Koniec sezonu

W końcu znalazłem trochę czasu, by podzielić się wrażeniami z końcówki roku. A było ich niemało. W ostatnim wpisie sygnalizowałem, iż zanosi się na emocje w związku z nową miejscówką. I były. Poza tym byłem grzeczny cały wędkarski rok i wypuściłem wszystkie ryby jakie złowiłem:) Rzeka się odwdzięczyła na koniec sezonu. Zaliczyłem tam, licząc z opisywanym poprzednio wypadem – cztery świadome wyjazdy. Za każdym razem miałem 1-2 kontakty z relatywnie dużymi rybami . Wcześniej byłem tam dwa razy w środku dnia, tak „na pałę” i pojedyncze, bardzo przypadkowe kontakty już mnie zachęciły. Najpierw może opiszę miejscówkę. Jest to około 200m fragment rzeki, prosty i na oko niczym się nie wyróżniający. Dno ze sporych otoczaków, równe jak stół. Uciąg bardzo wyraźny, a zarazem niezwykle majestatyczny; chyba nie wymusza na rybach dokonywania cudów, by spokojnie w nim stać. Jeden brzeg płaski, bardzo wolno schodzący ku najgłębszemu Czytaj więcej [...]

Liga oczami uczestników

Na wstępie powiem, że o rybach, a raczej o nowej miejscówce i rybach w niej złowionych, będzie na końcu.  A łowisko to odkryłem, dzięki zabawie w ligę spinningowo – muchową. O  lidze właśnie będzie lwia cześć wpisu. Zawsze mieliście okazję poznać przebieg danej tury, widziany z mojej, często bardzo subiektywnej perspektywy. Czasem wrzucałem jakiś cytat z wypowiedzi, któregoś uczestnika.  Ponieważ w tym roku było nas faktycznie trochę więcej, a wszystko wskazuje na to, iż liga jeszcze bardziej się rozkręci, postanowiłem poprosić startujących w tym roku, by jeśli mają trochę czasu, napisali kilka zdań, odnośnie swoich wrażeń.  Parę osób zdecydowało się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Nie ukrywam – liczę na to, że ich uwagi, czy opinie lepiej zobrazują naszą rywalizację i może zachęcą niektórych do startu w 2019r. Łukasz: Żałuję, że nie mogłem być częściej, żałuję zwłaszcza tury u "siebie", czyli na Rabie…Nie Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. X tura – starorzecze + rzeka

Ostatnia tura naszej zabawy w ligę, w tym roku za nami. Sygnały jakie napływały w ostatnich dniach, pozwalały zakładać, iż będzie ciut lepiej niż w listopadzie, kiedy nie było za dobrze, aczkolwiek siedmiu z nas wtedy punktowało. Była także nutka niepewności, gdyż mrozik jaki się pojawił z początkiem grudnia, skuł lodem całą powierzchnię starorzecza, bo na grudzień, podobnie jak na listopad wylosowano to łowisko. Dwa dni przed turą sygnał z rana – nie licząc stref  kontaktu z rzeką, cała tafla pod lodem. Nie byłby to dramat, gdyż tak jak w listopadzie, zgodnie dodaliśmy pobliską rzekę, choć  w ostatnich ośmiu latach nie mam pojęcia co się w niej działo w ostatnich miesiącach roku. Po prostu na starorzeczu było zawsze tak fajnie, że nie miałem potrzeby nad rzekę zaglądać. Kolejna informacja z piątku, godziny wczesnopopołudniowe – główne ploso, czyli jakieś 2/3 powierzchni całości -  wolne od lodu. Idące ocieplenie i niż, a w Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. IX tura – starorzecze

Przedostatnia tura naszej ligi spinningowo – muchowej była dla wszystkich startujących niezłą przeprawą. Panująca w sumie cały rok niżówka spowodowała pierwszy raz, odkąd tu bywam, zakłócenie rytmu życia lokalnego odcinka rzeki. Tydzień z przymrozkami nic nie wniósł – poza okoniem, którego jest jednak dopuszczająca ilość w porównaniu z poprzednimi latami, pozostałe gatunki są reprezentowane nader skromnie. W ogóle ryb w bajorze jest znacznie, znacznie mniej niż choćby rok temu. Mimo dalekiej drogi, frekwencja była niezła [9 osób], to jednak ilościowo było bardzo, bardzo, bardzo słabo jak na to łowisko. Z drugiej strony pokazało ono, że i tak jest o niebo lepsze niż większość wód, na których łowiliśmy. Sądzę tak dlatego, iż tylko dwóch uczestników nie zapunktowało. Podobne proporcje były tylko na Bagrach, gdzie głównym celem były wzdręgi. Woda tego akurat starorzecza o tej porze roku pozwala jednak na znacznie szerszą wszechstronność Czytaj więcej [...]

Wreszcie!

„Klątwa” Dominikany złamana. Bo już tak zaczynałem sobie tłumaczyć niepowodzenia wypraw  końca października i pierwszych tygodni listopada. W końcu na tropiki napaliłem się jak szczerbaty na suchary, a skończyło się absolutną klapą. Po naprawdę świetnym, tegorocznym sezonie, byłem nastawiony na to, iż późna jesień – moja ulubiona pora wędkarskiego roku postawi kropkę nad „i”. A tu wielkie rozczarowanie. Głównie za sprawą starorzecza. Łowię tam dekadę i jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, by między 1 a 15 października ryba [głównie kleń i świnka] nie weszły w starorzecze. A w tym roku tak jest. Powody pewnie są dwa: relatywnie bardzo wysokie temperatury, długo się utrzymujące oraz niewiarygodnie niski stan wody. To drugie dotyczy chyba wszystkich łowisk okręgów Krakowskiego, Tarnowskiego, Bielskiego czy Nowosądeckiego. Wisła wygląda śmiesznie. Z drugiej strony nie było aż tak kulawo, gdyż z wyjątkiem jednego, na każdym z Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. VIII tura- Moszczanica

Zanim przejdę do tematu powyższego wpisu, pozwolę sobie na krótki komentarz odnośnie poparcia apelu dotyczącego wód pstrągowych. Nie liczyłem na szczególnie masowe poparcie, aczkolwiek te około 70 głosów „za” wydawało mi się łatwizną [poparcie na taką skalę wydaje mi się być  absolutnym minimum, by Zarząd poważnie potraktował postulaty – mam nadzieję, że się nie mylę]. Tymczasem osiągnięcie takiego poziomu okazało się niezwykle trudne i bez kilku ludzi w ogóle nie byłoby możliwe. Zacznę od tego, iż postulaty nie były pisane na kolanie przez wędkarzy, którym coś się zdaje. Powstały w konsultacji z ichtiologiem [czynnie wędkującym] – inna rzecz, że ichtiolodzy nie będący na garnuszku PZW, czy ośrodków hodowlanych, dziwnym trafem trochę inaczej postrzegają i nazywają przyczyny i skutki, tego co mamy/nie mamy w wodzie. Chciałem podziękować tu za pomoc [informowanie, mobilizowanie znajomych] poniższym osobom: - Wojtkowi Feliksiakowi - Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. VII tura- Soła

Oj, nie licząc zatwardziałych muszkarzy z naszego grona, którzy nie mogąc się opanować przed kolejnym weekendowym wyjazdem na lipienie, nad rzeki dalsze i zupełnie dalekie... ..na placu boju pozostali ostatni kozacy, którzy niezależnie od wyników, stawiają czoła rzeczywistości. Chyba właśnie dlatego, mimo pięknej turystycznie aury, nad wodą stawiło się nas tylko osiem osób. Słabiutkie jak na Sołę były wyniki naszej kolejnej tury ligi spinningowo – muchowej. Rzeka na odcinku gdzie miała miejsce rywalizacja ma to do siebie, że wiodącymi gatunkami, które mogą dać punkty są świnki, klenie i okonie. Właśnie w takiej kolejności, biorąc pod uwagę ilość osobników poszczególnych gatunków. Co do świnek to nie jestem w stanie tu się odnieść, natomiast klenie tam żerują bardzo słabo gdy ciśnienie jest wyższe niż 978hPa, a okonie gdy jest poza przedziałem  980 – 985hPa. Najważniejsze by było choć od doby stałe w tych optymalnych wartościach. Czytaj więcej [...]

Nocni łowcy

Przepadłem jeśli idzie o nocne łowy. Nie ma od końca lipca tygodnia, by choć raz nie zarwać nocki. Wcześniej zazwyczaj siedziałem do 1.00. Teraz wygania mnie głównie chłód; kończę zazwyczaj tuż przed północą. Skutek przyzwyczajenia do upalnego lata, gdy nawet na progu świtu wystarczał podkoszulek. Muszę się przestać  zapominać i zabierać grubsze ciuchy. Ale z rybami jest dobrze. Kleni prawie nie łowię. Owszem mam z nimi non stop kontakty i z tych nocnych pobić pewnie niektóre były niemałe, ale z kijem, którego używam i plecionką, ani jednego nie udało mi się zapiąć. Ani jednego. Ale po doświadczeniach jakie tu  mam non stop, to totalnie zrezygnowałem z lekkich zestawów, choć najbardziej je lubię. Niektórych pewnie rozczaruję, ponieważ ci tytułowi nocni łowcy to nie sandacze. Od końca sierpnia z ani jednym dużym nie miałem kontaktu. Choć są w łowisku. Tydzień temu byłem z Wojtkiem. Łowiliśmy w dzień, ale zostaliśmy długo po Czytaj więcej [...]

Sowa

Miejscówka na odludziu darzy. Dzieje się w temacie większych gatunków tyle, ile nie doświadczyłem przez ostatnie 5-6 lat.  Z efektami różnie. Śmieję się i złoszczę równocześnie, bo sandacze jakby wiedziały, kiedy przyjeżdżam ze sprzętem na nie. Tak, dobrze myślicie – ani myślą się pokazać. Jak mam sprzęt nie tyle za słaby, co za miękki, to biorą. I spadają, nie zacinają się...Wygrywają na razie 5:0. Liczę ryby, które widziałem. Najmniejszy, zresztą ostatni jaki spadł, miał minimum 65cm. Pozostałe były większe. Kilku ryb nie zidentyfikowałem. Jak na 9 wyjazdów, to chyba niezły wynik? [myślę o ilości kontaktów] Mam już duży podbierak i odkąd go taszczę ze sobą, ani większego bolenia i tylko jeden spad większego sandacza. Wciąż czeka na chrzest 🙂 Tylko raz zdarzyło się, że nie miałem dosłownego kontaktu z czymś dużym [najczęściej bolenie]. W każdym razie jak jest słabszy dzień, to chce się tu być, gdyż te ryby, spore Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. VI tura- Raba

Zastanawiałem się, co napisać o naszej ostatniej, VI już w tym roku turze ligi, która odbyła się na Rabie między Gdowem, a Książnicami? Co napisać, żeby nie wyszło za bardzo malkontencko? Ale i tak wyjdzie. Są takie wody nad którymi zdarza mi się stanąć, popatrzeć i wiem, że nic tu po mnie. To rzadkie sytuacje, ale Raba zalicza się do tych łowisk. Dla mnie jest to łowisko sztuczne, gdyż – mam na myśli fragment, na którym rozgrywaliśmy całą zabawę – istnieje wyłącznie dzięki wyżej funkcjonującemu odcinkowi no kill. Gdyby nie relatywnie częste i obfite zarybienia, i troska strażników, to na wiele nie możnaby liczyć. A i tak cudów nie ma. Pomijając kwestię lipy z rybami, mnie najbardziej odpycha wygląd rzeki: nawet, jak czysta, to ma taki „nieżywy” sino – błękitny kolorek, czystego kamienia nie uświadczy, za to wszędzie rudo – zgniłozielone farfocle glonów i to co mnie przeraża – dno wyglądające jakby na nie narobił jakiś Czytaj więcej [...]