V tura Ligi Spinningowo-Muchowej 2025. Dunajec

Ja już nie wiem jak zaczynać relacje z tegorocznej Ligi. Niewiele brakowało, abym zaliczył podium nawet …nie stawiając się na turze. Tak – pierwszy raz, ze względu na wakacyjny wyjazd odpuściłem naszą zabawę.  Z wpisów na naszym forum przytoczę tylko dwie wypowiedzi:

– Mateusz Drugi „nie było mnie ale czuję się zwycięzcą, że odpuściłem”

– Szymon [w trakcie tury] „ej, nie łówcie już bo spadnę z pudła” [tylko dwie osoby wtedy miały ryby na punkty]

Wielu z nas wiązało duże nadzieje z tą turą. Że będzie dużo brań, ryb, będą emocje. Sam byłem przekonany iż  wielu uczestników zapunktuje. Przemawiały za tym wyniki Krzyśka  i Michała,  którzy dość często tam bywają w różnych porach roku. Niestety… Nawet piękne widoki nie były w stanie zrekompensować ciszy na końcach zestawów.

1
(fot. T.M.)

Tym razem całą zabawę położyła fatalna pogoda. Deszcz, deszcz, deszcz. Od pierwszego dopływu po słowackiej stronie leciało samo gęste. Już niżej cały Dunajec był tragicznie żółty.

2
(fot. Z.B.)
3
(fot. M.P.)

Fatalny kolor wody pokrzyżował zawody jakiejś innej ekipie i w pewnym momencie w rejonie, gdzie łowił np. Marcin, pojawiło się około dziesięciu wędkarzy, którzy liczyli, że bliżej zapory woda będzie czystsza. I w sumie była.  Rywalizacja rozstrzygnęła się  na pierwszych trzech zakrętach poniżej zapory.   W sumie nie mam nic więcej do opisywania. Sam teraz się cieszę, że zrezygnowałem ze względu na wakacyjny wylot. Tegoroczne wyniki i na ogół kiepska aura, spowodowały, że tę turę odpuściła aż połowa startujących. Nie mniej pozwolę sobie na refleksję: wszędzie, gdzie wpuszcza się grubo pstrąga, zaczyna strasznie ubywać ryb innych gatunków. Ciężko mi uwierzyć, że przy licznym stadzie [gdyby takowe było] brzan, świnek czy kleni byłyby tak słabe wyniki. Nawet przy tak nędznej pogodzie. W każdym razie nie połowili nawet bywalcy tej wody z naszego grona, co dla mnie jest dość symptomatyczne…

WYNIKI

Nieobecni: w tym więcej niż trzeci raz – Damian, Łukasz, Rafał, Wojtek– po  18,5 pkt oraz pozostali nieobecni  –  Karol, Robert, Jan, Kenese, Adam, Bronek, Mateusz Drugi, Tomek, Maciek, Mikołaj – po 17,5 pkt

Zerujący: Paweł, Bartek, Krzysiek, Marcin, Michał, Maciek Drugi, Piotrek, Piotrek Drugi, Jędrzej, Tommy,  Miszel, Szymon – po 17,5 pkt

I miejsce – Mateo –1 pkt –  [pstrągi 2 x 34cm – 150 małych punktów]

4
(fot. M.K.)
5
(fot. M.K.)

II miejsce ex aequo – Jacek i Grzesiek – po 2,5 pkt [po pstrągu 37cm – po 108 małych punktów]

7
(fot. J.Ś.)
8
(fot. G.Z.)

IV miejsce – Zygmunt – 4 pkt  [pstrągi 31 i 32cm – 95 małych punktów]

9
(fot. Z.B.)
10
(fot. Z.B.)

W klasyfikacji generalnej poza tym, że Jacek wszedł do czołówki, awansując  na pierwsze miejsce,  to nic się szczególnego nie wydarzyło. Do mających jakieś punkty dołączyli Mateo i Grzesiek. Zygmunt mocno ugruntował swoją pozycję w czołówce.

Wrażenia po turze:

Mateo: Przed turą na Dunajcu obiecywałem sobie 2-3 razy jechać na jakiś trening, rozpoznanie łowiska. W rzeczywistości byłem tam pierwszy raz a rejon w którym miałem zamiar łowić zweryfikował kolor wody. W większości łowilem gumami,  na woblery nie było żadnej reakcji , na wahadełka miałem 2 brania ale nie wcięte. Na gumy natomiast ponad 10 brań, 2 punktowane pstrągi udało się wyholować.  Niestety 5 szt zgubiłem w trakcie holu (1 szt grube 40+ spada pół metra od podbieraka). Najchętniej pstrągi atakowały 8-centymetrowe jaskółki.

Zygmunt: Pierwszy raz w życiu byłem na tym odcinku Dunajca, stąd moja przygoda miała bardziej charakter rozpoznania pola walki niż obławiania ustalonych wcześniej miejsc. Pierwszy typ niedaleko zaparkowanego samochodu, to głęboka rafa pełna wielkich kamieni, głęboczek pomiędzy
nimi z gałęziami, wodorostami, turbulentną wodą sięgającą przeciętnie ud, ale z dołkami i rynnami wymytymi do pasa lub głębiej. Jednym słowem wymarzony w mojej wyobraźni odcinek rzeki, gdzie miejsc w których mogą się schować się legendarne okazy Salmo trutta jest w bród. Wczesna godzina, wilgotne powietrze, delikatna mżawka, koledzy na horyzoncie, walka z śliskimi kamieniami i nurtem, woda czysta, wręcz bajeczna sceneria. Wszystko ok, tylko systematyczne obławianie kilku miejsc nie przynosi żadnego kontaktu z rybami. Jest wręcz żenująco kiepsko, widziałem tylko spław malutkiego pstrążka (z 20cm), ani jednego szarpnięcia, podejrzenia brania! Wycieczkę czas zacząć. Brodziłem i szedłem brzegiem w górę rzeki. Początek rynny rozpoczynający się ciekawym przelewem z płani wchodzącym w niezbyt głęboką rynnę obłowiłem zgodnie z regułami. Efekt – pstrążek może na 22-24cm? Branie delikatne, zapięty za czubek pyszczka na nimfę jaką miałem na skoczku (na prowadzącej parkinson). Lecę w górę, spotykam innych wędkarzy (gdzie są nasi? mieli być powyżej, ale jeszcze wyżej poszli?) w liczbie przynajmniej czterech. Obławiają jakieś dziwne płycizny, zagadywani mówią, że bardzo kiepsko. Nad wodą robi się gęsto, musiałbym wchodzić między ludzi a tego ani nie lubię komuś robić, ani nie lubię gdy mi ktoś tak
robi, więc zawijam kiecę i lecę poniżej parkingu (dobre kilkaset metrów przedryndałem w górę). Tommy podsyła mi pinezkę gdzie jest parking na którym mogę zaparkować, która to uruchamia mi się gdy dojdę do niego na 230 m (brak zasięgu!)… Po drodze notuję 4-5 spinningistów katujących każdy napotkany przelew, rynienkę, a woda tu węższa, bo wzdłuż wyspy. „Super”, presja na całego, chyba wszyscy wędkarze jacy przyjechali na wypoczynek przyjechali akurat tutaj, do tego grupa ewidentnie startująca w zawodach (miarki na plecach). Wesoło… Poniżej przystani widać, że daleko nie pójdę, bo od strony sąsiadów leci
brązowa breja, która na pierwszym zakręcie poniżej miesza się już chyba na całą szerokość Dunajca. Jeszcze tutaj wypłycenie, przelew, fragment opaski do obłowienia. Wreszcie pierwsze pstrągi, jeden na parka zassał go do pyszczka (rybka 28,5cm), jeszcze kilka mikrusów (te ewidentnie na mniejsze nimfy – brązki). Nic konkretnego, pomimo deszczu tratwy spływają coraz częściej a poniżej breja. Trzeba zawijać w górę na kanapkę i ostatnie 3h wędkowania. W drodze do auta zauważyłem, że zwolniła się miejscówka wcześniej oblegana przez dwóch spinningistów. Głębokie (powyżej 0,8m) miejsca puste, podobnie jak rynna, wlew. Miejsca wręcz książkowe, ale zero ryb. Kolejna miejscówka, płytsza i na wlewie pierwszy pstrąg na punkty – wyśnione (w tych warunkach) 32cm długości. Grubiutki, ładny, ale po drugiej stronie pyszczka niż zapięta brązka w nożyczkach ewidentny krwiak po wcześniejszym holu. Jeszcze kilka mniejszych pstrągów skusiło się na nimfę z tego miejsca, ale bez punktów. Tuż przed zakończeniem tury, na ok. 15 minut przed jej końcem w kolejnej rynnie łowię niemiarową rybę, potem pstrąga na 31cm i spada mi na oko miarowy tuż przed końcem zabawy. Jeszcze tylko gleba do wody na twarz i można wracać do domu. Podsumowując, w moim przypadku nie sprawdziły się oczywiste miejscówki oraz duże przynęty. Niemal wszystkie ryby wyjąłem na niewielkie nimfy – brązki, jeden pstrąg na parka jest niemal potwierdzeniem reguły. W ręce miałem pewnie z 8-10 ryb z czego dwie na punkty.

Klasyfikacja generalna

I miejsce – Jacek – 45 pkt [642 małych punktów]

II miejsce – Michał – 49,5 pkt [459 małych punktów]

III miejsce – Tommy – 50 pkt [608 małych punktów]

IV miejsce – Piotrek – 50,5 pkt [816 małych punktów]

V miejsce – Zygmunt – 56,5 pkt [16 małych punktów]

VI miejsce – Jędrzej – 57,5 pkt [739 małych punktów]

VII miejsce – Paweł – 62,5 pkt [298 małych punktów]

VIII miejsce – Adam – 67 pkt [248 małych punktów]

IX miejsce – Maciek – 69 pkt [159 małych punktów]

X miejsce – Krzysiek – 74,5 pkt [267 małych punktów]

XI miejsce – Bartek – 77 pkt [234 małe punkty]

XII miejsce – Robert – 77,5 pkt [392 małe punkty]

XIII miejsce ex aequo– Karol  i Mateo– po 78 pkt [Karol – 229 małych punktów, Mateo 150]

XV miejsce – Bronek – 78,5 pkt [205 małych punktów]

XVI miejsce ex aequo– Kenese i Grzesiek – po 79,5 pkt [Kenese  – 181 małych punktów, Grzesiek 108]

XVIII miejsce – Marcin – 80,5 pkt [91 małych punktów]

XIX miejsce – Tomek – 83,5 pkt [64 małe punkty]

XX miejsce – Maciek Drugi – 86 pkt [42 małe punkty]

XXI miejsce ex aequo – Jan, Piotrek Drugi, Mikołaj, Miszel, Mateusz Drugi , Szymon – po 94,5 pkt [nie zgłosili ryby do punktacji]

XXII miejsce ex aequo – Wojtek, Damian Rafał, Łukasz – po 96,5 pkt [nie zgłosili ryby na punkty, ale mają gorszą frekwencję]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *