Cierpka refleksja – cz.II

Dzień 5 Było zdecydowanie lepiej. Pierwsze podejście do kleni o świcie. Mam szczerą chęć być na miejscu jeszcze po ciemku, a to z tego względu, że ryby po weekendzie są pewnie okropnie przestraszone. Wszak w ich dołku non stop ktoś się moczył, a im pozostała w najlepszym wypadku woda do kolan i towarzystwo wielu osób. Po drugie – centralny dzień pełni. Po trzecie wreszcie – zanosi się na kolejny upalny dzień bez chmurki. Kalkuluję, że ryby są aktywne jeśli chodzi o jedzenie bardzo krótko. Zanosi się już na poważne łowy, a nie ściganie małych kloneczków. Wcześniej, jak pisałem dokładnie rozpoznałem plac działań. Tu się zatrzymam i jeszcze raz pokażę miejscówkę. Zdjęcie robiłem dzień później. Ten mikro potoczek po prawej stronie w głębi kadru to…tak, nie mylicie się – to Ropa. Po lewej stronie mamy „cofkę” jej dopływu. Pozornie sprawia wrażenie dużej wody, ale tam było maksymalnie do kolan pod wielkimi kamieniami. Czytaj więcej [...]