Nieplanowana noc

Tym razem będzie trochę dłuższy wstęp z krótką relacją. Muszę się jeszcze spakować na jutrzejszą turę ligi i obmyślić jakiś sensowny plan. Jadę bez treningu. Ale do rzeczy. Miejscówka, gdzie ostatnio złowiłem klenia życia [jak na razie], darzy nieobliczalnie, ale na ogół obficie.  Średnią wyjazdów mam taką, że zacząłem porównywać wyniki z poprzednich lat i ostatnim razem było tak fajnie…9 lat temu. Różnica teraz taka, że niestety w jedną stronę muszę jechać ponad 120km, a wtedy jechałem 25km… Choć teraz jest o tyle lepiej, że mam kontakty ze wszystkimi chyba wiślanymi rybami. No, nie złowiłem jeszcze brzany, ale to raczej tylko kwestia czasu.  Powiem tak: mam styczność z na tyle dużymi rybami, że nie schodzę w opcji „kompromisowej” poniżej żyłki 0,20mm, co i tak jak na tę miejscówkę jest poważnym ryzykiem, choć na razie z tego powodu nie płakałem. Zestaw „kompromisowy”  jest takim właśnie bardzo zgniłym kompromisem, Czytaj więcej [...]