Jakbym się obudził w innym świecie…

Ostatni wypad przed wirusowym szaleństwem, to było takie szaro - bure przedwiośnie. A teraz wiosna pełną gębą. Sucha jak słoma ale wiosna. Gdy patrzycie na zdjęcie główne, pewnie zastanawiacie się gdzie mnie poniosło?  O tym później. Nie wiem co powiedzieć, po tej wymuszonej przez nasz [nie] rząd przerwie. Nie chcę za bardzo się wdawać w politykę i dyskusje na tym polu, ale mam głębokie przekonanie, iż staliśmy się obiektem jakiejś ogólnoświatowej ściemy na wielką skalę. Czuję się okradziony z miesiąca życia i okradany nadal jestem. Śmiem twierdzić, iż szkody zdrowotne z tytułu świątecznego obżarstwa i bezruchu będą większe niż wyimaginowany morderczy wirus [tzn. jakiś wirus grypopodobny rzeczywiście jest, ale nic nie wskazuje, by był on aż tak niebezpieczny, jak straszą media i politycy]. Źle zniosłem ten czas jak cholera. Na rybach nie byłem, nie tyle stosując się do nakazów, co obawiając się własnych reakcji. Jak obejrzałem Czytaj więcej [...]