Zawody i co z nich wynika

Zawody, zawody, zawody. Dużo miejsca poniżej poświęcę wynikom zawodów, obnażającym stan wód. Niektórzy się podśmiechiwali, gdy w poprzednim wpisie Robertowi wystawiłem laurkę pogromcy boleni na dzikich brzegach. Otóż  dzień po tym jak napisałem tamten tekst, wychwalając kolegę, Robert wygrał  zawody o Puchar Bolenia klubu Rapa Bolesław [25 startujących]. Złowił dwa bolenie – niecałe 70cm i takiego trochę nad 60cm [nie pamiętam dokładnych długości].  Łowiono  na tarnowskiej Wiśle do ujścia Dunajca. Pomijając umiejętności, które są niepodważalne, ryby tam widocznie były. I tyle mojego komentarza na ten temat... Znam wyniki zawodów w Okręgu Kraków, o których wspominałem w poprzednim tekście. Odbyły się trzy: federowe, spławikowe i spinningowe. Trzy różne metody, trzy różne łowiska okręgu [łączyło je tylko to, że wszystkie na wodach płynących], blisko 80 startujących – także łącznie. Trochę się po pastwię, bo wyniki, Czytaj więcej [...]

Rozprawa [z cyklu Dlaczego jest jak jest]

- Gdzie ma pan maseczkę? - Mam wadę zastawki – odpowiadam zgodnie z prawdą – jestem ustawowo zwolniony z jej noszenia. - To proszę pokazać stosowny dokument – dość szorstko mój adwersarz nie odpuszcza - Nie mam takiego obowiązku – znów odpowiadam zgodnie z prawdą. Mam konstytucyjną gwarancję tajemnicy mojego stanu zdrowia. Mam to zagwarantowane ustawowo. - No ale jest ustawa by nosić maski – gość się nie poddaje. - To nie jest ustawa tylko rozporządzenie – odpowiadam, a na to Maciek wrzuca od siebie: - Panowie jako sąd, choćby koleżeński, chyba powinni mieć o tym jakieś pojęcie... Tak wyglądał początek spotkanie na Bulwarowej w sądzie koleżeńskim. Pan, który wystartował w temacie maseczki, do końca spotkania, ani razu już się nie odezwał 🙂 Zanim przejdę do szczegółów chciałem niezmiernie podziękować, tym, którzy byli, oraz wszystkim pozostałym. Włodarze na serio albo nie mają pojęcia, albo wciąż ignorują fakt, jak Czytaj więcej [...]

???????

Na pewno większość z Was oglądała konferencję Wód Polskich, potwierdzającą niejako temat przejęcia akwenów i cieków do tej pory pozostających we władaniu PZW. Opinie są na ten temat przeróżne. Dominuje chyba nie do końca uzasadniona euforia; co bardziej racjonalni przejawiają ostrożny optymizm, stojąc na stanowisku z którym sam się utożsamiam, że związek w swej warstwie przywódczej tak odizolował się od zwykłych wędkarzy, że nie ma co liczyć na choćby rozważanie jakichś nowych rozwiązań. Są też obrońcy PZW, ale to chyba najczęściej sami działacze, bo poświęciłem niemało czasu na obejrzenie/poczytanie wielu wypowiedzi i statystycznie, gdyby rządził internet to PZW nie byłoby od co najmniej dekady. Ale fora wędkarskie nie rządzą. Nawiasem mówiąc, gdy piszę, że PZW sięgnęło pewnego dna w utrzymywaniu dotychczasowego stanu, powszechnie ocenianego przez starych jak i młodych jako coś nieznośnego zarówno w sferze organizacyjnej, Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – c.d.

Dziś będzie nie tylko o mojej sprawie, ale też trochę rozważań i  spekulacji, co nas wędkarzy czeka. Ale po kolei. Pewnie wielu z Was zastanawia się czy wciąż jestem członkiem PZW? Niektórzy to nawet wprost piszą jak potoczyła się „rozprawa” 21 grudnia. Staram się odpowiadać na wszystkie maile i dlatego wybaczcie ich zdawkowość – sporo ich. Otóż członkiem PZW wciąż jestem, mimo pobożnych życzeń niektórych. Wprawdzie nie odwołałem się do prostego chwytu z L4 [można to wtedy przeciągać ekstremalnie długo, co jednak nie jest moim celem]. Po prostu sam miałem sporo wątpliwości, co do wezwania, jakie mi doręczono – głównie w temacie dość mętnie wymienionego załącznika, którego nie otrzymałem. Tzn. domyślałem się co to ma być, ale pewności mieć nie mogłem. Natomiast sam termin [tuż przed świętami] odebrałem, jako czystą złośliwość. Wiadomo jak wtedy jest i wszyscy zainteresowani pojawieniem się jako ewentualni świadkowie Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – c.d.

Kontynuując zgodnie z obietnicą relacjonowania całej sprawy, jaką aktualnie sam mam z okręgiem, informuję jaki jest rozwój sytuacji. Niezależnie jaki będzie finał przebiegu zdarzeń, a finał, przynajmniej w moim pojęciu będzie nie szybko, przedstawiam temat, bo na tym przykładzie chcę pokazać, jakiego charakteru stowarzyszeniem jest jeśli nie całe PZW, to okręg krakowski związku. Z początkiem listopada dowiedziałem się, iż – uwaga 🙂 - na podstawie głosowania zarządu okręgu, zostałem usunięty z szeregów związku. Po pierwszym zdumieniu , śmiać mi się chciało. Mój ogląd tego ruchu ze strony włodarzy jest następujący: Zrobili to chyba, by ośmielić sąd kolesiowski i nadać mu jakąś tam podstawę prawną. Zrobili to po prostu dla lepszego samopoczucia, bo cóż im pozostało, jeśli przywrócili poprzednie [dłuższe] okresy ochronne, czyli krótko mówiąc – przyznali rację składającym petycję. Zrobili to dla efektu propagandowego, Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest… – c.d.

Witam Wszystkich! Dobra wiadomość: oficjalnie zarząd okręgu przywrócił stare okresy ochronne bolenia i sandacza, czyli sandaczowi przywrócono wydłużony okres [od 1 stycznia], a boleniowi w ogóle przywrócono okres ochronny. Zauważę, iż przy zdroworozsądkowym podejściu, już nawet nie ze względu na głosy krytykujące nietrafione decyzje, a ze względu na logikę działań, ludzie z zarządu mogli w lutym postawić na oficjalnej stronie okręgu baner z przykładowo taką treścią: po przeanalizowaniu wszystkich informacji i zasięgnięciu opinii biegłych ichtiologów, od sezonu 2022 przywrócone będą poprzednie okresy ochronne bolenia i sandacza. I byłoby po krzyku. Ale – sam już nie wiem, czy brakło włodarzom okręgu zdolności refleksji, uznali, że żaden wędkarski plebs nic im nie będzie dyktował, czy to po prostu zwykła indolencja, lenistwo…Na pewno zerowa zdolność do dialogu. W każdym razie cel został osiągnięty. Nikt nie będzie sterczeć na Czytaj więcej [...]

Oby nie ostatni taki głos

Jest coś na rzeczy, że jakieś niekoniecznie jasne chmury zbierają się nad PZW. Na razie różne spekulacje, co jest tego powodem zostawię, gdyż ciężko mi ocenić rzeczywiste przyczyny takich działań i nie zamierzam się rozwodzić nad pojawiającymi się informacjami, jak/kto by ewentualnie wody przejął czy ich część. Nie mam na tyle wiedzy. Chciałem się zatrzymać dziś nad bardzo konkretnym tekstem, jaki pojawił się w oficjalnym obiegu, wywołując niemałe emocje i właśnie podkręcając te spekulacje. Pod koniec lipca tego roku powstała bardzo wnikliwa opinia, wydana na wniosek Przewodniczącego Zespołu ds. gospodarki i rozwoju regionalnego Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Zwrócę uwagę, iż właśnie „regionalizacja” miejsca gdzie powstał tekst jest bardzo istotna, gdyż to głównie  właśnie na obszarze naszych pojezierzy kwitnie gospodarka rybacka, żyrowana  przez PZW, a z tzw. turystyki wędkarskiej Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest, jak jest – część…nie wiem już która :)

Trochę wahałem się o czym pisać. Wędkarsko mam się czym pochwalić, ale wczoraj byłem na Bulwarowej, na przesłuchaniu. Przesłuchanie to dobre słowo. Zostałem wezwany jako świadek, lecz bez podawania w jakiej sprawie. Oczywiście zainteresowanych wędkarzy rzecznik okręgu nie wpuścił. Wszedł ze mną tylko mój pełnomocnik. Jakie wrażenia? Generalnie chyba nie spełniłem nadziei przesłuchującego. Po wykonanym z odpowiednim namaszczeniem odpytaniu mnie  i mojego pełnomocnika z danych osobowych [syn tego a tego itd.], danych adresowych zaczęło się przesłuchanie. Odpowiedziałem tylko na pytanie nr 1 – od kiedy jestem rzecznikiem dyscyplinarnym koła w Liszkach. Pytanie to mnie o tyle zdumiało, iż byłem głęboko przekonany, że dawno jestem odwołany. Ja przypomnę, że koło w Liszkach powstało w 2021r, w  bardzo „specyficzny” sposób, rotacja w funkcjach, w pierwszych tygodniach była zaskakująca. Koło miało być ostoją wędkarskiej normalności. Czytaj więcej [...]

Dlaczego jest jak jest – z ostatniej chwili.

Poniższy wpis [teraz nieznacznie zmieniony] miałem zamiar zamieścić w zimie, gdy nie bardzo jest co pisać, jako wyjaśnienie i zamknięcie tematu „cichej” likwidacji okresu ochronnego bolenia i skrócenia okresu ochronnego sandacza. Przypomnę: - w zezwoleniu na ten sezon wędkarski w Okręgu Kraków boleń został pozbawiony okresu ochronnego, a okres ochronny sandacza skrócono o styczeń i luty - zaowocowało to masowym wyławianiem, najczęściej na zimowiskach, więc niekoniecznie po braniu, tylko za tzw. „bety” ryb tego gatunku [na dwóch odcinkach Wisły, znanych jako zimowe sandaczowe ostoje, pojawiały się nawet ekipy z sąsiednich okręgów] - wywołało to zdziwienie i oburzenie  na około krakowskich forach wędkarskich - jeden z wędkarzy zorganizował petycję o przywrócenie poprzednich zapisów– o czym mnie także poinformował, bym pomógł ją rozpropagować - podpisało ją blisko 200 osób - Zarząd Okręgu nie zareagował pozytywnie na uwagi i Czytaj więcej [...]

Słów kilka jeszcze o Rabie

Z Łukaszem, rozpoznawanym w wędkarskim światku jako Ruki, mam kontakt od kilku lat, choć ciężko powiedzieć, że się znamy. Ruki jest z wykształcenia ichtiologiem i tym różni się od kilku innych osób tej profesji z jakimi zdarza mi się spotykać, że nie opowiada ogólników, rzeczy które sam wiem od dawna albo innych dyrdymałów. Co więcej, gdy z nim mam okazję zamienić kilka słów, albo posłuchać/poczytać, co napisał, to często otwiera mi się jakiś inny tor widzenia danego problemu; komplementując osobę – facet wie o czym mówi i nierzadko czuć ciężar tej wiedzy, dla amatora jak ja. Poniższy tekst jest zupełnie nieplanowanym i wszystko wyszło jak to się mówi – przypadkowo. Przy relacji z pierwszej tury naszej ligi na Rabie, wywiązała się zażarta dyskusja, momentami wykraczająca poza przerzucanie się realnymi argumentami i postanowiłem przedstawić poniższy punkt widzenia. Ponieważ Ruki często używał fachowych określeń, pozwoliłem Czytaj więcej [...]