VII tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Wisła W3.

Zacznę tak: na ostatniej turze złowiono grubo ponad 400 ryb pięciu gatunków. Obszarem rywalizacji była Wisła W3 od mostu w Niepołomicach do ujścia Raby. Ja do końca nie wiem ilu nas było, gdyż towarzysko podpięło się pod turę, przeciwko czemu nic nie mamy, kilka osób z poza Ligi, z czego ja znam tylko Arka, który już nieraz wpadał z Wrocławia do nas razem z Rafałem, który jest od kilku lat stałym bywalcem naszej zabawy. Nomen omen Arek gdyby ująć jego wynik – byłby bardzo wysoko, bo miał czwarty rezultat tej tury. Poza tym Piotrek rozprzedał stadko szczurów i sam też nabyłem, podobnie jak 10 innych woblerów, które skołował Tommy, a były wśród  nich …trzy Tapsy  Slim. Nawet się nie zastanawiałem. A teraz łyżka dziegciu w tym miodzie – do punktacji nie licząc słownie trzech ryb trafiały na ogół rybki ledwo, ledwo nad wymiar. Niektórzy przerzucili po 30 – 40 klonków i wszystko w rozmiarze 25 – 29 cm z groszami. Tylko nieliczne przekraczały Czytaj więcej [...]

Jak będzie nad Wisłą?

Schyłek lata raczej nas nie rozpieszcza. W zasadzie na razie go nie było, tylko przeszliśmy od razu w jesień i to tę w jej zimniejszym odcieniu, znanym nam raczej z końca października. Ligowa przerwa daje znać o sobie, bo gdy teraz jesteśmy tuż przed kolejną turą – tym razem wrześniową, na naszym ligowym forum widać coraz większe emocje. Sam się stęskniłem za rywalizacją z wędką w ręce i gorycz zera na Sanie z początku sierpnia już dawno się ulotniła. Ta zmiana aury po upalnym lecie daje ogromne pole do spekulacji. Cześć z nas trenuje już od około tygodnia, cześć pewnie się z tym nie ujawnia. Część, tak jak ja tylko w teorii rozważa różne warianty. Niestety czas powakacyjny jest dla mnie w tym roku okropny. Mało wolnych chwil… Najwięcej do opowiadania ma Robert, który jest rzeczywiście niekwestionowanym faworytem. Piszę „rzeczywiście” gdyż prawie cała nasza tegoroczna ligowa ekipa przypina koledze taką etykietę i ewidentnie wywiera Czytaj więcej [...]

A jednak działa!

Zanim przejdę do sedna tego wpisu, niedługi komentarz, też w sumie dotyczący kleni. Miały miejsce zawody o „Puchar Rzeki Wisła”, zorganizowane przez koło Azoty Tarnów.  Terenem spinningowych zmagań była Wisła w rejonie ujścia Dunajca. Ze swego rodzaju dumą komunikuję, że zawody i to „w cuglach” wygrał aktualny lider naszej ligowej rywalizacji Robert Mierzwa. Gdyby nie zawodnik, który był drugi w klasyfikacji, to jeśli dobrze liczyłem, tryumfator złowił więcej ryb na punkty, niż wszyscy pozostali punktujący. A było to kilkanaście osób… Daje do myślenia😊 Nie ukrywam, że zwyczajnie cieszę się, że w naszej Lidze Robert także uczestniczy i z tak skutecznym wędkarzem mogę wymieniać doświadczenia. Inny uczestnik naszej Ligi – Jędrzej, także startował i zajął niezłe szóste miejsce. Nie byłbym sobą gdybym jednak nie pokusił się o taką refleksję: wystartowały 34 osoby z czego tylko 15 osób punktowało. Biorąc pod uwagę, iż punktowano Czytaj więcej [...]

O wodzie…

…i polityce. Niestety wg mnie nie da się tego rozdzielić w tym kraju. Staliśmy się państwem, gdzie o rzeczach nieistotnych decyduje klucz partyjny, a co dopiero w przypadku rzeczy ważnych… Byłem pod zaporą w Dobczycach na spotkaniu odnośnie zauważalnego pogorszenia stanu wody w rzece. Inicjatorami byli Rabianie czyli wędkarscy fani  - nie wiem jak napisać: rzeki Raby, czy pstrągów w tej rzece. Najpierw suche fakty. Policzyłem uczestników. Było wszystkich 73 osoby. Różnego rodzaju ekspertów i urzędników, czy przedstawicieli mniejszych lub ciut większych mediów – około 20 osób. Wędkarzy było góra pół setki z czego 1/5 to uczestnicy naszej Ligi, którzy mieli akurat czas. Czy to istotne? Moim zdaniem tak. Sam nie jestem zwolennikiem polityki Rabian, polegającej na notorycznych zarybieniach pstrągami, nie mniej okazjonalnie tam łowię i uważam, że byłoby zwykłą niewdzięcznością tam się nie pojawić i nie wesprzeć w ten sposób całej Czytaj więcej [...]

VI tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. San.

Niech Was nie zmyli zdjęcie wiodące tego wpisu. No, kwaśną mam minę po tej turze. Nie jest mi do śmiechu nic, a nic. Zresztą nie tylko mnie. Po pierwszym rekonesansie nad Sanem, jeszcze bez wędki, ogłosiłem, że wyniki będą odwrotnie proporcjonalne do tych z Popradu. Pomyliłem się minimalnie. Punktowały ledwo…cztery osoby. W zasadzie o samej turze nie mam za wiele do opowiadania, nie mniej parę spostrzeżeń o  tej rzece już mi się nasuwa. Zacznę od tego, że był to taki test, gdyż pierwszy raz od lat siedmiu, odkąd bawimy się w Ligę, dopuściliśmy wodę dalszą, niż sąsiadujący z Okręgiem Krakowskim inny okręg.  I się wylosowało.  Trochę się bałem, że odległość spowoduje niską frekwencję [liczyłem na 8-9 osób] i wtedy jednoznacznie tak odległych propozycji nie wolno by było zgłaszać. Frekwencja była jednak na poziomie Popradu, więc sam nie wiem. Chyba przedyskutujemy to w gronie tych, którzy będą chcieli startować w 2023r. Drugim, Czytaj więcej [...]

V tura Ligi spinningowo – muchowej 2022. Poprad.

Co tu dużo mówić – połowiłem sobie, jak dawno nie, choć na samej turze było rozczarowanie. Dopiero potem okazało się – co już zdradzę, że siódme miejsce na Popradzie…przesunęło mnie o jedną pozycję w generalce. Czyli w sumie zadowalająco. Na co chciałbym zwrócić uwagę? Na czternaście osób obecnych, tylko trzy nie punktowały. Ja będąc nad Popradem mam wrażenie, że ryby na punkty są tam w prawie każdym miejscu. Wynika to chyba z dwóch powodów. Pierwszy – ta spora rzeka o ile mi wiadomo, nie jest przedzielona żadnym idiotyzmem  typu zapora  czy inny próg. Jest w miarę zachowany naturalny ekosystem, typowy dla takich rzek. Drugim powodem jest charakter rzeki, moim zdaniem zniechęcający wielu łowiących: czysty Poprad, to dość mocno trącona gdzie indziej rzeka, no i dno będące na ogół niestabilnym rumoszem skalnym, pełnym małych i dużych kamieni. Relatywnie mało tu uleżałych na dnie otoczaków. Efekt – presja nie jest tu zbyt duża. Podobnie Czytaj więcej [...]

Dla informacji

Witam Wszystkich! Ponieważ dużo ludzi chyba się zastanawia, a sporo pyta wprost, dlaczego nie ma wpisów, śpieszę dać znać, że wszystko w porządku. Jest kilka powodów, dla których pierwszy raz od 11 lat przez miesiąc nic się nie pojawiło: 1. Ostatnim razem nad Wisłą byłem 28 czerwca. Niestety był to kolejny nocny wypad, gdzie była realna szansa na grubszego zwierza - ryba pięknie hałasowała, ale ilość glonów, jaka płynęła od tygodnia na W2 [także tym wysokim], była taka, że łowienie po ciemku nie miało sensu. Kolejne kilkanaście dni wg znajomych było identyczne. W dzień z kolei są takie "miody" na moich dziennych miejscówkach, że szkoda mi czasu. O ile na W3 koledzy nawet mają wyniki, to u mnie przez te kłaczki roślin w wodzie zostaje tylko smużak....ale kleni jak na lekarstwo. 2. Byłem nad morzem kilkanaście dni. I znów pierwszy raz, ale tym razem od 25 lat nie wziąłem wędek. Po zeszłorocznych "sukcesach" na Łupawie nie chciałem się Czytaj więcej [...]

Czerwiec – pełną gębą drapieżny

Wszystkie ryby są fajne. Jak już nic nie bierze to mnie zadowalają leszcze. Byle nie za kapotę. Dziś będzie o naprawdę konkretnych rybach. Sam nawet coś tam złowiłem.  Jak popatrzyłem na zdjęcia kolegów z okresu ostatnich dwóch tygodni, to stwierdziłem, że znam naprawdę osoby, które są dobre. Przy czym zauważę iż w obecnych czasach większość wędkujących sporo potrafi.  Smętne wyniki są pochodną wiadomo czego. By móc się cieszyć z wędkarstwa w naszych stronach, trzeba mieć możliwość skorzystania z jednej, z trzech opcji, a najlepiej wszystkich na raz. Pierwsza to mieć dużo czasu na nasze hobby i siedzieć nad wodą ile wlezie. Przynajmniej połowa tych bliższych znajomych ma taką możliwość. Łowią w pigalakach ale bardzo, bardzo często. Osobiście nie cierpię takich miejscówek, co nie znaczy, że mam je w pogardzie. Ale nie za bardzo mnie cieszy stanie w rządku co 5-10m i rzucanie prawie na komendę w jeden  obszar. No, nie radzę sobie Czytaj więcej [...]

IV tura ligi spinningowo – muchowej 2022. Raba „górska”.

A więc przeżyjmy to jeszcze raz! Miniona tura była niesamowita. Zaskoczyła chyba wszystkich swoim przebiegiem.  Były potargane zestawy, a powtarzalność przygód jakie miał Tommy, wsadziłbym między bajki, gdyby nie to, że kolega nie wciska kitu, a ponadto miał dwóch świadków. Duży kłopot był z czerwcem, gdyż wyglądało, że każdy termin w tym miesiącu jest nie do ugryzienia przez kilka osób. Zanosiło się na najsłabszą frekwencję w tym roku.   Po wielu przymiarkach, padło na 4 czerwca. Wyglądało, że nie będzie tylko Tomka i Jacka z czym miałem duży wyrzut sumienia, gdyż chłopaki na Rabie zawsze są w gronie faworytów. Okazało się, że przed swoim prywatnym wyjazdem, chłopaki się spięli i dali znać, że jeśli tura odbyłaby się możliwie wcześnie, to się pojawią. Ostatecznie spotkaliśmy się o 5.00 czwartego czerwca. Niestety, finalnie okazało się, iż jednak aż siedem osób nie dało rady pojawić się na turze, więc rywalizowaliśmy Czytaj więcej [...]

Zawody i co z nich wynika

Zawody, zawody, zawody. Dużo miejsca poniżej poświęcę wynikom zawodów, obnażającym stan wód. Niektórzy się podśmiechiwali, gdy w poprzednim wpisie Robertowi wystawiłem laurkę pogromcy boleni na dzikich brzegach. Otóż  dzień po tym jak napisałem tamten tekst, wychwalając kolegę, Robert wygrał  zawody o Puchar Bolenia klubu Rapa Bolesław [25 startujących]. Złowił dwa bolenie – niecałe 70cm i takiego trochę nad 60cm [nie pamiętam dokładnych długości].  Łowiono  na tarnowskiej Wiśle do ujścia Dunajca. Pomijając umiejętności, które są niepodważalne, ryby tam widocznie były. I tyle mojego komentarza na ten temat... Znam wyniki zawodów w Okręgu Kraków, o których wspominałem w poprzednim tekście. Odbyły się trzy: federowe, spławikowe i spinningowe. Trzy różne metody, trzy różne łowiska okręgu [łączyło je tylko to, że wszystkie na wodach płynących], blisko 80 startujących – także łącznie. Trochę się po pastwię, bo wyniki, Czytaj więcej [...]