I tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Bagry

Chyba trochę za bardzo wszyscy się nakręciliśmy. Po licznych treningach tylko skrajny optymista liczyłby na cuda, nie mniej pewnie każdy miał nadzieję. Wyniki treningów były raczej przypadkowe, a przede wszystkim nierówne. A były to wypady krótkie, ale nie odosobnione. I coś tam udawało się złowić. Cóż rzec: ta pierwsza tura była ostrą lekcją pokory, jaką dała nam natura, a równocześnie wręcz wizualnym wykładem, jaki dał nam wszystkim Michał, jak radzić sobie w takich warunkach. Uczciwie powiem, że sam byłem mocno za tym, aby pierwsza tura była jak najwcześniej. Zakładałem, iż ryby będą bardzo, bardzo powściągliwe, ale upatrywałem w tym właśnie szansę, bo jasne było, że nawet jak na łowienie UL, trzeba będzie pójść w ekstremę ekstremy. Niestety nie jest tak jak myślałem – mimo braku zimy, ryby są jednoznacznie w trybie zimowym i tak też żerują: może nawet nieźle, ale interesują je takie drobiny, że technicznie stawia to Czytaj więcej [...]

Pierwsza wiślana ryba sezonu

Nie, nie był to kleń. Otwarłem jakiś czas temu sezon nizinny. Wszystko wskazuje na to iż w moim życiu był to pierwszy rok, gdy zimy de facto nie było. Ja się z tego cieszę. Byle polało na wiosnę, co by suszy nie było. Po pierwszym falstarcie, jaki zaliczyłem, okazało się iż ryby żerują raczej lepiej niż gorzej. Podejrzewam że nie zgadniecie, czym otwarłem sezon nizinny. Ja bym nie zgadł. Nawet biorąc pod uwagę , że pytałby mnie ktoś o to w lutym – od razu można wyczuć, że była jakaś „egzotyka”. Łowiłem znów trochę inaczej niż z końcem grudnia, bo wtedy na mocnym i bardzo szybkim kiju do 15g niekoniecznie dobrze czułem te nie tyle małe, co lekkie przynęty. Nie co ryzykownie zmontowałem mocną i szybką, ale jednak witkę do 6g, tyle, że z plecionką jak w grudniu 0,12mm. Pogoda była taka jak przez ostatnie dni – mocno wiało, około 6 stopni. Najważniejsze: woda podniesiona około 1,5m. Zaskoczyło mnie tylko jedno – była bardzo Czytaj więcej [...]

Aneks do losowania

Pewnie niektórzy myślą, że coś słabo z tymi emocjami po losowaniu. Ja się tak podniecam, a tu cisza na forum. Nic z tego. Wynik tegorocznego losowania był na tyle kontrowersyjny, iż w pierwsze trzy – cztery dni wpadło mi z 70 maili od uczestników. Intensywność komunikacji była na naprawdę bardzo emocjonalnym levelu, że tak młodzieżowo powiem. Trochę się nawet obawiałem, czy Jurek z Dominikiem, którzy po naprawdę wielu latach wracają do wędkarstwa i raczej bardziej rekreacyjnie podchodzą do ligi niż pozostali, nie przestraszą się z jakimi wodnymi „oszołomami” przyjdzie im się spotkać i by czasem nie odpuścili. Poziom rozgoryczenia był naprawdę niemały; były próby nawet unieważnienia losowania, sugestie zmian, nowego rozdania itp. Cóż – ta Wisła faktycznie niekoniecznie większości leży, ale bez wątpienia kilka osób jest z tego losowania wniebowzięta. Niby dominują głosy, że szkoda, że monotonnie, ale przecież można było składać Czytaj więcej [...]

Losowanie łowisk ligi spinningowo – muchowej 2020

Emocje przyćmiły wszelkie znane za mojego życia, losowania grup piłki nożnej z udziałem naszej reprezentacji. Może też dlatego, że byliśmy na małym dopingu 🙂 Ale było rzeczywiście przekozacko. Ten mały pięcioletni jubileusz zabawy w ligę, 17 pewnych uczestników – jakoś tak podniosły rangę całego spotkania. Było też mnóstwo niepewności, co się wylosuje, jaki kształt będzie mieć tegoroczna rywalizacja. Przecież  wylosowane łowiska w niemałym stopniu jednym już na starcie ułatwiają, innym utrudniają. A było z czego wybierać. Ilość uczestników razy dziesięć spotkań w roku no i mieliśmy wśród propozycji: - 42 różne łowiska z czego 37 to wody płynące, a 5 stojące - 6 razy zaproponowano turę nocną [zawsze na Wiśle] - sama Wisła pojawiła się w aż 22  konfiguracjach [stąd te 42 łowiska] - Raba [miała 5 wariantów], a ponad to Soła, Skawinka, Dunajec, Poprad, Nida, Szreniawa, Biała Przemsza,  Kanał Łączański, rzeczki Czytaj więcej [...]

Zdążyłem

Start tego sezonu miałem trudny dla mnie do oceny. Myślę o „starcie” w kategorii różnych wód.  W każdym razie zdążyłem przed ulewami, jak i kolejna falą mrozu. Za pierwszym razem – nad Wisłą, dostałem ostrą nauczkę i jeśliby uznać, że jaki pierwszy wypad, taki cały rok, to będzie raczej kiepściutko. Na szczęście nie jestem przesądny. W każdym razie kumpel był trzy dni przede mną i rozbił bank z braniami. Miał ich kilkadziesiąt. Mało ryb wyjął, gdyż pomylił sobie zestawy i łowił wędką na wzdręgi. Na klenia w rzece to raczej trochę mało i wielu ryb nie zaciął, wiele stracił w holu. I tak kilka wyjął w tym dwie sztuki 45 – 46cm czyli już bardzo fajne. Tak się napaliłem, że postanowiłem nie czekać do 1 lutego. Tylko kilka dni po koledze  łowiłem w huraganowym wietrze, przy ledwo sączącej się wodzie. Nie miałem brania. Ciężko mi się łyka taki wynik… Dużo lepiej pod wieloma względami było nad pstrągową rzeczką, Czytaj więcej [...]

Smużaki – przegląd wybranych

Jeden z Czytelników przypomniał mi, że kiedyś zapowiadałem tekst o smużakach.  Słowo się rzekło, więc zamieszczam wpis na ten temat. Pierwotnie ten tekst miał być swego rodzaju rankingiem tego typu przynęt. Biorąc jednak pod uwagę, iż jak każdy – mam swoje ulubione wabiki tego typu, siłą rzeczy inne, niekoniecznie gorsze używam znacznie rzadziej i gdybym się oparł tylko na wynikach prywatnych, to niektóre modele wypadłyby blado. Niezasłużenie. Niech będzie więc - przegląd. Czym jest smużak? Tu znów pewnie będę mieć bardzo subiektywną definicję, na dodatek mało precyzyjną. Mam tu dwa wyznaczniki. Po pierwsze smużak to wobler pracujący dosłownie na powierzchni .  Co to oznacza? Kiedyś za smużaki uważałem przynęty, które mając imitacje odnóży, przy odpowiedniej wprawie dało się niezwykle delikatnie prowadzić dosłownie na tych łapkach. Ślad był niezwykle subtelny, gdyż te pierwsze żuczki albo nie miały steru, albo był on symboliczny. Czytaj więcej [...]

Kołowrotki, młynki, kręciołki…

Dawno nie pisałem tekstów, które byłyby rodzajem recenzji, ale nadarza się właśnie okazja. By jednak było bardziej kolorowo, poniższy wpis „poprzetykam” wieściami z nad wody, czy fotkami ryb. I od tego zacznę. W poprzednim wpisie, we fragmencie o lidze, zauważyłem iż aż czterech ze startujących w naszej zabawie, ma na rozkładzie duże kleniska i nad czym się uśmiechnąłem – wszystkie mają po 57cm. Ponieważ dopiero się poznajemy z nowymi uczestnikami tegorocznej ligi, to okazało się iż Piotr dość mocno nas przebił w tej materii. Ma na rozkładzie klenie 60cm, jak niżej prezentowany z zeszłego roku. Co więcej, kolega ma  też rybę tego gatunku na 62cm, ale jak sam twierdzi „był to potarłowy chudzielec  i z tego tytułu się nie liczy” 🙂 Jestem pewien, iż tegoroczna rywalizacja w lidze będzie bardzo „gruba”. Do ligi można oczywiście zgłaszać swój udział, jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że chce wziąć udział w takiej zabawie. Czytaj więcej [...]

Klonki, klenie, kleniska – zakończenie sezonu

No i witam Wszystkich w nowym sezonie. Jedni zawiesili wędki na kołek, inni właśnie ruszyli za trocią. Ja należę do tych pierwszych. Założyłem, że w tym roku nie łowię w styczniu. W poniższym wpisie podzielę się wrażeniami z ostatnich wyjazdów moich i moich znajomych. Jak się domyślacie z tytułu tekstu – będzie głównie o kleniach. Mam wrażenie, że ryby te zastąpiły nam okonie i jeśli kiedyś dojdzie do takiego stanu jak z okoniami obecnie, to…nie bardzo będziemy mieć co łowić.  Zanim powrócę do niedawnych wypraw, kilka innych tematów. Zajrzałem na stronę okręgu i z niejakim zdziwieniem przeczytałem, że są w końcu górne wymiary ochronne dla większości liczących się gatunków. Późno, ale jednak są. Jedyne do czego bym się przyczepił, to te granice określające konieczność wypuszczenia zdobyczy; są że tak powiem – dość abstrakcyjne. Przynajmniej wg moich doświadczeń. Kleń i jaź mają ten wymiar ustalony na 55cm. Powiem Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – wyniki

Pewnie część  z Szanownych Czytelników nie podziela mojej i moich kolegów ekscytacji naszą zabawą, ale nic na to nie poradzę, że liga  jara nas naprawdę. Ta w 2019r była pod wieloma względami wyjątkowa i to na plus. Po pierwsze tegoroczne nasze ściganie się w złowienie jak największych i jak największej ilości ryb, było najbardziej zacięte ze wszystkich czterech sezonów. Wcześniej zawsze było tak, że od startu ktoś prowadził i do końca nic się nie zmieniało. Także odnośnie kolejnych czołowych miejsc; wiadomo było już po dwóch, góra trzech turach, kto będzie na podium. Tymczasem w tym roku dopiero ostatnia tura rozstrzygnęła, kto był pierwszy, kto drugi; podobnie miejsce trzecie było niewiadomą i także dopiero nasze ostatnie spotkanie nad starorzeczem pokazało, kto będzie w ścisłej czołówce. Po drodze były zaś takie roszady, że…. Kolejną świetną sprawą jest fakt, iż dotarła się nasza 11-ka – ludzie, którzy trzymają frekwencję Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – X tura – starorzecze

W nasze życie wpisane są zdarzenia nieuchronne i bardzo smutne zarazem. Spadają chyba zawsze nieoczekiwanie, a nawet jeśli spodziewanie, to i tak nagle, i za szybko. Nie było mnie na ostatniej turze ligi w tym roku… Starając się odciąć od nastroju, jaki mi towarzyszy, postaram się oddać atmosferę tej grudniowej tury, bo była ona niezwykła. Na starcie pojawili się murowani kandydaci do zwycięstwa w całej lidze, czyli Jacek i Robert – im nikt nie mógł już zagrozić i między sobą mieli rozstrzygnąć, kto będzie pierwszy.  Po przedostatniej turze Jacek miał przewagę sześciu punktów. Byli też Maciek i Bartek, rywalizujący z taką samą ilością punktów o miejsce trzecie, o które i ja miałem szanse powalczyć, gdybym był. Stawili się także Zygmunt, Michał, Wojtek i trenujący w sobotę  - Rafał, który przyjechał jak zawsze z …300km. Nie było oprócz mnie także Kuby i jego bardzo mi szkoda, bo wszystko wskazuje na to, że miałby punkty, gdyż Czytaj więcej [...]