Duże ryby

Poniżej krótka recepta, jak złowić na naszych wiślanych wodach grubą rybę. Przepis jest tak prosty, że wręcz oczywisty, nie mniej dla mnie jako niewiernego wędkarskiego Tomasza, jest jakimś drogowskazem, bo całość podparta zdjęciami, z których prezentuję niektóre. Osobiście jestem okropnym sceptykiem w temacie powtarzalnego łowienia ryb dużych niezależnie od gatunku, gdyż uważam, że obarczone jest to głównie szczęściem. Podświadomie zaś wiem, że tak naprawdę wiąże się to z tym by być często nad wodą, w której takie ryby po prostu są. 12 – 15 lat temu sam łowiłem dużo boleni i nierzadko ryby wyraźnie 70+, gdyż one po prostu były.

Obecnie, co często piszę – mam spory kawał do takiej wody i przekłada się to na brak wyników, choć w zeszłym roku trochę się odkułem [jakbym wyjął ryby, które pospadały to bym dopiero zadzierał nosa 🙂 ].

Napisał do mnie Pan Mateusz w imieniu swoim i dwójki kolegów, chcąc podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Całość okazuje się niewiarygodnie prosta, ale takie przykłady dają nadzieję, że się da i nie jest to nieosiągalne. Nie ukrywam, że czytałem poniższy, krótki tekst kilka razy, bardzo wnikliwie. Jest to i dla mnie jakaś nauka. Nie ukrywam też mojego podziwu dla czegoś co nazwę kunsztem, a do czego większość z nas dąży. Moje uznanie jest tym większe, że chłopaki łowią okazy w innej już wodzie, co do której powszechnie sądzi się, iż jest po prostu beznadziejnie słaba…

Kolega który złowił tego sandacza 97 cm 30 czerwca tych wakacji, trafił go na gumę Lunker City Shaker 8 cm. Łowi on typowym zestawem spiningowym: tj.  kijem Dragon Pro Guide bodajże do 28 g .Fotki podrzucam w załączniku.

(fot. M.H.)

Co do sandaczy z ostatniego czasu, a w zasadzie ostatnich 10 dni ryby większe wyraźnie wychodzą dopiero od zmierzchu i te lepsze godziny brań trwają do ok 23.00.

Pierwszą 80 – tkę inny znajomy trafił około 19.00 w zeszły wtorek; tradycyjnie guma 8 cm pomarańcz z zielonym ( jak się dobrze przyjrzeć widać jej kawałek na zdjęciu ) ciężka główka i typowy opad. [dodałem zdjęcie samej przynęty – A.K.]

(fot. M.H.)

Dwie kolejne ryby 80+ złowiłem ja oraz mój brat w niedzielę w nocy.

(fot. M.H.)

Około 20.00 na Fishuntera od Mikado 8 cm kolor katalogowy 78 na główce 12 gram łowiąc z opadu zaliczam bardzo mocne branie zaraz po podbiciu z dna, dwie minuty później brat podbiera mi nową życiówkę 86 cm i nieco ponad 5 kg wagi.. Godzinę później brat na identyczną gumę ale już na bardzo ciężkiej główce bo aż 26 gram zalicza podobne branie, ale stwierdza że ryba raczej nie jest duża. Hol trwał może minutę bo ryba szła w stronę brzegu, tym razem podbierałem ja. Miarka wskazała 80,5 cm..

(fot. M.H.)

Co do zestawów jakimi łowimy: ja wędkuję kijem Dragon Flash 2,75 m o cw. 10-35 g z młynkiem Ryobi Ecusima i pletką 0,12mm.

Brat natomiast od 4 lat łowi wyłącznie castingiem, a w tym przypadku był to zestaw z kijem Savage Gear Black 220cm o cw. 10- 27g oraz multikiem DAM Quick Optimus 301 z pletką 0,20mm..

Wszystkie ryby zostały złowione na kamienistym równym dnie na raczej płytkiej wodzie do 3m..

Pewnie to co napiszę, jest jakimś uproszczeniem, ale jak widzę są zwolennicy gum i woblerów, przy czym wśród moich znajomych, którzy też mają się czym pochwalić w temacie sandacza rządzą jednak woblery  [poza naprawdę nielicznymi wyjątkami] i to te płytko pracujące, a dotyczy to całego sezonu. Pewnie ma znaczenie odmienny charakter miejscówek, bo nawet pod koniec roku podsyłają mi fotki pięknych ryb, złowionych na przynęty pracujące do pół metra pod powierzchnią…

Wśród nielicznych zwolenników gum, jakich ja znam, panuje jednak podział i jest on bardziej skomplikowany. Część znanych mi ludzi łowi ciężkimi gumami cały rok. Inni z kolei latem i wczesną jesienią, oraz w głębokich, a spokojnych odcinkach łowią relatywnie bardzo lekko. Lekkie gumy mają też swoich wielbicieli zimą, ale to także zapewne zależy od miejsca.

Jak widać podstawowych patentów jest kilka, wszystkie są skuteczne, choć pewnie nie w każdych warunkach i nie zawsze. Dodam jeszcze, że moi znajomi teraz mają najwięcej brań sandaczy około 19.00, a twierdzą, podobnie jak autorzy prezentowanych zdjęć, że faktycznie szanse rosną tak do północy.

Ja w swoim jedynym w ostatnich dniach wypadzie w godzinach wieczorowo nocnych [19.00 – 00.00], zaliczyłem aż trzy kontakty z rybami bez wątpienia przyzwoitymi. Dwóch pechowo nie zaciąłem jakimś cudem – wg mnie na bank bolenie. Przyczyną było takie klapnięcie wody, że praktycznie stała i te ataki były silne, ale nie tak jak w nurcie.  A pół godziny wcześniej naprawdę duży szczupal obciął 11cm wobler. Miałbym na pewno swój rekord. Mimo sprzętu na którym boleń 70-ka nawet nie jęknie, nie dałem rady. Jak wiadomo, bolenie nie przegryzają linek. Szczupak jeszcze dawał oznaki bytności tuż pod brzegiem i nawet na czuja próbowałem go zagarnąć podbierakiem. Nie po to by go zaliczyć jako zdobycz, ale by uwolnić go od przynęty, a zarazem ją odzyskać [jeden z pierwszych woblerów Widła – taki chyba kilkunastoletni]. Szkoda mi go, bo to była jedna z moich trzech najlepszych nocnych przynęt.

Fajnego szczupaka podesłał za to Tomek, który generalnie nastawia się teraz na ryby duże. Nie był to zresztą jedyny jego zębacz. Pierwszego szczupaka, szacowanego na 77 – 85cm, spiął w czasie kręcenia filmiku w holu. Został filmik…

Później wyjął takiego wyraźnie 60+.

(fot. T.M.)

Kilka dni potem „ustrzelił” równe 80cm.

(fot. T.M.)

Tym samym Tomek prowadzi w naszej zabawie na największego szczupaka z około krakowskiej Wisły złowionego na spinning.

Z ostatniej chwili. Właśnie dostałem od Tomka sms. Miał na kiju szczupaka wyraźnie ponad 80cm, który spadł. Parę godzin później miejscówkę odwiedził jego kumpel i wyjął tę rybę. Tyle, że chyba nie chce jej prezentować.

4 myśli nt. „Duże ryby

  1. Grube sandacze! Gratulacje. Malo kto moze sie pochwalić takimi wynikami.
    Te ryby biorą jak chcą i kiedy chcą.

    Wielka szkoda ze nie udało Ci się wyjąć tego szczupaka.
    Dosc często na nie natrafiasz na swoim odcinku. Myślę że warto się tam zabezpieczyc, bo to się będzie powtarzać. Stalka SURFLON od Dragona jest bardzo miękka i mogłaby przypaść Ci do gustu.

  2. Gratulacje dla chłopaków. Prawda jest jednak taka, że sandacza w Wiśle jest bardzo mało, i nie jest dostepny dla każdego. Dodatkowo jako gatunek, jest bardzo himeryczny i trudny do zlowienia na spinning. To wszystko sprawia, ze nastawienia sie celowe na sandacze w naszej wisle to duze wyzwanie. I tylko dla ludzi o wielkiej determinacji i zelaznej cierpliwość i. Ryby które nadesłali Panowie sa z przekroju calego sezonu, jestem pewien że te sukcesy byly okupione wieloma zejsciami z nad wody o kiju. zakladam też, że chłopaki sa miejscowi , łowią tu od dawna i znają ten odcinek Wisły jak własną kieszeń. Sandacz w naszej Wiśle to trochę taki mit i jedna wielka loteria. Jest tylko jedno miejsce gdzie na Wiśle sandacze sa pewne i to przez cały rok. Ostanie zdjęcie z sandaczem pochodzi stamtąd. Ja jednak to miejsce omijam szerokim łukiem z powodu presji, ktorej na rybach nie toleruje.

  3. Tak na mój chłopski rozum, to ten wzrost liczebności szczupaka na W2 spowodowany może być tym, że ryby te spłynęły ze Świnnej Poręby, gdzie przecież populacja kaczodziobych była dość wysoka. Ale oczywiście mogę się mylić 🙂

    • Nie zastanawiałem się nad tym, nie mniej wygląda na to, ze na W2 jest ich więcej. Rok temu na 28 wypadach na W3 wyjąłem dwa szczupaki [73cm i około 50cm], około półmetrowa sztuka mi spadła, zero obcinek. W tym roku na 17 wypadach na W2 dziewięć obcinek, jeden wyholowany…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *