Taka sobie refleksja

Podzielę się swoimi przemyśleniami odnośnie filmu na temat nieprawidłowości w PZW, jaki wyemitował 1 PR TVP. Uczucia mam bardzo mieszane. Nie zgodzę się jednak z tymi, którzy twierdzą, że był to materiał raczej letni, nie budzący większych emocji. Zgodzę się z kolei z tymi, którzy twierdzą, że audycja wiele nie zmieni, ani nawet nie wniesie do ewentualnej dyskusji [pytanie kogo z kim?]. Zacznę od tego, że nie oglądam żadnej TV od 2006r. Nawet nie mam w domu telewizora. Nie znałem więc formuły cyklu reportaży, który zajął się także PZW. Wg mnie właśnie jego formuła miała decydujące znaczenie dla niekoniecznie podnoszącego ciśnienie materiału. Podejrzewam, że program był totalnie obojętny dla tych, którzy nie wędkują. Zwrócę uwagę wędkarzom – nas nie bardzo miało co zaskoczyć w programie, bo my to wszystko wiemy. Czego zabrakło? Przede wszystkim musiałaby być całkiem inna formuła programu. Powinien być wyemitowany materiał, Czytaj więcej [...]

Było zarybienie…

Dokładnie – było. I się zbyło. Jakieś dwa tygodnie temu miało mieć miejsce zarybienie pstrągiem potokowym. Takim odrośniętym, mięsem armatnim przeciętnego Kowalskiego z wędką. Nawet pośrednio zapytano nas czy chcemy pomóc i gdzie wpuścić ryby. Umyłem ręce, nie chcąc mieć z tym już nic wspólnego. Przecież było pewne jak słońce, bo tak jest od trzech lat, że ile by nie wpuścili – wszystko trafia szlag. Przyczyny jak zwykle  - nieznane. Po mojemu – nikomu nie chce się nawet ich dojść . Grunt, że jest operat. Rybą się sypie. Koledzy się skusili. Po doświadczeniach z ostatnich trzech lat, z odcinkiem no kill, uznali, że wpuszczą ryby poniżej.  Stwierdziłem, że to nonsens, bo jak tylko tłuszcza się zorientuje, to tych ryb w tydzień nie będzie. Ale miała być konspira, ja się nie wcinałem. No i zarybili. Plan był taki, że choć przez miesiąc będzie zabawa. No i łowili. Nawet 40-ki się trafiały.  Niestety plan szlag trafił, bo Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – IV tura – Wisła

Wszystko wskazuje na to iż ominęła mnie chyba najfajniejsza tura w historii naszej ligi. Takie mam wrażenie oglądając zdjęcia, rozmawiając z uczestnikami, czytając ich relacje…Pierwszy raz nie byłem w stanie dojechać. Powiem Wam, że dałbym wszystko za to, by tam być i zerować, a nie leżeć jak pień. Perspektywa niewiarygodnie się zmienia, gdy z dnia na dzień nie możemy chodzić. Odnowiła mi się dawna kontuzja i to w takim wymiarze, że szkoda słów. Czwarty dzień w zasadzie nie poruszam się, nie licząc kilkuminutowej mozolnej drogi do WC. Pisząc relację choć na chwilę jestem w ciekawym i kolorowym świecie, bo poza tym to zostaje zaciskanie zębów i czekanie na jakiś ostateczny werdykt, czy wywinę się z tego kolejny raz bez jeszcze bardziej odczuwalnych reperkusji… W całej relacji oprę się głównie o spostrzeżenia Michała i Roberta, którzy byli głównymi bohaterami tej tury, choć nie tylko oni punktowali. Żeby wprowadzić Czytelników w teatr Czytaj więcej [...]

Pełnia sezonu

Co ja bym zrobił bez kolegów! Po pierwsze już widzę, iż ten rok będę mieć trochę trudniejszy wędkarsko, głównie z przyczyn czasowych [kilka przedsięwzięć związanych z wędkarstwem, ale nie bezpośrednio z łowieniem oraz czynniki życia codziennego plus ponowne macanie się z muzyką]. Niby zawsze miałbym o czym skrobnąć, aczkolwiek mam świadomość, iż niekoniecznie chcecie czytać wyłącznie o UL. Nie śmiejąc się złośliwie, zacznę od tego, że jeszcze przed deszczami „rzucili” tęczaka 🙂 Dla mnie pokazuje to, jak ludzie są głodni mocniejszych pobić, silnych holi. Duża część z tych ludzi najzwyczajniej tęczaki wypuszczała. Nie tylko o mięcho więc tu idzie. Połowiłem w sumie trochę nietypowo i w nietypowych miejscach, miałem kontakty z fajnymi rybami, ale jeżeli idzie o gatunki duże, to ratują mnie kumple. Przekrojowo patrząc, to ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem zimna i mega wielkiej wody, a teraz kończy się czas Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – III tura – Kanał Łączański

Oj, naprawdę nie mam o czym pisać po naszej ostatniej rywalizacji. Z jednej strony można by rzecz krótko: nie umieliśmy. Z drugiej – czego będę się trzymać – aura w tym roku, nie tylko na tej turze na razie bardzo daje się we znaki i mocno wypacza wyniki, głównie w taki sposób, że punktuje bardzo, bardzo mało osób. No bo na Bagrach – niby jak na marzec wszystko się zgadzało, ale jednak skala wiatru, jaka nam towarzyszyła, była jednak grubo ponadprzeciętna. Kwietniowa tura na Kanale – załamanie aury po kilku już cieplutkich dniach. W ostatnią niedzielę niby było OK, ale poprzedzający turę burzowy i bardzo deszczowy tydzień swoje namieszał. Pal licho, że była wschodnia cyrkulacja, że wiatr w pięć godzin trzykrotnie zmieniał  kierunek. Nie był aż tak przeszkadzający, choć na tym łowisku mało sprzyjający spinningistom. Ciśnienie było perfekcyjne. Nawet burza z małym oberwaniem chmury i gradem skończyła się w momencie naszej zbiórki Czytaj więcej [...]

Dla formalności

Żeby nie było - majówkę trzeba odnotować. Ja zazwyczaj pierwsze weekendy maja mam takie sobie. Częściej słabe,  niż średnie. Do dzisiaj dostałem tyle zapytań jak było u mnie, że zastanawiałem się, jak spreparować  ten mój ostatni długi weekend, żeby wyszło, iż umiem coś tam złowić… Ale nie ma chyba co ściemniać – kicha była i tyle, najsłabsza moja majówka od 2015r. Pierwszy dzień tak mnie ostudził + aura, że zmieniłem plany i byłem potem tylko raz, mimo, iż pięć dni miałem wolnych. Zaliczyłem zamiast ryb po prostu jedną krótką i jedną dłuższą wycieczkę z dziećmi, a ostatniego dnia, gdy były tylko cztery stopnie na plusie, miałem próbę. Choć zapowiadało się fajnie. U mnie szału nie było, bo kompletnie w nie, nie celując, zacząłem mieć dużo kontaktów tylko z tęczakami. Natomiast część kolegów, którzy w planach nadal mieli wody stojące/wolno płynące, miało fajne wrażenia. Szczególnie Krzysiek, który Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2019 – II tura – Kanał Łączański

Była to nieciekawa dla większości z nas przeprawa. Głównie za sprawą aury. Łowiska do losowania proponujemy już bardzo świadomie, ale jednak na pogodę nijak nie mamy wpływu. A nawet na fajnym, choć niełatwym dla spinningistów łowisku, jakim jest Kanał Łączański – warunki meteorologiczne mają chyba największe znaczenie. Zwłaszcza wiatr, deszcz czy ochłodzenie. A my mieliśmy to wszystko na raz. Termin i tak już raz zmieniliśmy, gdyż dwa tygodnie wcześniej zapowiadali  nad ranem blisko zera i faktycznie było wtedy zaledwie 2,5 stopnia. Tak, że teraz nie było już odwrotu. W każdym razie przy padającej non stop silnej mżawce, potęgującym ją, dość energicznym wietrze oraz temperaturze sięgającej ledwo dziesięciu stopni, pewnie nikt z nas nie wybrałby się na to łowisko, gdyby nie liga. Z drugiej strony wszyscy mieli takie same warunki i dwóch z nas sobie poradziło w tych trudnych okolicznościach. Z kolei Maciek zrobił małe rozpoznanie Czytaj więcej [...]

Co w ostatnich dniach?

Dziś będzie bardziej reportażowo. Mniej pisania, a więcej obrazków. Zacznę od imprezy w Rudawie. Słowo „impreza” jest tu właściwe. Z roku na rok sprzątanie brzegów Rudawy rozkręca się i zaczyna mieć zasięg nie tylko lokalny. Od kilku lat jestem wprawdzie sceptyczny, co do sensu sprzątania rzek, ale trzy kwestie mnie w tym przypadku motywują: - lokalny samorząd naprawdę zabiega o udział w nim i adekwatnie do tego przygotowuje takie spotkanie [jakaś ciepła baza, jedzonko, napitek, logistyka, media] - coraz więcej osób bierze udział w sprzątaniu rzeki i są to głównie miejscowi [tym razem ludzi było wyraźnie mniej niż rok temu, ale było też cztery razy zimniej!] - nie uczę dzieciaka zbierać śmieci po innych, ale chcę by sam nie śmiecił Poza mieszkańcami wsi Rudawa, udział wzięli w sprzątaniu miejscowi strażacy, ludzie z Renegata i Klubu Przyjaciół Rudawy, oraz SSR Krzeszowice. Za sprawą szefa grupy terenowej SSR – Wojtka, mieliśmy Czytaj więcej [...]

Dwie życiówki w cztery godziny

Kolejne dziwne dni. Ryby biorą niezwykle kapryśnie, wyspowo i diametralnie różnie w różnych częściach zbiornika, w zależności od typu przynęt i ich animacji. Paweł ma masę brań. Jak przy końcówce kwietnia. Zacina skutecznie sporadycznie. Łowi grubo, jak na wzdręgowy UL, bo „tłustymi” larwami ważek firmy FishUp. Z kolei Bartek z Michałem mają fantastyczny ilościowo wynik, tyle, że ryby wyraźnie mniejsze niż te, na które tu przyjeżdżamy. Ja z kolei mam średnio 2 brania na godzinę. Ale skuteczność zacięć 100%. Z holami różnie, bo trafiają się obcinki, ale na szczęście bardzo rzadkie w ostatnich dniach. Jeden wypad miałem na totalnym luzie, bo z córką. Więcej z nią gadałem i chodziłem niż łowiłem. Początek był znakomity – słońce wyciągnęło stada wzdręg z trzcin i z głębszej wody. Rybki, co typowe dla tego zbiornika – niewielkie, ale liczne. Słońce zaszło i się skończyło. Nie wydarzyło się nic poza odprowadzeniem do Czytaj więcej [...]

Zrozumieć ryby…

Fajnie by było ale się nie da. Z drugiej strony gdybyśmy wszystko o nich wiedzieli, to nie byłoby tej tajemnicy, tego elementu niewiadomej, który dla wielu z nas jest tym czynnikiem istotnym, jeśli nie najważniejszym. To on wielu z nas wygania nad wodę. Z tego, co się działo na łowiskach w ostatnie weekendy niewiele rozumiałem. Pewnie niektórzy zastanawiali się, co jest, bo prawie trzy tygodnie nic nie pisałem. Otóż ambitny plan nakręcenia filmiku o łowieniu płoci w marcu, okazał się niebywale trudną sztuką. Choć złowiłem niemało naprawdę pięknych płoci, to nie udało mi się żadnego połowu sfilmować! Co najwyżej samą końcówkę. Powodów kilka: Zabrałem się za to o jakieś dwa tygodnie za późno – wyjątkowo wczesna w tym sezonie wiosna, bardzo szybko rozproszyła zimowe stada tych ryb. Łowi się pojedyncze sztuki, czasem 2-3 z jednego miejsca i nie ma sensu w nim już tkwić, bo kolejne branie będzie za chwilę, ale bardziej prawdopodobne, Czytaj więcej [...]