Izumi

Ten tekst miał się ukazać tydzień temu, ale utknął na kompie do którego chwilowo nie miałem dostępu... A był potem długi weekend. Otrzymałem propozycję przetestowania przynęt Izumi. Zanim zacznę zamieszczać recenzje poszczególnych produktów, przedstawię najpierw ich krótki opis i przypuszczalne, optymalne wg mnie zastosowanie. Będzie potem ciekawiej czytać, gdy skonfrontuję teoretyczne założenia z praktyką. Trochę się przestraszyłem, bo paczka, która przyszła nie należała do najmniejszych i zawierała sporą gamę woblerów i gum. Niektóre woblery należą jak dla mnie do przynęt „trudnych” – tzn. takich, które nie do końca mam gdzie zastosować, albo nie widzę w moich okolicach ryb, na które z większym prawdopodobieństwem mógłbym się z nimi wybrać. Nie zamierzam zaś robić testów w łowiskach komercyjnych, czy na Zemplińskiej Sirawie, która ostatnio jest wręcz modna wśród drużyn testerskich poszczególnych producentów. Tym bardziej Czytaj więcej [...]

Varivas – nowe doświadczenia, większe szanse

Otrzymałem do przetestowania plecionkę Varivas Super Trout. Był to dla mnie interesujący eksperyment, który w niektórych aspektach zapewne zmieni moje podejście do spinningu. Zacznę od tego, iż generalnie nie lubię plecionek, bo jak się splączą to jest masakra, no i nie bardzo leży mi hol ryb na sztywnym sznurku. Wolę łagodniejsze doznania i płynny, miękki opór. Celowo korzystam z tego rodzaju linek, ale za to prawie zawsze przy łowieniu boleni i sandaczy. Przy tych pierwszych przekonuje mnie długość rzutu, jaką można osiągnąć, rewelacyjna skuteczność zacięć i akurat w tym wypadku jedyne w swoim rodzaju kopnięcie. Co do sandaczy, to zwyczajnie – plecionka jest stworzona do łowienia tych ryb, szczególnie na większych głębokościach. Przedstawiana poniżej plecionka ma grubość zaledwie 0,04mm. By to bardziej zobrazować, napiszę iż przeciętny, ludzki włos ma 0,03mm, a więc jest zaledwie o jedną setną cieńszy niż ta linka. Tylko raz miałem Czytaj więcej [...]

Czy warto naprawiać wędki?

Mam w tej materii niewielkie doświadczenie, ale podparłem się także opiniami znajomych, którzy sięgali po tego rodzaju pomoc. Moim zdaniem nie ma sensu naprawiać [oddawać do profesjonalnej firmy/osoby] kijów bardzo tanich. Oczywiście jeśli darzymy daną wędkę szczególnym sentymentem, bo mamy z nią super wspomnienia, albo szczególnie leży nam w dłoni, to nic nie stoi na przeszkodzie, aczkolwiek ja kijków tańszych niż 150zł do remontu raczej bym nie dawał. Sam bardzo intensywnie używam dwóch odratowanych kijów i jedno mogę powiedzieć – nic nie wskazuje na to, by mogły strzelić w miejscach regeneracji. Potwierdzają to znajomkowie, wśród których żadnemu, nigdy reperowany kijek nie złamał się w miejscu wcześniejszej usterki. W październiku zeszłego roku miałem okazję oddać  trzy wędki do naprawy. Kij pierwszy to Diaflex 2,7m do 20g. Złamany dwukrotnie. Pierwszy raz odłamało się końcowe 10cm ewidentnie z mojej winy, gdyż forsowałem kij, Czytaj więcej [...]

Zamknięcie sezonu 2014

Proszę nie myśleć, że nie mam o czym pisać. Miniony rok, oraz bieżące sprawy wędkarskie w moim najbliższym otoczeniu dostarczają mi tyle tematów, iż ostatnio mam dylematy, co opisać, a z czego zrezygnować, gdyż nie stać mnie na pisanie co drugi –  trzeci dzień. Poniższe podsumowanie roku 2014 jest trochę pochwaleniem się jakimiś moimi sukcesami, trochę zachęceniem do wprowadzania zmian w swoim podejściu do wędkowania, gdyż na własnym przykładzie widzę, iż eksperymenty, takie przemyślane, prowadzą często do znacznie lepszych wyników. Dla mnie ten sezon był całkiem inny, niż zazwyczaj, gdyż w okresie najcieplejszym praktycznie nie łowiłem ani kleni, ani boleni, poświęcając czas pstrągom. Cóż mogę powiedzieć? Pstrągi są dla mnie niezmiernie fascynującymi rybami, ale nie bardziej niż wszystkie pozostałe gatunki. Pstrągowa gorączka dopada mnie, owszem, ale nie różni się poziomem od emocji, jakie towarzyszą mi np. przy łowieniu świnek Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – miejsce I – Wilga

I wszystko jasne, bo została drogą eliminacji tylko ta rzeka. Nie mam wątpliwości, iż dla wielu wędkarzy pierwsze miejsce dla Wilgi, to jakiś żart. Wiedziałem już o tym wcześniej, zanim napisałem ten tekst, kiedy jeszcze w pełni sezonu konfrontowałem swoje spostrzeżenia z opiniami, często, ot tak podpytywanych wędkarzy. Zazwyczaj na hasło „Wilga” słyszałem: „nie, dziękuje”, „byłem i więcej nie pojadę” albo lekko drwiące spojrzenie. Sam nie miałem na temat tej rzeki, jakiejś wyrobionej opinii, ponieważ dopiero w tym roku pierwszy raz pojawiałem się tutaj. Dodatkowo, jedyny jej obraz jaki miałem, to stagnująca woda na ostatnich setkach metrów, na którą rzucałem okiem, dojeżdżając do ronda na Matecznym – woda jakże nieciekawa jak na pstrągi, choćby w porównaniu z bystrym nurtem Białuchy także w centrum miasta. Odważę się jednak stwierdzić, że zaledwie kilka wizyt, pozwala średnio rozgarniętemu wędkarzowi ferować w miarę Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – miejsce II – Białucha

Niektórych zapewne zaskoczy drugie miejsce Prądnika zwanego Białuchą. Bardzo często słyszałem i słyszę od wędkarzy, że w tej rzece ciągle łowi się pstrągi do 20cm, z rzadka większe, a trafienie miarowej ryby to cud. Uczciwie powiem, że jeszcze parę lat temu sam miałem takie spostrzeżenia, dopóki nie zmieniłem podejścia do tej wody [zacząłem łowić  pod prąd, odpuściłem sobie wirówki i znacznie odchudziłem zestaw, co wydłużyło rzuty o jakieś 10m]. No i raz na czas zapuszczam się w sam Kraków. Okazało się iż jest nie najgorzej. Białucha jest sztandarowym przykładem rzeczki jurajskiej, [które to określenie bywa moim zdaniem nadużywane, nawet jeśli rzeczka płynie na obszarze Jury Krakowsko – Częstochowskiej], jeśli pod tym terminem mamy na myśli niewielki ciek, wypływający w rejonie skalistych dolinek, bystro toczący swe mocno zasadowe wody po kamiennym, najczęściej wapiennego pochodzenia dnie. Pierwsza rzecz, którą powiem, to fakt, Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – miejsce III – Brodło

Wracamy do rankingu. Zapewne wielu z Was pierwszy raz zobaczy ten ciurek. Ci, którzy znają rzeczkę tylko wizualnie, pukną się w głowę, jakim cudem woda taka jest na trzecim miejscu w tym rankingu? Miałem nawet duże skrupuły, by coś nie pokręcić, nie pofantazjować, nie pominąć, by zastęp chciwych pstrągowego mięsa nie zdemolował tej filigranowej wody. A może zmasakrować ją słownie jeden wędkarz. Tyle, że naprawdę cierpliwy. Naiwnie mam nadzieję, iż ludzie będą jednak powoli zmieniać swoje nastawienie, a nawet jeśli jakiś „burak” zjawi się tu po żarcie, to dostanie taki łomot od realiów łowienia, że się już więcej nie pojawi. Dla mnie to najtrudniejsza obok Sanki woda pstrągowa w naszym okręgu na lato. Przedstawiam wodę, którą nazwę moim odkryciem roku w naszym stronach: najmniejszy aktualnie ciek, figurujący w spisie wód dopuszczonych do wędkowania, gdzie występują pstrągi – potoczek Brodło. Miałem też drugi dylemat, polegający Czytaj więcej [...]

Guma pachnąca sukcesem

Zanim przedstawię trójkę tych mniej uczęszczanych, a najwyżej notowanych w moim rankingu rzek pstrągowych okręgu krakowskiego, chciałem zapoznać Was z jednym, z moich dwóch gumowych odkryć tego roku. Być może część z Was już o nich słyszała, może ktoś się w nie zaopatrzył. Myślę o silikonach japońskiej firmy Keitech. Mam w prawdzie takie prywatne credo mówiące, że jeśli ryby, szczególnie drapieżniki  są w miarę licznie reprezentowane w danej wodzie, to poza jakimiś szczególnymi sytuacjami, biorą na różne wabiki. Trochę inaczej jest z rybami okazowymi, bo te przeciętni wędkarze łowią głównie przypadkiem. W naszych, codziennych realiach kwestia przynęty jest o tyle istotna, że mamy najczęściej do dyspozycji wodę, albo prawie pustą, albo poddaną potężnej presji i nawet jeśli w miarę rybną, to zwierzaki są niezmiernie obojętne w stosunku do przynęt. To, co poważnie zwiększa nasze szanse to albo ekstremalnie oryginalne podanie Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – Harbutówka

Kontynuuję przegląd naszych rzeczek pstrągowych. Przypominam, że wszystkie moje spostrzeżenia dotyczą ciepłej części sezonu [maj - sierpień]. Dodam, że przedstawiane wnioski wynikają z mojego stylu łowienia i umiejętności takich jakie mam, dlatego ktoś inny może widzieć temat w odmiennym świetle, choć na razie cieszy mnie fakt, iż nawet spinningiści z daleko większym niż ja stażem, potwierdzają moje spostrzeżenia. Wysokie, czwarte miejsce w rankingu zajmuje Harbutówka. Chyba najłatwiejsza technicznie woda ze wszystkich rzek krainy pstrąga i lipienia w naszym okręgu. Do tego biorąc pod uwagę samą ilość brań, posiadająca przyzwoitą populację pstrągów, choć już zdecydowanie gorzej jest z wielkością ryb. Niewątpliwie jest to jedyna, naprawdę górska/podgórska woda pstrągowa obok Raby. W zasadzie całkowicie kamienista [otoczaki], mieni się jako stuprocentowa kalka rzek takich jak Dunajec, Skawa czy wspomniana Raba. Jest tylko dużo, dużo Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – Sanka

Z Sanką miałem duży problem. Była to dla mnie woda totalnie anonimowa. Trochę jak z podkrakowskimi dolinkami. Znam na wylot wszystkie  „północne”, zaś Dolinkę Mnikowską poznałem dopiero w tym roku choć mieszkam…12km od niej. Poznanie Sanki na tyle, by cokolwiek mędrkować, kosztowało mnie kilka bardzo mozolnych wyjazdów. Z jednej strony za pierwszym razem trafiłem nad tak małą rzeczkę w porównaniu z tą, z dolinki, że przyjechałem na ten odcinek po raz drugi w konsultacji z miejscowymi, że na bank łowię w Sance. Miałem bowiem wątpliwości, czy aby czasem nie łowię w Potoku Kaszowskim, gdyż takie małe toto było. Z kolei nad fragment niższy z ciut większą wodą, latem jest ogromny problem dotrzeć, chyba, że weźmiemy pod uwagę naprawdę długi marsz przez niezwykle bujne łąki z trawami po pachy pełnymi kleszczy. Nie wiem co jest, fakt, że ten rok był koszmarny pod względem tych insektów, ale  to, co było nad Sanką latem, to horror. Nie Czytaj więcej [...]