Bajkowy rekord

Mój sandaczowy rekord wytrzymał ledwo trzy tygodnie. Zaskoczenie pełne, radość nie do opisania. Żadna ryba prócz pierwszej dużej wzdręgi [37cm], pierwszego okonia 40+ i pierwszego bolenia 79cm i jazia 55cm nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. No może jeszcze potokowiec w okolicach 60-ki, który dłuższy czas stał na wodzie po kostki po urwaniu żyłki… Sandacza złowiłem  w bajkowej scenerii. Nawet nie muszę koloryzować. Zresztą na ogół nigdy tego nie robię. Zwracam po prostu uwagę na masę szczegółów, które większość ludzi puszcza mimo oczu i uszu. Wyobraźcie sobie ciepłą, jak na koniec października noc. A raczej wieczór. Dzień, czy dwa przed pełnią. Zaczynam o 17.30.Już pełny mrok. Gdzieś tam po krzakach nie całkiem po cichu czołgają się bobry. Zero wiatru. Cisza. Z niezachwianym spokojem płynąca rzeka o lekko podniesionej wodzie. Nawet spławu. Księżyc świeci niczym reflektor. Jest jasno do tego stopnia, że gdy zapalam czołówkę, Czytaj więcej [...]