VII tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła W3

Zacznę tak: realnie, a nie teoretycznie, to po ostatniej turze na pierwsze miejsce w naszej lidze szansę mają aż cztery osoby;  na miejsce trzecie – aż dziewięciu uczestników. Niech to odda nieco szalony efekt naszej ostatniej rywalizacji. Działo się naprawdę wiele w stosunku do tego, na co się chyba wszyscy nastawili z perspektywy dość nikłych wyników w dni poprzedzające turę. Kompletnie nie sprawdziło się założenie, że ranek rozstrzygnie wszystko. Ryby żerowały wybiórczo, ale przez cały czas trwania tury.  Złowiono 16 punktowanych sztuk, trzech gatunków, co daje nieznacznie więcej, niż jedną punktowaną zdobycz na uczestnika. Oczywiście byli szczęściarze/lepiej łowiący, którzy realnie złowili więcej niż jedną rybę, oraz pechowcy/gorzej łowiący, którzy złapali zero. Statystycznie punktowaną rybę łowiono co 24 minuty. Biorąc pod uwagę wyniki z treningów, niewiarygodnie niski poziom wody, wielki kontrast temperatur ranka i pełni dnia, Czytaj więcej [...]

Nocki i treningi przed kolejną turą

W krótkim dziś wpisie parę zdań o moich skromnych, aczkolwiek obiecujących próbach łowienia w nocy i co działo się tuż przed ostatnią turą, która miała miejsce dwa dni temu [o niej następnym razem]. Najpierw nocki. Znalazłem miejscówkę z boleniami. Powtarzalną. Aaa – już uprzedzam – jeszcze żadnego nie złowiłem. Jest powtarzalna w brania. W rekordowy wieczór i noc miałem ich...siedem. Tak, tak, nie pomyliłem się. Zaraz po zejściu z wody, trochę roztelepany wewnętrznie w głowę zachodziłem, jakim cudem żadnej ryby nie zaciąłem. Najpierw o miejscówce. Dość „nieboleniowa” w charakterze: równy bardzo, bardzo spokojny uciąg wzdłuż około 40m języka piachu wchodzącego w wodę z piaszczystej wysepki. Taki podwodny piaskowy, długi garbek. Na szczycie przy typowym teraz stanie wody od 10 do może 25 cm, a na krawędziach po pół metra u podstawy do 1,5m na czubku. Taka karykaturalna przykosa. Wzdłużne krawędzie „rozpuszczają się” w Czytaj więcej [...]

Warto było sprawdzić

Dokonaliśmy z Wojtkiem pewnego eksperymentu. Może nie miało to przed nami odkryć jakichś zupełnie nieznanych obszarów Wisły, nie mniej pomogło lepiej je poznać. O co chodzi? Przed ostatnią turą naszej ligi, sam nie bardzo wiedziałem co ostatecznie zrobię. Gdyby woda była skrajnie niska lub nie pojawiłby mi się jakiś inny pomysł, to pojechałbym na to wysokie W2 z myślą o okoniu. Zachęcałem zresztą do tego kolegę, który jednak nie skorzystał i finalnie nie punktował. Oczywiście dzień do dnia w wędkarstwie niepodobny i  nie ma co podchodzić do naszego testu dogmatycznie i traktować jego wynik jako pewnik. Jednym zdaniem – było fajnie. Rzekłbym, że lekki powiem dawnych lat. Przyjęliśmy założenie, że chcemy zdobyć z perspektywy naszej ligowej rywalizacji, jakiekolwiek punkty. Czyli – nie czarujmy się – idziemy na ilość, co jest też jakimś wyznacznikiem łowienia UL. Łowiliśmy na wyraźnie podniesionej wodzie, lekko trąconej po całej Czytaj więcej [...]

VI tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Wisła W2

Ta tura uświadomiła mi pewną oczywistość, rozumianą w sensie dosłownego samozinterpretowania się: różnica poziomu wędkarzy polega głównie na znajomości danej wody, względnie doświadczeniu w szybkim jej „czytaniu”. Dopiero potem idzie kwestia doboru sprzętu, przynęty, sposobów jej podania i poprowadzenia, obrania taktyki i tych wszystkich pozostałych szczegółów. Jak było? Od strony, że tak powiem – turystycznej , było pięknie i zarazem trochę tajemniczo, a także strasznie, jak to nocą. Szczególnie gdy na horyzoncie mamy wyładowania jak na afrykańskiej sawannie, a nad głową gorący wicher [22 stopnie o północy]. Wędkarsko zaś, było generalnie jak przewidywałem, więc jakiejś wędkarskiej wielkiej smuty nie ma, choć rozczarowanie na pewno. Nie mniej przypadki jakie zdarzyły się trzem osobom, są na tyle zachęcające, że może jakiś potencjał jednak w tym górnym W2 dla spinningisty jest. Ale zacznijmy od początku. Sierpniowa tura wieczorowo Czytaj więcej [...]