Szczęśliwa 13-ka

Niby na rybach nie byłem już od prawie miesiąca w związku z czym czuję się dość dziwnie i niekoniecznie dobrze, ale jakoś mało czasu, by zebrać się do pisania. No, ale już śmigamy nad rzekę, by komuś nie zachciało się łowić pstrągów za wcześnie na naszym odcinku. Miał być kolejny tekst o mniej popularnych przynętach, a konkretnie o żabach, ale, że czas dojechał do wyborów, to o żabach następnym razem. Koło do którego należę ma za sobą zebranie sprawozdawczo – wyborcze. Frekwencja była jak na realia tego koła niska, bo tylko 13%, ale to była zdecydowanie szczęśliwa trzynastka. Tak w sumie niski poziom obecności wynikał z jednej kwestii: na przestrzeni ostatniego półtorej roku, przybyło nam blisko stu nowych wędkarzy. Z chwilą, gdy pogoniliśmy poprzedni zarząd, to u nas klimat tak się zmienił, że z marszu, z okolicznych kół przepisało się do nas wielu wędkarzy, a że jesteśmy jakby na granicy okręgów, to byli to ludzie także Czytaj więcej [...]

Okręg Krakowski PZW – regulamin 2017 – ocena

Zacznę jednak od naszej ligi spinningowo – muchowej. Na dzień dzisiejszy jest nas 12 osób z trzech okręgów [Katowice, Bielsko i Kraków]. Jeśli ktoś z Czytelników uważnie śledził zmiany w proponowanych łowiskach, to są one bardzo duże na dzień dzisiejszy. Nadal można się zgłaszać do całej zabawy. Listę zamkniemy 31 stycznia. Zapraszamy. A teraz słów kilka o nowym regulaminie w naszym okręgu. Czy jest dużo zmian? Powiem tak: jak na rok wyborczy, to spodziewałbym się więcej. Zarówno dobrych, jak i tych na gorsze [w końcu dogodzić trzeba każdemu:) ]. Dla mnie kształt regulaminu, jest w pewnym sensie odbiciem polityki, jaką prowadzi dany zarząd okręgu, a w konsekwencji oceną tej polityki. Zacznę od porozumień, które dla mnie są dość istotne. Tu nie będę oceniać, gdyż obecna sytuacja w PZW doprowadziła do tego, iż są okręgi absolutnie nie zainteresowane współpracą z innymi. W sumie to nawet rozumiem, gdyż dopuszczenie do swoich łowisk, Czytaj więcej [...]

Mamy no kill !!!

Nasze starania zostały uwieńczone sukcesem. Od 2017r na Krzeszówce będzie odcinek no kill. W sumie wiedziałem o tym już kilka dni temu, ale mając dotychczasowe doświadczenia w tej materii, wolałem poczekać. Osobiście nie mam zamiaru tryumfować, że zarząd skruszał, czy coś w tym rodzaju. Z mojej perspektywy po trzech latach zabiegania o taki fragment wody, przedstawiciele zarządu wykazali chyba jednak jakieś poczucie realizmu i zaakceptowali taki pomysł. Część ludzi będzie pewnie marudzić, ale ja dwa dni temu dałem o tym znać sześciu kolegom, a do wieczora miałem czterdzieści telefonów i sms-ów. Wszystkie od ludzi bardzo chwalących ten fakt. Traktujemy powstanie odcinka no kill, jako początek. Nigdy nie twierdziłem, że fragmenty takie powinny powstawać, bo tak. Ich istnienie, przynajmniej w pierwszych sezonach ma sens wyłącznie przy możliwie intensywnej ich kontroli. Jaki będzie wynik? Nie wiem tego, ale jeśli ktoś czytał uważnie moje teksty, Czytaj więcej [...]

Będzie po staremu

Wędkarstwo generuje w swoich szeregach  ludzi o raczej prymitywnej mentalności.  Powinienem napisać „polskie wędkarstwo”, ale taki obraz w przytłaczającej masie ma w ogóle wędkarstwo Słowian i Bałtów. Powyższą opinię wyrobiłem sobie, oglądając na przestrzeni ostatnich lat setki filmików w internecie, choć gdyby bazować jednak na samych filmikach, to akurat Polacy i przede wszystkim Czesi wybijają się tu jednak na plus. Nie piszę o dawnej Jugosławii, bo tam 90% filmików kręcą przyjezdni z zagranicy. Ale dominuje prymitywizm. Tak się zastanawiam, czy jest to jakaś genetyczna skaza najmłodszych linii Indoeuropejczyków, czy [do czego bardziej się skłaniam] - wynik „zrycia” beretów przez pół wieku komuny… Nie wiem. W każdym razie nie jest dobrze. I tym razem nie chodzi mi o wypuszczanie ryb, co wg mnie jest konieczne na wszelkich, dzikich wodach,  ile mam na myśli podejście do wędkarstwa w ogóle.  Podam dwa przykłady z  mojego niestety Czytaj więcej [...]

1 branie/3,5h

Przyszła jesień. Żadne novum, tyle, że ta obecna ma ten mniej zachęcający koloryt. Zimno i leje, leje i zimno. Wygląda na to, że wrześniowo – październikowe zamknięcie sezonu jaziowego na mojej miejscówce nie będzie mieć w ogóle miejsca. Nie ta aura – wrzesień za ciepły i nie ta woda [teraz duża i brudna]. Co może robić spinningista w taką pogodę? Ja uwielbiam łowić małe ryby, byle brań było dużo. Takie łowienie tylko wtedy ma sens. Cały czas w sumie to uskuteczniam, jeżdżąc na nizinną Rudawę, gdzie będzie kolejna tura naszej zabawy w zawody. Tak, tak – słusznie kombinujecie – chcę wygrać. Lubię rywalizację, choć na polu wędkarstwa mam do tego duuuży dystans, mimo własnych ambicji. Nie piszę o tych wypadach, choć nawet łowię sporo, bo nie chcę przynudzać, a i tak raz na czas ktoś przyśle mail z pytaniem, czy ja w ogóle łowię ryby co wystają z ręki... Tak więc drobne ryby są fajne, ale raz na czas, jak każdy chciałbym Czytaj więcej [...]

Jakże inny był to sezon…

Kilka cierpkich refleksji odnośnie minionego sezonu pstrągowego  w moim wydaniu. Mam na myśli poszukiwanie dzikich/zdziczałych, miarowych, kropkowanych ryb w naszym okręgu, gdyż nie liczę tu sześciu dni wakacyjnego wyjazdu, bo tam, jak na moje skromne wymagania, to byłem w pstrągowym raju. Spostrzeżenia mam nieciekawe. Złowienie miarowego pstrąga jest niełatwe, chyba, że idziemy zaraz po zarybieniu selektem i łowimy te pozbawione instynktu i ostrożności ryby. Mnie to nie interesuje. W innym przypadku jeździłbym do znajomych hodowli i za 20 zł miał to samo. Złowienie choć ciut większego [pod 40cm] pstrąga, który nie został właśnie wpuszczony, jest bardzo trudne. Wędkarze łowiący pstrągi na krakowskich wodach są albo bez ambicji, albo – co bardziej prawdopodobne - w przytłaczającej większości zupełnie bez wiedzy.  Ci bez ambicji śledzą tylko komunikaty o zarybieniu i zaraz  - śmig nad wodę – tłuką ile wlezie i zabierają ile Czytaj więcej [...]

Protest

Poniżej zamieszczam linki do dwóch filmów. Oba dotyczą w sumie chyba jak na razie wyjątkowego wydarzenia, a mam nadzieję, że nie ostatniego – demonstracji wędkarzy w Warszawie na ul. Twardej, gdzie jest siedziba główna PZW oraz znajdują się biura Okręgu Mazowieckiego PZW. Pierwszy, to film zamieszczony przez wędkarzy, drugi to obrazek skręcony przez dziennikarzy WW, na polecenie władz związku, co jest oczywistym. Wprawdzie jakość, szczególnie pierwszego filmiku jest miejscami bardzo kiepska, jeśli idzie o dźwięk, nie mniej zachęcam by obejrzeć. Choćby na raty. https://www.youtube.com/watch?v=9LG2FIkGigc https://www.youtube.com/watch?v=vcnYoEd9OlU Głównym postulatem protestujących było, zlikwidowanie połowów sieciowych na Zalewie Zegrzyńskim. Pozwolę sobie skomentować, jak widzę całą tę sprawę. Otóż, po pierwsze, proszę zwrócić uwagę, jak obie kwestie różnie pokazują oba filmy. Nie zgadzam się z komentarzem, pod filmem WW, że widać Czytaj więcej [...]

Niezły efekt w krótkim czasie

Pewnie niektórych rozczaruję, ale o długim weekendzie będzie w następnym tekście. Tak mi się jakoś porobiło, że kompletnie nie miałem czasu cokolwiek skrobnąć, a nad wodą byłem sporo. Tzn. dużo razy, ale w krótkich sekwencjach. Nie cierpię takiego „zrywanego” spinningu, ale nie mam wyjścia. Taki czas. Poniżej o akcji sprzątania okolic w mojej gminie, ale najpierw chciałem zaprezentować fotki z ostatniego, drugiego już na przestrzeni może miesiąca zatrucia rzeczki Dulówki [dopływ Krzeszówki, a finalnie też Rudawy]. Obrazki doszły z małym opóźnieniem. Nie mam pojęcia jak ma się strona wizualna do skali zatrucia, ale jak na taki siurnik, to wyglądało to chyba całkiem poważnie. Napiszę tylko, iż po pierwsze straż pożarna znów zadziałał błyskawicznie. Wydaje się, że usunięto przytłaczającą większość zanieczyszczeń, zanim te popłynęły w dół rzeczki. Dwa, to podobno ustalono sprawcę i wszczęto jakieś dochodzenie. Czytaj więcej [...]

Czy jeszcze łowię ryby?

Przed niektórymi tematami nie da się uciec. Po ostatnim tekście znów wpadło do mnie kilka maili. Fajnie, że parę osób odsunęło ode mnie obawy, że mam coś ze wzrokiem. Na co innego chciałem jednak zwrócić uwagę. W tych mailach sporo było na temat nie tyle zarybień, co samego sportu; zresztą w jednym wpisie też jest na ten temat parę słów. Z tzw. sportem w wędkarstwie to ja mam duży kłopot. Zacznę od tego, że dla mnie wędkarstwo ma elementy sportu, przy równocześnie tak dużej ilości czynników niesportowych, że wg mnie nigdy sportem nie będzie. Może być co najwyżej rywalizacją. I mógłbym tu przytoczyć sporo wywodów różnej maści ludzi naprawdę utytułowanych [etyków, filozofów, teoretyków sportu], ale nie o to mi w tej chwili chodzi. Podam tylko jeden przykład: to nieszczęsne wpuszczanie ryb tuż przed zawodami. Z jednej strony to zrozumiałe, gdy panuje w danym cieku/zbiorniku rybna Sahara. Coś tam trzeba wpuścić, bo inaczej łowiących Czytaj więcej [...]

Realna fikcja/fikcyjny realizm czyli mętna woda

Mam nadzieję, że poniższy tekst będzie ostatnim, zamykającym czas zimowy tekstem publicystycznym. Czyli  kolejna pisanina z cyklu gadał dziad do obrazu. Początkowo miałem zamiar nic o tym nie wspominać, żeby się samemu nie denerwować, ale nie mam zamiaru dać robić z siebie durnia. Skąd więc zmiana decyzji i piszę poniższe słowa? Otóż, jeśli komuś z Was lub Waszych znajomych zdarzy się, iż w najbliższych dniach na Krzeszówce lub Rudawie złowi całkiem przyzwoitego pstrąga [jak trafi na właściwe miejsce to może i kilka], to niestety nie będzie oznaczać tego że Kozłowski gada bzdury o zarżnięciu tych rzek, bo sam albo nie umie łowić i jest sfrustrowany, albo wyżywa się na zarządzie okręgu, bo nie dali zgody na kolejny odcinek no kill. Otóż ten ewentualny uśmiech losu, jakim jest ryba pod 40cm na naszych wodach, jest wynikiem zarybienia. Od razu Wam powiem – szkoda czasu – nie sprawdzajcie na stronie Okręgu Kraków – nic tam na ten temat Czytaj więcej [...]