Dwa w jeden dzień – cz.II

Wyjęcie mojego największego jak dotąd jazia, zupełnie „ustawiło” dzień. Całkiem na luzie kontynuuję spacer bagienkiem. Robi się przy tym pogodnie i ciepło. Owady jakby czuły, iż to pewnie ostatnie takie dni i wokół lata dosłownie wszystko. Pobrzękują nawet jakieś ostatnie niedobitki komarów. Na trawach zalanych wodą dostrzegam sporo różnych gąsienic. Niektóre, dla mnie jako dla totalnego laika w tym temacie – wyglądają dość egzotycznie. Bardzo aktywne tego dnia małe klonki, nie dają mi skupić się na fotografowaniu dziwnych, małych, owadzich  stworów, podtrzymując w przeczuciu, że ten jaziol nie był jedyny. Ja z drugiej strony wmawiam sobie, że taka kupa owadziego żarełka, musi te jazie jakoś stymulować do aktywności. I faktycznie, po może dwóch kolejnych klonkach pod 30cm, mam leciutkie i miękkie pobicie, które udaje mi się zaciąć. Ryba wygląda na taką pod 40cm ale raczej nie więcej; w pierwszych szarpnięciach jest mniej Czytaj więcej [...]