Odkrycie

No, jestem. Wróciłem z dłuższego wypadu. Relacja wkrótce. Mam jednak, jak stwierdziłem spore opóźnienie w raportach z ostatnich wypraw. Głównym motywem tego tekstu będzie autentyczna, płynąca perełka, ale o niej za chwilę. Zanim znalazłem się nad zjawiskową rzeczką, zaliczyłem parę razy Skawę i Wisłę. Piszę o tym bardziej z obowiązku odnotowania tych faktów, bo o rybach nie mam za wiele do powiedzenia. O rybkach więcej. Generalnie ryby strajkują. Na Skawie w kółko można łowić małe kleniki i okonki. Dla dzieci, które chcemy zajawić spinningiem super. Arcydelikatny zestaw, mikro - przynęta, leciutki kij i branie za braniem. A jak się powiesi cokolwiek nad 30cm, to emocji masa. Tych, większych ryb [przynajmniej poza Wisłą], to nawet nie próbowałem łowić z jednego powodu: kupiłem - nazwijmy je serią – woblery. Najpierw dwa różne. Faktycznie maleńkie. Ale potem dostałem cynk, że przyjdzie partia tak małych woblerków, że trudno Czytaj więcej [...]