Było zarybienie…

Dokładnie – było. I się zbyło. Jakieś dwa tygodnie temu miało mieć miejsce zarybienie pstrągiem potokowym. Takim odrośniętym, mięsem armatnim przeciętnego Kowalskiego z wędką. Nawet pośrednio zapytano nas czy chcemy pomóc i gdzie wpuścić ryby. Umyłem ręce, nie chcąc mieć z tym już nic wspólnego. Przecież było pewne jak słońce, bo tak jest od trzech lat, że ile by nie wpuścili – wszystko trafia szlag. Przyczyny jak zwykle  - nieznane. Po mojemu – nikomu nie chce się nawet ich dojść . Grunt, że jest operat. Rybą się sypie. Koledzy się skusili. Po doświadczeniach z ostatnich trzech lat, z odcinkiem no kill, uznali, że wpuszczą ryby poniżej.  Stwierdziłem, że to nonsens, bo jak tylko tłuszcza się zorientuje, to tych ryb w tydzień nie będzie. Ale miała być konspira, ja się nie wcinałem. No i zarybili. Plan był taki, że choć przez miesiąc będzie zabawa. No i łowili. Nawet 40-ki się trafiały.  Niestety plan szlag trafił, bo Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – IV tura – Wisła

Wszystko wskazuje na to iż ominęła mnie chyba najfajniejsza tura w historii naszej ligi. Takie mam wrażenie oglądając zdjęcia, rozmawiając z uczestnikami, czytając ich relacje…Pierwszy raz nie byłem w stanie dojechać. Powiem Wam, że dałbym wszystko za to, by tam być i zerować, a nie leżeć jak pień. Perspektywa niewiarygodnie się zmienia, gdy z dnia na dzień nie możemy chodzić. Odnowiła mi się dawna kontuzja i to w takim wymiarze, że szkoda słów. Czwarty dzień w zasadzie nie poruszam się, nie licząc kilkuminutowej mozolnej drogi do WC. Pisząc relację choć na chwilę jestem w ciekawym i kolorowym świecie, bo poza tym to zostaje zaciskanie zębów i czekanie na jakiś ostateczny werdykt, czy wywinę się z tego kolejny raz bez jeszcze bardziej odczuwalnych reperkusji… W całej relacji oprę się głównie o spostrzeżenia Michała i Roberta, którzy byli głównymi bohaterami tej tury, choć nie tylko oni punktowali. Żeby wprowadzić Czytelników w teatr Czytaj więcej [...]

Pełnia sezonu

Co ja bym zrobił bez kolegów! Po pierwsze już widzę, iż ten rok będę mieć trochę trudniejszy wędkarsko, głównie z przyczyn czasowych [kilka przedsięwzięć związanych z wędkarstwem, ale nie bezpośrednio z łowieniem oraz czynniki życia codziennego plus ponowne macanie się z muzyką]. Niby zawsze miałbym o czym skrobnąć, aczkolwiek mam świadomość, iż niekoniecznie chcecie czytać wyłącznie o UL. Nie śmiejąc się złośliwie, zacznę od tego, że jeszcze przed deszczami „rzucili” tęczaka 🙂 Dla mnie pokazuje to, jak ludzie są głodni mocniejszych pobić, silnych holi. Duża część z tych ludzi najzwyczajniej tęczaki wypuszczała. Nie tylko o mięcho więc tu idzie. Połowiłem w sumie trochę nietypowo i w nietypowych miejscach, miałem kontakty z fajnymi rybami, ale jeżeli idzie o gatunki duże, to ratują mnie kumple. Przekrojowo patrząc, to ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem zimna i mega wielkiej wody, a teraz kończy się czas Czytaj więcej [...]