Dwie życiówki w cztery godziny

Kolejne dziwne dni. Ryby biorą niezwykle kapryśnie, wyspowo i diametralnie różnie w różnych częściach zbiornika, w zależności od typu przynęt i ich animacji. Paweł ma masę brań. Jak przy końcówce kwietnia. Zacina skutecznie sporadycznie. Łowi grubo, jak na wzdręgowy UL, bo „tłustymi” larwami ważek firmy FishUp. Z kolei Bartek z Michałem mają fantastyczny ilościowo wynik, tyle, że ryby wyraźnie mniejsze niż te, na które tu przyjeżdżamy. Ja z kolei mam średnio 2 brania na godzinę. Ale skuteczność zacięć 100%. Z holami różnie, bo trafiają się obcinki, ale na szczęście bardzo rzadkie w ostatnich dniach. Jeden wypad miałem na totalnym luzie, bo z córką. Więcej z nią gadałem i chodziłem niż łowiłem. Początek był znakomity – słońce wyciągnęło stada wzdręg z trzcin i z głębszej wody. Rybki, co typowe dla tego zbiornika – niewielkie, ale liczne. Słońce zaszło i się skończyło. Nie wydarzyło się nic poza odprowadzeniem do Czytaj więcej [...]

Zrozumieć ryby…

Fajnie by było ale się nie da. Z drugiej strony gdybyśmy wszystko o nich wiedzieli, to nie byłoby tej tajemnicy, tego elementu niewiadomej, który dla wielu z nas jest tym czynnikiem istotnym, jeśli nie najważniejszym. To on wielu z nas wygania nad wodę. Z tego, co się działo na łowiskach w ostatnie weekendy niewiele rozumiałem. Pewnie niektórzy zastanawiali się, co jest, bo prawie trzy tygodnie nic nie pisałem. Otóż ambitny plan nakręcenia filmiku o łowieniu płoci w marcu, okazał się niebywale trudną sztuką. Choć złowiłem niemało naprawdę pięknych płoci, to nie udało mi się żadnego połowu sfilmować! Co najwyżej samą końcówkę. Powodów kilka: Zabrałem się za to o jakieś dwa tygodnie za późno – wyjątkowo wczesna w tym sezonie wiosna, bardzo szybko rozproszyła zimowe stada tych ryb. Łowi się pojedyncze sztuki, czasem 2-3 z jednego miejsca i nie ma sensu w nim już tkwić, bo kolejne branie będzie za chwilę, ale bardziej prawdopodobne, Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – I tura – Bagry

Ten pomysł z ligą, z perspektywy biegnącego właśnie czwartego już sezonu, oceniam jako znakomity. Naprawdę nieźle jest spotkać się ten raz w miesiącu i cisnąć wynik. Mobilizacja, koncentracja, szukanie nowych w danej sytuacji rozwiązań. Nowe osoby, nowe przynęty, jeszcze bardziej zróżnicowane podejście do wędkowania. Wymiana wabików. Jednym słowem emocje. Ilość tematów taka, że myślałem, że nie zaczniemy:)  W tym sezonie dorobiliśmy się nawet koszulek ligi, które chyba po kosztach zafundował nam Michał – niezmiernie dziękuję! Ciuch jest fajny też dlatego, gdyż bez obciachu można go ubrać na ryby. Ma spokojny, oliwkowy, lekko maskujący kolor. Miałem zamiar zademonstrować na sobie i zrobić fotkę w lustrze....Cóż może to jara szesnastolatków, ale ja poczułem się kretyńsko. Dlatego pokażę tylko fragment ubrania z logo. Emocje były tym razem znacznie większe niż oczekiwałem. Bo wszyscy podeszliśmy początkowo na chyba przesadnym Czytaj więcej [...]

Nieprzewidywalnie

Sezon ruszył.  Na szczęście także poza wodami pstrągowymi – w innym wypadku w naszych stronach wiałoby nudą. Spływają do mnie kolejne spostrzeżenia śmiałków, którzy zaryzykowali wypad nad około krakowskie tzw. wody pstrągowe. Niestety nie ma pozytywów. Wszyscy tylko pytają dlaczego jest, jak jest? Nie czuję się na siłach odpowiedzieć na te pytania, choć swój punkt widzenia mam, przynajmniej w wypadku rzek, które znam naprawdę dobrze. Te pytania powinny bombardować pocztę Zarządu Okręgu o ile ktoś tam to czyta… Wody nizinne budzą się szybko do życia, choć o tej porze roku bywa dość skrajnie. Można trafić świetny jak na koniec zimy dzień, by dobę później na tym samym łowisku w teoretycznie lepszych warunkach pogodowych, dostać lekcję pokory. Rewelacyjny koniec lutego miał Szymon – startował w lidze dwa lata temu. Jego przykład pokazuje, iż warto poszperać w nawet  wydawałoby się beznadziejnych wodach, byle na uboczu i niekoniecznie Czytaj więcej [...]

Dniówka na mrozie

Wydaje mi się, że ten rok może być w jakiś sposób przełomowy dla mojego bloga. Są dwie opcje, nawet dość konkretnie zaplanowane. Pierwsza – z końcem 2019 r dam sobie spokój, sprzedając domenę. Już w zeszłym roku miałem propozycję odkupienia szyldu „wędkarskie wakacje”. Wtedy podziękowałem, ale zostawiłem sobie otwartą furtkę. Nawiasem mówiąc, kiedy zaczynałem moją pisaninę, od razu założyłem, iż jeśli kiedyś odpuszczę, to aby poświęcony czas nie był zmarnowany, nazwa bloga musi być chodliwa np. dla łowiska komercyjnego, czy strony przewodnika wędkarskiego. A licznik z blisko 2,5mln odsłon i ponad 20 tys. różnych IP jest całkiem łakomym kąskiem dla takiej działalności. Drugi wariant działań to większa aktywność, tyle, że to uzależnione jest od znacznych nakładów czasu, którego mam ostatnio ekstremalnie mało. Uczciwie też mówiąc – nie chce mi się. Może i mam parcie na szkło, ale w innej jednak dziedzinie. Ten blog Czytaj więcej [...]

Coś tam żyje…

Jak tu nie być 1 lutego nad wodą choćby tylko teoretycznie pstrągową. Miałem między 11.00 a 17.00 wolne w pracy, więc tak sobie ustawiłem wszystko by między 13.00 a 16.00 otworzyć sezon. Pogoda zachęcała: wprawdzie rano było u mnie minus siedem, a w południe ledwo 0,5 stopnia nad zero, ale coraz silniejsze słońce i rosnące obszary błękitu na niebie pozwalały założyć, że będzie cieplej. Faktycznie około 14.00 było realnie prawie pięć stopni i zero wiatru. Nastawiłem się na górny odcinek no kill i potem dolny fragment. Ledwo jednak podjeżdżałem, okazało się iż skończył tam właśnie jakiś wędkarz, a widząc, iż skręcił na dolny odcinek autem, to nawet nie miałem zamiaru się z nim ścigać. Zmieniłem plany i poszedłem na najpłytszy i najsłabszy fragment rzeki [środkowy]. I tu zaskoczenie. Jak wracałem z pracy to Krzeszówka wyglądała jakby rozpuszczono w niej tony kredy, co jest wynikiem chyba przepłukiwania urobku przez kopalnię w Czytaj więcej [...]

Koniec sezonu

W końcu znalazłem trochę czasu, by podzielić się wrażeniami z końcówki roku. A było ich niemało. W ostatnim wpisie sygnalizowałem, iż zanosi się na emocje w związku z nową miejscówką. I były. Poza tym byłem grzeczny cały wędkarski rok i wypuściłem wszystkie ryby jakie złowiłem:) Rzeka się odwdzięczyła na koniec sezonu. Zaliczyłem tam, licząc z opisywanym poprzednio wypadem – cztery świadome wyjazdy. Za każdym razem miałem 1-2 kontakty z relatywnie dużymi rybami . Wcześniej byłem tam dwa razy w środku dnia, tak „na pałę” i pojedyncze, bardzo przypadkowe kontakty już mnie zachęciły. Najpierw może opiszę miejscówkę. Jest to około 200m fragment rzeki, prosty i na oko niczym się nie wyróżniający. Dno ze sporych otoczaków, równe jak stół. Uciąg bardzo wyraźny, a zarazem niezwykle majestatyczny; chyba nie wymusza na rybach dokonywania cudów, by spokojnie w nim stać. Jeden brzeg płaski, bardzo wolno schodzący ku najgłębszemu Czytaj więcej [...]

Liga oczami uczestników

Na wstępie powiem, że o rybach, a raczej o nowej miejscówce i rybach w niej złowionych, będzie na końcu.  A łowisko to odkryłem, dzięki zabawie w ligę spinningowo – muchową. O  lidze właśnie będzie lwia cześć wpisu. Zawsze mieliście okazję poznać przebieg danej tury, widziany z mojej, często bardzo subiektywnej perspektywy. Czasem wrzucałem jakiś cytat z wypowiedzi, któregoś uczestnika.  Ponieważ w tym roku było nas faktycznie trochę więcej, a wszystko wskazuje na to, iż liga jeszcze bardziej się rozkręci, postanowiłem poprosić startujących w tym roku, by jeśli mają trochę czasu, napisali kilka zdań, odnośnie swoich wrażeń.  Parę osób zdecydowało się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Nie ukrywam – liczę na to, że ich uwagi, czy opinie lepiej zobrazują naszą rywalizację i może zachęcą niektórych do startu w 2019r. Łukasz: Żałuję, że nie mogłem być częściej, żałuję zwłaszcza tury u "siebie", czyli na Rabie…Nie Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. X tura – starorzecze + rzeka

Ostatnia tura naszej zabawy w ligę, w tym roku za nami. Sygnały jakie napływały w ostatnich dniach, pozwalały zakładać, iż będzie ciut lepiej niż w listopadzie, kiedy nie było za dobrze, aczkolwiek siedmiu z nas wtedy punktowało. Była także nutka niepewności, gdyż mrozik jaki się pojawił z początkiem grudnia, skuł lodem całą powierzchnię starorzecza, bo na grudzień, podobnie jak na listopad wylosowano to łowisko. Dwa dni przed turą sygnał z rana – nie licząc stref  kontaktu z rzeką, cała tafla pod lodem. Nie byłby to dramat, gdyż tak jak w listopadzie, zgodnie dodaliśmy pobliską rzekę, choć  w ostatnich ośmiu latach nie mam pojęcia co się w niej działo w ostatnich miesiącach roku. Po prostu na starorzeczu było zawsze tak fajnie, że nie miałem potrzeby nad rzekę zaglądać. Kolejna informacja z piątku, godziny wczesnopopołudniowe – główne ploso, czyli jakieś 2/3 powierzchni całości -  wolne od lodu. Idące ocieplenie i niż, a w Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. IX tura – starorzecze

Przedostatnia tura naszej ligi spinningowo – muchowej była dla wszystkich startujących niezłą przeprawą. Panująca w sumie cały rok niżówka spowodowała pierwszy raz, odkąd tu bywam, zakłócenie rytmu życia lokalnego odcinka rzeki. Tydzień z przymrozkami nic nie wniósł – poza okoniem, którego jest jednak dopuszczająca ilość w porównaniu z poprzednimi latami, pozostałe gatunki są reprezentowane nader skromnie. W ogóle ryb w bajorze jest znacznie, znacznie mniej niż choćby rok temu. Mimo dalekiej drogi, frekwencja była niezła [9 osób], to jednak ilościowo było bardzo, bardzo, bardzo słabo jak na to łowisko. Z drugiej strony pokazało ono, że i tak jest o niebo lepsze niż większość wód, na których łowiliśmy. Sądzę tak dlatego, iż tylko dwóch uczestników nie zapunktowało. Podobne proporcje były tylko na Bagrach, gdzie głównym celem były wzdręgi. Woda tego akurat starorzecza o tej porze roku pozwala jednak na znacznie szerszą wszechstronność Czytaj więcej [...]