Inwazja?

Byłem przedwczoraj na rybach. Konkretnie na pstrągach. Z resztą gdzie miałbym iść? Niby już zdecydowanie po zimie, to jednak prawdziwa wiosna gdzieś się chowa. W sumie to nie byłoby o czym opowiadać, gdyby nie jedno zdarzenie. Ale po kolei. Pogoda dzień wcześniej – 3 marca była egzotyczna. Niby totalna lampa ze wszystkimi typowymi innymi składowymi takiej aury, poza jednym: cyrkulacja była zachodnia, z umiarkowanym wiatrem właśnie z tej strony. Odkąd dość skrupulatnie analizuję pogodę, to nie przypominam sobie takiego zestawienia. Nad wodę tylko podjechałem popatrzyć dla spokoju sumienia. Tak jak sądziłem, była jeszcze podniesiona około pół metra i trącona na około 70%, tzn. na spinning raczej się nie nadawała, choć miała już ewidentną tendencję do oczyszczania się. Z resztą sygnały jakie miałem wieczorem z dolnego odcinka rzeki [25km niżej], gdzie dozwolona jest każda przynęta, potwierdziły, że dokonałem dobrego wyboru, wytrzymując Czytaj więcej [...]