Pełno wody

Jak z zegarkiem w ręku mamy kolejną powódź po dokładnie 10-ciu latach. Na szczęście nie aż tak potężną jak w 2010r. Nie jestem zwolennikiem ekoterroryzmu, ale rację mają wszyscy ci, którzy już od wielu lat twierdzą, że w zabetonowanych rzekach powodzie są i będą średnio co 10 lat. Nawiasem mówiąc, te deszcze choć trochę odrobiły i uzupełniły niedobory wody. Jak jest jej mało nie da się zauważyć jeśli się nie jest wędkarzem, albo i nim jest ale mieszka się bloku. Takie rzeczy przechodzą jakoś tak bokiem. Co nowego? Długo rozważaliśmy, czy kolejną turę ligi znów przesunąć, czy zmienić łowisko. Ostatecznie, po rozpoznaniu swoich wakacyjnych planów, uznaliśmy, że turę czerwcową na Rabie przesuwamy na sierpień.  Opcja ta miała zresztą silne lobby, bo muszkarze „kręcili” w ostatnich dniach przed nadejściem opadów takie wyniki, że moje założenie, by złowić jedną punktowaną rybę poszło się… Po prostu ostatnie wyniki znajomych Czytaj więcej [...]

Okonie na dwa sposoby

Dziś będzie wpis z mocno zaniedbanego u mnie cyklu „o sposobach”. Wprawdzie Marek Szymański kiedyś, gdy jeszcze pracował w WŚ, napisał, że pisanie jak złowić duże ryby w dzisiejszych czasach jest zbrodnią [cyt. nie dosłowny], bo pozwala ludziom pazernym wykończyć to, co jeszcze pływa w wodzie. Pisał to w temacie sumów, ale da się to odnieść chyba do każdego gatunku i trudno się z tym nie zgodzić. Z drugiej strony o czym pisać? Ludzi głównie interesuje poznawanie sposobów, choć mniej ambitni woleliby po prostu, by im pokazać palcem gdzie mają rzucić wabik. Dlatego trochę przewrotnie daję ten tekst dopiero teraz, gdy obie metody są średnio skuteczne lub wcale, przynajmniej na zbiornikach gdzie łowię. Bo oba przedstawione w tym tekście sposoby sprawdzają się w zimnej porze roku. Mam nadzieję, że normalni, wypuszczający ryby wędkarze, szczególnie z mniejszym doświadczeniem coś się dowiedzą, a „pazerniactwo” zapomni o tym wpisie. Czekałem Czytaj więcej [...]

Gdy mi ryby nie biorą…

Witam Wszystkich. Ponieważ wędkarsko nie mam kompletnie o czym napisać [nic nie potrafię ostatnio złowić], zapraszam do posłuchania/pooglądania najnowszego kawałka zespołu, w którym gram. Nagraliśmy wszystko w czasie aresztu i faktycznie u siebie w domach. Byłem ogromnie sceptyczny, ale rzeczywiście, technologia poszła tak do przodu, że wyszło to całkiem, całkiem. Wszystko nagraliśmy dzięki studio Artpromote, które pożyczyło nam trochę gratów do domu i Jurkowi, który to potem zmontował i zmiksował. Nie jest to muza, która podbije tłumy, nie mniej, jak powiedział znajomy wędkarz, który nie ma szczególnie wyrobionych gustów muzycznych - " macie jakiś taki klimat tego grania, że głupio powiedzieć, że  jest to chu...we, bo jeszcze się wyjdzie na debila  " 🙂 W każdym razie powoli domykamy materiał na płytkę, a i jakieś koncerty większego kalibru nam się szykują. Trochę nieśmiało, ale zapraszam. P.S. Polecam słuchać w słuchawkach. https://www.youtube.com/watch?v=QZbZsQnsVVo Czytaj więcej [...]

III tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła

Zapowiadałem w poprzednim wpisie batalię i bitwa była, ale z pogodą i własnymi słabościami. W trakcie łowienia wspominałem bezpłciową i nudną drugą turę, jak przyjemny spacerek na słoneczku. Ciężko się łowi  na granicy maja i czerwca, gdy oczekuje się słońca i ciepła, a mamy ledwo osiem stopni, zimny jak cholera wiatr płn. – zach. i non stop opady deszczu, momentami silne. Tura była jedną wielką niespodzianką, gdyż prawie wszystko w niej ułożyło się inaczej niż [nie licząc soboty] w dniach ją poprzedzających. Złowiono tylko 19 punktowanych ryb [sześć  gatunków], co jak na trzynastu obecnych i Wisłę W3, jest liczbą bardzo skromną. Rozmiary punktowanych ryb też nie powalały, aczkolwiek były starcia z czterema większymi okazami, z tym, że tylko dwa wygrane. Co zawiodło? Przede wszystkim aura. Od tygodnia było bardzo zmiennie, woda rosła, ale od soboty pluło przysłowiowymi żabami w termice z końca października. To zapewne spowodowało, Czytaj więcej [...]