Woblery Izumi – pierwsze wrażenia nad wodą.

Poniżej nieco szersze wrażenia z łowienia kolejnymi przynętami Izumi. Malicious. [Czepliwy, jak diabli.] Mam z nim pewien kłopot. Posiadam jego mniejszy rozmiar – 28mm ale nie mam pojęcia ile mój waży. W necie znalazłem aż pięć różnych gramatur [2,5 – 6g]. Mój, jak na tak niewielki wabik, jest kosmicznie ciężki. Wg mnie trochę przeciążony. W opcji, w jakiej go mam, przynętę z czystym sumieniem polecę każdemu, kto lubi łowić klenie i ewentualnie jazie, ale irytuje go spinningowanie przesadnie lekkim sprzętem. Ten „maluszek” świetnie się sprawdzi na kiju do 20g – 25g z żyłką 0,16 – 0,20mm. Zapewniam, że nawet na takich linkach można nim pierdyknąć naprawdę daleko. Leci jak kamień. Generalnie, jak na razie wabiki Izumi zaskakują mnie in plus lotnością, ale Malicious jest tu, przy swoich gabarytach nie do pobicia. To najdalej latający woblerek  tego typu z seryjnej produkcji jaki mam w kolekcji, a mam takich koło setki.  Mój egzemplarz Czytaj więcej [...]

Wędka godna uwagi

Niektóre wnikliwe osoby już zauważyły, iż od tego sezonu na części zdjęć jakie prezentuję, widnieje nowa wędka. Z jednym z Czytelników wymieniłem nawet kilka zdań na ten temat.  Od razu powiem, że nie jest to Leigo 3-15g, choć moja wędka jest z tej samej serii TX4. Po zeszłorocznych, zdecydowanie bardziej intensywnych niż zazwyczaj doświadczeniach z pstrągami w połączeniu z moim zamiłowaniem do naprawdę jeśli nie strumyków to maleńkich rzeczek, doszedłem do wniosku, iż muszę sobie sprawić wędkę na takie wody. Kierowałem się tu kilkoma wytycznymi. Nowa wędka powinna być przede wszystkim ekstremalnie krótka – skłonny byłem kupić choćby kij 1,5m [serio], gdyby taki się trafił i spełniał warunki. Nie śmiejcie się. Normą, pewnie nie tylko w mojej pstrągowej rzeczywistości jest woda szerokości do 2m, latem szczelnie nakryta kopułą wysokich traw, pnączy płożących się na zwisających z jednego brzegu na drugi  gałęziach krzewów Czytaj więcej [...]

Shad Alive Izumi 80 i 105mm. Jak żywe…

Tytuł może nieco irytujący, ale trudno znaleźć inne określenie.  Wszystkie trzy swimbaity Izumi sprawiają wrażenie żywych rybek. Najmniejszy już kiedyś scharakteryzowałem. Poniżej moje i kolegi doświadczenia z modelami większymi. Zacznę od tego średniego, czyli 80mm, który jak na razie sam testowałem dosłownie raz. Porównując moje doświadczenia z najmniejszą przynętą z tej serii oraz konsultując uwagi Maćka, który łowił z rewelacyjnymi wynikami największym swimbaitem, jaki dostałem, powiem, że z tych oznaczonych jako wolno tonące, ten 8cm jest chyba najbardziej udany. Tzn. wg mnie nie trzeba nic przy nim kombinować. Aby było jasne  - wszystkie modele są fajne, natomiast biorąc pod uwagę moje najbliższe łowiska, to jednak na nich znacznie lepiej spisałyby się wersje szybko tonące [są takie]. Generalnie warianty wolno tonące tych wabików najlepiej nadają się do obławiania podpowierzchniowych warstw wody. W naszych realiach niewiele Czytaj więcej [...]

Shad Alive Izumi 50mm – test nr 1 [szczupak, okoń, pstrąg]

Swimbait Shad Alive 50mm Izumi jest przede wszystkim szczupakową przynętą. Wartość tego wabika sprawdzałem na pstrągach bardziej z ciekawości, choć z chyba z dobrym efektem. Skoncentrowałem się głównie na okoniach i szczupakach. Test miał miejsce trzy razy w dzikim łowisku o relatywnie niewielkiej presji.  Co mogę powiedzieć? Jednym zdaniem jest tak: na szczupaka przynęta świetna, na okonia też ale już pod warunkiem, że ryby są aktywne i jeszcze z zastrzeżeniem, o którym niżej. Łowiłem przy dość zróżnicowanej aurze. Od słoneczka pod chmurką przy zachodniej cyrkulacji, po totalną lampę i wschodni wiatr. Nie łowiłem tylko o świcie. Jeden test, to przeciętnie 4 godziny spinningowania na zmianę swimbait`em i gumami, przy czym każdą kolejną miejscówkę obławiałem w odwróconej kolejności, czyli raz zaczynały gumy, a raz Izumi. Mimo niewielkich rozmiarów i małej wagi [2,8g] Shad Alive 50mm nieźle spisywał się na zestawie składającym się Czytaj więcej [...]

Izumi

Ten tekst miał się ukazać tydzień temu, ale utknął na kompie do którego chwilowo nie miałem dostępu... A był potem długi weekend. Otrzymałem propozycję przetestowania przynęt Izumi. Zanim zacznę zamieszczać recenzje poszczególnych produktów, przedstawię najpierw ich krótki opis i przypuszczalne, optymalne wg mnie zastosowanie. Będzie potem ciekawiej czytać, gdy skonfrontuję teoretyczne założenia z praktyką. Trochę się przestraszyłem, bo paczka, która przyszła nie należała do najmniejszych i zawierała sporą gamę woblerów i gum. Niektóre woblery należą jak dla mnie do przynęt „trudnych” – tzn. takich, które nie do końca mam gdzie zastosować, albo nie widzę w moich okolicach ryb, na które z większym prawdopodobieństwem mógłbym się z nimi wybrać. Nie zamierzam zaś robić testów w łowiskach komercyjnych, czy na Zemplińskiej Sirawie, która ostatnio jest wręcz modna wśród drużyn testerskich poszczególnych producentów. Tym bardziej Czytaj więcej [...]

Varivas – nowe doświadczenia, większe szanse

Otrzymałem do przetestowania plecionkę Varivas Super Trout. Był to dla mnie interesujący eksperyment, który w niektórych aspektach zapewne zmieni moje podejście do spinningu. Zacznę od tego, iż generalnie nie lubię plecionek, bo jak się splączą to jest masakra, no i nie bardzo leży mi hol ryb na sztywnym sznurku. Wolę łagodniejsze doznania i płynny, miękki opór. Celowo korzystam z tego rodzaju linek, ale za to prawie zawsze przy łowieniu boleni i sandaczy. Przy tych pierwszych przekonuje mnie długość rzutu, jaką można osiągnąć, rewelacyjna skuteczność zacięć i akurat w tym wypadku jedyne w swoim rodzaju kopnięcie. Co do sandaczy, to zwyczajnie – plecionka jest stworzona do łowienia tych ryb, szczególnie na większych głębokościach. Przedstawiana poniżej plecionka ma grubość zaledwie 0,04mm. By to bardziej zobrazować, napiszę iż przeciętny, ludzki włos ma 0,03mm, a więc jest zaledwie o jedną setną cieńszy niż ta linka. Tylko raz miałem Czytaj więcej [...]

Czy warto naprawiać wędki?

Mam w tej materii niewielkie doświadczenie, ale podparłem się także opiniami znajomych, którzy sięgali po tego rodzaju pomoc. Moim zdaniem nie ma sensu naprawiać [oddawać do profesjonalnej firmy/osoby] kijów bardzo tanich. Oczywiście jeśli darzymy daną wędkę szczególnym sentymentem, bo mamy z nią super wspomnienia, albo szczególnie leży nam w dłoni, to nic nie stoi na przeszkodzie, aczkolwiek ja kijków tańszych niż 150zł do remontu raczej bym nie dawał. Sam bardzo intensywnie używam dwóch odratowanych kijów i jedno mogę powiedzieć – nic nie wskazuje na to, by mogły strzelić w miejscach regeneracji. Potwierdzają to znajomkowie, wśród których żadnemu, nigdy reperowany kijek nie złamał się w miejscu wcześniejszej usterki. W październiku zeszłego roku miałem okazję oddać  trzy wędki do naprawy. Kij pierwszy to Diaflex 2,7m do 20g. Złamany dwukrotnie. Pierwszy raz odłamało się końcowe 10cm ewidentnie z mojej winy, gdyż forsowałem kij, Czytaj więcej [...]

Zamknięcie sezonu 2014

Proszę nie myśleć, że nie mam o czym pisać. Miniony rok, oraz bieżące sprawy wędkarskie w moim najbliższym otoczeniu dostarczają mi tyle tematów, iż ostatnio mam dylematy, co opisać, a z czego zrezygnować, gdyż nie stać mnie na pisanie co drugi –  trzeci dzień. Poniższe podsumowanie roku 2014 jest trochę pochwaleniem się jakimiś moimi sukcesami, trochę zachęceniem do wprowadzania zmian w swoim podejściu do wędkowania, gdyż na własnym przykładzie widzę, iż eksperymenty, takie przemyślane, prowadzą często do znacznie lepszych wyników. Dla mnie ten sezon był całkiem inny, niż zazwyczaj, gdyż w okresie najcieplejszym praktycznie nie łowiłem ani kleni, ani boleni, poświęcając czas pstrągom. Cóż mogę powiedzieć? Pstrągi są dla mnie niezmiernie fascynującymi rybami, ale nie bardziej niż wszystkie pozostałe gatunki. Pstrągowa gorączka dopada mnie, owszem, ale nie różni się poziomem od emocji, jakie towarzyszą mi np. przy łowieniu świnek Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – miejsce I – Wilga

I wszystko jasne, bo została drogą eliminacji tylko ta rzeka. Nie mam wątpliwości, iż dla wielu wędkarzy pierwsze miejsce dla Wilgi, to jakiś żart. Wiedziałem już o tym wcześniej, zanim napisałem ten tekst, kiedy jeszcze w pełni sezonu konfrontowałem swoje spostrzeżenia z opiniami, często, ot tak podpytywanych wędkarzy. Zazwyczaj na hasło „Wilga” słyszałem: „nie, dziękuje”, „byłem i więcej nie pojadę” albo lekko drwiące spojrzenie. Sam nie miałem na temat tej rzeki, jakiejś wyrobionej opinii, ponieważ dopiero w tym roku pierwszy raz pojawiałem się tutaj. Dodatkowo, jedyny jej obraz jaki miałem, to stagnująca woda na ostatnich setkach metrów, na którą rzucałem okiem, dojeżdżając do ronda na Matecznym – woda jakże nieciekawa jak na pstrągi, choćby w porównaniu z bystrym nurtem Białuchy także w centrum miasta. Odważę się jednak stwierdzić, że zaledwie kilka wizyt, pozwala średnio rozgarniętemu wędkarzowi ferować w miarę Czytaj więcej [...]

Wody krainy pstrąga i lipienia Okręgu Kraków – ranking [bardzo subiektywny] – miejsce II – Białucha

Niektórych zapewne zaskoczy drugie miejsce Prądnika zwanego Białuchą. Bardzo często słyszałem i słyszę od wędkarzy, że w tej rzece ciągle łowi się pstrągi do 20cm, z rzadka większe, a trafienie miarowej ryby to cud. Uczciwie powiem, że jeszcze parę lat temu sam miałem takie spostrzeżenia, dopóki nie zmieniłem podejścia do tej wody [zacząłem łowić  pod prąd, odpuściłem sobie wirówki i znacznie odchudziłem zestaw, co wydłużyło rzuty o jakieś 10m]. No i raz na czas zapuszczam się w sam Kraków. Okazało się iż jest nie najgorzej. Białucha jest sztandarowym przykładem rzeczki jurajskiej, [które to określenie bywa moim zdaniem nadużywane, nawet jeśli rzeczka płynie na obszarze Jury Krakowsko – Częstochowskiej], jeśli pod tym terminem mamy na myśli niewielki ciek, wypływający w rejonie skalistych dolinek, bystro toczący swe mocno zasadowe wody po kamiennym, najczęściej wapiennego pochodzenia dnie. Pierwsza rzecz, którą powiem, to fakt, Czytaj więcej [...]