Bierze [prawie] wszystko

Mam niemałą przerwę w łowieniu. No, tak się nie poukładało. Głównie ze względów zdrowotnych. Lipa. Nie mniej z perspektywy końca kwietnia i tego, co piszą znajomi teraz, to można powiedzieć, że cokolwiek jest w wodzie, to bierze. Jak nie bierze, to danego rodzaju ryb po prostu nie ma, albo jest bardzo mało, lub trafiliśmy na czas i miejsce kumulacji tarła jakiegoś gatunku i wszystko inne obżera się ikrą na potęgę. Trafiłem raz na taki dzień, bo byłem słownie raz za boleniem i raz za jaziem. W tym drugim przypadku namierzyłem, jak mi się wydawało stadko jazi. Okazało się iż jest ich niezła zgraja – tak koło 30szt. Nie były szczególnie duże, ot od 35 do max 45cm. Skubańce na półmetrowej wodzie wybierały coś [wg mnie ikrę] z pomiędzy kamyków. Podpływały mi pod same stopy. Sterczałem nad nimi ze dwie godziny. Nawet jeden nie wziął. Na nic. Wokół kotłowały się świnki i o ile dobrze widziałem - małe brzany. Te pierwsze chyba składały Czytaj więcej [...]