie powiem, że nie mam pojęcia jak to ugryźć.Podejrzewam, iż z racji tego, że znajduje się na terenie okręgu bielskiego, to istotnym byłby głos zarządu tego okręgu -jakieś oficjalne pismo do RZGW. Czyli fajnie byłoby zebrać kilkaset podpisów [niekonieczne samych wędkarzy, ale ludzi, którzy mienią się ekologami i takie tam] i przedstawić to w Bielsku. Jako użytkownik wody ten głos liczy się chyba najbardziej. A potem? Pewnie z kilka lat ekspertyz ichtiologów,architektów, choć może się mylę. Przekracza to moje możliwości czasowe, bo ledwo radzę sobie na swoim podwórku. Nie mniej niech Pan spróbuje skrzyknąć kilku znajomych i podziałajcie. Ja z kolegami gwarantuję kilkadziesiąt podpisów – na to można liczyć na bank.

  10. w maju przejdę na emeryturę(to i czasu ciut się znajdzie), nie mam jednak pojęcia jak się do tego zabrać(jak zbierać podpisy, jakie pieczęcie, czy elektronicznie czy na papierze etc.), gdyby KTOŚ miał o tym pojęcie to proszę o instruktarz-bo uważam próg w PODOLSZU za głupotę ludzką ze szkodą dla nas wszystkich-i myślę poświęcić trochę czasu na zmianę obecnego stanu rzeczy(obym dożył efektów) , moje próby pisania do RZGW Kraków skończyły się niczym więc może teraz w KUPI E siła -proszę o konkretne podpowiedzi jak się do tego zabrać

    • Witam. Utworzyłem pełną dokumentację o tym jazie jak i porównanie jazu do innych rzek na których odbywają się nawet mistrzostwa podczas których lowimy w jazach takich jak w Podolszu. Sam jestem strażnikiem z dużym naciskiem na C&R. Będę tam lowil do momentu kiedy komuś się to nie Spodoba aż do stopnia sprawy sądowej podczas której wszystko się wyjaśni. Ponieważ lepiej żeby tam lowili prawdziwi wedkarze niż klusole! A swoją obecnością ich odstraszamy. Zachęcam do kontaktu i wspólnego lowienia!;)

  11. Na progu w Podolszu zakaz jest 50m w górę rzeki a od 1.06 mozna łowić przed progiem czytajcie regulamin i nie ustanawiajcie własnych regulaminów.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *