Nie tylko woblery Pana Waldemara

Uważam, że warto prezentować lokalnych rękodzielników. Ja już nie pamiętam, jak to się stało, że zacząłem korespondować z Panem Waldemarem [jest z naszego okręgu]. Wiem tylko, że w którymś mailu były załączniki z woblerami. Początkowo nie za bardzo zwróciłem na nie uwagę, gdyż tę przyciągnęły wahadłówki. Wizualnie bardzo starannie wykonane. Pomyślałem wtedy, że zapytam, czy mój rozmówca, nie spróbowałby wykonać kilku wg mojego, już dopracowanego wzoru, tylko takich staranniej wykonanych, niż ja to robiłem. Minęło troskę czasu i przyszła mała paczuszka. W środku było kilka świetnie wykonanych błystek wahadłowych, dokładnie wg wytycznych, jakie podałem. Zanim przedstawię Pana Waldka i jego przynęty, sam trochę się teraz pochwalę, ale ja naprawdę jestem dumny z tych wahadłówek, gdyż nie widziałem takich u innych pstrągarzy. Inna sprawa, że niezmiernie rzadko widuję ludzi, używających wahadłówek na kropkowańce. Czytaj więcej [...]

Żaby na lekko i ciężko

Dziś ciąg dalszy o przynętach nie z pierwszego szeregu. Nigdy nie spotkałem wędkarza łowiącego na sztuczną żabę, chyba, że był to wobler imitujący takie zwierzę. Wygląda na to, że w moich stronach to niezbyt popularny lub wręcz marginalnie stosowany wabik. W moim przypadku przez ostatnie dwadzieścia lat z różną intensywnością próbowałem stosować ten typ przynęt, szczególnie w przypadku pstrągów…bez efekty. Do 2015r nie złowiłem na żadną żabę ryby. Moje łowienie na żaby miało charakter takich impulsywnych eksperymentów: pojawił się jakiś artykuł – próbowałem, pojawiła się nowa żaba – znów narastała nadzieja. Nie wiem – może te żaby były lipne, bardziej prawdopodobne, iż ja coś źle robiłem, a na bank wpływ miała mała ilość większych pstrągów w najbliższych mi wodach. Tutaj, najpierw mała spekulacja. Mam wrażenie iż ten typ przynęty, przy nieodbiegającej od normy aurze powinien się najlepiej sprawdzać gdzieś Czytaj więcej [...]

Larwy…

Jak ktoś nie łowi spod lodu, to można o czynnym wędkowaniu zapomnieć. Próbowałem gry komputerowej, ale to za przeproszeniem, jakby „stukać” gumową lalkę. No, nie da się. Przynajmniej w moim wypadku. O moich „odwilżowych” płociach i wzdręgach mogę na razie skutecznie zapomnieć. Trzeba odśnieżać, a nie łudzić się, że lód puści. Kumpel się śmiał, że może i pstrągi będziemy łowić spod lodu. Niewykluczone, a w każdym razie rybom tafla lodu nad głowami nie zaszkodzi w ten pierwszy miesiąc sezonu. Więcej by przeżyło i zanim na całego dobiorą się do nich, ci co non stop głodują, to ryby ciut by się ocknęły po zimie. Pisałem, że przedstawię moje doświadczenia z nowymi przynętami, lub takimi będącymi jednak na marginesie spinningowego arsenału. Zacznę od robactwa. Powiem szczerze, że w moim gumowym arsenale, owadopodobne wabiki zaczynają stać w pierwszym szeregu na równi z ripperkami. Na dzień dzisiejszy, gdybym miał pozostać Czytaj więcej [...]

Podsumowanie sezonu 2015

No i nie dane mi było zamknąć sezonu tak jak lubię w przedostatni ,lub w ostatni dzień roku. Powiem po raz kolejny: niewiele jest czynników będących w stanie zniechęcić mnie do wypadu na ryby ale jak zobaczyłem o piątej rano minus 8 na termometrze, nieźle przyginane wschodnim, ostrym wiatrem czubki kilku moich sporych modrzewi i kilkunastu dużych świerków, oraz ciśnienie 1005 hPa [najwyższe jakie zanotowałem o tej porze roku odkąd mam barometr i w ogóle drugie co do wielkości w ogóle], to pokiwałem z rezygnacja głową wylazłem na piętro i zagrzebałem się w kołdrę. Wybór był dobry, bo nie przyzwyczajony jeszcze, nie wziąłem pod uwagę przy nocnym wstawaniu stanu przydomowego bajorka. A rano było pokryte 2cm lodem… Szkoda. Koledzy byli 29-go na małej nizinnej rzeczce. Szału ponoć nie było. Jeden miał klenika, drugi trzy ryby tego gatunku w granicach 30cm. Łowili już w bardzo ciężkich warunkach. Nie pozostało mi nic innego, jak zrobić coroczne Czytaj więcej [...]

Pstrągi – sezon z różnych punktów widzenia

Wracam do gry. Jeszcze daleko do pełnych  obrotów, ale wracam. Na rybach nie byłem już miesiąc. Założenia, że przeprowadzę się po dwóch tygodniach były chybione i teraz mam nadzieję, już ostrożną, że na ryby realnie pojadę z początkiem października. Oczywiście mógłbym się wyrwać na jakiś krótki wypad, tylko ja tak nie potrafię o ile mam jakieś nie zamknięte, ważne rzeczy. Robię więc to, co ma dać mi w przyszłości jeszcze większy komfort, także wędkowania, a mam nadzieję, że Wy nie zapomnicie o moim blogu. W tym tekście będzie nietypowo, bo to nie jest relacja z ostatniego wypadu na pstrągi. Takowego nie było. Chcę natomiast popatrzeć na miniony sezon przez pryzmat pstrągowego spinningu na naszych wodach, strażnika z bardzo krótkim stażem i  - aktywnego wędkarza, bo nie chcę pisać [tfu] – działacza. Zacznę od tego ostatniego. Pamiętacie może wpis, chyba z połowy marca tego roku. Przedstawiałem tam zarybienie w jakim braliśmy Czytaj więcej [...]

Woblery Izumi – pierwsze wrażenia nad wodą.

Poniżej nieco szersze wrażenia z łowienia kolejnymi przynętami Izumi. Malicious. [Czepliwy, jak diabli.] Mam z nim pewien kłopot. Posiadam jego mniejszy rozmiar – 28mm ale nie mam pojęcia ile mój waży. W necie znalazłem aż pięć różnych gramatur [2,5 – 6g]. Mój, jak na tak niewielki wabik, jest kosmicznie ciężki. Wg mnie trochę przeciążony. W opcji, w jakiej go mam, przynętę z czystym sumieniem polecę każdemu, kto lubi łowić klenie i ewentualnie jazie, ale irytuje go spinningowanie przesadnie lekkim sprzętem. Ten „maluszek” świetnie się sprawdzi na kiju do 20g – 25g z żyłką 0,16 – 0,20mm. Zapewniam, że nawet na takich linkach można nim pierdyknąć naprawdę daleko. Leci jak kamień. Generalnie, jak na razie wabiki Izumi zaskakują mnie in plus lotnością, ale Malicious jest tu, przy swoich gabarytach nie do pobicia. To najdalej latający woblerek  tego typu z seryjnej produkcji jaki mam w kolekcji, a mam takich koło setki.  Mój egzemplarz Czytaj więcej [...]

Wędka godna uwagi

Niektóre wnikliwe osoby już zauważyły, iż od tego sezonu na części zdjęć jakie prezentuję, widnieje nowa wędka. Z jednym z Czytelników wymieniłem nawet kilka zdań na ten temat.  Od razu powiem, że nie jest to Leigo 3-15g, choć moja wędka jest z tej samej serii TX4. Po zeszłorocznych, zdecydowanie bardziej intensywnych niż zazwyczaj doświadczeniach z pstrągami w połączeniu z moim zamiłowaniem do naprawdę jeśli nie strumyków to maleńkich rzeczek, doszedłem do wniosku, iż muszę sobie sprawić wędkę na takie wody. Kierowałem się tu kilkoma wytycznymi. Nowa wędka powinna być przede wszystkim ekstremalnie krótka – skłonny byłem kupić choćby kij 1,5m [serio], gdyby taki się trafił i spełniał warunki. Nie śmiejcie się. Normą, pewnie nie tylko w mojej pstrągowej rzeczywistości jest woda szerokości do 2m, latem szczelnie nakryta kopułą wysokich traw, pnączy płożących się na zwisających z jednego brzegu na drugi  gałęziach krzewów Czytaj więcej [...]

Shad Alive Izumi 80 i 105mm. Jak żywe…

Tytuł może nieco irytujący, ale trudno znaleźć inne określenie.  Wszystkie trzy swimbaity Izumi sprawiają wrażenie żywych rybek. Najmniejszy już kiedyś scharakteryzowałem. Poniżej moje i kolegi doświadczenia z modelami większymi. Zacznę od tego średniego, czyli 80mm, który jak na razie sam testowałem dosłownie raz. Porównując moje doświadczenia z najmniejszą przynętą z tej serii oraz konsultując uwagi Maćka, który łowił z rewelacyjnymi wynikami największym swimbaitem, jaki dostałem, powiem, że z tych oznaczonych jako wolno tonące, ten 8cm jest chyba najbardziej udany. Tzn. wg mnie nie trzeba nic przy nim kombinować. Aby było jasne  - wszystkie modele są fajne, natomiast biorąc pod uwagę moje najbliższe łowiska, to jednak na nich znacznie lepiej spisałyby się wersje szybko tonące [są takie]. Generalnie warianty wolno tonące tych wabików najlepiej nadają się do obławiania podpowierzchniowych warstw wody. W naszych realiach niewiele Czytaj więcej [...]

Shad Alive Izumi 50mm – test nr 1 [szczupak, okoń, pstrąg]

Swimbait Shad Alive 50mm Izumi jest przede wszystkim szczupakową przynętą. Wartość tego wabika sprawdzałem na pstrągach bardziej z ciekawości, choć z chyba z dobrym efektem. Skoncentrowałem się głównie na okoniach i szczupakach. Test miał miejsce trzy razy w dzikim łowisku o relatywnie niewielkiej presji.  Co mogę powiedzieć? Jednym zdaniem jest tak: na szczupaka przynęta świetna, na okonia też ale już pod warunkiem, że ryby są aktywne i jeszcze z zastrzeżeniem, o którym niżej. Łowiłem przy dość zróżnicowanej aurze. Od słoneczka pod chmurką przy zachodniej cyrkulacji, po totalną lampę i wschodni wiatr. Nie łowiłem tylko o świcie. Jeden test, to przeciętnie 4 godziny spinningowania na zmianę swimbait`em i gumami, przy czym każdą kolejną miejscówkę obławiałem w odwróconej kolejności, czyli raz zaczynały gumy, a raz Izumi. Mimo niewielkich rozmiarów i małej wagi [2,8g] Shad Alive 50mm nieźle spisywał się na zestawie składającym się Czytaj więcej [...]

Izumi

Ten tekst miał się ukazać tydzień temu, ale utknął na kompie do którego chwilowo nie miałem dostępu... A był potem długi weekend. Otrzymałem propozycję przetestowania przynęt Izumi. Zanim zacznę zamieszczać recenzje poszczególnych produktów, przedstawię najpierw ich krótki opis i przypuszczalne, optymalne wg mnie zastosowanie. Będzie potem ciekawiej czytać, gdy skonfrontuję teoretyczne założenia z praktyką. Trochę się przestraszyłem, bo paczka, która przyszła nie należała do najmniejszych i zawierała sporą gamę woblerów i gum. Niektóre woblery należą jak dla mnie do przynęt „trudnych” – tzn. takich, które nie do końca mam gdzie zastosować, albo nie widzę w moich okolicach ryb, na które z większym prawdopodobieństwem mógłbym się z nimi wybrać. Nie zamierzam zaś robić testów w łowiskach komercyjnych, czy na Zemplińskiej Sirawie, która ostatnio jest wręcz modna wśród drużyn testerskich poszczególnych producentów. Tym bardziej Czytaj więcej [...]