O wszystkim po trochu

W nawiązaniu do wymiany zdań, jaka miała miejsce pod poprzednim wpisem, odniosę się najpierw do mojego i Michała wypadu na starorzecze. W moim wypadku, nie miałem jeszcze sezonu odkąd tu jeżdżę, by pierwszy raz zawitać dopiero w listopadzie. Zazwyczaj zajeżdżałem tu w okolicach 1 października i do około dziesiątego listopada byłem przynajmniej 5-6 razy, a często naście razy. Powodem, dla którego nie paliłem się do wizyty nad tą wodą były sygnały, mówiące, że jest bardzo, bardzo, bardzo słabo. Wybraliśmy się z kolegą zweryfikować to, gdyż trudno nazwać treningiem łowienie dwa tygodnie przed turą ligi. Cóż mogę rzec? Starorzecze odchodzi chyba do legendy i fajnych wspomnień. Wiedza o nim, tak urosła na przestrzeni tych dziesięciu lat, gdy tu bywam, że woda nie wytrzymała presji. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że łowi tu już tak wiele osób? Moim zdaniem mogłoby być i kilka razy więcej wędkarzy. Przyczyną jest brak reakcji, dość zachowawcze Czytaj więcej [...]

Duże ryby – cz. II

Niektórzy pytają, więc winien jestem wyjaśnienie, co z ankietą odnośnie najgorszych łowisk Okręgu. Nie pokuszę się o takie oficjalne podsumowanie, mające jakąś tam wagę, gdyż sondaż nie spotkał się ze szczególnym odzewem. Wpłynęło zaledwie dwadzieścia jeden maili na ten temat, a liczyłem na przynajmniej sześćdziesiąt, może sto. Pewnie ludzie nie chcą się dołować, albo kopać leżącego. W każdym razie zainteresowania nie było. Być może uznaliście iż i tak nic to nie zmieni... Jedyne, co wynika z tych nielicznych głosów, to brak zaskoczenia w temacie miejsca pierwszego: wszystko wskazuje na to, iż za najgorsze łowiska Okręgu Kraków uznalibyśmy tzw. rzeczki pstrągowe. Sam wymieniłbym je na pierwszym miejscu i chyba nawet nie muszę pisać dlaczego tak jest. Prywatnie, na drugim miejscu wskazałbym Kryspinów [Zbiornik Na Piaskach] – nie wiem na czym polega jego „specjalność”  - wszak, by tam łowić, trzeba mieć tę wyższą opłatę. Czytaj więcej [...]

Weekend jednego brania

No może przesadzam nieco, ale faktycznie w ostatni weekend wielu moich znajomych tak właśnie miało. Czy ktoś był w piątek, sobotę, czy niedzielę – spotkał się na ogół z totalną obojętnością ryb. W każdym razie za dnia było bardzo, bardzo cieniutko, co sam potwierdzam. Dawniej, przy takiej aurze jechałem w ciemno na Skawę, by zaliczyć z 70 okoni  20 – 30cm, parę, może nie szczególnie dużych  kleni, ale wystających z ręki, mieć przyłów w postaci małego szczupaka, pstrąga czy świnki. Po prostu połowić sobie. Ale to się już chyba nie wróci… Liczyłem się zresztą z tym, iż relatywnie bardzo wysokie temperatury [20 – 22 stopnie w cieniu] rozleniwią ryby do „szpiku ości”. Sobotę musiałem odpuścić ze względu na występ w Bielsku Białej, ale nawet wyjątkowo mnie to nie zmartwiło, gdyż chytrze wykombinowałem, że od poniedziałku temperatura poleci na łeb na szyję i dzień przed będą żarły.  Przewiozłem się na tym okrutnie, Czytaj więcej [...]

Kleniowe doświadczenia z W2

Rozmawiałem niedawno z Maćkiem, który na moje ostatnie wypady, na W2 stwierdził, że jest lepiej niż na W3. Ja tak daleko bym się nie posunął. Nadal obstawiam moją tezę, iż W3 jest dużo atrakcyjniejsze dla spinningisty i łatwiejsze jeśli mamy na myśli złowienie czegokolwiek wystającego z ręki.  Choć, rzeczywiście ostatnie moje wyniki, głównie ilościowe – mnie samego zdecydowanie zadowoliły. Ludzie często nie rozumieją mojego utyskiwania w temacie słabości Wisły. Przecież to najlepsze łowisko Okręgu. No, najlepsze – też jestem tego zdania, ale… Głównym moim nie tyle zarzutem, bo to nie wina rzeki, ale taką uwagą negatywną -  jest przede wszystkim generalnie mała ilość ryb. Dlaczego tak twierdzę? Najłatwiej mi się odwołać do znajomych, mieszkających i łowiących na wodach angielskich. Weźmy na tapetę nasz spinningowy chleb powszedni – klenie. Otóż tam, w danej rzece, praktycznie w byle jakim i w zasiądzie KAŻDYM miejscu łowi Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – VIII tura – Wisła

Nie da się uciec w wędkarstwie od przypadkowości i elementu uśmiechu losu. Niby po opisywanej niżej turze, miałem takie wrażenie, że pokazała ona kto łowi, komu się zdarza i kto mniej umie, ale jak tak siadłem nad całością zdjęć i relacji niektórych, a i zastanowiłem się nad swoim przypadkiem, to  - nie czarujmy się – o ile ktoś nie ma rozkminionej wody na bieżąco, to ma się albo trochę więcej szczęścia, albo trochę więcej pecha. Oczywiście doświadczenie podbija jedno, albo pozwala podratować się w przypadku braku uśmiechu losu, ale... Bez wątpienia ta wiślana tura niektórych pozbawiła złudzeń, natomiast kilku osobom pozwoliła uwierzyć, że jednak coś tam złowią, mimo wcześniejszych niepowodzeń. W każdym razie ostatnia rozgrywka niesamowicie rozciągnęła stawkę, bo o ile wyniki poprzednich dwóch tur powodowały, że po dwie osoby zajmowały te same miejsca, to teraz całkiem się to zmieniło. A jaka była ta tura? No, powiem bez Czytaj więcej [...]

Duże ryby

Poniżej krótka recepta, jak złowić na naszych wiślanych wodach grubą rybę. Przepis jest tak prosty, że wręcz oczywisty, nie mniej dla mnie jako niewiernego wędkarskiego Tomasza, jest jakimś drogowskazem, bo całość podparta zdjęciami, z których prezentuję niektóre. Osobiście jestem okropnym sceptykiem w temacie powtarzalnego łowienia ryb dużych niezależnie od gatunku, gdyż uważam, że obarczone jest to głównie szczęściem. Podświadomie zaś wiem, że tak naprawdę wiąże się to z tym by być często nad wodą, w której takie ryby po prostu są. 12 – 15 lat temu sam łowiłem dużo boleni i nierzadko ryby wyraźnie 70+, gdyż one po prostu były. Obecnie, co często piszę - mam spory kawał do takiej wody i przekłada się to na brak wyników, choć w zeszłym roku trochę się odkułem [jakbym wyjął ryby, które pospadały to bym dopiero zadzierał nosa 🙂 ]. Napisał do mnie Pan Mateusz w imieniu swoim i dwójki kolegów, chcąc podzielić się swoimi Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – VII tura [wieczorowo-nocna] – Wisła

Ale namieszało! Ostatnia tura ligi pokazała, iż w wędkarstwie wszystko może się zdarzyć. Czy jedna ledwo punktowana ryba może pozwolić utrzymać się na dotychczasowym – trzecim miejscu? Może. Czy jedna ledwo punktowana ryba spowoduje zmianę lidera? Okazuje się że tak. Czy nawet najlepszym, na ich terenie może przytrafić się zero? Wszystko jest możliwe. I gdyby to miało miejsce na jakimś kiepskim łowisku, względnie jakiejś małej rzeczce, gdzie często jedna sztuka robi różnicę, to bym sensacji nie robił. Ale na Wiśle? Ostatnia nasza tura miała charakter wieczorowo – nocny. Łowiliśmy od 17.00 do północy, a – jak to się mówi – teatrem działań było W3 ale dopiero od mostu w Niepołomicach i aż do wody tarnowskiej, na której wolno nam łowić. Rywalizacja upłynęła nam pod znakiem  wysokiego ciśnienia, totalnej lampy w dzień, a przede wszystkim piekielnie jak na wrzesień zimnych nocy. Ja o tej porze roku dawno nie widziałem parowania wody Czytaj więcej [...]

Bocheńscy łowcy okazów

Witam Wszystkich. Jak pewnie wiecie, koncentruję się na wędkarstwie spinningowym. Czasem coś tam wspomnę o łowieniu na muchę, ale nie znam się na tym. Nie mniej zamieszczam tekst, dotyczący nowej inicjatywy, choć związana jest ona głównie z wędkarstwem gruntowym. Ciekawe jest to, iż jest kolejnym pomysłem funkcjonującym poza strukturami PZW. Nomen omen dostałem ostatnio info, że jakiś klub sportowy otrzymał od gminy we władanie dwa stawy. Co się okazało?  Wprowadzili stawkę za rok w wysokości 120zł i można łowić do oporu. Jeden rok jeden staw, kolejny - ten drugi, by ryby odpoczęły w tym pierwszym. Nie sprawdzałem osobiście, ale z głosów do mnie docierających - ryb jest opór [głównie karpie, co mnie akurat mało interesuje]. Jaki był skutek?  Okoliczni emeryci, jak jeden walnęli o glebę kartą wędkarską i bawią się w najlepsze... Mnie nie zadziwia, bo jest naturalne, że jak jakąś wodę przejmuje cokolwiek innego niż PZW, to nagle ryb Czytaj więcej [...]

Bicie głową w mur

Tak myślę, gdy zastanawiam się nad moimi doświadczeniami odnośnie macania się po latach z Wisłą W2. Oczywiście nie jestem w stanie obskoczyć całości tego odcinka, koncentruję się więc na jego części środkowej. Cóż, podtrzymuję moją sceptyczną opinię o tym fragmencie Wisły. Jakkolwiek, obserwując będących w polu widzenia wędkarzy gruntowych, to w ogóle zastanawiam się, po co oni tu jeżdżą. No, chyba, że założymy iż mam jakiegoś nieprawdopodobnego pecha i spotykam samych nieudaczników. Ale nie wierzę w taki przypadek. Faktem jest, że obserwowani przeze mnie grunciarze łowią pojedyncze kleniki. Z perspektywy spinningu mam mieszane uczucia. Gdyby chcieć kogoś zachęcić do wędki, to taka osoba będzie zadowolona: masa brań klonków do 25cm. Naprawdę dużo. Gatunek ten w sposób nieprawdopodobny zdominował ten fragment Wisły. Sadzę, iż niemało jest ryb dużych 45+ i bardzo dużych, ale po pierwsze - mało tu mamy miejscówek, które rybę Czytaj więcej [...]

Jednak nie tak łatwo…

W sierpniu na Kanale Łączańskim odbyły się zawody GP Polski w wędkarstwie spławikowym. Wyniki generalnie bardzo rozczarowały uczestników, może poza zwycięzcami. Przeważały głosy o bezrybiu. Na jednym z forów pojawił się trochę bardziej obszerny wpis, który podesłał mi jeden z Czytelników. Wpis ów poniżej cytuję. „ŻENADA -  tak w jednym słowie określiłbym ostatnie, tegoroczne zawody spławikowego GP Polski, które wczoraj zakończyły się nad Kanałem Łączany. Uważam, że organizator tychże "zawodów" świadomie zlekceważył i upokorzył wszystkich uczestników. Brałem udział w wielu bezrybnych rywalizacjach, jednak owe bezrybie zazwyczaj wynikało z czynników bardziej lub mniej nieoczekiwanych. O tym, że Kanał Łączany nie nadaje się na tak poważne i duże zawody było wiadome już od wielu tygodni. To był czas, w którym zawody należało przenieść na inne łowisko. Okręg PZW Kraków tego nie zrobił, a swoją wędkarską błazenadę Czytaj więcej [...]