Pełno wody

Jak z zegarkiem w ręku mamy kolejną powódź po dokładnie 10-ciu latach. Na szczęście nie aż tak potężną jak w 2010r. Nie jestem zwolennikiem ekoterroryzmu, ale rację mają wszyscy ci, którzy już od wielu lat twierdzą, że w zabetonowanych rzekach powodzie są i będą średnio co 10 lat. Nawiasem mówiąc, te deszcze choć trochę odrobiły i uzupełniły niedobory wody. Jak jest jej mało nie da się zauważyć jeśli się nie jest wędkarzem, albo i nim jest ale mieszka się bloku. Takie rzeczy przechodzą jakoś tak bokiem. Co nowego? Długo rozważaliśmy, czy kolejną turę ligi znów przesunąć, czy zmienić łowisko. Ostatecznie, po rozpoznaniu swoich wakacyjnych planów, uznaliśmy, że turę czerwcową na Rabie przesuwamy na sierpień.  Opcja ta miała zresztą silne lobby, bo muszkarze „kręcili” w ostatnich dniach przed nadejściem opadów takie wyniki, że moje założenie, by złowić jedną punktowaną rybę poszło się… Po prostu ostatnie wyniki znajomych Czytaj więcej [...]

III tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła

Zapowiadałem w poprzednim wpisie batalię i bitwa była, ale z pogodą i własnymi słabościami. W trakcie łowienia wspominałem bezpłciową i nudną drugą turę, jak przyjemny spacerek na słoneczku. Ciężko się łowi  na granicy maja i czerwca, gdy oczekuje się słońca i ciepła, a mamy ledwo osiem stopni, zimny jak cholera wiatr płn. – zach. i non stop opady deszczu, momentami silne. Tura była jedną wielką niespodzianką, gdyż prawie wszystko w niej ułożyło się inaczej niż [nie licząc soboty] w dniach ją poprzedzających. Złowiono tylko 19 punktowanych ryb [sześć  gatunków], co jak na trzynastu obecnych i Wisłę W3, jest liczbą bardzo skromną. Rozmiary punktowanych ryb też nie powalały, aczkolwiek były starcia z czterema większymi okazami, z tym, że tylko dwa wygrane. Co zawiodło? Przede wszystkim aura. Od tygodnia było bardzo zmiennie, woda rosła, ale od soboty pluło przysłowiowymi żabami w termice z końca października. To zapewne spowodowało, Czytaj więcej [...]

Jak ryby się uczą i rosną

Czasem wszyscy zastanawiamy się, jak to jest z tym uczeniem się przez ryby omijać nasze pułapki. Te wszystkie opinie o znaczeniu presji, przebłyszczeniu wód itd. Podam przykład, dosłownie z własnego podwórka. Nie wiem czy można to przełożyć na inne gatunki, inne wody. Nie mniej ryby mnie zaskoczyły nieprawdopodobnie, a najbardziej zaskoczyło mnie, jakie to były ryby. Mam sadzawkę – stawek. Takie przydomowe bajorko o typowej powierzchni około 5m kwadratowych. To co je różni od większości tego typu grajdołków, to to że jest zrobiona na zatoczkę przy wiślanej opasce i jest dość głęboka, bo średnio ma 70cm, ale w większości nawet 140cm. Czyli jakieś 5 tysięcy litrów i jak potrzeba wymuszony obieg wody, która jest bardzo czysta [masa larw jętek, chruściki]. Pierwotnie żyły sobie tam przez dwa lata cztery karasie srebrzyste 15-17cm. Obecnie, po pięciu latach mają po około 18 – 20cm.  I tak sobie żyły same z jedną żabą która się skądś Czytaj więcej [...]

II tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Bagry

Aktualna sytuacja poza demolowaniem znacznie ważniejszych dziedzin życia niż wędkarstwo, także  mocno zaburzyła nam zabawę w ligę spinningowo-muchową. W związku z zaaresztowaniem nas w kwietniu, turę kwietniową zrobiliśmy teraz. Mimo, że to tura za kwiecień, ale niedopuszczenie szczupaków do punktacji byłoby chore. Kroił się więc dużo bardziej wyrównany pojedynek wzdręgi i płocie kontra okonie i szczupaki, niż siłą rzeczy w marcu na pierwszej turze. Teoretycznie była to też większa szansa dla tych, którzy łowienia UL nie lubią. Ciężko było mówić coś o prognozach, bo najlepszy czas [koniec marca i kwiecień] były wyłączone z możliwości łowienia. Potem na Bagry, jak i na inne wody ludzie tłumnie się rzucili. Oczywiście koledzy zaczęli treningi. Pierwsze wieści były takie wyważone, bez euforii, ale i bez biadolenia. Ostatni tydzień przed turą okazał się mocno niepokojący. Ryby brały coraz, coraz słabiej. Sam byłem pierwszy raz Czytaj więcej [...]

Jak oni to robią?

Dawno temu, gdy oglądałem czasopisma wędkarskie, spoglądałem na zdjęcie np. z 10-oma leżącymi obok siebie niemałymi kleniami [takie to były czasy, że te ryby były już dawno zatłuczone], i zadawałem sobie powyższe pytanie. Po powrocie do wędkarskiej rzeczywistości z wymuszonego ostatnio aresztu, cmokam z zachwytu i trochę zazdroszczę znajomym bliższym  i dalszym, zadając sobie takie właśnie pytanie, patrząc na fotki, jakie mi nadesłali. Dziś będzie mało tekstu i sporo zdjęć. Przede wszystkim kolegów, bo sam nie mam prawie nic do pokazania. Zacznę od ciekawostki. Przy kolejnym odłowie karasi z sadzawki znów złowiłem samca alfa moich różanek.  Jeszcze nie ma szaty godowej, ale to przepiękna rybka. Mam ich co najmniej trzy [złowiłem jeszcze samiczkę i drugiego, mniejszego samca]. Moje wypady w końcu kwietnia były istną ścianą płaczu. Choć znalazłem istne jaziowisko, ale chyba za późno. To ta fotka główna. Beznadziejnie niepozorne Czytaj więcej [...]

Jakbym się obudził w innym świecie…

Ostatni wypad przed wirusowym szaleństwem, to było takie szaro - bure przedwiośnie. A teraz wiosna pełną gębą. Sucha jak słoma ale wiosna. Gdy patrzycie na zdjęcie główne, pewnie zastanawiacie się gdzie mnie poniosło?  O tym później. Nie wiem co powiedzieć, po tej wymuszonej przez nasz [nie] rząd przerwie. Nie chcę za bardzo się wdawać w politykę i dyskusje na tym polu, ale mam głębokie przekonanie, iż staliśmy się obiektem jakiejś ogólnoświatowej ściemy na wielką skalę. Czuję się okradziony z miesiąca życia i okradany nadal jestem. Śmiem twierdzić, iż szkody zdrowotne z tytułu świątecznego obżarstwa i bezruchu będą większe niż wyimaginowany morderczy wirus [tzn. jakiś wirus grypopodobny rzeczywiście jest, ale nic nie wskazuje, by był on aż tak niebezpieczny, jak straszą media i politycy]. Źle zniosłem ten czas jak cholera. Na rybach nie byłem, nie tyle stosując się do nakazów, co obawiając się własnych reakcji. Jak obejrzałem Czytaj więcej [...]

Izolacja

Zgodnie z zaleceniami izoluję się. Serio. Czasu nie mam tyle co myślałem, że będę mieć, ale jest go jednak ciut więcej niż normalnie. Jak jadę na ryby, to w porach i miejscach, gdzie ludzi minimum, albo zgoła nikogo, choć wędkarzy nad wodami tabuny. Chyba już nawet wiem, dlaczego nie ma pstrągów w Krzeszówce na no kill`u. To co odchodzi na tym odcinku w powszednich dniach, woła o karabin maszynowy. Przewala się średnia polska wędkarska:  niezależnie od wieku – mentalność dziadów, niefrasobliwość, niechlujstwo, walenie głupa, w końcu – najzwyklejszy brak inteligencji. Chłopy tego typu wytłukły chyba wszystko niżej i teraz, jak jeden mówił – z konieczności przerzucili się na no kill. Ponieważ uważam za bezcelowe robienie jakichkolwiek kontroli, gdyż zarówno prawo, jak i samo PZW ma w głębokiej d… jakiekolwiek zmiany na tym polu, toteż nawet nie zabieram ze sobą blachy. Szkoda nerwów. Ale podam trzy przykłady. Raz poszedłem na zwykły Czytaj więcej [...]

Obiecujące mikrusy

Zrobiłem się wybredny w sposób jaki mnie nie cieszy. Dawniej, szczególnie o takiej porze roku jaką mamy, cieszyłem się z paru rybek. Liczyło się, że pojechałem nad wodę z wędką. Teraz muszę mieć jakiś bardziej konkretny wynik. I nie chodzi tylko o to, by się pochwalić w kolejnym wpisie, bo nawet jak nic nie mam, to koledzy wpierają mnie zdjęciami. Chodzi bardziej o takie wewnętrzne poczucie spełnienia, nie zmarnowania czasu. Ale nie podoba mi się to, choć chyba się już od takiej postawy nie uwolnię. Ponieważ dołujący wynik jaki zrobiłem na otwarciu naszej tegorocznej ligi trochę mnie ostudził, no i jednak nie chcę ryzykować sterczeniem w nadal lodowatej wodzie, to odpuściłem sobie kolorowe rybki. Natomiast na innych łowiskach tak się składało, iż łowiłem nieprzyzwoicie małe sztuki. Dziś to się jednostkowo zmieniło, bo wśród kilkunastu klonków jakie udało mi się oszukać, trafił się jeden grubasek. Ale dziś niekoniecznie o rybach Czytaj więcej [...]

I tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Bagry

Chyba trochę za bardzo wszyscy się nakręciliśmy. Po licznych treningach tylko skrajny optymista liczyłby na cuda, nie mniej pewnie każdy miał nadzieję. Wyniki treningów były raczej przypadkowe, a przede wszystkim nierówne. A były to wypady krótkie, ale nie odosobnione. I coś tam udawało się złowić. Cóż rzec: ta pierwsza tura była ostrą lekcją pokory, jaką dała nam natura, a równocześnie wręcz wizualnym wykładem, jaki dał nam wszystkim Michał, jak radzić sobie w takich warunkach. Uczciwie powiem, że sam byłem mocno za tym, aby pierwsza tura była jak najwcześniej. Zakładałem, iż ryby będą bardzo, bardzo powściągliwe, ale upatrywałem w tym właśnie szansę, bo jasne było, że nawet jak na łowienie UL, trzeba będzie pójść w ekstremę ekstremy. Niestety nie jest tak jak myślałem – mimo braku zimy, ryby są jednoznacznie w trybie zimowym i tak też żerują: może nawet nieźle, ale interesują je takie drobiny, że technicznie stawia to Czytaj więcej [...]

Pierwsza wiślana ryba sezonu

Nie, nie był to kleń. Otwarłem jakiś czas temu sezon nizinny. Wszystko wskazuje na to iż w moim życiu był to pierwszy rok, gdy zimy de facto nie było. Ja się z tego cieszę. Byle polało na wiosnę, co by suszy nie było. Po pierwszym falstarcie, jaki zaliczyłem, okazało się iż ryby żerują raczej lepiej niż gorzej. Podejrzewam że nie zgadniecie, czym otwarłem sezon nizinny. Ja bym nie zgadł. Nawet biorąc pod uwagę , że pytałby mnie ktoś o to w lutym – od razu można wyczuć, że była jakaś „egzotyka”. Łowiłem znów trochę inaczej niż z końcem grudnia, bo wtedy na mocnym i bardzo szybkim kiju do 15g niekoniecznie dobrze czułem te nie tyle małe, co lekkie przynęty. Nie co ryzykownie zmontowałem mocną i szybką, ale jednak witkę do 6g, tyle, że z plecionką jak w grudniu 0,12mm. Pogoda była taka jak przez ostatnie dni – mocno wiało, około 6 stopni. Najważniejsze: woda podniesiona około 1,5m. Zaskoczyło mnie tylko jedno – była bardzo Czytaj więcej [...]