Obiecujący początek sezonu

Pierwszego dnia sezonu musiałem odpuścić. Ponieważ temperatury były plusowe, przed wyjazdem na koncert pojechałem tylko zobaczyć, jak się ma stan wody na pobliskiej rzeczce, choć nie ona miała być celem następnego dnia. Ale wielkość podobna. Taki punkt odniesienia. Wyglądało to nieźle. Woda czyściutka i nic a nic nie podniesiona. 2 lutego Paweł jest u mnie o rano. Mamy nietęgie miny, ponieważ pada dość dokuczliwy deszczyk. Do tego w nocy było na plusie, więc mamy obawy. Poza tym pogoda świetna: pochmurno, bezwietrznie, pięć stopni na plusie. Ciśnienie 981hPa. Pakuję graty do samochodu kolegi i jazda. Już wcześniej, licząc się z większą wodą wytypowaliśmy niewielki ciek, generalnie płytki i to jeszcze w jego górnym biegu, by mieć jakieś szanse na wypadek większej odwilży. Na miejscu pozostawiamy samochód i ostatnie mniej więcej 1,5km drepczemy pieszo. Z tym, że kumpel idzie w górę, a ja w dół rzeczki. Na miejscu cudów nie ma. Woda Czytaj więcej [...]