Liga spinningowo – muchowa 2019 – IX tura – starorzecze

Zbliżamy się do końca tegorocznej ligi. Została nam ostatnia tura w grudniu. Ta listopadowa była niezwykle przypadkowa – uznałbym ją wśród wszystkich 38 tur w ostatnich czterech latach, za jedną z pięciu najbardziej loteryjnych. W sumie to tego się spodziewaliśmy. Informacje jakie do mnie płynęły odnośnie tego łowiska w tym roku, były tak zniechęcające, iż byłem tam przed ligą tylko raz, o czym wspominałem we wpisie chyba trzy tygodnie temu. Przy tej okazji w imieniu nas wszystkich dziękuję Szymonowi, który od ponad miesiąca informował nas na bieżąco, jak się tam sprawy mają. Zanosiło się, iż może być nieprzewidywalnie i trudno wypracować jakąś konkretną taktykę. Wiadomo było tylko, że poza totalnym fuksem, jakiekolwiek punkty mogą dać w tym roku tylko okonie. Przy czym, jak informował nas Szymon – regularnie miewał dni, gdzie w kilkadziesiąt minut łowił kilkanaście pasiaków i zazwyczaj ten jeden wyraźnie z ręki wystawał. Na Czytaj więcej [...]

Trochę bardziej kolczasto

Nawet jeśli skupiamy się na samym spinningu, to wachlarz różnorodności łowisk, gatunków, przynęt jest tak wielki, iż pomarzyć tylko można,  by zakosztować wszystkiego. Ja swoje późnojesienne plany z tytułu konieczności, jakie wymusza życie, zawęziłem  do kilku punktów: - sprawdzenie mojej „złotej” miejscówki nocą [udało się póki co raz, o czym niżej] - zapolowanie na dużego okonia z pontonu – łowisko odkryte w kwietniu i wtedy dostępne tylko z brzegu, od kopa dało kilka ryb pod 40cm, choć sama czterdziestka nie pękła [też udało się raz i było dość obiecująco; poprawiłem dziś z brzegu, choć jest dużo trudniej i straciłem kilówkę 🙁 ] - choć ze dwa razy odwiedzić zeszłoroczną grudniową miejscówkę na rzece koło starorzecza – na razie się nie udało - choć raz wypłynąć na Bagry – też na razie lipa - choć raz zaliczyć pewien zalew, dość licznie reprezentowany przez jazie, co pokazał wypad wakacyjny - póki co Czytaj więcej [...]

O wszystkim po trochu

W nawiązaniu do wymiany zdań, jaka miała miejsce pod poprzednim wpisem, odniosę się najpierw do mojego i Michała wypadu na starorzecze. W moim wypadku, nie miałem jeszcze sezonu odkąd tu jeżdżę, by pierwszy raz zawitać dopiero w listopadzie. Zazwyczaj zajeżdżałem tu w okolicach 1 października i do około dziesiątego listopada byłem przynajmniej 5-6 razy, a często naście razy. Powodem, dla którego nie paliłem się do wizyty nad tą wodą były sygnały, mówiące, że jest bardzo, bardzo, bardzo słabo. Wybraliśmy się z kolegą zweryfikować to, gdyż trudno nazwać treningiem łowienie dwa tygodnie przed turą ligi. Cóż mogę rzec? Starorzecze odchodzi chyba do legendy i fajnych wspomnień. Wiedza o nim, tak urosła na przestrzeni tych dziesięciu lat, gdy tu bywam, że woda nie wytrzymała presji. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że łowi tu już tak wiele osób? Moim zdaniem mogłoby być i kilka razy więcej wędkarzy. Przyczyną jest brak reakcji, dość zachowawcze Czytaj więcej [...]

Duże ryby – cz. II

Niektórzy pytają, więc winien jestem wyjaśnienie, co z ankietą odnośnie najgorszych łowisk Okręgu. Nie pokuszę się o takie oficjalne podsumowanie, mające jakąś tam wagę, gdyż sondaż nie spotkał się ze szczególnym odzewem. Wpłynęło zaledwie dwadzieścia jeden maili na ten temat, a liczyłem na przynajmniej sześćdziesiąt, może sto. Pewnie ludzie nie chcą się dołować, albo kopać leżącego. W każdym razie zainteresowania nie było. Być może uznaliście iż i tak nic to nie zmieni... Jedyne, co wynika z tych nielicznych głosów, to brak zaskoczenia w temacie miejsca pierwszego: wszystko wskazuje na to, iż za najgorsze łowiska Okręgu Kraków uznalibyśmy tzw. rzeczki pstrągowe. Sam wymieniłbym je na pierwszym miejscu i chyba nawet nie muszę pisać dlaczego tak jest. Prywatnie, na drugim miejscu wskazałbym Kryspinów [Zbiornik Na Piaskach] – nie wiem na czym polega jego „specjalność”  - wszak, by tam łowić, trzeba mieć tę wyższą opłatę. Czytaj więcej [...]