Zaporowa wielkość – cz. II

Z braku czasu zaciskam zęby i przepraszam się z W2. Co mogę powiedzieć? Kilka ostatnich, króciutkich, bo max 3-godzinnych wypadów wlało we mnie ciut optymizmu, czego nie mogę powiedzieć o kolegach, którzy dali się namówić. Największe trudności: - generalnie woda, jak na jej areał  ma ekstremalnie małą ilością ładnych miejsc pod spinning w ogóle; w porównaniu z W3 monotonia jak diabli – sam taki fakt raczej mało motywuje - tak znikomy ruch na wodzie, że wydaje się martwa [nie liczę rybek jak palec]; szczególnie pobicia boleni to cud; w ogóle ataków większych ryb jak na lekarstwo - nie sprawdza mi się moja ogólna reguła z W3 brzmiąca „im gorzej wyglądająca miejscówka, tym lepiej” - znów uogólnienie, ale jak już mamy żwir, to woda „popyla” po dnie równym jak autostrada; jak płynie wolno, to robi się dosłownie kanał, także z monotonnym, równym pisakowym dnem, za to przy brzegach tony mułu po pas – zapomnijmy o pójściu skrajem Czytaj więcej [...]

Zaporowa wielkość – cz.I

Coraz częściej staję przed dylematem: zrobić wpis, czy jechać na ryby. Mam w tym sezonie naprawdę mało czasu. Kotłuję się między dwoma pracami, studiem nagrań i jak się okazuje w ostatnich dniach – tematami z wędkarstwem związanymi, ale nie bezpośrednio nad wodą. No, a są jeszcze dzieciaki i jak sobie pomyślę, że córa spędzi kolejne godziny nad tabletem, zagryzając cukierkiem, to coś we mnie pęka, zmieniam plany i płyniemy. Płyniemy,  choć wiem, że nie połowię, bo nie bardzo można zaszaleć na Kryspinowie. A poza tym nie ma się co okłamywać – przy dziecku, a tym bardziej dzieciakach, łowienie nastawione na wynik jest mrzonką. Jak były pstrągi w Krzeszówce, to wypad na 2-3 godziny, gdzie dojazd zajmował 3 minuty miał sens. Pewnie bym Was zanudzał rybkami od wielkiego dzwonu pod 40cm, ale to już przeszłość. Byłem znów raz, bo człowiek się łudzi, ale po czterech braniach okonków po 7-8cm dałem sobie spokój po 90 minutach. Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – IV tura – Wisła

Wszystko wskazuje na to iż ominęła mnie chyba najfajniejsza tura w historii naszej ligi. Takie mam wrażenie oglądając zdjęcia, rozmawiając z uczestnikami, czytając ich relacje…Pierwszy raz nie byłem w stanie dojechać. Powiem Wam, że dałbym wszystko za to, by tam być i zerować, a nie leżeć jak pień. Perspektywa niewiarygodnie się zmienia, gdy z dnia na dzień nie możemy chodzić. Odnowiła mi się dawna kontuzja i to w takim wymiarze, że szkoda słów. Czwarty dzień w zasadzie nie poruszam się, nie licząc kilkuminutowej mozolnej drogi do WC. Pisząc relację choć na chwilę jestem w ciekawym i kolorowym świecie, bo poza tym to zostaje zaciskanie zębów i czekanie na jakiś ostateczny werdykt, czy wywinę się z tego kolejny raz bez jeszcze bardziej odczuwalnych reperkusji… W całej relacji oprę się głównie o spostrzeżenia Michała i Roberta, którzy byli głównymi bohaterami tej tury, choć nie tylko oni punktowali. Żeby wprowadzić Czytelników w teatr Czytaj więcej [...]

Pełnia sezonu

Co ja bym zrobił bez kolegów! Po pierwsze już widzę, iż ten rok będę mieć trochę trudniejszy wędkarsko, głównie z przyczyn czasowych [kilka przedsięwzięć związanych z wędkarstwem, ale nie bezpośrednio z łowieniem oraz czynniki życia codziennego plus ponowne macanie się z muzyką]. Niby zawsze miałbym o czym skrobnąć, aczkolwiek mam świadomość, iż niekoniecznie chcecie czytać wyłącznie o UL. Nie śmiejąc się złośliwie, zacznę od tego, że jeszcze przed deszczami „rzucili” tęczaka 🙂 Dla mnie pokazuje to, jak ludzie są głodni mocniejszych pobić, silnych holi. Duża część z tych ludzi najzwyczajniej tęczaki wypuszczała. Nie tylko o mięcho więc tu idzie. Połowiłem w sumie trochę nietypowo i w nietypowych miejscach, miałem kontakty z fajnymi rybami, ale jeżeli idzie o gatunki duże, to ratują mnie kumple. Przekrojowo patrząc, to ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem zimna i mega wielkiej wody, a teraz kończy się czas Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – III tura – Kanał Łączański

Oj, naprawdę nie mam o czym pisać po naszej ostatniej rywalizacji. Z jednej strony można by rzecz krótko: nie umieliśmy. Z drugiej – czego będę się trzymać – aura w tym roku, nie tylko na tej turze na razie bardzo daje się we znaki i mocno wypacza wyniki, głównie w taki sposób, że punktuje bardzo, bardzo mało osób. No bo na Bagrach – niby jak na marzec wszystko się zgadzało, ale jednak skala wiatru, jaka nam towarzyszyła, była jednak grubo ponadprzeciętna. Kwietniowa tura na Kanale – załamanie aury po kilku już cieplutkich dniach. W ostatnią niedzielę niby było OK, ale poprzedzający turę burzowy i bardzo deszczowy tydzień swoje namieszał. Pal licho, że była wschodnia cyrkulacja, że wiatr w pięć godzin trzykrotnie zmieniał  kierunek. Nie był aż tak przeszkadzający, choć na tym łowisku mało sprzyjający spinningistom. Ciśnienie było perfekcyjne. Nawet burza z małym oberwaniem chmury i gradem skończyła się w momencie naszej zbiórki Czytaj więcej [...]

Dla formalności

Żeby nie było - majówkę trzeba odnotować. Ja zazwyczaj pierwsze weekendy maja mam takie sobie. Częściej słabe,  niż średnie. Do dzisiaj dostałem tyle zapytań jak było u mnie, że zastanawiałem się, jak spreparować  ten mój ostatni długi weekend, żeby wyszło, iż umiem coś tam złowić… Ale nie ma chyba co ściemniać – kicha była i tyle, najsłabsza moja majówka od 2015r. Pierwszy dzień tak mnie ostudził + aura, że zmieniłem plany i byłem potem tylko raz, mimo, iż pięć dni miałem wolnych. Zaliczyłem zamiast ryb po prostu jedną krótką i jedną dłuższą wycieczkę z dziećmi, a ostatniego dnia, gdy były tylko cztery stopnie na plusie, miałem próbę. Choć zapowiadało się fajnie. U mnie szału nie było, bo kompletnie w nie, nie celując, zacząłem mieć dużo kontaktów tylko z tęczakami. Natomiast część kolegów, którzy w planach nadal mieli wody stojące/wolno płynące, miało fajne wrażenia. Szczególnie Krzysiek, który Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – II tura – Kanał Łączański

Była to nieciekawa dla większości z nas przeprawa. Głównie za sprawą aury. Łowiska do losowania proponujemy już bardzo świadomie, ale jednak na pogodę nijak nie mamy wpływu. A nawet na fajnym, choć niełatwym dla spinningistów łowisku, jakim jest Kanał Łączański – warunki meteorologiczne mają chyba największe znaczenie. Zwłaszcza wiatr, deszcz czy ochłodzenie. A my mieliśmy to wszystko na raz. Termin i tak już raz zmieniliśmy, gdyż dwa tygodnie wcześniej zapowiadali  nad ranem blisko zera i faktycznie było wtedy zaledwie 2,5 stopnia. Tak, że teraz nie było już odwrotu. W każdym razie przy padającej non stop silnej mżawce, potęgującym ją, dość energicznym wietrze oraz temperaturze sięgającej ledwo dziesięciu stopni, pewnie nikt z nas nie wybrałby się na to łowisko, gdyby nie liga. Z drugiej strony wszyscy mieli takie same warunki i dwóch z nas sobie poradziło w tych trudnych okolicznościach. Z kolei Maciek zrobił małe rozpoznanie Czytaj więcej [...]

Co w ostatnich dniach?

Dziś będzie bardziej reportażowo. Mniej pisania, a więcej obrazków. Zacznę od imprezy w Rudawie. Słowo „impreza” jest tu właściwe. Z roku na rok sprzątanie brzegów Rudawy rozkręca się i zaczyna mieć zasięg nie tylko lokalny. Od kilku lat jestem wprawdzie sceptyczny, co do sensu sprzątania rzek, ale trzy kwestie mnie w tym przypadku motywują: - lokalny samorząd naprawdę zabiega o udział w nim i adekwatnie do tego przygotowuje takie spotkanie [jakaś ciepła baza, jedzonko, napitek, logistyka, media] - coraz więcej osób bierze udział w sprzątaniu rzeki i są to głównie miejscowi [tym razem ludzi było wyraźnie mniej niż rok temu, ale było też cztery razy zimniej!] - nie uczę dzieciaka zbierać śmieci po innych, ale chcę by sam nie śmiecił Poza mieszkańcami wsi Rudawa, udział wzięli w sprzątaniu miejscowi strażacy, ludzie z Renegata i Klubu Przyjaciół Rudawy, oraz SSR Krzeszowice. Za sprawą szefa grupy terenowej SSR – Wojtka, mieliśmy Czytaj więcej [...]

Dwie życiówki w cztery godziny

Kolejne dziwne dni. Ryby biorą niezwykle kapryśnie, wyspowo i diametralnie różnie w różnych częściach zbiornika, w zależności od typu przynęt i ich animacji. Paweł ma masę brań. Jak przy końcówce kwietnia. Zacina skutecznie sporadycznie. Łowi grubo, jak na wzdręgowy UL, bo „tłustymi” larwami ważek firmy FishUp. Z kolei Bartek z Michałem mają fantastyczny ilościowo wynik, tyle, że ryby wyraźnie mniejsze niż te, na które tu przyjeżdżamy. Ja z kolei mam średnio 2 brania na godzinę. Ale skuteczność zacięć 100%. Z holami różnie, bo trafiają się obcinki, ale na szczęście bardzo rzadkie w ostatnich dniach. Jeden wypad miałem na totalnym luzie, bo z córką. Więcej z nią gadałem i chodziłem niż łowiłem. Początek był znakomity – słońce wyciągnęło stada wzdręg z trzcin i z głębszej wody. Rybki, co typowe dla tego zbiornika – niewielkie, ale liczne. Słońce zaszło i się skończyło. Nie wydarzyło się nic poza odprowadzeniem do Czytaj więcej [...]

Zrozumieć ryby…

Fajnie by było ale się nie da. Z drugiej strony gdybyśmy wszystko o nich wiedzieli, to nie byłoby tej tajemnicy, tego elementu niewiadomej, który dla wielu z nas jest tym czynnikiem istotnym, jeśli nie najważniejszym. To on wielu z nas wygania nad wodę. Z tego, co się działo na łowiskach w ostatnie weekendy niewiele rozumiałem. Pewnie niektórzy zastanawiali się, co jest, bo prawie trzy tygodnie nic nie pisałem. Otóż ambitny plan nakręcenia filmiku o łowieniu płoci w marcu, okazał się niebywale trudną sztuką. Choć złowiłem niemało naprawdę pięknych płoci, to nie udało mi się żadnego połowu sfilmować! Co najwyżej samą końcówkę. Powodów kilka: Zabrałem się za to o jakieś dwa tygodnie za późno – wyjątkowo wczesna w tym sezonie wiosna, bardzo szybko rozproszyła zimowe stada tych ryb. Łowi się pojedyncze sztuki, czasem 2-3 z jednego miejsca i nie ma sensu w nim już tkwić, bo kolejne branie będzie za chwilę, ale bardziej prawdopodobne, Czytaj więcej [...]