Kiedy aura nie sprzyja

Ja już sam nie wiem jak usprawiedliwiać przed samym sobą fakt, że mało co łowię. W sensie fizycznego łowienia ryb, bo nad wodą, szczególnie w ostatnich 10 dniach byłem ze cztery razy. Fakt, że warunki atmosferyczne nie bardzo rozpieszczały. Nie mniej, jak pogadałem z Maćkiem, który prowadzi w naszej lidze, to widzę tylko dwie możliwości: - albo ma miejscówki naszpikowane rybami i niezależnie od warunków, zawsze jakieś są zainteresowane - albo jest lepszy ode mnie już nie o ligę, ale o wiele więcej Na bank kolega potrafi odnajdywać niesamowite miejsca. Ponieważ mam taką swoją teoryjkę, że mnie lepiej idzie spinningowanie w zimnej porze roku [wczesna wiosna, późna jesień], prze to zaczynam się napinać i jeździć nawet na dwie – trzy godziny, czego zazwyczaj nie robię, bo nie lubię. Cuda się nie działy, ale jakieś promyczki nadziei są. Pierwszy dzień nie tyle bez deszczu, bo rano padało, ale około 14.00 przestało. Nareszcie po 6 dniach! Czytaj więcej [...]