Liga 2021!

Cofam wszystko, co czasem pisałem, że wyniki w jakiejś turze ligi były słabe. No, może ze dwa razy tak się rzeczywiście zdarzyło przez te 5 lat. Ja już wiem dlaczego rok w rok do naszej zabawy zgłasza się tylko jedna – dwie nowe osoby. Rozumiem już, czemu rok w rok kilku ludzi deklaruje, że chętnie weźmie udział w takiej rywalizacji, ale pod warunkiem obniżenia wymiaru punktującego okonia, choćby do tych 23cm [najlepiej do 20cm], a kleń, jaź to jak nic tylko 25cm. No, a że tego nie zmienimy, to potencjalnie zainteresowani rezygnują.  Zawsze mnie zastanawiało dlaczego tak jest, poza tym, że nie ma u nas nagród [sezon 2020 był wyjątkowy za sprawą przynęt Fishchaser]. No i teraz wiem. Maciek wpadł na bardzo prosty pomysł, mianowicie zrobił przegląd wyników zawodów spinningowych i spinningowo – muchowych, jakie miały miejsce w naszym i sąsiednich okręgach w sezonie 2020 na wodach ogólnodostępnych PZW. Akurat wraz z nim oglądałem wyniki zawodów Czytaj więcej [...]

Ranking sezonu 2020

Nie myślę o sobie w kategoriach tzw.  [tfu!] celebrytyzmu, ale miałem ostatnio, czyli w grudniu dwa zdarzenia. Najpierw jakiś „kolo” zagadał do mnie, szczerze powiedziawszy nie wiem po co, ale potem, jak ewidentnie złośliwie nazwał mnie celebrytą, to już wiedziałem po co zaczął. A drugi raz, tym razem w sumie spoko gość zagadną: „czy pan Adam?, a gdy potwierdziłem, to opierniczył mnie, za lansowanie rzeczki pstrągowej, z czego korzysta mięsiarstwo. Trochę racji miał – nie wypieram się, tylko ochrzan dostałem za rzeczkę powszechnie znaną i zarazem taką, której nie ująłem w swego rodzaju przeglądzie cieków pstrągowych  stworzonym w 2014. Ale chciałem to mam. No i po tych dwóch sytuacjach umyśliłem sobie, że na koniec sezonu zrobię ranking. Przynęt, zdarzeń itd. A co tam! Jak celebryta. A tak serio, to zamiast typowego podsumowania roku, poniższy ranking wypadnie chyba bardziej interesująco.  Tak więc zaczynam totalnie subiektywną ocenę Czytaj więcej [...]

Końcówka dla upartych

Trochę się wkręciłem w mały maraton pod koniec grudnia.  Bez ściemy, to trafiłem tylko jeden dobry dzień,  jak na przeciętne polskie realia okoniowe, choć trochę pechowy zarazem. Poza tym końcówka nie była najlepsza, ale to dotyczyło wg moich bliższych i dalszych znajomych wyników na różnego rodzaju wodzie w okolicy. Powodem było najpewniej mega niskie ciśnienie tuż po świętach. Zacznę jednak od bardzo ciekawego zdarzenia jakie miałem nad Wisłą troszkę wcześniej. Pokazuje ono, do czego ryby są zdolne by schronić się przed kormoranami, a zarazem jak [konkretnie szczupaki] są obojętne na małe przynęty tkwiące w zębach. Zacząłem łowić na skraju dnia i nocy w bardzo niemiłej aurze [dość silny i lodowaty wiatr wschodni, przy gęstej mgle, lekki mróz]. Ręce odpadały nawet w rękawiczkach. Pojechałem trochę na wariata i nawet nie patrzyłem jak jest z wodą. Była wyraźnie niższa i fragment, który chciałem obłowić nie bardzo się do Czytaj więcej [...]

Zimą na Kanarach

Poniżej zamieszczam tekst Zygmunta na temat doświadczeń jakie miał podczas zimowego pobytu na Wyspach Kanaryjskich. Od lat jest to cel wypoczynku wielu z nas. Może spostrzeżenia kolegi się przydadzą, tym bardziej, że zwrócił uwagę na kilka tematów formalnych, które często umykają wędkującym turystom. Mimo, iż nie ma trzaskających mrozów i śniegu za oknem, a zima jaka by nie była, dopiero się zaczyna, to pewnie miło będzie przenieść się w wyższe temperatury. Tym bardziej, że porąbana sytuacja na świecie póki co raczej utrąca wszelkie dalsze wyjazdy. Zapraszam do lektury. Alarm w telefonie delikatnie zaczyna odgrywać swoją melodię i po kilku nutach mnie budzi. Wstaję z łóżka, na zewnątrz jeszcze jest przed świtem. Ciepło. Na noc wystarczyło przymknąć okiennice. Przyjemnie spać przy otwartym oknie na przełomie stycznia i lutego. W kraju nawet w lecie trudno o tak miłą temperaturę nocą, a do tego jeszcze komary, których tutaj na szczęście Czytaj więcej [...]

X tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła W3

Pewnie mam mało obiektywną opinię, ale była to najlepsza edycja ligi i jak przystało na mały okrągły jubileusz – najbardziej emocjonująca. Przy relacjonowaniu dziewiątej tury napisałem, że jeszcze nigdy nie było tak, że rozstrzygnięcie kto wygra będzie mieć miejsce w ostatniej turze. Tu przesadziłem – rok temu też tak było [wtedy Jacek i Robert mieli szansę na zwycięstwo w lidze]. Nie mniej  w tym roku prowadzący zmieniali się bodajże aż sześć razy. W sumie cztery osoby wychodziły na prowadzenie, spadały, wracały. Także liczba uczestników, nawet licząc tylko tych aktywnych nadawała naszej rywalizacji całkiem inny ciężar. Niezależnie od miejsca na koniec sezonu  chyba każdy miał swój kielich goryczy, a na szczęście wielu także chwile triumfu. Bez wątpienia rangę naszej rywalizacji nadał też sponsor – firma Darii i Pawła Nowaków - Fishchaser. Poza nagrodą główną za wygranie ligi, ufundowali bonusy za zwycięstwo wiosny, lata i Czytaj więcej [...]

Duże

Piękny czas. Warunki wprawdzie zazwyczaj trudne, brań na ogół mniej ale ryby duże, a przynajmniej średnie. Wszystko sprowadza się do jednego: miejscówki. Królestwo za miejscówkę! Cała ta otoczka sprzętowo- taktyczna , która w sumie jest tym, co lubimy chyba najbardziej, jest tylko dodatkiem. Kiedyś myślałem, że dobry odcinek, miejsce to 50% sukcesu. Drugie tyle, to dobrze dobrany sprzęt, umiejętność prezentacji przynęty itp. Dziś zmieniłem zdanie.  Doświadczenie rozumiem jako albo znajomość sprawdzonych już odcinków, albo umiejętność [dla mnie jednak trudno osiągalna] szybkiego odnajdywania takich miejsc. I tak rozumiane doświadczenie to co najmniej 90% sukcesu. Cała reszta, choć nierzadko decyduje o dobrym wyniku, to jednak jest dodatkiem. Mam takie miejsce na W2, gdzie w przeciętnym dniu  może przyjść koleś który ma pierwszy raz kij w ręce. Byle trafił do wody, a na końcu miał małą gumkę góra 2g – to te 10%. Cokolwiek złowi i nie Czytaj więcej [...]

Sandaczomania

Zwariowaliśmy! Wśród większości bliższych i dalszych znajomych panuje sandaczowy amok. Teraz, od tygodnia, gdy u nas mrozik po nocy, może trochę odpuściliśmy, ale tylko trochę:) Różnie jest z wynikami. Nie ma się co czarować – większość nic sensownego nie wyjęła ale nadal próbują. Sam czuję się za cienki na jakieś porady w tej kwestii, choć zwrócę uwagę na oczywiste różnice w sposobie łowienia. Z drugiej strony gdybym złowił jeszcze ze dwa duże, to pokuszę się o tekst „jak zacząć”. Ale to we wrześniu za rok. Mnie się wiedzie może bez fajerwerków ale na tyle nieobciachowo, że chce mi się jeździć na te  wieczory  - nocki. Zazwyczaj jestem ze trzy godziny. Lipa jednak na tym polega, iż i tak mam te około 40km w jedną stronę niestety. Zależy jeszcze jaką trasę obiorę. W starciach z dużymi jest 2:2. Najbardziej dałem ciała 11 listopada. Miałem tylko jedno branie. Ale albo znów trafiłem tego grubasa 90+, albo jakiś inny podobnych Czytaj więcej [...]

Spotkanie fanów starorzecza

Mam tyle materiałów, że nie mogłem się zdecydować, co będzie najnowszym wpisem. Na razie „sandaczomania” zaczeka, choć mam sporo zdjęć własnych ryb jak i kolegów. Może jeszcze coś dołowię. Dziś trochę inny temat. Wielu z nas było mocno rozczarowanych, gdy w podczas losowania łowisk do tegorocznej ligi, mimo bardzo wielu propozycji wskazujących starorzecze ani razu ta woda nie została wylosowana. Ot, przekorność losu. Fakt, że poziom tego łowiska moim zdaniem już od 2017r spada na łeb na szyję, to jednak znalazło ono wśród moich znajomych wielu wielbicieli, którym ciężko było pogodzić się z tym, że ani raz tam się nie spotkamy. Niewątpliwą przyczyną takiego stanu rzeczy było przekonanie, że  każdy tam zapunktuje. Niestety już tamten rok pokazał, iż nawet ktoś, jak ja, kto – nieskromnie powiem – zna tu każdy załomek dna, też może zerować. Oczywiście w dawniejszych czasach ryby też na starorzeczu nie brały ale nie przypominam Czytaj więcej [...]

Takie rzeczy się nie dzieją…

…a jednak. Pewnie myślicie, że będzie coś z grubej rury o kłusownikach, albo działaczach PZW. Ale nie. Mam nadzieję, że się ubawicie trochę, bo moi znajomi śmiali się do łez, choć mnie całe zdarzenie, niezależnie od groteskowości zajścia, podniosło ciśnienie, jak dawno nic. Główny „bohater” całego wydarzenia naprawdę miał szczęście, bo lat temu z 10 – 15 skończyłoby się to dla niego - nazwijmy to „kontuzją” i to raczej poważną; na szczęście dla niego i dla mnie pewnie też, teraz mocniej trzymam nerwy na wodzy. Jest trzech wędkarzy z Krakowa, o których mam opinię, jako o najlepszych wiślanych łowcach ryb typowo spinningowych. Dwóch do niedawna znałem tylko z opowieści, a jednego miałem okazję kiedyś poznać. Są to osoby, za którymi wędki mogę nosić. Łowią dużo, bardzo, bardzo dużo ryb i to dużych. Często wielkich. Okazy. Niektórzy z nich udzielają się na forach. Są znani i są niekwestionowanymi autorytetami. Środowisko Czytaj więcej [...]

IX tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła W3

Rywalizacja w lidze jest zażarta. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by o zwycięstwie w skali roku, decydować  musiała ostatnia tura. A tak będzie.  Nasze ostatnie zmagania na wodzie były takie jakby bardziej ciche. Po pierwsze – nie spotkaliśmy się tuż przed turą, bo niezależnie jakie kto ma poglądy na obecna sytuację, to nikt grypy złapać nie chce. Więc każdy jechał z domu od razu nad zaplanowany odcinek Wisły W3 [tym razem od samego stopnia Przewóz do mostu w Górce]. Na pięć minut przed startem [7.00] wysłałem wszystkim kod na tę turę – każdy sobie to wpiął w identyfikator i przedstawiał do zdjęcia z rybą. Po drugie  - była to najsłabiej obsadzona tura w tym roku – rywalizowało nas tylko dziesięciu. Pozostałych albo uwaliła kwarantanna [przy czym nic kompletnie im nie jest], albo kontuzja, albo bajzel w pracy spowodowany wg mnie nieadekwatnymi do sytuacji obostrzeniami. Po czwarte zaś, to aura z tym „nuklearnym”, jednolitym zachmurzeniem Czytaj więcej [...]