Magiczne kręgi

Nie, nie chodzi mi o kręgi w zbożu. Mam na myśli delikatne aczkolwiek wyraźne chlupoty dużych jazi. Dostojne, majestatyczne. Takie bez pośpiechu. Grube grzbiety co i raz pokazujące się nad wodą, ogony nad powierzchnią machające do mnie z kilkudziesięciu metrów. Nie ma opcji, nie ulec takiemu zaproszeniu. Można klęczeć w zalanych szuwarach i ślinić się do tych ryb bez końca. Drugi tydzień trwają moje „naloty” na jaziowy odcinek. Zaczynam już w piątki, jakkolwiek, ze względu na pracę, realnie mam w taki dzień tylko 2-3 godziny łowienia. Czasem mniej. Zależy od pogody. Zazwyczaj jaziole uaktywniają się na tym fragmencie "na maxa"  około 17.00 – 17.30 i wielkie żarcie trwa godzinę. Sygnałem do rozpoczęcia powierzchniowych tańców jest ustanie wiatru, jeśli był za dnia. Początkowo byłem pewien, że o zmierzchu, czy po ciemku będzie jeszcze lepiej, ale się przeliczyłem. Wraz z wieczorowo – nocną ciszą, jazie jakby znikają. Ani się Czytaj więcej [...]