Zdążyłem

Start tego sezonu miałem trudny dla mnie do oceny. Myślę o „starcie” w kategorii różnych wód.  W każdym razie zdążyłem przed ulewami, jak i kolejna falą mrozu. Za pierwszym razem – nad Wisłą, dostałem ostrą nauczkę i jeśliby uznać, że jaki pierwszy wypad, taki cały rok, to będzie raczej kiepściutko. Na szczęście nie jestem przesądny. W każdym razie kumpel był trzy dni przede mną i rozbił bank z braniami. Miał ich kilkadziesiąt. Mało ryb wyjął, gdyż pomylił sobie zestawy i łowił wędką na wzdręgi. Na klenia w rzece to raczej trochę mało i wielu ryb nie zaciął, wiele stracił w holu. I tak kilka wyjął w tym dwie sztuki 45 – 46cm czyli już bardzo fajne. Tak się napaliłem, że postanowiłem nie czekać do 1 lutego. Tylko kilka dni po koledze  łowiłem w huraganowym wietrze, przy ledwo sączącej się wodzie. Nie miałem brania. Ciężko mi się łyka taki wynik… Dużo lepiej pod wieloma względami było nad pstrągową rzeczką, Czytaj więcej [...]

Smużaki – przegląd wybranych

Jeden z Czytelników przypomniał mi, że kiedyś zapowiadałem tekst o smużakach.  Słowo się rzekło, więc zamieszczam wpis na ten temat. Pierwotnie ten tekst miał być swego rodzaju rankingiem tego typu przynęt. Biorąc jednak pod uwagę, iż jak każdy – mam swoje ulubione wabiki tego typu, siłą rzeczy inne, niekoniecznie gorsze używam znacznie rzadziej i gdybym się oparł tylko na wynikach prywatnych, to niektóre modele wypadłyby blado. Niezasłużenie. Niech będzie więc - przegląd. Czym jest smużak? Tu znów pewnie będę mieć bardzo subiektywną definicję, na dodatek mało precyzyjną. Mam tu dwa wyznaczniki. Po pierwsze smużak to wobler pracujący dosłownie na powierzchni .  Co to oznacza? Kiedyś za smużaki uważałem przynęty, które mając imitacje odnóży, przy odpowiedniej wprawie dało się niezwykle delikatnie prowadzić dosłownie na tych łapkach. Ślad był niezwykle subtelny, gdyż te pierwsze żuczki albo nie miały steru, albo był on symboliczny. Czytaj więcej [...]

Kołowrotki, młynki, kręciołki…

Dawno nie pisałem tekstów, które byłyby rodzajem recenzji, ale nadarza się właśnie okazja. By jednak było bardziej kolorowo, poniższy wpis „poprzetykam” wieściami z nad wody, czy fotkami ryb. I od tego zacznę. W poprzednim wpisie, we fragmencie o lidze, zauważyłem iż aż czterech ze startujących w naszej zabawie, ma na rozkładzie duże kleniska i nad czym się uśmiechnąłem – wszystkie mają po 57cm. Ponieważ dopiero się poznajemy z nowymi uczestnikami tegorocznej ligi, to okazało się iż Piotr dość mocno nas przebił w tej materii. Ma na rozkładzie klenie 60cm, jak niżej prezentowany z zeszłego roku. Co więcej, kolega ma  też rybę tego gatunku na 62cm, ale jak sam twierdzi „był to potarłowy chudzielec  i z tego tytułu się nie liczy” 🙂 Jestem pewien, iż tegoroczna rywalizacja w lidze będzie bardzo „gruba”. Do ligi można oczywiście zgłaszać swój udział, jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że chce wziąć udział w takiej zabawie. Czytaj więcej [...]

Klonki, klenie, kleniska – zakończenie sezonu

No i witam Wszystkich w nowym sezonie. Jedni zawiesili wędki na kołek, inni właśnie ruszyli za trocią. Ja należę do tych pierwszych. Założyłem, że w tym roku nie łowię w styczniu. W poniższym wpisie podzielę się wrażeniami z ostatnich wyjazdów moich i moich znajomych. Jak się domyślacie z tytułu tekstu – będzie głównie o kleniach. Mam wrażenie, że ryby te zastąpiły nam okonie i jeśli kiedyś dojdzie do takiego stanu jak z okoniami obecnie, to…nie bardzo będziemy mieć co łowić.  Zanim powrócę do niedawnych wypraw, kilka innych tematów. Zajrzałem na stronę okręgu i z niejakim zdziwieniem przeczytałem, że są w końcu górne wymiary ochronne dla większości liczących się gatunków. Późno, ale jednak są. Jedyne do czego bym się przyczepił, to te granice określające konieczność wypuszczenia zdobyczy; są że tak powiem – dość abstrakcyjne. Przynajmniej wg moich doświadczeń. Kleń i jaź mają ten wymiar ustalony na 55cm. Powiem Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – wyniki

Pewnie część  z Szanownych Czytelników nie podziela mojej i moich kolegów ekscytacji naszą zabawą, ale nic na to nie poradzę, że liga  jara nas naprawdę. Ta w 2019r była pod wieloma względami wyjątkowa i to na plus. Po pierwsze tegoroczne nasze ściganie się w złowienie jak największych i jak największej ilości ryb, było najbardziej zacięte ze wszystkich czterech sezonów. Wcześniej zawsze było tak, że od startu ktoś prowadził i do końca nic się nie zmieniało. Także odnośnie kolejnych czołowych miejsc; wiadomo było już po dwóch, góra trzech turach, kto będzie na podium. Tymczasem w tym roku dopiero ostatnia tura rozstrzygnęła, kto był pierwszy, kto drugi; podobnie miejsce trzecie było niewiadomą i także dopiero nasze ostatnie spotkanie nad starorzeczem pokazało, kto będzie w ścisłej czołówce. Po drodze były zaś takie roszady, że…. Kolejną świetną sprawą jest fakt, iż dotarła się nasza 11-ka – ludzie, którzy trzymają frekwencję Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – X tura – starorzecze

W nasze życie wpisane są zdarzenia nieuchronne i bardzo smutne zarazem. Spadają chyba zawsze nieoczekiwanie, a nawet jeśli spodziewanie, to i tak nagle, i za szybko. Nie było mnie na ostatniej turze ligi w tym roku… Starając się odciąć od nastroju, jaki mi towarzyszy, postaram się oddać atmosferę tej grudniowej tury, bo była ona niezwykła. Na starcie pojawili się murowani kandydaci do zwycięstwa w całej lidze, czyli Jacek i Robert – im nikt nie mógł już zagrozić i między sobą mieli rozstrzygnąć, kto będzie pierwszy.  Po przedostatniej turze Jacek miał przewagę sześciu punktów. Byli też Maciek i Bartek, rywalizujący z taką samą ilością punktów o miejsce trzecie, o które i ja miałem szanse powalczyć, gdybym był. Stawili się także Zygmunt, Michał, Wojtek i trenujący w sobotę  - Rafał, który przyjechał jak zawsze z …300km. Nie było oprócz mnie także Kuby i jego bardzo mi szkoda, bo wszystko wskazuje na to, że miałby punkty, gdyż Czytaj więcej [...]

Ruszyły się…

Moja cierpliwość i wytrwałość w ostatni weekend została nagrodzona, choć niemała doza szczęścia też musiała być w moich ostatnich dwóch wypadach na ryby. Faktem jest, iż złowiłem cztery ryby wyraźnie przekraczające średnią w swoich gatunkach. Najzwyczajniej skrzyżowało się tu kilka wiodących zmiennych, a wpływ każdej zdawał się być korzystny. Co więcej – odnoszę wrażenie, że ryby w ostatni weekend brały wszystkim i wszędzie. Niezależnie czy ktoś nastawił się na ilość, czy na wielkość. Odzew po drugiej stronie zestawów miał miejsce w bajorach, dużych zbiornikach, czy rzekach. Jakże to inny klimat i nastrój niż dwa tygodnie temu, gdy pierwszy raz na mojej „złotej miejscówce” miałem tylko jedno jedyne branie i około 35cm kleń spadł. To jeszcze tak mnie nie zdołowało, co fakt, iż nie zaobserwowałem nawet jednej małej rybki, jakich parę dni wcześniej były tu jeszcze grube setki... Wysnułem nawet teorię, że jest to jednak Czytaj więcej [...]

Ogłoszenie nie wędkarskie – SIĘ ZOBACZY

Jeśli ktoś w najbliższych dniach nie za bardzo miałby co ze sobą zrobić i nie planuje żadnych ryb oczywiście, to zapraszam na występy nowej, muzycznej ekipy w jakiej gram.  „Się Zobaczy” – bo tak się nazywamy, jest dla nas samych trochę eksperymentem, gdyż na co dzień robimy kompletnie różne rzeczy i także muzycznie mamy  zupełnie inne doświadczenia. Pierwotnie, gdy niespełna dwa lata temu narodził się pomysł takiego składu były nas tylko trzy osoby. Ponieważ ostatnio sporo się podziało, od około dwóch miesięcy jest nas pięć osób, a od mniej więcej miesiąca, praktycznie co tydzień, gdzieś gramy. Za nami już występy w Kielcach, Bielsku, Krzeszowicach i dwa w Krakowie. Najbliższe grania, na które właśnie w imieniu całej ekipy zapraszam, to: 12 grudnia - Teatr Barakah Kraków,  wjazd 10zł, godz. 21:00 ­13 grudnia – VR Cafe Kraków (ul. Dolnych Młynów), wstęp wolny, godz. 20:00 14 grudnia – Libiąż, Nisza Cafe, start 18.30, Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – IX tura – starorzecze

Zbliżamy się do końca tegorocznej ligi. Została nam ostatnia tura w grudniu. Ta listopadowa była niezwykle przypadkowa – uznałbym ją wśród wszystkich 38 tur w ostatnich czterech latach, za jedną z pięciu najbardziej loteryjnych. W sumie to tego się spodziewaliśmy. Informacje jakie do mnie płynęły odnośnie tego łowiska w tym roku, były tak zniechęcające, iż byłem tam przed ligą tylko raz, o czym wspominałem we wpisie chyba trzy tygodnie temu. Przy tej okazji w imieniu nas wszystkich dziękuję Szymonowi, który od ponad miesiąca informował nas na bieżąco, jak się tam sprawy mają. Zanosiło się, iż może być nieprzewidywalnie i trudno wypracować jakąś konkretną taktykę. Wiadomo było tylko, że poza totalnym fuksem, jakiekolwiek punkty mogą dać w tym roku tylko okonie. Przy czym, jak informował nas Szymon – regularnie miewał dni, gdzie w kilkadziesiąt minut łowił kilkanaście pasiaków i zazwyczaj ten jeden wyraźnie z ręki wystawał. Na Czytaj więcej [...]

Trochę bardziej kolczasto

Nawet jeśli skupiamy się na samym spinningu, to wachlarz różnorodności łowisk, gatunków, przynęt jest tak wielki, iż pomarzyć tylko można,  by zakosztować wszystkiego. Ja swoje późnojesienne plany z tytułu konieczności, jakie wymusza życie, zawęziłem  do kilku punktów: - sprawdzenie mojej „złotej” miejscówki nocą [udało się póki co raz, o czym niżej] - zapolowanie na dużego okonia z pontonu – łowisko odkryte w kwietniu i wtedy dostępne tylko z brzegu, od kopa dało kilka ryb pod 40cm, choć sama czterdziestka nie pękła [też udało się raz i było dość obiecująco; poprawiłem dziś z brzegu, choć jest dużo trudniej i straciłem kilówkę 🙁 ] - choć ze dwa razy odwiedzić zeszłoroczną grudniową miejscówkę na rzece koło starorzecza – na razie się nie udało - choć raz wypłynąć na Bagry – też na razie lipa - choć raz zaliczyć pewien zalew, dość licznie reprezentowany przez jazie, co pokazał wypad wakacyjny - póki co Czytaj więcej [...]