Coś drgnęło

To będzie krótki wpis. Wiem, wiem – już nieraz tak pisałem, a potem jakoś tak wychodziło dłużej. Ale tym razem naprawdę się streszczę. Coś w wodzie drgnęło. Niestety nie w pstrągach. Wprawdzie, w temacie kropasków na Prądniku, a i ostatnio na Wildze cokolwiek zaczyna potrącać przynęty. To „cokolwiek” nie jest częste i na ogół  bardzo małe. Na pozostałych rzekach jest strasznie licho [piszę to na podstawie informacji z perspektywy ubiegłej niedzieli]. Ja poważnie zastanawiam się czy my nie pilnujemy pustej wody. Po pierwszej fali na początku sezonu ludzie bardzo ostygli. Teraz, ze wzrostem temperatury znów wylegli bardzo licznie. 5-6 osób na półtora kilometrowym kawałku Krzeszówki nie jest rzadkie. Tyle, że wszyscy solidarnie deklaruję: brań brak, albo są niezmiernie rzadkie. Ja ostatnio już odpuściłem sobie wędkę i chodzę tylko na monitoring rzeki. Wojtek, który był po mnie, po południu - zrobił to samo. Objechał/obszedł nasz rewir, Czytaj więcej [...]

Komunikat

Wspólnie dla Raby – spotkanie organizacyjno-integracyjne z Przyjaciółmi Raby.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych działaniami na rzecz Raby, na spotkanie organizacyjno-integracyjne, które odbędzie się w Krakowie 11 marca, w kawiarni „Cudowne Lata” przy ulicy Garncarskiej 5, o godzinie 18:00. Przybądźcie i dołączcie do nas, by wspólnie zadziałać dla tej pięknej rzeki.

Nie ma magii

Czyli małe podsumowanie początku sezonu pstrągowego. Pewnie byłbym załamany, ale nie tylko w moim wydaniu, ten sezon jest najgorszy od 2010r. Tyle, że wtedy w rejonie Krakowa zima była naprawdę ostra: śnieg u mnie leżał od 12 grudnia do 12 marca. I było go ze trzy razy tyle co w tym roku. Najniższa u mnie temperatura dobiła do minus 22 stopni, czyli o stopień cieplej niż w tym roku, za to kawał czasu było tak, że temperatura w dzień nie wzrosła powyżej…minus 15 stopni. Zima tegoroczna nie była łagodna, ale była normalna. Jednak wyniki na wszystkich bez wyjątku rzekach pstrągowych w okolicach Krakowa są beznadziejnie słabe. Tylko Raba wybija się z tego grona, ale cudów też nie ma, a przecież to jednak inna liga rzek, niż potoczki typu Prądnik czy nawet większe nieco Szreniawa czy Rudawa. Zrobiłem małe podsumowanie. Otrzymałem od 1 lutego informacje od 42 spinningistów i dwóch muszkarzy, w kilku zdaniach oceniających dany wypad. Nie były to działania Czytaj więcej [...]

Pierzasta alternatywa

Wykonywanie przynęt wędkarskich bez wątpienia ma w sobie coś z rzemiosła artystycznego, a kręcenie much to wg mnie już top tego zajęcia. Wielu wędkarzy za punkt honoru ma łowienie ryb na własnej produkcji wabiki. Ja akurat jestem raczej pozbawiony takich ambicji, głównie z racji średniej urody moich patentów. Owszem, zrobiłem w życiu z 200 woblerów, kilkaset wahadłówek, ale że cudne to one nie były, a i ze skutecznością różnie bywało, toteż mam do tego dystans. Trochę inaczej zapatruję się na rzecz, gdy ktoś fajnie wykona przynętę wg mojego projektu. Od dłuższego czasu, przy okazji wspólnego łowienia rzucałem okiem ukradkiem na muchowe pudełka Wojtka. Jego szeroko rozumiane muchy są bardzo pozytywnie oceniane. Zresztą wychodzące z rąk kolegi „pawiki” dedykowane do spinningu, spokojnie mnie w tym utwierdziły, a kropkę nad „i” postawiła opinia dość znanego muszkarza, jaką pośrednio zasłyszałem. No i tak od słowa do słowa, Czytaj więcej [...]

Kalendarz ligi spinningowo – muchowej

W marcu ruszamy już z całą zabawą w ligę spinningowo – muchową. Wiele razy pisałem jak bardzo się tym część z nas ekscytuje i nie inaczej jest ze mną. Wszyscy startujący dostali, mam nadzieję link do filmiku z losowania. Na losowaniu pojawił się Jakub, który rok temu nie startował. Cóż – o ile bardzo się podniecałem przed losowaniem, to już po bardzo ostygłem. Jego wynik był skrajnie odległy od tego czego bym oczekiwał. Nawet od losu. Ale od początku. Na łowiska w tych dziesięciu turach, propozycje rozłożyły się równo po pięć od uczestników zabawy rok temu i pięć od tych którzy wystartują po raz pierwszy. Natomiast los był już mniej sprawiedliwy, bo niektórzy ze startujących w ogóle nie zobaczą nawet jednego, swojego łowiska i te 10 typów łowisk, to propozycje w sumie tylko sześciu ludzi. Grafik jest następujący: Marzec – Rudawa, Krzeszówka, Dłubnia, Cedron, Głogoczówka, Prądnik, Wilga [do wyboru] Kwiecień – Raba [od Czytaj więcej [...]

Początek

Zarybienia. Temat mocno kontrowersyjny. Zazwyczaj odnośnie ilości realnie wpuszczanych ryb oraz efektywności [przeżywalności].  Na ogół wiele się narzeka i jest dużo wątpliwości. Sam jestem sceptykiem odnośnie zarybień innych niż rybami łososiowatymi, chyba, że zarybienie polega na wpuszczaniu ryb wyraźnie podrośniętych. Choć i tu bywa różnie. Kilka razy byłem świadkiem zarybień szczupakami wielkości 40 – 50cm, [a więc nie narybkiem] zbiornika Kryspinów. Ilość wpuszczanych szczupaków nie oszałamiająca. Smutne było to, że kilka dni później spacerując nad wodą, naliczyłem trzydzieści dwie martwe sztuki. Natomiast rozmiar przeżywalności, a raczej nieprzeżywalności ukazał się w pełni, jak wypłynąłem pontonem.  Niewiele było miejsc, gdzie na odbijających ku powierzchni roślinach, na garbach i górkach nie znalazłem rozkładających się drapieżników. Coś poszło nie tak. O zarybianiu narybkiem to szkoda w ogóle pisać, choć przykłady Czytaj więcej [...]