
Podsumowanie sezonu 2024 – cz.II
Dziś dwa tematy. Pierwszy – niejako kontynuacja poprzedniego wpisu, nawiązująca do przynęt i ich roli w ostatecznym sukcesie, oraz to, o czym pisze mi się
Kategoria:

Dziś dwa tematy. Pierwszy – niejako kontynuacja poprzedniego wpisu, nawiązująca do przynęt i ich roli w ostatecznym sukcesie, oraz to, o czym pisze mi się

Już mniej subiektywny, za to bardziej frustrujący. Mija 10 lat odkąd zrobiłem osobisty, aczkolwiek chyba uczciwy ranking rzeczek pstrągowych okręgu. Taki pierwszy w historii naszych

Dziś znów zapraszam z zestawem UL nad morze ale nad znacznie cieplejsze niż Bałtyk. Koledzy mocno mnie zdziwili na plus swoimi wynikami na Malcie i

I wszystko jasne! Losowane łowisk do naszej LSM 2024 dokonało się. Piszę o tym z takim namaszczeniem gdyż sama impreza losowania była znakomita. Ku początkowym

Kilka słów wyjaśnienia, gdyż parę osób napisało do mnie odnośnie starszych wpisów. Jak widzicie, nie zdzierżyłem i znów przebudowałem stronę. Tym razem trafiłem na bardzo

Wędkarstwo na pewno nie jest sportem. Jeśli ktoś wygrywa zawody wędkarskie raz, drugi czy dziesiąty cieszyć się oczywiście może i ma do tego pełne prawo.

Koniec roku sprzyja różnym podsumowaniom i statystykom, nie mniej wymyśliłbym jakiś bardziej oryginalny temat, gdyby nie dwie sprawy: – miałem skrajnie słabe wyniki w tym

Liga spinningowo – muchowa za nami. Czas na statystyki i przede wszystkim oficjalną klasyfikację generalną. Finalnie we wszystkich turach złowiono: sześćdziesiąt pięć kleni w rozmiarze

Zanim przejdę do sedna tego wpisu, niedługi komentarz, też w sumie dotyczący kleni. Miały miejsce zawody o „Puchar Rzeki Wisła”, zorganizowane przez koło Azoty Tarnów.

Jak oceniam nasze tegoroczne zmagania? Na pewno Liga miała w tym sezonie największą frekwencję. Mimo, iż z naszej rywalizacji wypadły/zrezygnowały trzy osoby, to i tak

W katalogu przynęt Fishchaser są nowe pozycje. Na dwie chciałem szczególnie zwrócić uwagę. O pierwszej powinienem napisać już dawno, bo teraz to ostatni dzwonek, gdy

A mówią, że nic dwa razy się nie zdarza! Otóż Tommy, choć nie na mojej miejscówce, zaliczył fenomenalny sandaczowy wypad. Nieskromnie powiem, że miałem w