V tura ligi spinningowo – muchowej 2020. Raba

Tak, to nie pomyłka w tytule. To była piąta tura, lipcowa. Tura nr 4 z czerwca, gdy leciało kakao będzie w sierpniu. Nie myślałem, że to napiszę po jakiejkolwiek turze na Rabie, ale jak przystało na małą, okrągłą bo piątą edycję naszej ligi, tura ta była, jak do tej pory najlepszą ze wszystkich od 2016r. Rywalizacja była owocna, ponieważ zapunktowało dwunastu na piętnastu startujących, a na wielu pozycjach różnice między miejscami były mniejsze niż…centymetr!  Czy to oznacza, że było łatwo? W moim odczuciu, jako osoby kompletnie nieznającej tej wody, uważam, że dzień był ciężki, a ryby brały raczej kiepsko. Pewnego obiektywizmu dodały te tygodnie brudnej i mocno podniesionej wody. I tak twierdzę, że na odcinku muchowym miarowych ryb jest ileś tam razy więcej niż na spinningowym, ale fragmentami totalna przebudowa dna, brzegów i otoczenia, nie faworyzowała już tak bardzo muszkarzy. Czy to oznacza, że zmieniam zdanie o tej wodzie? Nie, Czytaj więcej [...]

Wakacyjne różności

Nieraz pisałem, że okres wakacyjny to dla mnie najsłabszy wędkarsko czas.  Po  ostatnich kilkunastu dniach, nie mam wątpliwości, że najbardziej lubię późną jesień i wczesną wiosnę. Byłem na parunastodniowej wakacyjnej wycieczce. Kilka dni tu, kilka dni tam. Nie tylko o tym będzie ten wpis, ale parę zdań poświęcę. Najpierw był Wrocław. Łowić nie łowiłem, bo kakaowa woda i przy nieobeznaniu z tematem szkoda czasu, tym bardziej, że miałem napięty grafik. Byłem w zoo.  Zoo jak zoo, ale warte – jeśli jesteśmy wędkarzami, albo akwarystami – warte zobaczenia są dwie rzeczy: tzw. Afrykarium i Odrarium. Afrykarium, to wielkie jak na polskie realia zbiorniki przedstawiające środowisko wielkich jezior afrykańskich z ich ichtiofauną, oraz kanał mozambicki. Fotki robiłem totalnie bez jakiegoś przemyślenia samym tylko telefonem, ale mam nadzieję, że zachęcą. Można było przy okazji zobaczyć, jakie rozmiary osiągają niektóre gatunki Czytaj więcej [...]