Będzie po staremu

Wędkarstwo generuje w swoich szeregach  ludzi o raczej prymitywnej mentalności.  Powinienem napisać „polskie wędkarstwo”, ale taki obraz w przytłaczającej masie ma w ogóle wędkarstwo Słowian i Bałtów. Powyższą opinię wyrobiłem sobie, oglądając na przestrzeni ostatnich lat setki filmików w internecie, choć gdyby bazować jednak na samych filmikach, to akurat Polacy i przede wszystkim Czesi wybijają się tu jednak na plus. Nie piszę o dawnej Jugosławii, bo tam 90% filmików kręcą przyjezdni z zagranicy. Ale dominuje prymitywizm. Tak się zastanawiam, czy jest to jakaś genetyczna skaza najmłodszych linii Indoeuropejczyków, czy [do czego bardziej się skłaniam] - wynik „zrycia” beretów przez pół wieku komuny… Nie wiem. W każdym razie nie jest dobrze. I tym razem nie chodzi mi o wypuszczanie ryb, co wg mnie jest konieczne na wszelkich, dzikich wodach,  ile mam na myśli podejście do wędkarstwa w ogóle.  Podam dwa przykłady z  mojego niestety Czytaj więcej [...]

1 branie/3,5h

Przyszła jesień. Żadne novum, tyle, że ta obecna ma ten mniej zachęcający koloryt. Zimno i leje, leje i zimno. Wygląda na to, że wrześniowo – październikowe zamknięcie sezonu jaziowego na mojej miejscówce nie będzie mieć w ogóle miejsca. Nie ta aura – wrzesień za ciepły i nie ta woda [teraz duża i brudna]. Co może robić spinningista w taką pogodę? Ja uwielbiam łowić małe ryby, byle brań było dużo. Takie łowienie tylko wtedy ma sens. Cały czas w sumie to uskuteczniam, jeżdżąc na nizinną Rudawę, gdzie będzie kolejna tura naszej zabawy w zawody. Tak, tak – słusznie kombinujecie – chcę wygrać. Lubię rywalizację, choć na polu wędkarstwa mam do tego duuuży dystans, mimo własnych ambicji. Nie piszę o tych wypadach, choć nawet łowię sporo, bo nie chcę przynudzać, a i tak raz na czas ktoś przyśle mail z pytaniem, czy ja w ogóle łowię ryby co wystają z ręki... Tak więc drobne ryby są fajne, ale raz na czas, jak każdy chciałbym Czytaj więcej [...]

Jakże inny był to sezon…

Kilka cierpkich refleksji odnośnie minionego sezonu pstrągowego  w moim wydaniu. Mam na myśli poszukiwanie dzikich/zdziczałych, miarowych, kropkowanych ryb w naszym okręgu, gdyż nie liczę tu sześciu dni wakacyjnego wyjazdu, bo tam, jak na moje skromne wymagania, to byłem w pstrągowym raju. Spostrzeżenia mam nieciekawe. Złowienie miarowego pstrąga jest niełatwe, chyba, że idziemy zaraz po zarybieniu selektem i łowimy te pozbawione instynktu i ostrożności ryby. Mnie to nie interesuje. W innym przypadku jeździłbym do znajomych hodowli i za 20 zł miał to samo. Złowienie choć ciut większego [pod 40cm] pstrąga, który nie został właśnie wpuszczony, jest bardzo trudne. Wędkarze łowiący pstrągi na krakowskich wodach są albo bez ambicji, albo – co bardziej prawdopodobne - w przytłaczającej większości zupełnie bez wiedzy.  Ci bez ambicji śledzą tylko komunikaty o zarybieniu i zaraz  - śmig nad wodę – tłuką ile wlezie i zabierają ile Czytaj więcej [...]

Protest

Poniżej zamieszczam linki do dwóch filmów. Oba dotyczą w sumie chyba jak na razie wyjątkowego wydarzenia, a mam nadzieję, że nie ostatniego – demonstracji wędkarzy w Warszawie na ul. Twardej, gdzie jest siedziba główna PZW oraz znajdują się biura Okręgu Mazowieckiego PZW. Pierwszy, to film zamieszczony przez wędkarzy, drugi to obrazek skręcony przez dziennikarzy WW, na polecenie władz związku, co jest oczywistym. Wprawdzie jakość, szczególnie pierwszego filmiku jest miejscami bardzo kiepska, jeśli idzie o dźwięk, nie mniej zachęcam by obejrzeć. Choćby na raty. https://www.youtube.com/watch?v=9LG2FIkGigc https://www.youtube.com/watch?v=vcnYoEd9OlU Głównym postulatem protestujących było, zlikwidowanie połowów sieciowych na Zalewie Zegrzyńskim. Pozwolę sobie skomentować, jak widzę całą tę sprawę. Otóż, po pierwsze, proszę zwrócić uwagę, jak obie kwestie różnie pokazują oba filmy. Nie zgadzam się z komentarzem, pod filmem WW, że widać Czytaj więcej [...]

Niezły efekt w krótkim czasie

Pewnie niektórych rozczaruję, ale o długim weekendzie będzie w następnym tekście. Tak mi się jakoś porobiło, że kompletnie nie miałem czasu cokolwiek skrobnąć, a nad wodą byłem sporo. Tzn. dużo razy, ale w krótkich sekwencjach. Nie cierpię takiego „zrywanego” spinningu, ale nie mam wyjścia. Taki czas. Poniżej o akcji sprzątania okolic w mojej gminie, ale najpierw chciałem zaprezentować fotki z ostatniego, drugiego już na przestrzeni może miesiąca zatrucia rzeczki Dulówki [dopływ Krzeszówki, a finalnie też Rudawy]. Obrazki doszły z małym opóźnieniem. Nie mam pojęcia jak ma się strona wizualna do skali zatrucia, ale jak na taki siurnik, to wyglądało to chyba całkiem poważnie. Napiszę tylko, iż po pierwsze straż pożarna znów zadziałał błyskawicznie. Wydaje się, że usunięto przytłaczającą większość zanieczyszczeń, zanim te popłynęły w dół rzeczki. Dwa, to podobno ustalono sprawcę i wszczęto jakieś dochodzenie. Czytaj więcej [...]

Czy jeszcze łowię ryby?

Przed niektórymi tematami nie da się uciec. Po ostatnim tekście znów wpadło do mnie kilka maili. Fajnie, że parę osób odsunęło ode mnie obawy, że mam coś ze wzrokiem. Na co innego chciałem jednak zwrócić uwagę. W tych mailach sporo było na temat nie tyle zarybień, co samego sportu; zresztą w jednym wpisie też jest na ten temat parę słów. Z tzw. sportem w wędkarstwie to ja mam duży kłopot. Zacznę od tego, że dla mnie wędkarstwo ma elementy sportu, przy równocześnie tak dużej ilości czynników niesportowych, że wg mnie nigdy sportem nie będzie. Może być co najwyżej rywalizacją. I mógłbym tu przytoczyć sporo wywodów różnej maści ludzi naprawdę utytułowanych [etyków, filozofów, teoretyków sportu], ale nie o to mi w tej chwili chodzi. Podam tylko jeden przykład: to nieszczęsne wpuszczanie ryb tuż przed zawodami. Z jednej strony to zrozumiałe, gdy panuje w danym cieku/zbiorniku rybna Sahara. Coś tam trzeba wpuścić, bo inaczej łowiących Czytaj więcej [...]

Realna fikcja/fikcyjny realizm czyli mętna woda

Mam nadzieję, że poniższy tekst będzie ostatnim, zamykającym czas zimowy tekstem publicystycznym. Czyli  kolejna pisanina z cyklu gadał dziad do obrazu. Początkowo miałem zamiar nic o tym nie wspominać, żeby się samemu nie denerwować, ale nie mam zamiaru dać robić z siebie durnia. Skąd więc zmiana decyzji i piszę poniższe słowa? Otóż, jeśli komuś z Was lub Waszych znajomych zdarzy się, iż w najbliższych dniach na Krzeszówce lub Rudawie złowi całkiem przyzwoitego pstrąga [jak trafi na właściwe miejsce to może i kilka], to niestety nie będzie oznaczać tego że Kozłowski gada bzdury o zarżnięciu tych rzek, bo sam albo nie umie łowić i jest sfrustrowany, albo wyżywa się na zarządzie okręgu, bo nie dali zgody na kolejny odcinek no kill. Otóż ten ewentualny uśmiech losu, jakim jest ryba pod 40cm na naszych wodach, jest wynikiem zarybienia. Od razu Wam powiem – szkoda czasu – nie sprawdzajcie na stronie Okręgu Kraków – nic tam na ten temat Czytaj więcej [...]

Krakowska lipa pstrągowa

Poniższy wpis na bank nie będzie super obiektywny, choć starałem się nie być tendencyjnym.  Wszystko, co niżej, oparłem na informacjach, które nadesłali mi Czytelnicy. W pas się za to kłaniam, tym bardziej, że niektóre osoby poświęciły sporo czasu, przekazując mi bardzo szczegółowe sprawozdania. Może najpierw kilka słów o tym, na czym bazowałem. Tak więc, swoje podsumowania sezonu pstrągowego 2015, nadesłało 104 wędkarzy. Niestety sześciu z nich nie uwzględniłem, gdyż dotyczyły wód innych okręgów, a mnie i mam nadzieję, że Was też – interesowała sytuacja na „naszych”, około krakowskich rzeczkach. Ostatecznie miałem więc do dyspozycji info od 98 osób. Szczerze powiem – liczyłem na około 200 maili w tej kwestii, ale sam sobie jestem winien, gdyż pisząc o tym pierwszy raz chyba we wrześniu, temat odgrzebałem późno i sporo osób wykupując zezwolenie na ten rok, zdało pozwolenie na 2015, i nie byli w stanie z głowy nic odtworzyć. Czytaj więcej [...]

A nie mówiłem?

Od końca 2015r Okręg PZW Koszalin utracił rzeki Wieprzę i Parsętę. To trochę tak, jakby nasz okręg [krakowski] utracił Wisłę i Rabę. Kiepski scenariusz, nie? Jakim cudem? - ktoś zapyta. Otóż Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie [tamtejszy RZGW], wypowiedział "dziadom" gospodarowanie na tych rzekach jeszcze przed wygaśnięciem operatu. Oficjalne powody wypowiedzenia to: - zarybienia znacznie poniżej zapowiadanego poziomu - negatywna ocena marszałka województwa, co do tzw. racjonalnej gospodarki rybackiej O ile się nie mylę, to pierwszy taki wypadek i śmiem twierdzić, że nie będzie ostatnim. Ponad to  - myślę iż poza oficjalnymi powodami były jeszcze inne. Po prostu jest teraz świetna koniunktura polityczna [o czym niżej], by powoli pozbawiać/doprowadzić do likwidacji te okręgi, które funkcjonują beznadziejnie źle. Czy wędkarze płaczą z tego powodu? Na tysiąc procent nie, bo niezależnie czy zabijają ryby czy nie, to powszechnie Czytaj więcej [...]

Jak akwaryści

Zacznę od rzeczy, o której zupełnie, absolutnie zapomniałem ze względu na te wszystkie perturbacje związane ze zmianą miejsca zamieszkania. Dziękuje jednemu z Czytelników, że mi o tym przypomniał. Ponieważ ilość ludzi, którzy piszą do mnie maile jest już bardzo imponująca, w którymś tekście  chyba z maja albo czerwca zeszłego roku, proponowałem, by po sezonie pstrągowym zrobić zestawienie, jakie były wyniki w poszczególnych rzekach. Sezon wprawdzie się skończył ale ja chętnie bym coś takiego postudiował i mam wrażenie, że wielu innych także. Zachęca mnie do tego jeszcze bardziej fakt, iż ilość relacji, jakie już wpłynęły do mnie, dotycząca tegorocznego otwarcia na poszczególnych rzekach okręgu krakowskiego jest bardzo duża, a praktycznie codziennie dostaję po pięć – siedem maili podsumowującymi kolejne wypady, już z ostatnich dni. Co więc proponuję? Bardzo bym prosił o krótki mail zawierający cztery informacje: - nazwa rzeki, Czytaj więcej [...]