Realna fikcja/fikcyjny realizm czyli mętna woda

Mam nadzieję, że poniższy tekst będzie ostatnim, zamykającym czas zimowy tekstem publicystycznym. Czyli  kolejna pisanina z cyklu gadał dziad do obrazu. Początkowo miałem zamiar nic o tym nie wspominać, żeby się samemu nie denerwować, ale nie mam zamiaru dać robić z siebie durnia. Skąd więc zmiana decyzji i piszę poniższe słowa? Otóż, jeśli komuś z Was lub Waszych znajomych zdarzy się, iż w najbliższych dniach na Krzeszówce lub Rudawie złowi całkiem przyzwoitego pstrąga [jak trafi na właściwe miejsce to może i kilka], to niestety nie będzie oznaczać tego że Kozłowski gada bzdury o zarżnięciu tych rzek, bo sam albo nie umie łowić i jest sfrustrowany, albo wyżywa się na zarządzie okręgu, bo nie dali zgody na kolejny odcinek no kill. Otóż ten ewentualny uśmiech losu, jakim jest ryba pod 40cm na naszych wodach, jest wynikiem zarybienia. Od razu Wam powiem – szkoda czasu – nie sprawdzajcie na stronie Okręgu Kraków – nic tam na ten temat Czytaj więcej [...]

Krakowska lipa pstrągowa

Poniższy wpis na bank nie będzie super obiektywny, choć starałem się nie być tendencyjnym.  Wszystko, co niżej, oparłem na informacjach, które nadesłali mi Czytelnicy. W pas się za to kłaniam, tym bardziej, że niektóre osoby poświęciły sporo czasu, przekazując mi bardzo szczegółowe sprawozdania. Może najpierw kilka słów o tym, na czym bazowałem. Tak więc, swoje podsumowania sezonu pstrągowego 2015, nadesłało 104 wędkarzy. Niestety sześciu z nich nie uwzględniłem, gdyż dotyczyły wód innych okręgów, a mnie i mam nadzieję, że Was też – interesowała sytuacja na „naszych”, około krakowskich rzeczkach. Ostatecznie miałem więc do dyspozycji info od 98 osób. Szczerze powiem – liczyłem na około 200 maili w tej kwestii, ale sam sobie jestem winien, gdyż pisząc o tym pierwszy raz chyba we wrześniu, temat odgrzebałem późno i sporo osób wykupując zezwolenie na ten rok, zdało pozwolenie na 2015, i nie byli w stanie z głowy nic odtworzyć. Czytaj więcej [...]

A nie mówiłem?

Od końca 2015r Okręg PZW Koszalin utracił rzeki Wieprzę i Parsętę. To trochę tak, jakby nasz okręg [krakowski] utracił Wisłę i Rabę. Kiepski scenariusz, nie? Jakim cudem? - ktoś zapyta. Otóż Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie [tamtejszy RZGW], wypowiedział "dziadom" gospodarowanie na tych rzekach jeszcze przed wygaśnięciem operatu. Oficjalne powody wypowiedzenia to: - zarybienia znacznie poniżej zapowiadanego poziomu - negatywna ocena marszałka województwa, co do tzw. racjonalnej gospodarki rybackiej O ile się nie mylę, to pierwszy taki wypadek i śmiem twierdzić, że nie będzie ostatnim. Ponad to  - myślę iż poza oficjalnymi powodami były jeszcze inne. Po prostu jest teraz świetna koniunktura polityczna [o czym niżej], by powoli pozbawiać/doprowadzić do likwidacji te okręgi, które funkcjonują beznadziejnie źle. Czy wędkarze płaczą z tego powodu? Na tysiąc procent nie, bo niezależnie czy zabijają ryby czy nie, to powszechnie Czytaj więcej [...]

Jak akwaryści

Zacznę od rzeczy, o której zupełnie, absolutnie zapomniałem ze względu na te wszystkie perturbacje związane ze zmianą miejsca zamieszkania. Dziękuje jednemu z Czytelników, że mi o tym przypomniał. Ponieważ ilość ludzi, którzy piszą do mnie maile jest już bardzo imponująca, w którymś tekście  chyba z maja albo czerwca zeszłego roku, proponowałem, by po sezonie pstrągowym zrobić zestawienie, jakie były wyniki w poszczególnych rzekach. Sezon wprawdzie się skończył ale ja chętnie bym coś takiego postudiował i mam wrażenie, że wielu innych także. Zachęca mnie do tego jeszcze bardziej fakt, iż ilość relacji, jakie już wpłynęły do mnie, dotycząca tegorocznego otwarcia na poszczególnych rzekach okręgu krakowskiego jest bardzo duża, a praktycznie codziennie dostaję po pięć – siedem maili podsumowującymi kolejne wypady, już z ostatnich dni. Co więc proponuję? Bardzo bym prosił o krótki mail zawierający cztery informacje: - nazwa rzeki, Czytaj więcej [...]

Falstart

Miałem niespodziewany i miły falstart pstrągowy, ale o tym później. Powrócę jeszcze do -  nie tylko moich, smutnych konstatacji, dotyczących nie wprowadzenia odcinka no kill na Krzeszówce. Czy czegoś się dowiedziałem? Ano  - prawie nic. W okręgu znów czuć dziwaczną atmosferę utajniania prawie wszystkiego. Próbowałem się dowiedzieć czegoś od dwóch osób, które do tej pory dość chętnie, [jakkolwiek zawsze z prośbą o nie podawanie ich jako źródła] udzielały informacji. Tym razem jedna osoba w ogóle nie chciała rozmawiać, twierdząc, że wszyscy mają zakaz poruszać zagadnienia podejmowane na posiedzeniach zarządu,  a druga dała mi do zrozumienia, że wnioskiem naszego koła niespecjalnie się przejęto. Sam nie wiem, jak to mam odczytywać?  Uznano, że nie i tyle? I był ogólny konsensus? Może jakaś uchwała do wiadomości? Ilu za, ilu przeciw. Tyle, że mogłoby się okazać, iż wszyscy byli przeciw... To ukazałoby zarząd jako ostoję „betonu”, Czytaj więcej [...]

Głową w mur

No i zima tym razem dotrzymuje słowa. Jak łatwo się domyśleć, na razie nigdzie nie byłem. Wśród moich znajomych, jeden odwiedził nizinną małą rzeczkę w zeszłym tygodniu i jak sam stwierdził – nastawiając się na okonki i klenie – nieoczekiwanie wyjął dwa miarowe kropasy. Jeden wyraźnie nad wymiar. Czyli wody jakoś żyją. Na wstępie poproszę wszystkich, którzy zaklepali dla siebie przynęty, by podali mi na mail jakiś adres do wysyłki. Ruszę tyłek, bo i tak wysyłam złamany kij do naprawy. Przynęty poszłyby wysyłką „za pobraniem” – kilka złotych, więc mielibyśmy to z głowy. Jeśli ktoś śledził wpisy moje i innych osób pod ostatnim tekstem, ten zapewne wie, jak wygląda kwestia zabawy w ligę spinningową.  Zgłosiło się trzech muszkarzy i reszta uczestników wyraziła zgodę na ich udział. Będą to więc zawody mieszane. Jak dla mnie świetne porównanie obu metod na tej samej wodzie i w tym samym czasie. W najbliższą sobotę wylosujemy Czytaj więcej [...]

Druga baza zdobyta

Witam! Moje samopoczucie fizyczne jest odwrotnie proporcjonalne do psychicznego. Czuję się fatalnie, zmagając się z popłuczynami po jakiejś niedawno przechodzonej infekcji, równocześnie uśmiechając  się sam do siebie. Niedawno informowałem Was, iż zarząd mojego koła jednogłośnie zaaprobował mój wniosek o stworzeniu odcinka no kill na niewielkim odcinku Krzeszówki. Wczoraj odbyło się nadzwyczajne walne zebranie koła, by podjąć taką uchwałę lub wniosek odrzucić. Trochę się bałem o frekwencję gdyż tematem zainteresowanych u nas w kole jest realnie bardzo mało osób – po prostu niewielu mamy spinningistów, a jeszcze mniej bywa ich nad tą rzeczką.  Sami wiecie: zebranie w środku tygodnia. Finalnie przybyło jednak więcej osób niż się nastawiłem. Fajne było to, że dojechali spinningiści z dość dużych odległości [nam od kwietnia, czyli od zmiany zarządu koła, bardzo wzrosła ilość wędkarzy, którzy porzucili dotychczasowe, dla Nich Czytaj więcej [...]

Moczarowy labirynt

Życie zaskakuje. Już, już myślałem, byłem nawet pewien, że jako rzecznik dyscyplinarny w moim kole dotrwam do końca sezonu bezczynnie [i fajnie by było], a tu  - bęc! Właśnie wpłynęły cztery zawiadomienia od Komendanta SSR w Krakowie o złamaniu przepisów przez ludzi z mojego koła... Zacząłem to czytać i jakoś tak przykro. Przypadek nr 1, to zarazem trzy, a nawet cztery „strzały”: człowiek łowił na trzy kije, jako przynętę użył karasia pospolitego, który w wodach naszego okręgu jest nietykalny [całkowity zakaz zatrzymywania ryb tego gatunku]; ów nieszczęsny karaś był nabity na kotwicę, a jak wół stoi, że nie wolno żywca uzbrajać inaczej niż haczykiem z jednym ostrzem no i na dokładkę w małym, plastikowym wiaderku miał kilka nieżywych już płotek. Nie wiem na dzień dzisiejszy, co było powodem takiej postawy [chciwość, ignorancja, czy nieznajomość przepisów], ale te wszystkie wiadereczka i męczenie w nich ryb to też jest słabe. Czytaj więcej [...]

O SSR kontrowersyjnie…

Znów po dłuższej przerwie. Tym razem temat związany ze SSR. Sprawa nie z mojego terenu, ale... Być może ktoś z Was miał okazję słyszeć o okolicznościach odwołania komendanta SSR z Głogowa [Okręg Legnica]. Sprawa była dość głośna na przełomie kwietnia i maja tego roku. Udało mi się dotrzeć do jednego ze strażników – Karola Krause, którego namówiłem na dłuższą rozmowę. Powiem szczerze, obraz jaki naszkicował mój Rozmówca jest, delikatnie mówiąc  - przygnębiający. Najbardziej irytującym dla mnie elementem całej historii już nie jest to, że kwestia dotyczy  wędkarstwa, tylko ciąg zdarzeń potwierdzających fakt, jak jesteśmy nieprawdopodobnie „upolitycznionym” państwem. Sarkastycznie stwierdzę, iż niedługo funkcja babci klozetowej może zależeć o sympatii, czy antypatii politycznych, klucza partyjnego czy lokalnych interesików itd... Cóż, początkowo, to miałem nawet pewne obiekcje, czy cała sytuacja nie jest jakąś prowokacją, Czytaj więcej [...]

Jedna sekunda

Jakiś konkretny komunikat odnośnie zatrucia dopływu Rudawy miał być po dwóch tygodniach. Tymczasem cisza. Żadna z instytucji nic nie opublikowała, nie zamieściła na swojej stronie żadnego komunikatu. Na stronie PZW Kraków także zero informacji o tej sprawie. Dwa dni temu miałem wolne dwie godziny i postanowiłem podłubać w temacie. Jak jest? A no – po staremu.  Moje zapytania, nie ukrywam w porywach dość zdecydowane, gdy ewidentnie chciano mnie „spuścić po kiju” wywoływały delikatnie mówiąc popłoch. Może dlatego, że przedstawiałem się jako członek zarządu koła,  autor największego wędkarskiego bloga [ot, taka nieskromność]; nie mam wątpliwości, że rozmówców paraliżowała informacja, że pisuję od czasu do czasu dla WŚ. Ale wiecie, co? Najbardziej ożywiało, przyćmione [chyba upałem] kobiety - sformułowanie, że ludzie, czytelnicy chcą wiedzieć! Tak, panika po drugiej stronie to dobre określenie.  W sumie dla mnie nie zaskakujące Czytaj więcej [...]