Z jednej – trzy

Od czasu do czasu łamie mi się jakiś kij. Najczęściej przez moją nonszalancję, rzadziej przez jakąś tam rutynę i chwilowy brak ostrożności.  Najrzadziej przez urazy blanku, które przy intensywnej eksploatacji są nie do uniknięcia. Tak też było z kijkiem Jaala. Chyba trzy lata temu napisałem jego krótka recenzję.  Z perspektywy czterech sezonów podtrzymuję moją dość entuzjastyczną opinię tego produktu [biorąc pod uwagę jakość do naprawdę niskiej ceny], pod warunkiem jednak, że łowić będziemy głównie okonie. Jaala w moim odbiorze jest zrobiona z jakiegoś  tworzywa, lub mieszanki materiałów innych,  niż wszystkie moje kije. Objawia się to nieco nadmierną „gumowatością” wędki i mimo, iż w ręce, na sucho sprawia wrażenie kijka dość szybkiego, to jest to patyk dość wolny. A ma tylko nieco, nad 2m. Dlatego też na pstrągach, na które ją kupiłem nie sprawdza się aż tak dobrze, ale na małe ryby [do 40cm] i przynęty inne niż woblery i wahadłówki, czy wirówki, jest całkiem ok. Chyba, że używać będziemy bardzo małych wobków, czy wirówek – poradzi sobie.

W każdym razie kijek zarobił parę razy przy zaczepie prosto między 2 i 3 szczytówkę, licząc od końca wędki. W jakiś sposób musiało to naruszyć strukturę blanku, gdyż nieoczekiwanie dał mu radę niespełna 30cm potokowiec. Fakt, że ryba wzięła spod nóg na plecionce i kąt między kijem a linką był z tych najgorszych…

Zwlekałem do tej pory bo myślałem, że coś jeszcze złamię, ale przez ostatnie dwa lata nic się na szczęście nie zdarzyło.

Czemu o tym wspominam? Ludzie czasem nie bardzo wiedzą co zrobić w takiej sytuacji. Kolejny raz polecam Robinsona z Bielska . Uczciwie powiem, że nie wiem, czy każdego tak rozpieszczają, jak mnie, ale moje z nimi do tej pory kontakty oceniam  w szkolnej skali na szóstkę. Za każdym razem dali sobie radę z wysyłanymi przeze mnie uszkodzeniami wędek, czasami naprawdę paskudnymi. Miłym zaskoczeniem dla mnie było to, że reperowali także kije konkurencyjnych marek. Do tego wszystko, jak dla mnie zaskakująco tanio i bardzo estetycznie. Do kwestii estetyki przywiązuję zaś dużą wagę. A najważniejsze, że wędki po naprawach nie traciły poprzednich właściwości, a oryginalne blanki Robinsona, często po usunięciu usterki i wprowadzeniu jakiejś sugerowanej przeze mnie kosmetycznej zmiany, wyraźnie zyskiwały. I najfajniejsze: bonusy. Ja firmy tej nie reklamuję komercyjnie, choć zawsze o nich dobrze pisałem, ale nie było powodów pisać źle. W każdym razie prawie zawsze coś tam dorzucili. Tym razem z wędki Jaala, po naprawie mam jeszcze dwa inne kije.

Naprawa z wysyłką zamknęła się o ile dobrze pamiętam w 50zł. Jaala po dość drastycznym złamaniu pracuje bez zmian – jest nadal lekkim i poręcznym kijkiem, tak samo „gumowatym” jak wcześniej. Dość gruby wałeczek [chyba z konieczności  pokrycie dużej przestrzeni złamania blanku], nie wpłynął na pierwotną akcję wędki.

(fot. A.K.)

Ale na tym nie koniec. Otrzymałem, spasowane do dolnego segmentu Jaali, dwie szczytówki od jakichś innych wędek. Jedna to nie jest jakieś cudo, bo ewidentnie od wędki o znacznie poważniejszych gabarytach i całość mimo, że się zgrywa, to nie jest szczególnie finezyjna. Nie mniej działa.

Za to druga szczytówka, od chyba znacznie bardziej markowej wędki, z dolnym segmentem Jaali tworzy rewelacyjny duecik. Śmiem twierdzić, iż z okoniowego „flaczka” za 200zł z groszami, po wymienieniu górnych segmentów, mam rewelacyjny, finezyjny, ale zarazem relatywnie potężny kijaszek pstrągowy. W każdym razie nie bałbym się na tym zapiąć dużego potoka. Wszystko zaś można zestawić z niewielkimi przynętami.

Jeszcze raz powiem, że nie wiem, czy dopieszczają tak wszystkich wędkarzy, ale Robinsona polecam każdemu, kto ma uszkodzoną wędkę, z którą łączy go więcej niż wydana kasa.

2 myśli nt. „Z jednej – trzy

  1. Panie Adanie, znalazłem stronę internetową na której są świerszcze z oferty katalogowej Jaxon, które przerabia Pan tak by wyglądały jak larwy ważki. Stronę sklepu internetowego podał mi kolega na http://www.kurnik.pl. Mój adres e-mail jest nieaktualny, więc nie mogę tej informacji wysłać na pański e-mail. W związku z tym,że dalej jestem bez pracy, wstrzymałem się z wyrobieniem nowego adresu e-mail. Otóż są 4 kolory, w opakowaniu 100szt, w przeliczeniu na polskie złote , daje to ok.5,6, gr za sztukę. Trzeba posiadać konto walutowe, termin realizacji zamówienia 30-60dni, płatne w dolarach. Jest to chiński sklep internetowy. Jeśli okoliczności się zmienią, wyrabiam nowy adres e-mail, i wyślę informacje o tym sklepie internetowym na pański e-mail.

    • Dzięki za pamięć.Proszę się aż tak nie kłopotać. Jakiś czas temu kupiłem ich prawie 30szt [wszystkie jakie miał sklep, gdzie je znalazłem]. Poza tym mam naprawdę dużo znakomitych ważek Fishchaser i jeszcze 2-3 innych producentów. Szczerze powiem – do jesieni nie mam tego nawet gdzie pourywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *