Leśne bajorko

To moja jedyna, naprawdę tajna woda. Chociaż już nie tak bardzo. W roku 2010 byłem tu z wędką, jak skrupulatnie podliczyłem – 20 razy i tylko 3 razy miałem wędkarskie towarzystwo, bardzo z resztą nieliczne. W tym roku – 2011 – kiedy to piszę jest początek sierpnia – wędkowałem w tej wodze 14 razy, tylko raz samemu. Na ogół towarzyszyło mi 3-4 łowiących, a raz ku mojemu przerażeniu naliczyłem 11 ludzi… Niestety, pomimo, że stawek ukryty jest w lesie, na uboczu, nieopodal niego jest kilka szlaków rowerowych, które są dosyć mocno uczęszczane. No i facet z wędką idący po szutrowej drodze przez las, daje sporo do myślenia…

Ujście strumyka fot.:(A.K.)

Według tego, co wiem, historia stawu jest następująca: w latach 30-ych XX w. nieopodal otwarto małą kopalnię węgla, którą szybko zamknięto. Jednak ingerencja ludzi spowodowała pojawienie się małego strumienia. Podczas II wojny światowej, w niewielkiej kotlinie, w pobliżu strumyka były niemieckie magazyny broni, które Rosjanie zbombardowali w końcowym etapie wojny. Eksplozja dodatkowa poszarpała i pogłębiła teren. Bodajże w latach 80-ych utworzono tu groblę, po której wiedzie leśny dukt, będący częścią szlaku turystycznego, a woda strumienia zalała teren. Całość ma kształt bardzo nieregularnego grotu strzały o wielkości ok. 0,5 ha. Maksymalna głębokość to około 1,8m. Ale przeważa 1m głębokości. Woda jest na ogół przeźroczysta z wyjątkiem południowej, wąskiej zatoki, do której uchodzi drugi, okresowy strumyk, niosący podskórne, leśne brązowe wody. Przy dłuższej suszy kolor wody w zatoce jest prawie bordowy, ale jest nadal przeźroczysta. Całość otacza mieszany las z drzewami dochodzącymi nad sama wodę. Brzegi są raczej płaskie, porośnięte miejscami paprociami i nielicznymi trzcinami. Od strony ujścia „stałego” strumienia naniosło piasku i zrobiła się tam spora mielizna, odkryta podczas suszy. Bajorko ma wręcz baśniowy klimat w lecie, ale jesienią w chłodne już dni bardzie przypomina surowe, syberyjskie mokradła. Jest to najtrudniejsza woda jaką znam. Powodem tego są setki jeśli nie tysiące patyków, kłód i całych drzew zalegających dno. Po każdej wichurze wpada do stawku kolejna porcja drewna, które jeśli nie od razu, to po pewnym czasie tonie i od nowa trzeba próbować uczyć się na pamięć, gdzie nie rzucać. Czyli rwie się sporo.

Zatoka z „czarną wodą”.fot.:(A.K.)

Dominują cztery gatunki ryb: bardzo liczne płocie, okonie i klenie oraz sporadyczne szczupaki. Dwukrotnie widziałem leszcze. Raz małego, złowionego przez jakiegoś wędkarza i raz, ciut większą około 35cm sztukę w wodzie. Zaskakujące jest to, że nie ma karasi, chociaż czasem łowią tam na żywca, na te właśnie rybki. Jakie jest pochodzenie mieszkańców bajorka – nie wiem. Płotki są drobne, ale trafiają się sporadycznie takie do 30cm. Okonie prezentują super niewielkie rozmiary – średnio 12cm. Tutaj, to wielkość określająca długość okoniowego życia. Większy jest w stanie zmierzyć się już z czerwonym robakiem, a miejscowi biorą wszystko w 100%. Sam raz złowiłem sztukę 24cm. Biorąc pod uwagę to, co zalega w wodze, nie wykluczam, iż są pojedyncze, większe okazy, podobnie jak znacznie rzadszych szczupaków. Największy o jakim słyszałem miał 65cm, a osobiście miałem styczność ze sztuką, jakieś 10cm mniejszą.

Szczupaczek. fot.:(A.K.)

W oko wpadają i bajorkiem rządzą klenie. Przepływ wody daje im możliwość tarła, więc są wszystkie roczniki, od 10cm mikrusów po lekko przekraczające 50cm złote kluski. Tych ostatnich jest oczywiście najmniej ale są. Gatunek ten jest bardzo liczny jako znacznie trudniejszy do złowienia. Jestem chyba jedynym spinningistą jaki tu zagląda. W temacie klenia, bo tylko dla nich tu bywam, stanąłem na 43cm, ale dwie piękne sztuki urwałem. Kłopotem jest to, że bezczelne skubańce atakują tylko bardzo małe przynęty. Łowię więc na najmniejsze wobki-smużaki [15-18mm], mikro wahadłówki tej samej wielkości i mikrojigi. Z konieczności stosuję żyłkę 0,10mm. A to nie daje wielkich szans. Tyle, że są wielkie emocje.

Kleń Paprotnik:). fot.:(A.K.)

P.S. Pisząc z perspektywy obecnej [styczeń 2015], woda ta już nie jest tajną. Wcześniej pojawiali się tam  z rzadka miejscowi, ale na ogół o miernych umiejętnościach i dużego zagrożenia dla ryb nie stanowili.Niestety, od mniej więcej 2012r przyjeżdżali ludzie, mający większe pojęcie o wędkarstwie, aczkolwiek o typowo polskim podejściu do rzeczy, czyli potrafiący zjeść cokolwiek. Ludzie ci zrobili wszystko, by nie warto było się tam wybierać. Większość dużych kleni została złowiona, czy to na trupka, czy na kukurydzę i niestety zabita. Nie byłem tam od ponad trzech lat. Szkoda się drażnić…

Oczywiście przez ostatnie trzy – cztery lata znalazłem kilka podobnych łowisk z tym, że raczej nie będę się nimi chwalił, by nie skończyły, jak powyższy stawek.

5 myśli nt. „Leśne bajorko

  1. Super takie miejsce ,chyba się domyślam gdzie ono jest bardzo chętnie spotkałbym się na takim cichym miejscu na rybkach.Pozdrawiam

    • Niestety „tajność” tej wody skończyła się w 2011r głównie przez moje zdjęcia. Nawet ludzie od nas, którzy znali miejsce, tam nie jeździli albo rzadko. Obecnie znam osoby, które tam często bywają, mimo, że mają 20 – 30 km w jedną stronę. Sam już rzadko tam się pojawiam. Ryby nadal dużo, ale tak przestraszone, że nawet dobra metoda niewiele daje…

    • Były na kiju takie pod pięć dych [kilka razy] plus 2-3 naprawdę duże, ale zawsze wygrywały w tych patykach. Uważam, że kleń należy do trójki [obok szczupaka i pstrąga] najlepiej wykorzystujących „teren”, by utrudnić hol.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *