W przyrodzie walka trwa…

Niestety nie będzie o rybach. A w każdym razie będzie niewiele o łowieniu ryb. Wiosna jednak idzie. Jak patrzę sobie na wielki, dziki ogród przed moimi oknami, to widzę sroki, które pracowicie zbierają gałęzie. Nie znam się na ptakach nic, a nic, lecz pewnie budują gniazda. Podobnie jak kawki robią to we wlotach wentylacyjnych wielkich bloków. Koty też chodzą już zahipnotyzowane, tak, że w biały dzień dostojnym krokiem defilują tuż pod nadjeżdżające auto. W wodzie, nie wątpię, powolutku jakiś rozruch się zaczyna. Mimo, że znów ścięło cienkim lodem. Pewnie nieliczne szczupaki nieco żywiej, niż jeszcze miesiąc temu atakują ofiary; tam, gdzie rok temu brakło wędkarzy bez umiaru, teraz nie powinno zabraknąć stadek jazi, jeśli tylko w pobliżu mamy rzekę z mniejszym dopływem. Byle ujście było spokojne i względnie głębokie, to rzeczka może być śmiesznie mała. Tak, trwa walka o przetrwanie pod i nad wodą. Drwiąco powiem, że największe Czytaj więcej [...]