Uciekając przed cieniem

Wygląda, że będzie świetny sezon jeśli chodzi o jazie. Wprawdzie kolejne przedpołudnie miało być zabawą ze wzdręgami, ale że coś mi nawaliło w elektryce, to auto odmówiło posłuszeństwa i nadal nie wiem, jak jest z tym gatunkiem, choć wszystko wskazuje, iż powinien żerować i to jeszcze w tych wielkich pozimowych stadach. Drugie auto mogłem podkraść dopiero po południu mojej ładniejszej połowie i już ostatnie, trzy godziny przed zmrokiem spędziłem planowo. Było bardziej obiecująco, bo wiaterek stał się znacznie słabszy niż dzień wcześniej. Znów zaskoczył poziom wody, dla odmiany wysoki i tak ma być przez cały rok. Mają jakiś „prikaz” na zaporach i będą jechać z wodą, to znów wstrzymywać. Raczej nie do przewidzenia, nie licząc większych opadów lub suszy. Okazało się, że przy zimnej jeszcze wodzie lepszy jest jej niski poziom, albo płytsze fragmenty. Nie wiem do końca, czy chodzi o to, że jazie przyklejone teraz zazwyczaj Czytaj więcej [...]