Końcówka dla upartych

Trochę się wkręciłem w mały maraton pod koniec grudnia.  Bez ściemy, to trafiłem tylko jeden dobry dzień,  jak na przeciętne polskie realia okoniowe, choć trochę pechowy zarazem. Poza tym końcówka nie była najlepsza, ale to dotyczyło wg moich bliższych i dalszych znajomych wyników na różnego rodzaju wodzie w okolicy. Powodem było najpewniej mega niskie ciśnienie tuż po świętach. Zacznę jednak od bardzo ciekawego zdarzenia jakie miałem nad Wisłą troszkę wcześniej. Pokazuje ono, do czego ryby są zdolne by schronić się przed kormoranami, a zarazem jak [konkretnie szczupaki] są obojętne na małe przynęty tkwiące w zębach. Zacząłem łowić na skraju dnia i nocy w bardzo niemiłej aurze [dość silny i lodowaty wiatr wschodni, przy gęstej mgle, lekki mróz]. Ręce odpadały nawet w rękawiczkach. Pojechałem trochę na wariata i nawet nie patrzyłem jak jest z wodą. Była wyraźnie niższa i fragment, który chciałem obłowić nie bardzo się do Czytaj więcej [...]