Pierwsza wiślana ryba sezonu

Nie, nie był to kleń. Otwarłem jakiś czas temu sezon nizinny. Wszystko wskazuje na to iż w moim życiu był to pierwszy rok, gdy zimy de facto nie było. Ja się z tego cieszę. Byle polało na wiosnę, co by suszy nie było. Po pierwszym falstarcie, jaki zaliczyłem, okazało się iż ryby żerują raczej lepiej niż gorzej. Podejrzewam że nie zgadniecie, czym otwarłem sezon nizinny. Ja bym nie zgadł. Nawet biorąc pod uwagę , że pytałby mnie ktoś o to w lutym – od razu można wyczuć, że była jakaś „egzotyka”. Łowiłem znów trochę inaczej niż z końcem grudnia, bo wtedy na mocnym i bardzo szybkim kiju do 15g niekoniecznie dobrze czułem te nie tyle małe, co lekkie przynęty. Nie co ryzykownie zmontowałem mocną i szybką, ale jednak witkę do 6g, tyle, że z plecionką jak w grudniu 0,12mm. Pogoda była taka jak przez ostatnie dni – mocno wiało, około 6 stopni. Najważniejsze: woda podniesiona około 1,5m. Zaskoczyło mnie tylko jedno – była bardzo Czytaj więcej [...]

Aneks do losowania

Pewnie niektórzy myślą, że coś słabo z tymi emocjami po losowaniu. Ja się tak podniecam, a tu cisza na forum. Nic z tego. Wynik tegorocznego losowania był na tyle kontrowersyjny, iż w pierwsze trzy – cztery dni wpadło mi z 70 maili od uczestników. Intensywność komunikacji była na naprawdę bardzo emocjonalnym levelu, że tak młodzieżowo powiem. Trochę się nawet obawiałem, czy Jurek z Dominikiem, którzy po naprawdę wielu latach wracają do wędkarstwa i raczej bardziej rekreacyjnie podchodzą do ligi niż pozostali, nie przestraszą się z jakimi wodnymi „oszołomami” przyjdzie im się spotkać i by czasem nie odpuścili. Poziom rozgoryczenia był naprawdę niemały; były próby nawet unieważnienia losowania, sugestie zmian, nowego rozdania itp. Cóż – ta Wisła faktycznie niekoniecznie większości leży, ale bez wątpienia kilka osób jest z tego losowania wniebowzięta. Niby dominują głosy, że szkoda, że monotonnie, ale przecież można było składać Czytaj więcej [...]

Losowanie łowisk ligi spinningowo – muchowej 2020

Emocje przyćmiły wszelkie znane za mojego życia, losowania grup piłki nożnej z udziałem naszej reprezentacji. Może też dlatego, że byliśmy na małym dopingu 🙂 Ale było rzeczywiście przekozacko. Ten mały pięcioletni jubileusz zabawy w ligę, 17 pewnych uczestników – jakoś tak podniosły rangę całego spotkania. Było też mnóstwo niepewności, co się wylosuje, jaki kształt będzie mieć tegoroczna rywalizacja. Przecież  wylosowane łowiska w niemałym stopniu jednym już na starcie ułatwiają, innym utrudniają. A było z czego wybierać. Ilość uczestników razy dziesięć spotkań w roku no i mieliśmy wśród propozycji: - 42 różne łowiska z czego 37 to wody płynące, a 5 stojące - 6 razy zaproponowano turę nocną [zawsze na Wiśle] - sama Wisła pojawiła się w aż 22  konfiguracjach [stąd te 42 łowiska] - Raba [miała 5 wariantów], a ponad to Soła, Skawinka, Dunajec, Poprad, Nida, Szreniawa, Biała Przemsza,  Kanał Łączański, rzeczki Czytaj więcej [...]

Zdążyłem

Start tego sezonu miałem trudny dla mnie do oceny. Myślę o „starcie” w kategorii różnych wód.  W każdym razie zdążyłem przed ulewami, jak i kolejna falą mrozu. Za pierwszym razem – nad Wisłą, dostałem ostrą nauczkę i jeśliby uznać, że jaki pierwszy wypad, taki cały rok, to będzie raczej kiepściutko. Na szczęście nie jestem przesądny. W każdym razie kumpel był trzy dni przede mną i rozbił bank z braniami. Miał ich kilkadziesiąt. Mało ryb wyjął, gdyż pomylił sobie zestawy i łowił wędką na wzdręgi. Na klenia w rzece to raczej trochę mało i wielu ryb nie zaciął, wiele stracił w holu. I tak kilka wyjął w tym dwie sztuki 45 – 46cm czyli już bardzo fajne. Tak się napaliłem, że postanowiłem nie czekać do 1 lutego. Tylko kilka dni po koledze  łowiłem w huraganowym wietrze, przy ledwo sączącej się wodzie. Nie miałem brania. Ciężko mi się łyka taki wynik… Dużo lepiej pod wieloma względami było nad pstrągową rzeczką, Czytaj więcej [...]