Susza…

Od razu powiem Wam, że cudów, to ja ostatnio nie miałem, co nie oznacza, ze inni nie łowią. Maj jest super, ale w maju studenci mają juwenalia. No i sporo się bujam tu i ówdzie z kolegami z zespołu, ale na ryby jakby mniej czasu. Nie znaczy, że nie łowię. Bywam nawet dość często, tyle, że na najbliższych wodach, a tam łatwo nie jest. Maj jest/był w naszej szerokości geograficznej na ogół miesiącem raczej mokrym i zazwyczaj martwiłem się o to, czy będzie słońce. W tym roku marzyłem o większym deszczu, który finalnie się nie pojawił. Powiedzieć, że panuje susza nie jest nadużyciem. Poziom wody, nawet w Wiśle jest śmiesznie  niski. W miejscu, gdzie o tej porze raczej nie pokuszę się o próbę przejścia na drugą stronę w spodniobutach, ostatnio przeszedłem w ...woderach. Jest naprawdę problematycznie niski stan. Z braku czasu skoncentrowałem się na pstrążkach i kleniach w leśnym bajorze. Szło jak po grudzie, choć też brakło szczęścia, Czytaj więcej [...]