IV tura Ligi Spinningowo-Muchowej 2025. Wisła W3 – tura wieczorowo-nocna

Ostatnia tura nie kojarzy mi się ani śmiesznie ani nawet strasznie. Była, jak przewidywałem – trudna i nudna. Nie jestem odosobniony w takich odczuciach. Stan łowisk około krakowskich, a w szczególności rzek jest tak beznadziejnie słaby, że niestety przestaliśmy się łudzić. Problemem nie jest zdobycie dobrego miejsca jeśli myślimy o wędkarskiej rywalizacji. Problemem jest złowienie czegokolwiek na punkty. Z żalem zauważam, iż część kolegów ostygła; niekoniecznie z podobnym jak kilka lat temu zaangażowaniem bierze udział w tegorocznej Lidze. Co więcej – po turze w maju oraz przymiarkach do opisywanej tu tury, kilku z nas tak się zniechęciło, że powiedziało, iż nie da złotówki za dniówkę w PZW Kraków. Po prostu zrezygnowali z udziału w tej turze. Rozumiem ich postawę. Sam mam identyczne nastawienie. Jak jest możliwe, że wędkarz/wędkarze z okręgu sąsiedniego nie są w stanie zapunktować na wodach PZW Kraków, mimo, iż część łowisk znają, a na innych wodach zajmują czołowe lokaty podczas zawodów, albo je wygrywają, jak ostatni Puchar Dunajca? Łowienie ryb nie jest trudne o ile one są… Przecież to są jaja, że Wisła stała się wodą-trupem. Spotkałem dziś, kiedy piszę te słowa –  wędkarza bardzo doświadczonego, z którym z widzenia znam się od ćwierć wieku. Rzadko się już widujemy, gdyż wyprowadził się ze swoich nadwiślańskich rodzinnych stron. Opowiadał, jak trzy tygodnie temu wziął dzieciaki do dziadków w Czernichowie i jednym z punktów pobytu była wyprawa na ryby. Parę kg zanęty przez kilka godzin dało…zero brań. ZERO! Wierzę mu, gdyż sam z końcem czerwca, już w absolutnej desperacji odwiedziłem odcinek W2 na którym nie byłem trzy lata. Zastałem sześć kijów, a wędkarze solidarnie deklarowali ZERO. Jeden stwierdził, że jakiś słaby dzień, taki…Odparłem, że nie wiem jak często tu łowi, ale słaby dzień na W2 to trwa już jakieś trzy-cztery lata i jest coraz słabszy… Na W3 zaczyna być tak samo.

Na turze było podobnie. Zapunktowało ledwo siedmiu uczestników. Statystyka znów potwierdziła to, co powtarzam od kilku lat: złowienie klenia zaczyna być trudne, a złowienie ryby w okolicach pół metra ma podobne prawdopodobieństwo, jak sztuki 30cm+. Kilka osób, czego dawniej zawsze się obawiałem – obsiadło rejon progu Przewóz. I też pocałowali klamkę. ZERO. Nikt z nich nawet w tym super pigalaku nie wyjął nic na ligowe punkty. Szopka.

Nie zwalam na warunki, które nie były sprzyjające. Woda dla odmiany super niska, wiał cały czas mocny wiatr, co nocą jest kiepskim prognostykiem dla spinningisty, szczególnie gdy celujemy w powierzchniowe łowy. Ten wiatr przez dwie godziny to był nawet wschodni, czego mnie przynajmniej żadna prognoza nie pokazała. Ale nie usprawiedliwia to tak żałosnych wyników w czerwcu i  jeszcze w nocy.

Wybrałem rozległe i nie tajne, ale nie oblegane łowisko, gdzie kilka lat temu nie było prawa nie mieć 10-12 kontaktów z grubszymi kleniami, tym bardziej nocą. Lat temu piętnaście, nawet przy takiej niżówce, miałbym realne szanse na spore jazie… Tymczasem Kenese nie zaliczył tam nawet brania, a ja miałem jeden niemrawy atak bolenia, nie zakończony skutecznym zacięciem, jedno branie jakiejś malizny i już zupełnie po zmroku – atak ryby około 40cm. Wyglądało na bolka, więc i tak punktów by nie było [ryba żerowała mi za plecami na płyciźnie]. O północy pojechaliśmy na trzymaną w odwodzie opaskę, gdzie do końca tury czyli do 2.00 nic nie zakłóciło wędkarskiej monotonii.

By być uczciwym – szanse na punkty w tych warunkach też były ale trzeba było mieć super szczęście albo na co nie miałem czasu – objeżdżone wcześniej co najmniej kilka miejscówek  gdzie była szansa na  te dwa czasem trzy brania. Absolutni bywalcy mieli szansę wytypować miejsce z kumulacją ryb [czytaj – z 15 punktowanych sztuk] i połowić lepiej. Przy tak skrajnej niżówce, jakoś nie pomyślałem, jak będzie na moim fragmencie i się okropnie na tym przewiozłem. Ryby spłynęły pod przeciwny brzeg, ale też dosłowne na 50m kwadratowych w jednym rejonie. Jakiś gość wiedział po co jedzie i stanął tam koło 20.00. Do zmroku była tam kanonada kilku boleni z których złowił co najmniej dwa [trzecią rybą wydał mi się około 80cm sum, ale już dobrze nie było widać]. Czterdzieści metrów powyżej tego wędkarza były zarzucone cztery gruntówki, które nawet nie „dygły” przez te prawie pięć godzin jakie byłem w tym rejonie. To też pokazuje, jak wygląda teraz Wisła poniżej Krakowa…

Szczęśliwcy, którzy zapunktowali, zaliczyli [poza Robertem] przez te siedem godzin…2-3 kontakty. Czasem cztery. Nawet tego nie komentuję…

Wyniki:

Nieobecni więcej niż trzeci raz – Rafał, Damian, Łukasz, Wojtek – po 20 pkt; pozostali nieobecni – Jacek,  Krzysiek,  Bartek, Mateo, Mateusz Drugi,  Mikołaj, Miszel oraz Szymon – po 19 pkt.

Zerujący: Jan, Maciek, Zygmunt, Karol, Bronek, Kenese, Tomek, Maciek Drugi, Grzesiek,  Piotrek Drugi, Adam – po 19 pkt

I miejsce – 1 pkt – Piotrek  [524 małe punkty – klenie 50 i 52cm]

1
(fot. P.D.)
2
(fot. P.D.)

II miejsce – 2 pkt – Robert [392 małe punkty – klenie 31, 33, 34, 35 i 39cm]

3
(fot. R.M.)

III miejsce – 3 pkt – Tommy [306 małych punktów – kleń 55cm]

4
(fot. T.M.)

IV miejsce – 4 pkt – Jędrzej [205 małych punktów – klenie 30 i 43cm]

5
(fot. J.G.)

V miejsce – 5 pkt – Marcin [91 małych punktów – kleń 36cm]

6
(fot. M.P.)

VI miejsce – 6 pkt – Paweł [51 małych punktów – kleń 32cm]

7
(fot. P.N.)

VII miejsce – 7 pkt Michał [31 małych punktów – kleń 30cm]

8
(fot. M.M.)

Po turze trzech uczestników zechciało się podzielić swoimi refleksjami:

Piotrek: Niejeden raz miejscówka już ratowała mi wynik na lidze. Tym razem niżówka którą tam zobaczyłem, przeraziła mnie. Na tak niskiej wodzie nie byłem tam nigdy, bo nigdy aż tak nisko nie było. Większość miejscówek z automatu pusta, bo tam gdzie stały ryby można było przejść suchą nogą. Po przejściu więc całego odcinka bez dotknięcia, gdzie woda zmieniła się już na naprawdę głęboką, wydrapałem się na kilkumetrową pionową skarpę. Było już niemal ciemno, a ja nie wziąłem czołówki nie planując łowić tutaj do aż tak późnej pory. Z góry widzę jednak 50m dalej jeszcze jedną przeszkodę w wodzie przy brzegu, wyglądającą obiecująco. Z jakichś irracjonalnych powodów decyduje się zejść tam w nocy po ciemku. Opłaca się – w ostatnim rzucie mam potężne branie. Kleń ładnie walczy: na szczęście udaje się go odwieść od pomysłu zaparkowania w patykach. Wjeżdża w podbiera. Miarka – 50cm daje ogromny spokój. Teraz tylko wyjście na pionową skarpę i powrót 20min przez gąszcz do samochodu. Dzwonie do Tommiego, jedziemy na nocną metę. Idziemy we trójkę. Dwóch na suma, ja dzisiaj go nie czuję więc biorę sprzęt kleniowy. Na miejscu po kilku minutach już słychać uderzenia suma pod drugim brzegiem. Wziąłem sprzęt sumowy ale dalej po drążę za kleniem. Pierwsze miejsce daje wyjście małego klenika, bez finału. Po godzinie idę na kolejne, wchodzę w wodę niezbyt daleko, rzucam kilka razy bez efektu. W końcu rzut bardziej w kierunku środka rzeki- w połowie dystansu mam cmoknięcie. Próbuje w tym mroku oszacować w którym to miejscu, ponawiam rzut. Znowu cmok. Po kilku rzutach i reakcjach ryby w końcu czuje konkretne uderzenie. Po niezbyt emocjonującym holu ryba wyjeżdża na płyciznę, podbieram ją ręką i idę mierzyć. 52cm. Oddaje jeszcze trzy kontrolne rzuty i koniec. Już więcej nie rzucam. Do końca godzina, chłopaki jeszcze łowią, ja rozpalam ognisko i szykuję swoszowicką. Na koniec tury wspaniała biesiada w doborowym towarzystwie, brzask Jutrzenki na wschodzie, czego chcieć więcej. Niemniej jednak mam pewne spostrzeżenia. Miałem trzy kontakty z kleniem przez 7h. Na poprzednich turach, rok czy dwa lata temu, miałem ich po 50, 70, 100. STO. Nie trzy, tylko sto. Zeszłoroczne zatrucie spowodowało całkowite opustoszenie odcinka, dzień wcześniej sprawdzałem dwie kolejne miejscówki na których regularnie łowiłem duże klenie, nie było tam nic. Wyginęły tony ryb, nie 20 sztuk, nie sto kilogramów. Wisła na odcinku od Niepołomic do ujścia Raby niemal nie istnieje. Podobnie jak reszta naszych wód w okręgu. Bardzo sobie cenię naszą rywalizację w lidze, spotkania z Wami, ale w tym okręgu straciło to sens. Od przyszłego roku trzeba naprawdę przewartościować swoje priorytety i zająć się czymś innym, może wrócić za kilka lat. Może rozegrać kilka Grand Prix, ale całoroczne dłubanie w studni, no cóż…

Jędrzej: Niestety, nie mogłem łowić przez pełne 7 godzin. Turę zacząłem tuż przed 20.00 i skończyłem po niecałych dwóch godzinach. W tym czasie złowiłem 3 klenie – 2 punktowane i jednego trochę mniejszego. Mój wynik jest zupełnie przypadkowy. Łowiłem w miejscu, w którym nigdy wcześniej nie byłem i po prostu miałem szczęście.

Robert: Podczas tury nastawiłem się na klenie. O wyborze miejsca zadecydowały głównie warunki pogodowe, wybrałem brzeg gdzie odczuwalny tego dnia wiatr pomagał w rzutach, zamiast przeszkadzać. Na początku obławiałem płytką i rozmytą opaskę, gdzie na prowadzonego powoli po łuku woblera złowiłem jednego klenia. Gdy słońce zaczęło zachodzić przeniosłem się sto metrów niżej, na żwirowe wypłycenie. Tam już spędziłem resztę tury (skończyłem łowić chwilę przed 23.00). Czesanie dużym smużakiem żwirowiska przyniosło 6 punktowanych kleni w przedziale 30-40 centymetrów. W ferworze walki zepsułem zdjęcia dwóch ryb 31 i 37 centymetrów, na szczęście nic by one w klasyfikacji nie zmieniły. Finalnie zgłosiłem 5 kleni: 31, 33, 34, 35, 39. 

Zauważę  że jednak  te dwa „zgubione” na fotach klenie dałyby pierwsze miejsce.

Klasyfikacja generalna po pierwszych czterech turach:

I miejsce – Michał – 32 pkt [459 małych punktów]

II miejsce – Tommy – 32,5 pkt [608 małych punktów]

III miejsce – Piotrek – 33 pkt [816 małych punktów]

IV miejsce – Jędrzej – 40 pkt [739 małych punktów]

V miejsce – Jacek – 42,5 pkt [534 małe punkty[

VI miejsce – Paweł – 45 pkt [298 małych punktów]

VII miejsce – Adam – 49,5 pkt [248 małych punktów]

VIII miejsce – Maciek – 51,5 pkt [159 małych punktów]

IX miejsce – Zygmunt – 52,5 pkt [90 małych punktów]

X miejsce – Krzysiek – 57 pkt [267 małych punktów]

XI miejsce – Bartek – 59,5 pkt [234 małe punkty]

XII miejsce – Robert – 60 pkt [392 małe punkty]

XIII miejsce – Karol – 60,5 pkt [229 małych punktów]

XIV miejsce – Bronek – 61 pkt [205 małych punktów]

XV miejsce – Kenese – 62 pkt [181 małych punktów]

XVI miejsce – Marcin – 63 pkt [91 małych punktów]

XVII miejsce – Tomek – 66 pkt [64 małe punkty]

XVIII miejsce – Maciek Drugi – 68,5 pkt [42 małe punkty]

XIX miejsce ex aequo – Jan, Mateo, Piotrek Drugi, Mikołaj, Grzesiek, Miszel, Mateusz Drugi , Szymon – po 77 pkt [nie zgłosili ryby do punktacji]

XX miejsce ex aequo – Wojtek, Damian Rafał, Łukasz – po 78 pkt [nie zgłosili ryby na punkty, ale mają gorszą frekwencję]

Podsumowując na chłodno po kilku już tygodniach: naszła mnie myśl, że nie powinniśmy aż tak wysoko stawiać sobie poprzeczki  i jednak należy zastanowić się nad obniżeniem wymiarów do punktacji dla części gatunków [okoń, płoć wzdręga itd.  – 20cm a nie 25cm, kleń, jaź itp. – 25cm, a nie 30cm]. Ale jednak nie. Mimo, iż zebrała się przez te 10 lat niesamowita ekipa ludzi, to jednak nie planuję kontynuować naszej zabawy w Ligę Spinningowo-Muchową. W okręgu krakowskim nie ma to sensu, a nie wszyscy mają czas czy środki by spotykać się co miesiąc gdzieś poza okręgiem, gdzie na ogół punktowało wiele osób…

6 odpowiedzi

  1. Co raz większa martwica i zdechlica na tych naszych wodach. Ja już odpuściłem wędkowanie w naszym okręgu po kilkunastu latach, niema to najmniejszego sensu. Strata czasu to mało powiedziane, a wędkarstwo było jeszcze z dwa lata temu dla mnie nie lada relaksem oraz odpoczynkiem.

    1. Cieżko cokolwiek powiedzieć o tej wodzie. Fakt pogoda byla fatalna , ale to nie zmienia faktu ze ryby zdechly w Krakowie …i pomimo spotkan w urzedzie miasta nie zrobiono nic .

  2. Jeśli nie zostanie ustalony jakiś rozsądny przepływ minimalny na stopniu na Przewozie bedzie tylko gorzej. Średnio w porównaniu z tym co było lata temu ubyło tam na stałe jakieś 30/40 cm wody .Przy nagłych skokach wody w góre i w dół ikra / narybek zostaje na kamieniach i ginie. Sam odcinek miejscami traci już charakter wody podgórskiej, zostaje płytka, wolno płynąca woda i nie widać żadnych ryb !Kleń jest na wymarciu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *