Dobre popołudnie

Zrobiło się trochę zaległości. Tekstowo jestem dopiero w połowie kwietnia. Nie mam zamiaru w nieskończoność zanudzać Was jaziami, ale mam nadzieję, że jeszcze trochę wytrzymacie. Obiecuję od 1 maja dać szansę innym rybom, a czy skutecznie, to się zobaczy. Nie mniej zanosi się na „nudny” sezon, bo nie mam wątpliwości – jazie będą mi towarzyszyć zapewne do końca października. Pewnym urozmaiceniem miały być egzotyczne dla mnie belony, których nigdy nie łowiłem, ale już wiem, że się nie wybiorę. Cóż – życie, jak się to mówi. Ostatnio skończyłem na wzdręgach. Ponieważ pogoda była chwiejna, krasnopiórki już nie chciały żerować, postanowiłem postraszyć jeszcze jazie. Dwie godziny po rozstaniu z kolorowymi rybkami jestem na jaziowej mecie. Co mogę powiedzieć dziś, pisząc to z perspektywy dwóch tygodni? Jedna uwaga zasadnicza: wtedy ryby brały nadal „wczesnowiosennie”. Przynęta musiała iść bardzo, bardzo wolno. Teraz Czytaj więcej [...]