Obiecujące mikrusy

Zrobiłem się wybredny w sposób jaki mnie nie cieszy. Dawniej, szczególnie o takiej porze roku jaką mamy, cieszyłem się z paru rybek. Liczyło się, że pojechałem nad wodę z wędką. Teraz muszę mieć jakiś bardziej konkretny wynik. I nie chodzi tylko o to, by się pochwalić w kolejnym wpisie, bo nawet jak nic nie mam, to koledzy wpierają mnie zdjęciami. Chodzi bardziej o takie wewnętrzne poczucie spełnienia, nie zmarnowania czasu. Ale nie podoba mi się to, choć chyba się już od takiej postawy nie uwolnię. Ponieważ dołujący wynik jaki zrobiłem na otwarciu naszej tegorocznej ligi trochę mnie ostudził, no i jednak nie chcę ryzykować sterczeniem w nadal lodowatej wodzie, to odpuściłem sobie kolorowe rybki. Natomiast na innych łowiskach tak się składało, iż łowiłem nieprzyzwoicie małe sztuki. Dziś to się jednostkowo zmieniło, bo wśród kilkunastu klonków jakie udało mi się oszukać, trafił się jeden grubasek. Ale dziś niekoniecznie o rybach Czytaj więcej [...]