Letni mix – cz.II

Było świetnie. Dość powiedzieć, że na trzech miejscówkach, gdzie pierwszą od trzeciej oddzielało jakieś 300m, zaliczyłem w niecałe 5 godzin z setkę brań samych kleni...Nie powiem, nie po raz pierwszy to mi się zdarza, nieskromnie dodam, że tak mam w tej porze roku, a mimo to emocje zawsze te same. Tak samo silne. Od razu, by rozwiać wątpliwości, nadmienię, że nie były to stada tarłowe, przynajmniej ryby nie zdradzały takich objawów [nie lały mleczem, nie sypały ikrą] i tylko kilka, a to nie wiedzieć czemu - tych mniejszych, miało śladowo zauważalną wysypkę tarłową. Z kleniami zresztą tak jest, że część ma tarło już w kwietniu, a niektóre dopiero w lipcu. I mam wrażenie, że wielkość czy wiek ryb niekonieczni ma tu znaczenie. Nad wodę przybyłem o 14.00. Zachmurzenie duże ale „zdrowe“, niejednolite z bardzo silnym wiatrem z zachodu. Woda wspaniała: znacznie wyższa niż przeciętnie o tej porze roku. I ciepła. Do tego rybitwy miały Czytaj więcej [...]